Dzisiejsza trasa jest takim moim kolejnym małym wyzwaniem świąt. Wyzwaniem pod względem chęci jechania na rowerek. Chęci na rower oczywiście mam zawsze. Lecz wyjątkowo w tego rocznej przerwie świątecznej. Zresztą ostatniej przerwie na studiach, więc ostatnim okresie PracyNaŚwięta, w tym przypadku PracyNaŚwięta2018. Mam do zrobienia bardzo dużo zadań. Na początku męczyłem trochę teorię pracy MGR. A od kilku dni zajmuję się uzupełnieniem projektu StanPlikow. I pracami związanymi z projektem StanPlikow, co mnie bardzo pochłania. Zabiera mi całe dnie. To ciężka i męcząca praca. I odbiera mi ona chęci pójścia na rowerek. I robienia czegoś innego niż te zadanie. Jednak się dzisiaj przemogłem i poszedłem na krótki dystans. Być może poszedłbym na rowerek wczoraj. W końcu wczoraj był piątek (28.12) - ostatnia szansa na trasę "jak co piątek, trasa 50-tek" w tym roku, który rowerowo okazuje się być bardzo udany. Wczoraj jednak miałem mały problem, z czym jeździłem do lekarza, w kolejce do lekarza trochę czasu straciłem. A potem nie miałem na to ochoty. Więc na rowerek wybrałem się dopiero dzisiaj. Ale to w sumie spontanicznie. Po dniu pracy, ciężkiej pracy przy komputerze. Nie ukrywajmy mam sporo roboty, to nie są proste rzeczy. Są bardzo męczące i wyniszczające, stwierdziłem, że przydałoby się abym się przewietrzył. Było już późne po południe, wkrótce miało się ściemnić. Aura pogodowa też - taka deszczowa. To mi jednak nie przeszkadzało. Postanowiłem iść i poszedłem na krótką trasę, krótka bo krótka ale była.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 342
Trasa nr [łączna]: 426
Trasa nr [na blogu]: 340
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 15
W tym roku: 155
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 421 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 335 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 5 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 9762.78 km
Stan Licznika Końcowy: 9776.24 km
Stan Licznika Końcowy2*: 9685.21 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 9521 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 9535 km
Maksymalna prędkość: 33.8 km/h
Przejechałem: 13.46 km
Przejechałem [msc]: 354.48 km
Przebieg roweru [rok]: 6223.11 km
Przebieg roweru [suma]: 17093.92 km
Przejechalem w 2018: 6223.11 km
Podroż dookoła świata (2018) 15.5578 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 42.7348 [%] km
Czas jazdy: 00:49:54 h
Czas Jazdy Suma (blog): 853:14:44 h
Czas Jazdy Suma (2018): 386:10:23 h
Czas Jazdy Suma (grudzień): 22:43:53 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1076:40:52 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:30:56 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:29:29 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:29:42 h
Średnia: 16.48 km/h
Nazwa trasy też nie jest bez powodu taka a nie inna. Podkreśla fakt, że to taka spontaniczna myśl, która zaraz została zamieniona w czyn. Trasa: "przewietrzyć się". Akurat tak napisałem koledze z którym wymieniałem rozmowy przy użyciu komunikatora Gadu-Gadu, że idę się "przewietrzyć" :D Po chwili namysłu dodałem, że tak nazwę dzisiejszy wpis. I proszę. Tak nazwałem dzisiejszy wpis. Dzisiejsza trasa jest bardzo znana, w końcu wielokrotnie ją robiłem. Występuje pod różnymi tytułami, nie jest więc ujednolicona. Ma taki tytuł jaki mi akurat pasuje. Zwykle tą trasę pokonuję jadąc przez Jarzysław (droga DW152), Dobiesław i Słudwia. Dzisiaj postanowiłem pojechać odwrotnie - tzn. najpierw skierowałem się na Słudwia. I dopiero ze Słudwii skierowałem się na Dobiesław i do Jarzysławia, którym wracałem. Wyruszyłem dość dynamicznie. Jednak moja szybka jazda zakończyła się wraz ze Słudwiami, gdzie jechało mi się gorzej i ciężej. Dzisiaj jest jeszcze tak chłodno i mało przyjemnie. Jednak jechałem dalej. Minąłem całą wieś Słudwia, wkrótce Dobiesław. I wyjechałem na drodze DW152. Zaczęło się już ściemniać. Miałem lampkę jakby co założoną. Tą jednak włączyłem dopiero w Płotach gdy minąłem PKS w Płotach. Wcześniej nie była mi potrzebna. To niby tylko 13 km (lekko ponad), ale jakoś mi się dzisiaj dłużyło : I jeszcze taka ciekawostka, przed wjazdem do Płot od strony Reska, albo wyjazdem z Płot w stronę Reska, są takie zabudowania domków jednorodzinnych. W jednym z nich pewna rodzina mieszka, nie chcę wchodzić tutaj w szczegóły co to za luzie. Jebać to. Mnie bardziej denerwują ich psy. Trzymają duże, groźne psy. Które ilekroć mnie widzą, szaleją w swych klatkach walą zębami i łapami po zamknięciu klatki. Przecież pewnego dnia te psy mogą wylecieć i pobiec. I pytanie kto będzie szybszy...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)