Dzisiejsza trasa pierwszy raz od dawna poprowadziła mnie szlakami tradycyjnej mojej trasy "50-tki". Ostatni raz taką trasę robiłem bez mała 5 msc temu: Trasa "50-tka" & Obwodnica Płotów. Tyle czasu nie robiłem tej kluczowej, i ważnej dla mnie trasy, która była bardzo ważnym elementem, najlepszego rowerowego roku jaki miałem - roku 2018 r, którą robiłem 15 razy. Kojarzę z nią przede wszystkim początek i koniec roku 2018 r., gdy przygotowywałem się do sezonu (przed wakacjami) i gdy przygotowywałem się do IX Rajdu Dookoła Zalewu Szczecińskiego (Kwiecień 2019), w którym ostatecznie nie pojechałem :( Trasa 50-tka, przechodzi przez jedne z najpiękniejszych stron w moich rodzinnych stronach, do których lubię wracać. Czasem to jest męcząca podróż, czasem przyjemniejsza.. Dzisiejsza była taka sobie. Pogoda niezbyt odpowiadała, było zimno. Długo miałem obawy przed pojechaniem w trasę, jednakże moją motywacją była trasa z przed roku, z dnia 10.11: Trasa ze Szczecina. Nim wyruszyłem w dzisiejszą podróż, obejrzałem sobie skrótowo film z przed roku. Pomyślałem, że skoro wtedy dałem radę, to dzisiaj pewnie też dam radę! Pech a raczej moje rozkojarzenie sprawiło jednak pewny mały problem na trasie częste wymuszone technicznym problemem postoje - jakimi była podmiana baterii w kamerce. Po prostu wszystko mam po rozładowywane.. Zapomniałem naładować :) To jednak nie wpłynęło na samą trasę, która mimo, że było chłodno i przez połowę trasy zazwyczaj pochmurno minęła spokojnie i naprawdę miło. Jechałem w miarę spokojnym tempem.. nie goniłem się z czasem... chociaż ciążyła na mnie myśl, że weekend dobiegł końca i trzeba dzisiaj wrócić do Szczecina... Rozważałem kilka opcji powrotu, albo bez roweru, albo z rowerem. Wstępne prognozy pogody pokazywały, że od jutra do weekendu będzie deszczowo i zimno i nieprzyjemnie. Mimo tych zapewnień metrologów, ostatecznie postanowiłem zaryzykować i wziąć rower ze sobą i przyjechać na 2 tyg do Szczecina. Czy to dobry pomysł czy nie, to już zweryfikuje czas i kolejne wpisy..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2019 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 502
Trasa nr [łączna]: 585
Trasa nr [na blogu]: 499
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 6
W tym roku: 158
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 576 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 490 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 1770.43 km
Stan Licznika Końcowy: 1819.47 km
Stan Licznika Końcowy2*: 1824.74 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 14043 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 14091 km
Maksymalna prędkość: 29.5 km/h
Przejechałem: 49.04 km
Przejechałem [msc]: 155.65 km
Przebieg roweru [rok]: 4813.15 km
Przebieg roweru [suma]: 21961.14 km
Przejechalem w 2019: 4813.15 km
Podroż dookoła świata (2019) 12.0329 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 54.9028 [%] km
Czas jazdy: 02:51:16 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1157:23:33 h
Czas Jazdy Suma (2019): 301:06:27 h
Czas Jazdy Suma (listopad): 10:32:25 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1380:49:41 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:45:24 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:54:21 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:18:20 h
Średnia: 17.21 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego rozpoczęła się dla mnie przed godziną 11, skończyła ponad 3h później. Nie spodziewałem się takiego ładnego czasu przejazdu! A naprawdę się poszczęściło. I to mimo przejściowych problemów! Rośnie ilość przejechanych kilometrów na jednym napędzie, łańcuch jest mocno zużyty, najmniejszy blat korby to już w ogóle tragedia, bo zęby są tak zjechane, że masakra.. I stąd może pojawiające się małe problemy tj. czasami jedzie się nieco ciężko, innym razem coś strzeli czy zapiszczy. Jeśli chodzi o przejściowe trudności w jeździe, że jedzie się nieco ciężej próbuję to sobie tłumaczyć chwilowym zmęczeniem czy inną niedyspozycją. Jeśli jednak problem pojawiałby się cały czas przez całą trasę to już byłby dla mnie znak, że napęd nadaje się do wymiany. W końcu z takich powodów wymieniałem napęd oryginalny (po 7k km), i pierwszy zamiennik po (6,8k km). Nie wspominam o tym bez powodu! Otóż, na początku mojej trasy jeszcze przed Sownem wyprzedzał mnie pewny rowerzysta, któremu mocno przeskakiwał łańcuch! To było słychać a nawet widać.. Problem w tym, że ten problem zauważyłem u siebie - ponad 20 km później, gdy byłem już w połowie trasy. Zdążyłem minąć Grabin, i zbliżałem się do wsi Sikorki i wtedy odczułem, że coś się zaczyna dziać na niektórych przełożeniach. Miałem wówczas zrobione dopiero 27 km na dzisiejszej trasie, do domu jeszcze kawał drogi. A dziwne problemy ustąpiły. Nie mniej w kontekście tych problemów i innych myśli, które towarzyszyły mi na dzisiejszej trasie zastanawiałem się tak czy zęby na blacie korby mogą się połamać?! U mnie są już one tak cieniutkie, że to tak naprawdę cud, że łańcuch nie spada. Domyślam się, że dalsze użytkowanie tej korby może doprowadzić do dalszego zużycia się zębów. Ale właśnie czy one mogą się połamać?! Czy "wykruszyć" do końca?! :D Przecież to nie możliwe aby te zęby się zużywały w nieskończoność.. No nic, takie sobie myśli. W końcu czymś trzeba się zająć na trasie aby nie myśleć o innych problemach, na które szkoda klawiatury. Otóż. Skurwysyny i jebane skurwysyny - bo to ludzie, którzy nie zasługują na żaden szacunek ani prawa, bardzo mocno zanieczyszczają wsie, drogi, i lasy, które mijałem na dzisiejszej trasie. Wszędzie od zajebania śmieci, wyrzucone opony samochodowe, części po sprzęcie AGD/RTV, jakieś stare telewizory, opakowania po napojach i jedzeniu.. no po prostu cuda wyrzucają.. To jeden z problemów z jakim na szeroką skalę się spotykam. Drugim problem było dalsze niszczenie lasów (to głównie na drodze od Truskolasu do Uniborza), a potem lasy wzdłuż drogi DW106 za Uniborzem do Błotna.. A także lasy od wysokości Szczytników do Truskolasu.. Padają ofiarą niszczycielskiej działalności największego szkodnika jakim jest człowiek.. Aby się niepotrzebnie nie wkurwiać nad tematami, na które nie mam wpływu.. próbowałem zająć myśli czym innym. Ale nic przyjemnego nie przychodziło mi do głowy. W końcu to już Listopad, smutny miesiąc.. i widoczna zaawansowana jesień.. coraz mniej liści na drzewach. Te co pozostały to mną stop opadały. I nie wiem czy one tak cały czas opadają czy tylko wtedy gdy jadę?! :) Ostatnim tematem dzisiejszej trasy mogłyby być niedoróbki na budowie drogi S6, tj. cholerne ronda w Płotach.. ale daruję sobie.. Nie ma co się denerwować. Zdjęcia może wrzucę, może innym razem się do nich odniosę :) Na sam koniec podam pewną ciekawostkę. W podobnym okresie - listopadowym rok temu, biłem moje rekordy jazdy na trasie 50-tce, rekordy biłem na wówczas średnio zużytym napędzie, który użytkuję dalej! :) A mam na myśli przede wszystkim taką trasę jak: Trasa "50-tka" - trzech tytułów. Miała ona miejsce: 5323 km temu..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)