18.08.2022
Jazda nr: 1082

Tagi: trPracy, wiejskie_przygody, GPS |

Dzisiejsza trasa rozpoczyna się takimi nerwowymi incydentami z kamerą na rowerze (Sony Action CAM AS200), która dzisiaj dwukrotnie mi się wyłączyła. Jakiś błąd dostaje i się wyłącza. No raz rozumiem może się zdarzyć ale 2x? Na początku oceniłem tą sytuację nie poprawnie bo pierwszy raz nie nastąpił po 25 min. w Baszewicach a po ok. 20 min w Baszewicach gdyż jak jechałem do szkoły to pod starą masarnią w Karczewiu się zatrzymałem aby zapisać uwagi odnośnie sytuacji na stacji Moya. Do tej sytuacji zaraz nawiążę. Drugi raz kamera wyłączyła się dosłownie pod szkołą. Już miałem przejść na chodnik i wejść do szkoły gdy zrobiła kaput. Trasa zaczęła się więc nerwowo. A zresztą dzień był dziś nie lepszy. Z męczącą pogodą. W ogóle z tą kamerą to mam złe przeczucia. Nie dość, że nie ma jej już na rynku, zostały pojedyncze sztuki na ekspozycji w sklepach Euro, ale wszystko daleko - najbliższej to Elbrąg, Toruń. No co by nie mówić - chciałem się nawet w tym tygodniu wybrać do jednej z tych miejscowości a może nawet dwóch... I dokonać zakupu kamery "w zapasie". I pewnie tak zrobię. Prędzej czy później. Bo gdzie ja znajdę teraz taki fajny sprzęt z GPS?... Może być z tym problem. Więc wolałbym mieć na przyszłość, aby przetrwać z tym sprzętem kolejne lata. Zresztą ten problem z kamerą się powtarza, ostatnio był dosłownie kilka tras temu: Nad morze.... I teraz znowu... Nie podoba mi się to... To źle wróży. A gdyby tego było mało to jeszcze źle się dzieje z cenami paliw. Te zamiast spadać dalej czego oczekiwałem znowu rosną... Tym skurwysynom na benzynie (95) to gra, bo im ceny dalej idą w dół, a nie proporcjonalnie w górę idzie cena Diesla. A to przecież gorzej dla społeczeństwa! Cały transport jest na dieslu. To znowu podwyższy ceny za usługi, towary w sklepach... No ale do rzeczy cena za Diesla jeszcze wczoraj była na poziomie 6,99 zł/L a dziś już skoczyło do 7,09 zł/L. To już nigdy nie spadnie w dół... I gdzie te czasy jak jeszcze w 2020 r. tankowałem się za 4,30, czy tam do 4,50 zł/L. I pełne tankowanie 40L wychodziło mi 150-160 zł, teraz już 300 zł... Ostatnio płaciłem 270 zł za pełny bak i to można było uznać za "tanio". Obecnie najlepiej by było zejść do poziomu 250 zł/za pełny bak - 40L. Ale na to już nie mam co liczyć, jak z końcem wakacji ceny idą znów w górę. Tylko w górę prócz wszystkiego nie idzie wypłata... I będzie to coraz większy problem, że nie będzie człowieka stać nawet na to aby pracować. Bo jak dojazdy do pracy, czy samo "pracowanie" przerastać będzie zyski z tej pracy, to co za sens jest pracować?... Dzisiaj miałem różne takie nie dobre myśli. Trochę ten światopogląd i nadzieję na stabilność zaburzyło to co się działo na stacji Moya, było po godzinie 7 rano gdy jechałem do szkoły z Aurelią. Z oddali zauważyłem, że coś mignęło na wyświetlaczu stacji Moya. Potem znowu. I ceny się zmieniły - jedynie benzyna 95 poszła parę groszy w dół, a ON poszedł właśnie w górę ze wspominanego poziomu 6,99 zł/L do 7,09 zł/L. No kurwa to niby nic bo to tylko "4 zł" na pełnym baku. Jednak nie chodzi o to tylko o to, że psychologicznie znów jest za paliwo ponad 7 zł... I te całe oczekiwania i nadzieje, że w kolejnych dniach będzie taniej milkną. Wraz z nimi przychodzi refleksja nad tym, że nieubłaganie idzie jesień. Chciałoby się tą wizję od siebie odsunąć jednak się nie da. Idzie jesień. Jesień, znów wzrost cen do nie ruszonej wypłaty, problemy z kamerą od rana... A w szkole jeszcze internet durnie zepsuli. To już w ogóle mamy wesoło... A miałem taką nadzieję, że chociaż ogarnę bloga czy cokolwiek. No ale się nie dało, po godzinie 11 robiąc wykopy pod szkołą, przecięli światłowód. To jest w ogóle historia na inny temat. Ta ciągnie się od wydarzeń z 2021 r., gdy pojawiły się pierwsze problemy z kanalizacją w szkole. Te trwają po dziś dzień. I są związane z kolejnymi problemami, ograniczeniami. Teraz doszło do uszkodzenia internetu. Ten miałby do poniedziałku (22.08) być zrobiony. No ale czy tak będzie? Mam wątpliwości. No cóż, dziś mi ten dzień w szkole nie za bardzo poszedł. Dziś również nie spotkałem się z koleżanką JS... Jedynie zrobiłem sobie małą trasę, w nieznanej mi dotąd drodze do Wicimic od Wyszoboru. Jednak trasa pełna była różnych niekoniecznie dobrych myśli. Pełno w niej nie pewności o przyszłość i codzienność. Życie staje się coraz trudniejsze, i coraz trudniej się w tej szarej rzeczywistości odnajdywać.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1088

  • Trasa nr [łączna]: 1168
  • Trasa nr [na blogu]: 1082
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 12
  • W tym roku: 126

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1156 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1070 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 9697.14 km
  • Stan Licznika Końcowy: 9747.14 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 9740.98 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 22310 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 22360 km

  • Maksymalna prędkość: 34.7 km/h

  • Przejechałem: 50 km
  • Przejechałem [msc]: 529.01 km
  • Przebieg roweru [rok]: 5192.42 km
  • Przebieg roweru [suma]: 46446.73 km

  • Przejechalem w 2022: 5192.42 km
  • Podroż dookoła świata (2022) 12.9811 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 116.1168 [%] km

  • Czas jazdy: 03:00:52 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 2937:16:45 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2713:50:37 h
  • Czas Jazdy Suma (2022): 342:56:26 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 33:25:54 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:47:10 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:43:18 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:29:40 h

  • Średnia: 16.67 km/h
Trasa jest taka sobie. Niby ta pogoda dopisuje, trochę się chmurzy jest strasznie duszno. Może nie tak jak w niektórych poprzednich dniach bo wtedy była masakra, ale jest nadal ciepło. Rośnie ryzyko przelotnych burz i deszczu. Jednak w ogóle się tym nie przejmowałem. Miałem inne myśli na głowie, już o nich wspominałem w pierwszym akapicie wpisów - nie ma sensu do tego wracać gdyż to i tak nic nie zmieni. Nie mamy wpływu na to co się dzieje na świecie. A wszystkiemu winni oczywiście ukraince i ci pojeby z UE. Cały świat zaczął walczyć z Rosją w imieniu Ukrainy, a za tą ich walkę kto zapłaci?... No my wszyscy za to płacimy nienormalnie wielkimi cenami za wszysto. A te ceny paliwa mnie dobijają... Liczyłem na spadki i to spore... A to nic z tego. Te ceny wpływają w końcu na moją rowerową politykę, która w tym roku miała wyjść poza jeżdżenie w te same miejsca, ciągle te same drogi. Co się w końcu udało. Czego wynikiem jest kilka fajnych tras, które zrobiłem w wakacje. Ale czy na tym koniec? Na to wygląda... Nie będzie mnie stać na dalsze jeżdżenie, przy dalszych wzrostach cen. Zresztą to nie jedyne myśli dzisiaj, które mnie męczyły. W ostatnich dniach mi jakoś w szkole nie idzie, jakoś się skupić na niczym nie mogę. A jeszcze dzisiaj firma od kanalizacji zepsuła internet w szkole. To już w ogóle. Przerwali mi pracę. A nadrabiałem zaległości na blogu, zaległości z ostatnich dni. Wiadomo. Staram się być w miarę na bieżąco z wpisami z moich kolejnych licznych jazd. Dlatego nieco szybciej dzisiaj opuściłem szkołę bo co będę tu robił, już po godz. 12 się zwinąłem. Pojechałem do Gryfic. A, że musiałbym długo czekać na JS, to pojechałem na Wicimice. Już raz tą drogą chciałem jechać i to właśnie z koleżanką JS. Wtedy jednak nieco zboczyłem z kursu: Trasa Wicimice - Łopianów. Do rzeczonych Wicimic dojechać dojechaliśmy tylko normalnie wzdłuż drogi DW112, zamiast po polach jak było planowane. Tamte cele wdrożyłem dopiero dziś, omijając drogę przez pole, która ostatnio mnie skusiła. Prowadziła ona na Modlimowo w gm. Płoty. Teraz już poprawnie dojechałem mijając PGR w Wyszoborze, na którego terenie są ruiny tutejszego dworu. Nie ma jak się do tego dworu dostać właśnie, bo to wygląda tak, że jest on częścią ziem tego działającego PGRu. Więc pozostaje tu jedynie droga formalna. Dzisiaj się jednak jakoś nie skupiałem na tym dworku, na niczym. Tylko gnałem przed siebie na te Wicimice. Na części trasy nie byłem oczywiście wstanie jechać. Piaszczysta droga, źle się jechało. Musiałem się z Aurelią przejść. I w końcu dotarłem do Wicimic, z których już taki nieco zmęczony udałem się do domu. Gdyby była taka potrzeba oczywiście byłem gotowy z pod Płotów ruszyć na Gryfice! :) Nawet się szykowałem na to aby przez Kocierz jechać, jednak nie miałem informacji od koleżanki odnośnie tego czy jechać do niej czy nie... Więc nie pojechałem. Taki dobity, wybity z sił i nadziei, tuż przed godziną 15.35 zajechałem pod blok. Wkrótce byłem już w domu. Trasa się może i skończyła ale myśli, i jesienne smutki które coraz bardziej mnie ogarniają zostały ze mną. W powietrzu czuć idącą jesień. I już powoli widać jej oznaki, żółknące liście, spadające żołędzie i kasztany... Nie podważalnie przyjdzie się wkrótce mierzyć z kolejną jesienią w życiu...

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa18sierpnia2022zdj1.jpgtrasa18sierpnia2022zdj2.jpgtrasa18sierpnia2022zdj3.jpgtrasa18sierpnia2022zdj4.jpgtrasa18sierpnia2022zdj5.jpgtrasa18sierpnia2022zdj6.jpgtrasa18sierpnia2022zdj7.jpgtrasa18sierpnia2022zdj8.jpg


Mapa przebiegu trasy :)