Trasa z dzisiejszego dnia kontynuuje ciekawe ale za to krótkie trasy. Nie każda przecież musi być długa aby była ciekawa i przy tym fajna. Dzisiaj także nie codziennie w trasę wyjeżdżałem nieco później niż zwykle to czynię to było już chwilę po godzinie 19. Mogłem jednak wcześniej jednak chciałem po ogarniać sobie pewne sprawy - małe zaległości na blogu - kilka wpisów musiałem po ogarniać do końca opisać, przygotować zdjęcia i mapy. A to chwilę trwa i ciągle nie ma na to i nie ma czasu. W końcu temat ogarnąłem i mogłem z czystym sumieniem jechać aby zrobić kolejny wpis na blogu ;) Przecież po co innego bym jeździł jak nie po to aby mieć o czym pisać? A pogoda nie najgorsza to czemu mam nie jechać - temp. się ładnie trzymała okolice +10℃. Trochę wiało i przelotnie potrafiło popadać. Wciągu dnia również taka pogoda miała miejsce. To jest jednak normalne dla kwietnia. I jakoś mnie nie zniechęciło. Tak sobie założyłem, że mimo iż często się chmurzyło to jednak będzie fajnie. I warto pojechać w celowaną trasę "na zachód słońca". Zresztą nawet gdyby nie było zachodu to nic by się nie stało, gdyż te chwile które go poprzedzały i tak były piękne. Taki dualizm między słońcem a ciemnymi chmurami, które nieco przysłaniały otaczający świat, skąpany w drobnych kroplach deszczu. Z jednej strony ciemne drzewa z ciemniejącymi liśćmi na nich a z drugiej delikatna jasna trawa, opływająca w promieniach słońca... Choć zdjęcie tego nie oddaje opisana sytuacja jest na tym zdjęciu z trasy: Zdjęcie z trasy - dualizm. Było pięknie i wyjątkowo. A nadmienię jedynie, że nie było zimno!
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1225
Trasa nr [łączna]: 1304
Trasa nr [na blogu]: 1218
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 15
W tym roku: 58
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1292 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1206 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 14395.2 km
Stan Licznika Końcowy: 14414.09 km
Stan Licznika Końcowy2*: 14339.09 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 26869 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 26888 km
Maksymalna prędkość: 29 km/h
Przejechałem: 18.89 km
Przejechałem [msc]: 743.43 km
Przebieg roweru [rok]: 2059.15 km
Przebieg roweru [suma]: 51113.4 km
Przejechalem w 2023: 2059.15 km
Podroż dookoła świata (2023) 5.1479 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 127.7835 [%] km
Czas jazdy: 01:04:29 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3023:23:50 h
Czas Jazdy Suma (2023): 138:42:02 h
Czas Jazdy Suma (kwiecień): 45:05:02 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3246:49:58 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:00:20 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:23:29 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:05 h
Średnia: 17.71 km/h
Dzisiejsza trasa stanowiła małą przejażdżkę późnym po południem: mimo wszystko i mimo wszystkim. Nie rozumiem tego podejścia do roweru, które w ogóle nie jest podejściem "odpowiedzialnym" a w ostatnich wpisach sporo o tej odpowiedzialności pisałem... I tak mi zostało... Oczywiście wyjazd nie przebiegł w miłej atmosferze. Tylko takiego niczym nieuzasadnionego czepiania się, że jadę (w ogóle, tak późno) i, że rzekomo jest zimno na dworze. No kurwa. Trochę wieje mimo wszystko to fakt. No ale nie przesadzajmy. Mamy kurwa pierdolony kwiecień. W kwietniu zawsze wiało. To co mam nigdy w kwietniu nie jeździć bo w kwietniu wieje? No kurwa... No jak się nie wkurwiać... Takie zniechęcanie się, czepianie o wszystko ma na mnie zły wpływ... Dzisiaj i tak pojechałem ale to i tak się odkłada i odkłada... A potem nie można winić jednostki, że jest taka czy inna. Bo to doświadczenie, środowisko i przede wszystkim społeczeństwo kształtuje przyszłą jednostkę w tym nic nie znaczącym społeczeństwie. Wracając jednak do trasy była fajna i byłaby fajniejsza gdyby nie te słowne obciążenia. Nie było zimno... No właśnie mimo, że już wieczór i wieje nie było zimno. Fajnie spędziłem ten czas. I miło było podziwiać już pod Makowicami (mam tam fajną miejscówkę) - na takie atrakcje jak zachody słońca - podziwiać dzisiejszy zachód. Spodziewałem się tego, że dziś będzie pięknie i tak było. Jednak było też smutno. W takie dni, jak dziś ten smutek częściej mnie nawiedza, gdy się wraca do domu. Do samotności. A nawet gdyby nie było tej samotności to pewnie ten smutek i tak by pozostał :( Smutek egzystencjalny i może trochę nad wyraz? Nie wiem, skąd to się bierze ale w takie dni jak dziś, które przecież kończą się tak ładnie - atakują mnie takie nie miłe wspomnienia czy częściej wyobrażenia czegoś nie miłego, gdzie w tym wyobrażeniu powracałbym do faktycznej samotności, w której byłaby jedynie pustka.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)