03.12.2017
Jazda nr: 178

Tagi: narnia, drzewa, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa jest konsekwencją tego o czym wspominałem w poprzednim wpisie z 1.12.2017 r: Makowice Lotnisko. Znudziłem się już jeżdżeniem trasa na Makowice chciałem pojechać w moje ulubione strony w stronę Golczewa. Szczerze myślałem aby pojechać do samego Golczewa, ale właśnie, kwestie czasowe (zajęłoby mi to trochę czasu), oraz kwestie takie, że jest w cholerę zimno skutecznie mnie od tego pomysłu odwiodły. Ruszyłem dzisiaj w porannych godzinach, wyjeżdżając w trasę przed godziną 10 rano. Od rana widziałem przebijające się słoneczko. Ale było zimno temperatura poniżej 0℃. A ubrałem się typowo, długie spodnie, koszulka na długi rękaw i kurtka. Wziąłem ze sobą komin, dzisiaj był potrzebny. Miałem go od razu nakładać ale tak nie zrobiłem. Gdy wychodziłem już z domu słoneczko się ukryło. Było szaro, wiał silny wiatr, takie lodowate powietrze. To mnie jednak nie odstraszyło. Ruszyłem - i na końcu osiedlowej uliczki przystanąłem aby naciągnąć jednak komin. I ruszyłem w stronę Golczewa drogą DW108. Jak ja tu dawno nie byłem! Pięknie tu było dzisiaj, szron z porannego przymrozku utrzymujący się na roślinnościach.. Mały ruch po tej i tak zniszczonej drodze.. którą uwzględniałem w moim raporcie Dróg o najgorszym stanie powierzchni. Jazda była męcząca, zimne chłodne powietrze konsekwentnie przeszkadzało w jeździe, nie poddawałem się jednak, wkrótce minąłem Sowno i dojechałem do Mechowa. Minąłem wieś Mechowo i ruszyłem w stronę Gardomino. Moje myśli krąży wokół różnych tematów, lecz nie one były tu najważniejsze, najważniejsza była motywacja! Treningi muszą przynosić efekty, i dadzą mi możliwość w już cieplejsze dni na nowo robić długie piękne trasy, chociażby na Wyspę Chrząszczewską.. którą odwiedziłem tego roku dwukrotnie. Z pewnością jeszcze tam pojadę.. nie odstraszą mnie groźne obrońcy wyspy! <-- Zainteresowani czytelnicy mogą przeczytać wpis: 10 000 tyś Aurelio, wyspa Chrząszczewo. Z Gardomino ruszyłem na Trzygłów i przez Wanierowo dojechałem już do domu. Taka była moja dzisiejsza trasa.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 179

  • Trasa nr [łączna]: 264
  • Trasa nr [na blogu]: 178
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 2
  • W tym roku: 114

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 260 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 174 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 3318.01 km
  • Stan Licznika Końcowy: 3342.22 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 3056 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 3080 km

  • Maksymalna prędkość: 29.4 km/h

  • Przejechałem: 24.21 km
  • Przejechałem [msc]: 48.33 km
  • Przebieg roweru [rok]: 4793.26 km
  • Przebieg roweru [suma]: 10659.88 km

  • Przejechalem w 2017: 4793.26 km
  • Podroż dookoła świata (2017) 11.9831 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 26.6497 [%] km

  • Czas jazdy: 01:47:59 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 452:19:13 h
  • Czas Jazdy Suma (2017): 316:40:17 h
  • Czas Jazdy Suma (grudzień): 03:42:13 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 675:45:21 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:51:07 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:46:40 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:31:37 h

  • Średnia: 13.58 km/h
Trasa z dzisiejszego dnia chodź nie długa to męcząca podróż, pełna wspomnień z najpiękniejszych tras jakie odbywałem. Trasa wiodła przez DW108, moje ulubione tereny do Mechowa. Za Mechowem w stronę Gardomino też jest pięknie, drogę znam od wielu wielu lat w zasadzie od dzieciństwa. Na moich rowerowych trasach w tych okolicach narodziła się trasa "20-stka". Dzisiaj jednak nie wybierałem się na trasę "20-stkę". Nie ma tak łatwo! Wybrałem się do Trzygłowa. Po drodze, na drodze między Gardomino a Trzygłowem, widziałem, mijałem bardzo zły obraz ludzkiej pychy i wciąż powtarzanego błędu. Ofiarą padają kolejne drzewa będące przy drodze, sama droga też jest w coraz gorszym stanie, nikt o nią nie dba, nikt jej nie utrzymuje. I tak ciągnie się ta patologia, którą wyjątkowo zająłem się w tym roku, której konsekwencje w okresie letnim były wyjątkowo widoczne, w okresie jesieni i stępującej zimy też są widoczne. Co sobie tępi ludzie mogą myśleć, że orkany Grzegorze i inne zjawiska pogodowe o dźwięcznych nazwach to o takie zrządzeni losu? Przypadek? A może kara od BOGA? Nie. To wynik ludzkich działań w tym nieodwracalnego niszczenia natury. Natura coraz bardziej się na nas mści i jak nie wierzycie, to poczytajcie moje wpisy z okresu wakacji (czerwiec-wrzesień) 2017 r. na blogu, ile razy pisałem o tym, że będzie tylko gorzej i różnych tragedii, których można było uniknąć będzie coraz więcej. Scenariusz się sprawdza. Nie lepszy scenariusz wiódł za mną od Trzygłowa do Basziewic i dalej do Wanierowa. Nim przejdę jednak dalej to na każdej mijanej wsi, począwszy od Mechowa uwzięły się na mnie wszystkie tutejsze psy, i ujadają i ujadają. W Gardomino ta cholerna psiarnia nawet mnie nie widziała i tak szczekała - co jest do cholery? Nie lepiej było w Trzygłowie gdzie przy jeziorku (to chyba oczko wodne) zatrzymałem się na kilka minut aby wymienić baterie w kamerce. I biegał tu jakiś mały pies, i ujada i ujada. Heh. Gdyby nie zima to bym się pewnie z tymi psami pobawił :) A tak to się nawet nie chce zatrzymywać, jadę to jadę, nie chętnie się zatrzymuję to nie lato w końcu. We wsi Wanierowo nie było lepiej z tą psiarnią i nie tylko z nią. Tutejsza droga z płyt (zwana kocimi łbami) jest w coraz gorszym stanie. W samej wsi nawet jej nie widać bo nasypane jest jakiegoś zjeżdżonego przez rolnicze maszyny piachu -.- I dalej, już za Wanierowem gdy jechałem tą drogą, którą znam najlepiej od dzieciństwa - najczęściej na niej rowerami bywałem ruszyłem przez Krężel kolonię i sam Krężel do rodzinnych stron. Tutaj w tych stronach za Krężelem będą budować obwodnicę miasta. Niszczą naturę. Nieco wcześniej w tym miejscu (53.820764, 15.242737). Też niszczą naturę, której ofiarą padają dziesiątki jak nie setki niegdyś spokojnie rosnących tu miejsc. Oszpeca się te najpiękniejsze miejsca, które znam, do których chętnie wracam a to powoduje takie nie powstrzymane, pierwotne duże emocje i brak współczucia wobec tych ZŁYCH LUDZI, którzy tego dokonują. Najgorsze jest jednak to, że działania tych BYDLAKÓW przekładają się często na niewinne istoty na których spada gniew natury - miejscowość Szuszki Sierpień 2017 r, jest ewidentnym przykładem takiego gniewu natury, która mści się na ludziach. Można polemizować jak Płotowskie zadupie ma się do wsi Szuszki, ale tu nie chodzi o pojedyncze wydarzenia, ale cały ciąg zdarzeń. W końcu niszczenie natury nie trwa tylko w moim regionie, odbywa się w całej Polsce. Jeżeli czytają ten blog inni miłośnicy dwóch kółek lub przypadkowi ludzie z dowolnego regionu z Polski z pewnością przyznają mi w tym momencie rację, że również w ich regionach, w ich miejscach takie kategorycznie złe działania mają miejsce. Smuci mnie to ale chyba najbardziej smuci mnie ta niemoc (wobec majestatu złego prawa), aby ukrócić te działania, uratować tą przyrodę i nie dopuścić do jej dalszej degradacji!

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa03grudnia2017zdj1.jpgtrasa03grudnia2017zdj2.jpgtrasa03grudnia2017zdj3.jpg


Mapa przebiegu trasy :)