Trasa z dnia dzisiejszego taka krótka, niby chciałem jechać ale zmęczenie też chciało pokazać, że ma nade mną władzę. Zrobiło się nieco późno nim drugi raz wracałem ze szkoły. W zeszłym tygodniu już i w tym tygodniu też trochę się poświęcam przy projekcie druku 3D - produkuję wóz strażacki na konkurs OTWP... Muszę ten wóz niestety do piątku (31.03 skończyć a idzie mi to jak idzie. Wciąż nieefektywnie wolno... A to wymaga takiego poświęcenia. Dodatkowego przyjechania, zostania dłużej... Tylko szkoda, że wraz z tym poświęceniem pojawia się jakaś niezdrowa relacja dziwnych "pretensji", które zresztą miewa osoba, która w ogóle nic do tego nie powinna mieć... Nie ona w końcu zamyka czy otwiera szkołę. No ale mniejsza - meritum jest takie, że jestem po prostu dość mocno wykończony każdym dniem. I psychicznie i fizycznie. A mimo to wciąż znajduję w sobie siłę aby chociaż kawałek, chociaż na chwilę się przejechać. Może na dniu dzisiejszym mi tak mocno nie zależało... No ale "zimowe akcenty", które były rano, i jej nie wielkie pozostałe ślady jakoś mnie przekonały, że jednak chcę się przejechać :) I sobie pojechałem w niedługą trasę, po której jestem jeszcze bardziej smutny i przybity niż przed nią. A teraz już nie chodzi o niepowodzenia w szkole, i złą sytuację, która ma tam miejsce. Tylko o to co się działo na samej trasie...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1209
Trasa nr [łączna]: 1288
Trasa nr [na blogu]: 1202
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 17
W tym roku: 42
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1276 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1190 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 13637.5 km
Stan Licznika Końcowy: 13651.78 km
Stan Licznika Końcowy2*: 13576.78 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 26110 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 26125 km
Maksymalna prędkość: 23.8 km/h
Przejechałem: 14.28 km
Przejechałem [msc]: 601.68 km
Przebieg roweru [rok]: 1296.86 km
Przebieg roweru [suma]: 50351.11 km
Przejechalem w 2023: 1296.86 km
Podroż dookoła świata (2023) 3.2421 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 125.8778 [%] km
Czas jazdy: 01:06:22 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2977:09:39 h
Czas Jazdy Suma (2023): 92:27:51 h
Czas Jazdy Suma (marzec): 42:24:34 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3200:35:47 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:29:41 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:12:06 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:27:45 h
Średnia: 12.98 km/h
Dzisiejsza trasa jak już zdążyłem wspomnieć przynosi mi więcej smutku niż radości :( Te życie jest takie smutne i dobijające - mimo pewnych "sukcesów" na skali zawodowej i tak pojawiają się pewne nie uzasadnione pretensje, sugestia ze strony Dyrektora, że moje działania (korzystania) z drukarki 3D prowadzą jedynie do "marnowania materiału" - jakoś budujące nie jest. Wręcz przeciwnie. Takie zniechęcające... To wszystko się jakoś tak odkłada dzień za dniem. I staję się coraz bardziej przybity, i mniej wesoły. Nawet rower mnie nie cieszy. Jednak czasem trzeba wyjść na przekór tym przeciwnościom. I tak uczyniłem dziś. W ten dość ciekawy dzień - z rana atak zimy, śnieg, pod moim blokiem ślisko. Gdy wróciłem ze szkoły - do której jeździłem drugi raz przed godziną 17 - już po godzinie 17 - nadal utrzymywało się trochę śniegu pod moim blokiem. A ja mimo zmęczenia pojechałem na krótką trasę. Tak sobie pomyślałem, że pojadę do Narnii. Dawno tu nie byłem. I jakoś mi to nie pomogło. Czuję się bardziej dobity... Dokonano tu ogromnych morderstw, kolejnych zniszczeń na ogromną skalę. Cała główna droga przejazdowa przez Narnię była w błocie, w dziurach, ciągnących się koleinach z których wypływała ta woda... Ten syf cały. I w końcu straszyła pustka... Niegdyś dostojne drzewa i las, dający schronienie ludziom, zwierzętom dziś jest wspomnieniem. Irytuje mnie to, że te śmiecie jebane wciąż tu wracają i wciąż dokonują kolejnych zniszczeń. Do końca zrujnują te miejsce, które dla mnie tyle znaczy do którego lubiłem wracać. A teraz? Teraz już nie mam raczej po co... Dobiło mnie to niezmiernie mocno... A to nie był jedyny smutek, który mnie dzisiaj przygnębił. Pojawił się kolejny... Niegdyś w Sownie na wysokości dawnego tartaku w Sownie, w pewnym domu przy drodze zamieszkiwał taki pies. Całe swoje życie spędzał na małej przestrzeni przy budzie. Nie raz mnie denerwował. Jak przejeżdżałem tą drogą a w skali roku przejeżdżałem nią często. No ale był. Jakaś stałość w życiu. A dziś już nabrałem pewności a zacząłem coś podejrzewać przez ostatnie trasy, że tego psa już nie ma. Pewnie odszedł do lepszego miejsca bo nie ma już ani jego budy ani jego... I smutno mi się tak zrobiło. No nie spodziewałem się, że jak go już nie będzie to będzie mi go brakować. W końcu od lat jak jeździłem drogą DW108 przez Sowno Tartak to zawsze był... I szczekał - i teraz nie wiem czy z radości czy z innego powodu. I pewnie się już nie dowiem. Kolejny przykład na to jak wiele w życiu się potrafi zmienić z dnia na dzień i nie jest to wcale nic dobrego... No i nie chodzi przecież o to, że nie lubię zmian! Tylko może o to, że zawsze może ktoś odejść i zmienić się coś na zawsze (jak te wycięte do zera lasy)...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)