15.01.2017
Jazda nr: 66

Tagi: MM, makowice, wiejskie_przygody |

W dniu dzisiejszym wybrałem się na planowaną trasę - może niekoniecznie taką planowaną trasę, nie miałem konkretnego pomysłu chciałem tylko zrobić coś w granicy 20 km aby przeprowadzić kolejny taki trening w takich nieciekawych warunkach jakie obecnie mamy. Nie dość, że zimno, to pada śnieżek ;) I miałem iść właściwie wczoraj (14.01) pojeździć, ale ta pogoda mnie zniechęciła. Dzisiaj było już nieco cieplej (jakieś 0-1℃) z chwilą wyjścia z domu, gdy udałem się w tą niedługą, ale za to ciekawą trasą. Pierwszym wyzwaniem było pojechać wzdłuż ulicy na osiedlu gdzie mieszkam - tu bynajmniej w połowie nie jest nawet piachem posypane. Słabo też samochody wyjeździły, odwilż tego nie złapała i taki zdradziecki to teren. Niby się wydaje, że ok, ale chwila nie uwagi i można wyrżnąć - o czym zdążyłem się przekonać już w drodze powrotnej, będąc pewnym siebie, że nic złego mnie spotkać nie może to by była niespodzianka, dosłownie 200m przed domem ^^. Ale tak, dzisiejszą trasą, ruszyłem na wprost ulicy zamieszkania i udałem się w centrum miasta w stronę Szczecina. Dojechałem nawet do DK6. Którą kawałek się przejechałem. Było nawet ciepło, przyjemnie a mnie się jechało dość szybko. Stąd udałem się w stronę Reska drogą nr 152 - i mniej więcej w połowie trasy, czarny asfalt, fajnie przyjemnie się jedzie, dojechałem do wsi Czarne :) Gdzie poczekałem na mojego kompana do dzisiejszej przejażdżki. W trakcie trasy zdążyłem zrobić jeszcze kilka fajnych zdjęć, trwająca odwilż dawała fajne efekty ;) Tu mi się przypominają wykłady z Grafiki Komputerowej (V semestr) - niby taka fajna gęsta mgła nad białymi polami, ale można powiedzieć, że niezłe shadery :D Nadal było dość ciepło i dobrze się jechało, nieco gorzej było na bocznej drodze prowadzącej bezpośrednio do wsi Czarne - tam już mniej wyjeżdżone, jechało się po lodzie a tu trzeba już uważać aby się nie wywalić no i jedzie się o wiele wolniej. Do samej wsi Czarne, nawet w miarę szybko dojechałem jak na takie warunki pogodowe i moją opadniętą kondycję, to nie jest to samo co miałem w 2015r, do którego często powracam, w końcu w 2015r robiłem najwięcej rowerowych tras (ponad 80) i biłem najlepsze rekordy. Chciałbym w tym roku pobić wiele z moich rekordów, szczególnie, że czasowo może mi to bardzo dopasować. Jeszcze nie wiem jak będę miał z ewentualną pracą czy stażem, w końcu końcem miesiąca Stycznia, kończę już studia I stop. inż. pozostaje mi tylko przygotować się do obrony dyplomu i oczywiście złożyć pracę w dziekanacie. A po tym czasie aż do października 2017r. Nie będę się na razie uczył ani kontynuował studiów na studiach II stop. To mógłbym wykorzystywać wiele czasu na jeżdżenie, wraz z końcem zimy jeździłbym coraz częściej, i robił coraz większe trasy. Na dzisiaj planowałem skromne 20 km i się udało. Już z samego Czarnego, z kolegą udaliśmy się na kolonię Czarne - normalna polna droga, pełna cennego doświadczenia jazdy po samym lodzie. Jak się gdzie nie gdzie na chwilę przystanęło to ustać nie szło - bo to sama szklanka, i jak tu po tym jechać na normalnych oponach 28x1,6 - czyli wcale nie szerokie opony, nie ma czym trzymać. Po lekkim, nie ubitym śniegu to jeszcze w miarę się jedzie. Gorzej właśnie po lodzie, nie mniej - nie narzekałem na to. Znalazłem już w zeszłym roku (2016r), fajny sposób na takie trasy, większą masę ciała wyprowadzam na przód roweru, i idzie jechać, najniższe przełożenie biegów, i jazda. I tak się dojechało się do kolonii Czarnego, przejechało kolonię. Plan był taki aby zajechać teraz na wieś Makowice - niestety nie da rady - polna droga, która tam prowadzi jest cała zasypana śniegiem i nie dałoby rady (raczej) się przez to przebić. Przynajmniej ja na moim trekkingu nawet nie próbuję :P Więc trzeba było wrócić tą samą drogą na wieś Czarne i stąd udaliśmy się już na same MAKOWICE-LOTNISKO, ostatnia mała przejażdżka po lotnisku.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 67

  • Trasa nr [łączna]: 152
  • Trasa nr [na blogu]: 66
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 2
  • W tym roku: 2

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 149 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 63 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 3 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 146.43 km
  • Stan Licznika Końcowy: 167.21 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: brak km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: brak km

  • Maksymalna prędkość: 9 km/h

  • Przejechałem: 20.78 km
  • Przejechałem [msc]: 28.67 km
  • Przebieg roweru [rok]: 28.67 km
  • Przebieg roweru [suma]: 5895.29 km

  • Przejechalem w 2017: 28.67 km
  • Podroż dookoła świata (2017) 0.0717 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 14.7382 [%] km

  • Czas jazdy: 02:09:44 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 138:30:48 h
  • Czas Jazdy Suma (2017): 02:51:52 h
  • Czas Jazdy Suma (styczeń): 02:51:52 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 361:56:56 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:25:56 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:25:56 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:04:03 h

  • Średnia: 9.67 km/h
Będąc na Lotnisku Makowice nieco się pogoda zmieniła - zaczął śnieg padać :) Dodatkowa atrakcja dzisiejszej trasy - i po co ten śnieg pada? :| Tak już fajnie, zaczęło topnieć, można by było przewidywać, że większość dróg do weekendu będzie przejezdna a tak nie jest przejezdna, nie da rady jechać - przynajmniej ja nie dałem rady już po samym lotnisku jechać, kolega sobie lepiej poradził tam XD a ja co tylko na wąskiej ścieżce między wysokimi zaspami śniegu, dość szybko wpadałem w poślizg i musiałem przez długi kawał lotniska (w sumie jakiś 1km jak nie lepiej) ciągnąłem ten rower przez wysokie zaspy śniegu - zamoczyłem buty tylko, zmęczyłem się dodatkowo :D bo tak ciężko iść - ale za to jak rower się wyczyścił z brudu ! ;p Teraz jest o wiele czystszy. Lotnisko jakoś się przetrwało, chodź było ciężko dojść do bramy i wyjechać już na samej wsi Makowice. Tam na lotnisku rozstałem się już z kolegą, który wrócił już do siebie, a ja jeszcze musiałem dojechać już na ostatniej prostej - przez wieś Makowice, jeszcze dało się przejechać - na początku wsi gdzie śnieg nie wyjeżdżony to jeszcze prowadziłem kawałek rower, nie dało rady jechać, ale to jeszcze jakieś 100m jeszcze, a dalej już powoli, powoli wyjechało się będąc na ostatniej prostej, w nieco lepszych warunkach poza wsią Makowice prosto do domu - gdzie najlepiej było mi się trzymać śladami samochodu - ładnie wyjeżdżone, lodu nie ma i spokojnie się jechało. Już byłem padnięty XD Na lotnisku sporo sił straciłem, to oczywiście ma jednak dobre strony, rośnie siła, wytrzymałość - a to się na pewno wkrótce przyda, gdy zmieni się nieco pogoda na lepsze warunki i będę chciał nieco więcej pojeździć. W trakcie powrotu (ostatnia prosta 4 km do miasta) zrobiłem 2 małe postoje, oficjalnie aby kilka zdjęć zrobić, i raz wymienić baterię z kamerki. Ale taki mały postój zawsze jest czymś pozytywnym i przydatnym. Już w samym mieście nie robiłem tych postoi, nie było już nawet sensu. I w sumie trochę za późno wracam, już bliżej godziny 15 zaczęło się robić coraz chłodniej - wcześniej było fajnie, przyjemnie a ja i tak nie planowałem na dzisiaj długiej przejażdżki, niestety to jeszcze nie jest taka dobra pogoda aby całe dnie jeździć. Ale już do właściwej części sezonu trzeba się przygotowywać ! W tym roku jak najbardziej dobry chrzest sezonu był - czy przyniesie coś dobrego, wkrótce się dowiem. Póki co mam wiele planów, i ambicji - więc mam do czego dążyć, grunt aby kwestie zdrowotne mi tych planów nie popsuły ! I tak będąc już na rodzinnym zadupiu, dojechałem do osiedla gdzie mieszkam. Tak jak wspomniałem na początku (myślałem, że spoko) co mi tu grozi - najgorsze mam za sobą (tj lotnisku) - gdzie poślizgów kilka zaliczyłem jak chciałem jechać, temu z nich zrezygnowałem i prowadziłem rower. Tu, droga słabo wyjeżdżona, tylko z początku nieco posypana piachem a dalej nie, i nie wiele brakowało aby wyrżnąć. Zbytnio oddaliłem się od tej myśli, ostrożności aż nad, spokojnej jazdy i obserwacji toru jazdy jak to czyniłem jadąc po samym lodzie, gdzie trzeba zmysły bardziej wyostrzyć - co oczywiście daje wiele korzyści i doświadczenia :) Tu sobie już z tego zrezygnowałem i śliznęło mnie na przednim kole ;/ Nie wiele brakowało, więc do końca tej drogi (ostatnie metry dosłownie) odpuściłem sobie trochę i spokojnie dojechałem kończąc dzisiejszy całkiem udany wyjazd. Cieszę się, że pojechałem, zrobiłem kolejną trasę. Fajnie było :) Chodź miejscami ciężko, ale to nie ważne ... - ważne, że się udało :-)

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa15stycznia2017zdj1.jpgtrasa15stycznia2017zdj2.jpgtrasa15stycznia2017zdj3.jpgtrasa15stycznia2017zdj4.jpgtrasa15stycznia2017zdj5.jpg


Mapa przebiegu trasy :)