23.05.2017
Jazda nr: 105

Tagi: makowice_sludwia, AS, makowice, drzewa, wiejskie_przygody |

Dzisiejszego dnia, miałem zaplanowane zrobić 50-60 km. Trochę późno się za to zabrałem bowiem dopiero po południu a nade wszystko jeszcze dzisiejszy dzień taki męczący (i nie tylko to takie niepozytywne), robactwa w cholerę co żyć nie dawało, rower się mocno psuł dzisiaj i dość mocno ograniczał jeżdżenie. Coraz częstsze problemy z przerzuceniem biegów - po prostu nie chcą przechodzić, jakieś dziwne bliżej niezdefiniowane "trzaski", które się pojawiają. A do tego szarpanie łańcuchem, blokowanie się przerzutki. Tego jest po prostu za dużo. Złożyłem zamówienia na nowe części, w piątek będę je wymieniał i w końcu powinno być całkowicie dobrze się jeździć ;) Mam nadzieję, że to coś da. Dzisiejsza szczególna aura na to ma ogromny wpływ. Dzisiejszy wyjazd był taki ciężki i przypieczętowany dwoma awariami roweru - a do tego wszystkiego te cholerne robaki i pierdolone komary, które dzisiaj tak chamsko żyć nie dawały, że często w okolicy gdzie bywałem słychać było donośne: KURWAAAA. Na chwilę się przystać nie dało i już było się całą gromadą atakowanym. Ciężki wyjazd miałem już z pod domu dzisiejszego popołudnia, udając się na Makowice - Lotnisko. Nie zdążyłem dobrze wjechać na lotnisko - pojechałem przy ogrodach, leśną drogą - nie raz nią jeździłem i nic się nie działo. A dziś pojechałem bo zauważyłem, że skurwysyńska zaraz masowego wycinania drzew przeniosła się i w to miejsce i tną tu drzewa na potęgę. Na wyjeździe z lasu stoją ogromne kupy wyciętego drzewa, gotowego do wywiezienia. Pojechałem więc tą drogą klnąc na tych skurwysynów - ledwie ten las minąłem i coś się dziwnie zaczęło jechać. Przystanąłem. A jakże - poszła mi dętka. Ale tym razem nie z tyłu roweru a z przodu. Tu z przodu po raz pierwszy poszła - ale od pierwszego razu się zaczyna - ta opona jest już nieźle zjeżdżona i może tak być, że i jej będą szkodziły różne zanieczyszczenia na drodze, których nie jest mało a wynikają one nie z niczego innego jak z działań na szkodę przyrodzie jakimi są działania dewastujące rosnący tu od wielu lat las. To nie dość, że niszczy lokalne drogi, to niszczy przyrodę i zwiększa patologiczne zachowania jakimi są niekontrolowane, masowe ataki robaków w tym przede wszystkim komarów. Nie widać tu żadnych pająków, nic więcej w tych lasach - są tylko te cholerne komary, których nie ma co tępić a sytuacja wcale nie ulegnie poprawie jak zostanie wycięte jeszcze więcej lasu. Od kilku lat, a w tym roku można powiedzieć to już na całego, trwa wycinka drzew na terenie dawnego Lotniska w Makowicach. Teraz przeniosło się na obrzeża wsi - w okolicę pól uprawnych, skąd niekiedy przejeżdżam. I nigdy nie było tu aż takich problemów z komarami jak w tym roku. Więc moje wnioski, że działania ludzi mają na to wpływ są jak najbardziej trafione. Sytuacja nie ulegnie poprawie jak za kilka tyg. stan drzewostanu zostanie jeszcze bardziej zmniejszony. Tym samym już teraz, po przejechaniu 7,25 km dzisiejszego dnia padła przednia opona - i oryginalnie zamontowana dętka, która służyła mi przez 6971.99 km. Myślę, że gdyby nie ten las to ta dętka wytrzymała by znacznie więcej. Nie wiem ile wytrzyma opona (raczej do 10 tyś nie) a przynajmniej będzie to męczarnia jak zaczną się cyrki jak z tylną oponą, że co chwilę trzeba zmieniać dętkę bo przebita. Także myślę, że w najbliższym czasie nim rozpocznę na całego sezon (od ok. połowy czerwca) i gdy ureguluje się już inne sprawy - przyjdzie czas na wymianę przedniej opony. Nie ma co czekać na to aż sytuacja się pogorszy - na ten czas będzie miała już grubo ponad 7 tyś przebiegu czyli najwyższy czas zrobić wymianę.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 106

  • Trasa nr [łączna]: 191
  • Trasa nr [na blogu]: 105
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 13
  • W tym roku: 41

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 188 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 102 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 3 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 1236.66 km
  • Stan Licznika Końcowy: 1271.89 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: brak km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: brak km

  • Maksymalna prędkość: 34.7 km/h

  • Przejechałem: 35.23 km
  • Przejechałem [msc]: 562.69 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1133.35 km
  • Przebieg roweru [suma]: 6999.97 km

  • Przejechalem w 2017: 1133.35 km
  • Podroż dookoła świata (2017) 2.8334 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 17.4999 [%] km

  • Czas jazdy: 02:28:29 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 219:41:01 h
  • Czas Jazdy Suma (2017): 84:02:05 h
  • Czas Jazdy Suma (maj): 38:17:49 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 443:07:09 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:56:45 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:02:59 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:04:21 h

  • Średnia: 14.28 km/h
Czekając na serwis aby zmienić oponę przednią w rowerze, zdążyłem zostać dotkliwie pogryziony przez komary. Dziś na jakąś burzę się zbierało czy cholera wie o co chodzi, bo tyle tego cholerstwa było. Ustać się nigdzie nie dało - bo już atakowali. Z każdym tym razem jak ja na tych skurwysynów pracujących w lesie kląłem. Oczywiście, że to jest ich wina. Zakłócają porządek natury a ta się zemści na ludziach za ich próżność i niepohamowane żądze, jakże niskich pobudek (finansowych) - do trwałego dewastowania wszystkiego dookoła. Nie pozostało już wiele takich fajnych miejsc, gdzie ta ingerencja ludzi wcale nie jest duża i jeszcze nie zdążyli świata zniszczyć. Wciąż mamy wiele elementów przyrody, taką prawdziwą przyrodę jak i klimat wsi, tudzież pola uprawne, lasy, łąki <3 Ten krajobraz jednak z czasem może się zmieniać i nie pozostać już taki sam dla przyszłych pokoleń gdy dewastacja i poziom urbanizacyjny miast wciąż będzie postępował. Co prawda to proces powolny ale już nawet w skali jednego roku widać ogromne zmiany na obrzeżach największych miast. Widzę to np. zjeżdżając z rodzinnej miejscowości za Technikum w stronę Makowic. Tutaj ziemia jest sprzedawana na kolejne domki jednorodzinne. Wycina się drzewa, zabiera pola i przerabia na grunty przeznaczone pod zabudowę. Zaczynają się tworzyć nowe osiedla i połączenia dróg - co prawda brakuje jeszcze normalnej asfaltowej drogi i pozostaje gruntowa, ale to tylko kwestia czasu. A jeszcze kilka lat temu gdy chodziłem do Technikum (2009-2013), nie było tu praktycznie żadnych zabudowań a teraz raptem 4 lata później jest ich coraz więcej. Z czasem ta rozbudowa wprowadzi nowe potrzeby - potrzebę tworzenia nowych dróg, powstanie lokalny biznes itd. itd. A to nie pozostanie obojętne lokalnej naturze i pobliskiemu lasowi - którym ostatni raz jechałem 28.12.2016 w trasie: Zima na Lotnisko-Makowice. I tak jak wspominałem - trzeba było naprawić rower. Po czym zacząłem jeździć po samym Lotnisku trochę. Zrobiłem tu ze dwa okrążenia i zjechałem - pojechałem przez Czarne na drogę nr 152 z zamiarem dojechania do Reska. Wyjeżdżając jednak z lotniska Czarne prawie przez całą wieś ścigałem się z ciągnikiem, który jechał tuż za mną i ciągle gnałem z prędkością ok 30 km/h czasami ponad i tak się zmachałem na tym ;) I ciężko mi było dalej jechać. Czułem się dość zmęczony - wjechałem na drogę 152. Minąłem kolejną wieś Czarne wzdłuż tej drogi i zaraz za nią nakręciłem i wróciłem na wioskę Czarne, gdzie jeszcze w jedno miejsce zajechałem do takiej Pani ;) Mała pomoc informatyka była potrzebna. Po czym wróciłem z matką w stronę skrzyżowania z Czarne na drodze 152 - minąłem je i dosłownie kawałek za nimi - bum. Kolejną dętkę szlak trafił. Tym razem tylne koło. Teraz już nawet żadnej dętki nie miałem. Komary dalej atakowały a mnie życie tak wkurwiało, że miałem pretensje, do tych skurwysynów co sobie tą drogą jeżdżą w tą i z powrotem i tylko drażnią dodatkowo. Serwis do mnie przyjechać musiał drugi raz. Kleiło się którą dętkę bo już żadnej się nie ma. Ważne było aby jakoś dojechać. I znów pogryzły komary. Robi się także już późno. Nieco chłodniej. Starałem się teraz nieco szybciej dojechać aby jakoś dojechać. Ale jechało się bardzo źle. Tragicznie. Niby jeszcze kilka kilometrów aby z Czarnego do Słudwii dojechać. Ale mną stop atakowały robale i działy się inne złe rzeczy. Minąłem Słudwia i wjechałem na DK6 - aby mieć prostszą drogę i nie ryzykować przebicia dętki - wszak ta tylna opona jest bardzo zużyta, dętka nie pewna a nie mam zamiaru jechać po tym chodniku, gdzie mogą być różne śmieci i inny syf co będzie mogło spowodować znów przebicie dętki i wymusić prowadzenie roweru do domu. Ale tych komarów dziś. Ich było tyle, na tyle uporczywe były, że aż im poświęciłem temat wpisu: "KURWWAAA KOMARY" no bo się inaczej do tego podejść nie da. I jakoś się już dziś dojechało. Ciężko bo ciężko ale się dojechało. W sumie nie zrobiłem jakoś wybitnie dużo km. Ale byłem dość zmęczony, zażenowany i cały pogryziony.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa23maja2017zdj1.jpgtrasa23maja2017zdj2.jpgtrasa23maja2017zdj3.jpg


Mapa przebiegu trasy :)