03.10.2017
Jazda nr: 168

Tagi: sludwia, wiejskie_przygody, zach_slonca |

W dniu dzisiejszym w środku tygodnia akademickiego, tuż po rozpoczętej nauce na nowych studiach, gdzie robię MGR aby otrzymać tytuł zawodowy: MGR INŻ., musiałem z pewnych okoliczności losowych przyjechać do domu, aby w dniu jutrzejszym tj. 04.10, uczestniczyć w niezbyt miłej ceremonii :( Nie chcę do tego wracać, to niezbyt ważne. Konkluzją jest to, że już rozpoczęły się dla mnie nieco cięższe czasy, gdzie tej regularności jeżdżenia będzie znacznie mniej. Będę się starał tak z 2-3x w tygodniu mimo wszystko wyjechać na jakieś trasy, lecz - nim nastąpi jakieś dłuższe wolne w przerwie w nauce, to nie ma szans na to abym mógł częściej jeździć. Mam co prawda taki pomysł - aby zabrać rower do akademika do Szczecina, i sobie po zajęciach chociaż z tą godzinę, może z dwie godziny się przejechać - chociażby koło miasta, czy trochę po mieście. Ale co z tego wyniknie i kiedy ewentualnie rower ze sobą wezmę to na razie nie wiem. Na razie, po kilku dniowej przerwie - w dniu dzisiejszym wybrałem się na taką małą przejażdżkę. Pojechałem w godzinach już popołudniowych, ale w takim bardzo ciepłym jak na październik dniu - w stronę Gryfic, drogą nr 109. Nie miałem w sumie zaplanowanej żadnej konkretnej trasy, ale do jazdy inspirowała mnie sama pogoda, - było bardzo słonecznie, przepięknie i mieniące się w różne kolory liście na drzewach, będące w otoczce tego słońca, kończącego kolejny dzień! Na pewno bardzo bym żałował gdybym nie pojechał. Pojechałem więc, zaznaczać tych nie wielu chwil, w pięknej jesiennej pogodzie, wykazującej w sobie całą esencję jesieni, jako najpiękniejszej ale także najsmutniejszej pory roku. Dojechałem z rodzinnej mieściny do wsi Karczewie, skąd pojechałem przez wieś Karczewie do lasu, ciągnącego się do Barkowa. Las wkrótce będzie przecinać droga S6, która jest w tej okolicy budowana i nie daleko Karczewia powstanie obwodnica Płotów. Minąłem więc roboty drogowe, wielkie wykopy i inne zadania, jakie towarzyszą budowy drogi by wjechać do lasu. Ciemny, zimny las. Mimo, że już jesień (październik) to wciąż było sporo robactwa w tym nieliczne a jednak komary. Minąłem las, i wyjechałem znów w mieście.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 169

  • Trasa nr [łączna]: 254
  • Trasa nr [na blogu]: 168
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 1
  • W tym roku: 104

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 250 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 164 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 3101.68 km
  • Stan Licznika Końcowy: 3118.94 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 2838 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 2855 km

  • Maksymalna prędkość: 37.9 km/h

  • Przejechałem: 17.26 km
  • Przejechałem [msc]: 17.26 km
  • Przebieg roweru [rok]: 4569.98 km
  • Przebieg roweru [suma]: 10436.6 km

  • Przejechalem w 2017: 4569.98 km
  • Podroż dookoła świata (2017) 11.4249 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 26.0915 [%] km

  • Czas jazdy: 01:00:13 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 436:07:29 h
  • Czas Jazdy Suma (2017): 300:28:33 h
  • Czas Jazdy Suma (październik): 01:00:13 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 659:33:37 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:00:13 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:53:21 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:34:50 h

  • Średnia: 17.26 km/h
Zastanawiałem się teraz dokąd pojadę, co zrobię dalej. Postanowiłem zrobić ciekawą trasę - pojechać przez Dobiesław do skrzyżowania Czarne i tak powrócić. Jak postanowiłem tak zrobiłem, przy krańcu dnia, gdzie z każdą chwilą robiło się nieco chłodniej, dzień się kończył ja jechałem w mej dzisiejszej podróży, trasie, którą dedykuję mojej Babci, której już między nami nie ma :( Minąłem moją rodzinną miejscowość, wyruszyłem po drodze DK6, którą w tym roku kalendarzowym bardzo często zwiedzałem, bardzo często nią jeździłem. Wjechałem do wsi Słudwia, które minąłem aby dojechać do Dobiesławia, gdzie robiło się coraz chłodniej, powoli nastawał zmrok. A ja dzisiaj jakoś za specjalnie się nie ubrałem (koszulka na długi rękaw) i krótkie spodenki - jakby to wciąż było lato. Ale nie chcę się przegrzać. Do tej pory jeszcze chory nie byłem i chcę utrzymać ten stan do końca roku a może i dłużej :) Minąłem Dobiesław i wkrótce wyjechałem na skrzyżowaniu Czarnego i odbiłem na Płoty. Ostatni fragment drogi po DW152. Przy początku miasta, ten cholerny pies, który tam w jednym z domów zamieszkuje, tylko mnie zobaczył i już zębami szarpie zamknięcie od klatki w której się znajduje.. To robi się trochę niepokojące bo ten pies, próbuje już wiele razy otworzyć tą klatkę. Z całą pewnością, za którymś razem się jemu uda to dokonać i nie będzie ciekawie... Wkrótce już dojechałem do siebie do domu, gdy już słońca na niebie nie było w ogóle, i zachodził zmrok. Coraz chłodniej i mniej przyjemnie. Skończył się dzień i skończyła się dzisiejsza fajna przejażdżka.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa03pazdziernika2017zdj1.jpgtrasa03pazdziernika2017zdj2.jpgtrasa03pazdziernika2017zdj3.jpg


Mapa przebiegu trasy :)