Dzisiejsza trasa w tytułowym diabelnym wietrze oczywiście nawiązuje do takiego powiedzenia: wieje jak diabli. I coś w tym jest. W zależności od prognoz, dzisiaj sugerowano nawet po 50 - 60 km/h. I szczerze wiało jak właśnie diabli ;) Jechać nie szło. A nie tylko to jest męczące ale też ta przeplatanka z chmurami.. Raz są raz nie są. Raz słońce, jak pochmurno. Inne negatywne zjawiska pogodowe jak przelotny deszcz czy śnieg, już na szczęście odpuściło. Śniegu już za wiele się nie zachowało po wczorajszym armagedonie. Dosłownie gdzieniegdzie jakieś resztki. Więcej pewnie zachowało się w lasach, ale i tam wkrótce zginie.. Mam nadzieję, że już ten pierdolony śnieg zginie na zawsze. Ile będzie powracać i ile będzie męczyć normalnych ludzi, tak bardzo zmęczonych zimą.. No ile można.. A ta przeplatanka wciąż trwa. Faszyści, kurwa jebane komuchy a nie redaktorzy czy metrolodzy pierdolą jakoby te całe "bestie ze wschodu z zachodu" - już sam nie wiem co gorsze, z pod czerwonej gwiazdy czy z czego.. Mają jeszcze nie raz powracać. W całym środku tej tragedii, mamy nieustanne wycinanie całych hektarów lasów, niszczenie natury na potęgę, i oślepianie ludzi błazenadą o rzekomym śmiercionośnym wirusie.. Wszystkich nas zaatakuje ten "covid" i wszyscy umrzemy! Już mnie to tak wszystko męczy.. Można rzec, że i do grobu wpędza.. No ileż można nie? Nieustanna walka z całym światem.. A co najgorsze jest to walka daremna. Przecież nic się na lepsze nie zmienia..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 808
Trasa nr [łączna]: 889
Trasa nr [na blogu]: 803
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 4
W tym roku: 63
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 880 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 794 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 9962 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 9980 km
Maksymalna prędkość: 29.8 km/h
Przejechałem: 18.38 km
Przejechałem [msc]: 181.35 km
Przebieg roweru [rok]: 1984.91 km
Przebieg roweru [suma]: 33996.27 km
Przejechalem w 2021: 1984.91 km
Podroż dookoła świata (2021) 4.9623 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 84.9907 [%] km
Czas jazdy: 01:11:51 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1928:22:21 h
Czas Jazdy Suma (2021): 127:48:41 h
Czas Jazdy Suma (kwiecień): 11:11:58 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2151:48:29 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:48:00 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:01:44 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:23:12 h
Średnia: 15.53 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego zgodnie z moją zapowiedzią poprowadziła mnie szlakami trasy 20-stki. Zaplanowałem sobie taki rozwój wydarzeń w dniu wczorajszym na wczorajszej trasie: Makowice: Zima i Rury. Dziś już wiem, że nie był to zbyt trafiony pomysł. Lepiej mi było robić wczoraj Trasę 20-stkę, taki miałem pierwotny zamysł. A dzisiaj pojechać po prostu na Makowice. Bliżej, i mniej by było walki z wiatrem. A tak całą drogę do Mechowa, a potem pod Gardomino dalej męczyłem się z wiatrem. Wiało tak, że traciłem nadzieję na jazdę. I wszystkie siły do trwania. W takich chwilach sobie przypominam o różnym ścierwie, które użytkuje rowery elektryczne. Oni by pod ten wiatr, wcale się nie męcząc jechali w granicy tych 20-25 km/h... W ogóle się nie męcząc.. I gdzie jest uczciwość, sprawiedliwość dziejowa!? Przecież nasza forma i możliwości powinna wynikać z poświęcenia, zaangażowania i ciężkiej pracy. A nie podejścia, a nie chce mi się bo dziś wieje, bo jest zimno i takie historie. Mnie się też czasami nie chce, często się źle czuję. A mimo wszystko jadę. Mimo wszystko walczę o każdy dzień i każdą trasę. A rozwój, promowanie rowerów elektrycznych jest złe, i wpływa na mnie negatywnie. Zniechęca mnie do pracy i działań. Dzisiaj tak, dzisiaj było więcej męczenia się niż jazdy. Jednak czy nie warto? Oczywiście, że warto.. By być lepszym.. Trasa 20-stka jak 20-stka, prócz wiatru - skończono remont drogi w Mechowie. Nowe oznakowania, organizacja ruchu, pełno spowalniaczy. I takie historie.. Mnie jednak bardziej niepokoi inna historia, rozbudowy gazociągu od Sowna, gdzie mają tą swoją aparaturę gdzieś w stronę Świnoujścia. Efektem tych działań śmierć poniosły zabytkowe liczące po ponad 100 lat kasztanowce. Nadal je widzę, zamordowane i pocięte.. A jakby tego było mało to na tej drodze z pod Gardomina na Waniorowo, jakieś czuby nienormalne, tak samo jak ci, co śmierć tym drzewom niosą - podpalili bale słomy. I nie będzie już z tego kiszonki, nie będzie nic. W ostatnich dniach było sporo takich podpaleń. Ta konkretna akcja, te konkretne miejsce przedstawia ta relacja: Podpalenie balów słomy pod Mechowem..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)