Trasa z dnia dzisiejszego ze względu na ograniczony czas na wojaże, była zaplanowana na kilkukilometrową podróż.. Bo normalnie coś dłuższego, w nowych, nieznanych mi dotąd terenach miałem robić wczoraj. Ten plan się jednak nie powiódł. Zawiodła zarówno pogoda jak i siły.. ZS: Nieudana trasa z 29.02. Nie mam jednak czym się przejmować.. Kiedyś taka nieudana trasa musiała mi się trafić no bo już zbyt wiele tras, i zaplanowanych dystansów udawało się zrobić. A teraz się nie udało.. Za to dzisiaj, spędziłem fajnie kilka godzin z Aurelią, choć było ciężko. Było pięknie gdy wyjeżdżałem przed godziną 9 rano. W trakcie trasy trochę się pogorszyło, byłem już w okolicach Niemieckich granic, gdy właśnie z Niemieckiej (zachodu) przyszły chmury.. Przez całą trasę towarzyszył chłodny wiatr, słabszy niż wczoraj ale wciąż odczuwalny i zniechęcający. Mnie jednak bardziej przeszkadzało to, że nie wchodzi mi najlżejsze przełożenie (30t) na kasecie.. I tak się dzisiaj władowałem w taką niemożliwie ciężką sytuację.. Gdy jechałem z Warzymic do Karwowa.. Otwarta przestrzeń, same pola, pod górkę i pod ten pizgający wiatr.. To była prawdziwa i bardzo ciężka próba determinacji.. Dałem sobie zarówno z nią radę jak i innymi wyzwaniami jakie dzisiaj szykował dla mnie los. Planowana trasa miała być o kilka kilometrów krótsza, i miała mieć nieco inny przebieg.. Trochę w Niemczech pobłądziłem.. Nie pojechałem tak jak planowałem i wyjechałem na już znaną mi drogę B113 w Niemczech, którą jechałem na trasie: Zachodnie Niemcy.. Dzisiaj miałem nieco inny plan, ale to nic.. Jeszcze będę miał okazję pozwiedzać Niemcy i te okolice, te jeszcze nie znane mi drogi.. Jak wspominałem na początku wpisu dzisiaj czas był dla mnie kluczowy i ja chciałem po godzinie 11 być z powrotem.. Dzisiaj matka przyjeżdża do mnie w odwiedziny ;) To nie zapuszczałem się na dłuższą trasę. A szkoda mi było dnia i tego aby się nie odkuć po wczorajszej porażce, tym bardziej, że nosiło mnie do wspólnych jazd.. Mimo kończącego się i sprawiającego problemy obecnego napędu Aurelii, który jest na wykończeniu. A akcja naprawcza, która odbyła się kilka dni temu niestety na nie wiele się zdała: ZS: Długie i awaryjne trasy do Dino.. Nie mniej sama trasa: krótka, fajna i wietrzna. I trochę nowych dróg na niej odwiedziłem..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2020 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 560
Trasa nr [łączna]: 642
Trasa nr [na blogu]: 556
W tym tygodniu: 5
W tym miesiacu: 1
W tym roku: 36
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 633 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 547 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 3539.76 km
Stan Licznika Końcowy: 3580.7 km
Stan Licznika Końcowy2*: 3575.85 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 15769 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 15810 km
Maksymalna prędkość: 37.8 km/h
Przejechałem: 40.94 km
Przejechałem [msc]: 40.94 km
Przebieg roweru [rok]: 1156.64 km
Przebieg roweru [suma]: 23722.37 km
Przejechalem w 2020: 1156.64 km
Podroż dookoła świata (2020) 2.8916 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 59.3059 [%] km
Czas jazdy: 02:27:21 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1274:46:54 h
Czas Jazdy Suma (2020): 76:23:34 h
Czas Jazdy Suma (marzec): 02:27:21 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1498:13:02 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:27:21 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:07:19 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:16:35 h
Średnia: 16.71 km/h
Dzisiejsza trasa z samego rana jeszcze przed godziną 9 powiodła mnie na nieznane mi drogi, poniekąd nieznane, po Niemieckiej stronie.. Po stronie wroga ;] Nim jednak tam dotarłem to jechałem po tym cholernym mieście, gdzie było dość spokojnie, mało samochodów. Miałem zaplanowany pewny przebieg dzisiejszej trasy. Ta miała wyglądać tak: Planowana trasa z 01.03.2020. A jak wygląda to widać. Problem były Niemcy jak na wyjeździe ze wsi Schwennez nie skręciłem na ul. Bobliner Damm a pojechałem dalej, wyjechałem z tej wsi i znalazłem się na drodze B113. Skapnąłem się, że jest coś nie tak jak minąłem znak - Szczeci 19 km. Miałem tylko to szczęście, że jechałem z wiatrem.. Bo już pod wiatr to ja się dzisiaj najeździłem.. Początek trasy taki miałem, przez Gumieńce też nie jechało się za dobrze.. W Gumieńcach większą chwilę poświęciłem na rozbudowujące się osiedle "Nowa Cukrowa", budowa cepeenu, sklepu Kaufland itd., koło ronda Hakena. Nie mam dobrego zdania o takich osiedlach, tej nieustającej rozbudowy i rozwijania się miasta.. Prawdziwy obraz takiej sytuacji nastąpił jednak dopiero w Warzymicach, gdzie minąłem skrzyżowanie na ul. Do Rejkowa, i chciałem wjechać dalej, przejechać na drugą stronę Warzymic. A to nie da rady! Wszędzie te pierdolone prywatne osiedla, pozamykane drogi i chodniki na bramki.. I nie miałem wyjścia, błądząc tam aby nie dojechać do Przecławia. A tam już przesada. Ogromne ciągnące się osiedla, co kawałek skrzyżowania typu "rondo".. A na wyjeździe z Przecławia na granicy z Warzymicami budowane kolejne osiedla.. Masakra jakaś.. Dalsza część trasy była już spokojniejsza, w wiejskich terenach jak z Warzymic jechałem do Karwowa i tylko z wiatrem się męczyłem.. Zaliczyłem na dzisiejszej trasie jeszcze wieś Branisław, która ewidentnie kojarzy się z moją cykliczną trasą Szczecińskiej 50-tki. I dzisiaj do Niemiec wjeżdżałem przez wieś: Ladenthin. Za granicą było fajnie, spokojnie, wiejski klimat.. I kończąca się piękna pogoda. Do szarej Polskiej rzeczywistości wjeżdżałem w miejscowości Lubieszyn. I powrót do internatu następował wzdłuż drogi DK10. Czekały mnie tam dwa wyzwania, dwa wzniesienia, które były ciężką ale możliwą do przejścia próbą.. Sama trasa: fajna, krótka ale trochę męcząca ;) Te zmęczenie jednak wynika pewnie z pogody.. Bo to w sumie takie denerwujące, że idzie weekend, a pogoda się psuje.. To takie irytujące..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)