03.08.2023
Jazda nr: 1272

Tagi: makowice_sludwia, makowice, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego odbyła się przed planowanymi ulewnymi deszczami i nie wiadomo czym. No miał być dzisiaj spory armagedon pogodowy. A, że i tak z rana nie mogłem spać to postanowiłem się przejechać. Ostatecznie dzisiaj nie wiadomo co to może się nie działo w tej pogodzie. Tak przelotnie padało w jednym momencie było takie mocne oberwanie chmury. Jednak spodziewałem się tego, że będzie dzisiaj gorzej, ostatecznie deszcz padał do końca dnia, co jakiś czas. A takie coś jest najbardziej wkurwiające i trudno tego unikać. Wpływało to na dzisiejszy dzień... Który ostatecznie nie ograniczył się jedynie do porannego roweru - był o wiele ciekawszy. W tym ciekawy wyjazd na zachód słońca ostatecznie do miejscowości Niedźwiedziska, skąd w sumie można by było podziwiać ładny ale wschód a nie zachód słońca... :) No nie mniej - pogoda wkurwiająca i tyle. Jednak jakoś dłuższych problemów dzisiaj nie było i z powodzeniem mógłbym wyjechać później niż dokładnie przed godz. 6 rano. A co ja teraz zrobię nie? Na żadną sensowną trasę to nie ma szans. Wobec czego zdecydowałem się jechać na taką krótszą aczkolwiek i tak ciekawą trasę.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2023 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1279

  • Trasa nr [łączna]: 1358
  • Trasa nr [na blogu]: 1272
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 2
  • W tym roku: 112

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1346 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1260 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 16710.5 km
  • Stan Licznika Końcowy: 16729.25 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 16609.85 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 29185 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 29204 km

  • Maksymalna prędkość: 27.4 km/h

  • Przejechałem: 18.75 km
  • Przejechałem [msc]: 91.16 km
  • Przebieg roweru [rok]: 4374.66 km
  • Przebieg roweru [suma]: 53428.91 km

  • Przejechalem w 2023: 4374.66 km
  • Podroż dookoła świata (2023) 10.9366 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 133.5723 [%] km

  • Czas jazdy: 01:01:48 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3181:39:50 h
  • Czas Jazdy Suma (2023): 296:58:02 h
  • Czas Jazdy Suma (sierpień): 05:33:14 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3405:05:58 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:46:37 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:39:05 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:29:15 h

  • Średnia: 18.44 km/h
Dzisiejszy krótki wyjazd był po to aby dobrze dzień zacząć. I w sumie tak! Dobrze się zaczął - fajny wyjazd. Mimo, że nie potrzebnie tak z rana. Spodziewałem się, że pogoda będzie nie odpowiednia i w sumie była, przelotnie i momentami... Miejscami było fajnie, gdy nie padało - wychodziło słońce i było ciepło! :) Mogłoby tak być przez cały dzień. To może nie mając wątpliwości nie jechałbym tak wcześnie? A z drugiej strony... I tak spać nie mogłem i tak... To warto skorzystać z tego, że jeszcze te dni zaczynają się trochę wcześnie a nie późno... Bo w normalnych warunkach to jest jednak problem - inne okoliczności nie pozwalałaby się cieszyć z tak rozpoczynającego się dnia! Gdyby nie to, że jestem na urlopie... To do szkoły przecież bym zdążył nawet po wschodzie słońca! :) No ale gdyby dzień zaczynał się w późniejszych godzinach to niekoniecznie... No i jest jeszcze jeden mankament trasy. Zacząłem tak myśleć o tych hałasach które towarzyszą mi na ostatnich trasach. Zakładałem, że być może problem koncentruje się obok tylnego koła, które kolejne może mi się psuć... No ale może to jednak wina przedniego amortyzatora? Sprawdziłem i jego... I faktycznie. Psuje mi się on już od miesięcy, powoli dochodzi do jego degradacji. Kolejne trasy a przy tym wyzwania nie pomagają. Coraz bardziej go dobijam. Po dzisiejszej trasie, kolejnej pełnej tych niepokojących hałasów - sprawdziłem o co może chodzić. I ten amortyzator nie za każdym razem chce się ugiąć. Stoi sztywno. Dopiero przy mocniejszym ucisku jeszcze wchodzi ale nie lekko, ewidentnie jest problem. To jest duże ryzyko, że być może ten dźwięk jest problemem wynikającym z amortyzatora. A, że koło to swoją drogą... Ma bicie, nie ma jednej szprychy, którą wyciągałem jeszcze przed trasą: Kraina paproci. Mając już rower zapakowany na samochodzie, tak zwróciłem uwagę na luźną szprychę. Była złamana przy piaście... Od tej pory te dźwięki były częstsze... Dlatego skojarzenie miałem z kołem. Być może nie słusznie. Być może skojarzenie powinienem kierować w stronę amortyzatora... No nie ma co... Dzisiaj wobec tej sytuacji podjąłem decyzję, że poszukam i kupię nowy amortyzator. Problemem będzie pewnie zrobienie tego w wakacje... Liczyłem na to - bo wiedziałem od końca lutego bieżącego roku, że są pierwsze symptomy poważniejszych problemów z amortyzatorem, że ten dotrwa chociaż do jesieni czy zimy. I pomimo tego, że roku rowerowego jakoś intensywnego nie mam - ten nie dotrwał. Już jest w zasadzie w momencie takim, że nie chce odbijać - idzie na sztywno. Przecież lepiej nie będzie i w końcu padnie to do końca... Więc trzeba zamawiać nowy amor i robić póki jeszcze jest to na chodzie - więc mogę sobie mimo wszystko jeździć...

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)



Mapa przebiegu trasy :)