23.05.2019
Jazda nr: 407

Tagi: zs, zs_trPracy |

Dzisiejsza trasa do pracy, jest moją przed ostatnią w tym tygodniu i przed ostatnią w tym tygodniu pracy. Wkrótce minie pierwszy miesiąc pracy :O W ogóle ten tydzień jest taki szczególny, bowiem przez trasy do pracy, już nie jeżdżę po godzinach w ogóle :< Jakoś mi się nie chce, nie mam na to czasu. To też jest takie bez sensu, bo muszę wrócić, i przebrać się. A powiem, że pogoda dopisywała w te dni co jeździłem rowerem było super. Wczoraj było źle (22.05) i może dlatego nie jechałem xD Nie no, pogoda nie ma na mnie takiego wpływu, po prostu wczoraj mi się nie chciało. A dzisiaj pojechałem. Dojazd do pracy jest jeszcze OK, powrót wzdłuż ul. Krzywoustego jest taki.. Dyskusyjny. Pewnie będę zmieniał sposób dojazdu - pojadę np. ul. Łokietki. Nie powinna się tak korkować jak Krzywoustego, gdzie nawet rowerem nie mam za bardzo jak wyprzedzać to wszystko co się na tą drogę pcha, i tramwaje się tu pchają, i autobusy miejskie. Masakra. Do tego, dzisiaj zaobserwowałem takie zjawisko, że bez sensu jechać tramwajem bo jadę szybciej rowerem. No i tak np. dzisiaj jak już tradycja nakazuje od pierwszej trasy: Trasa pracy - pojechałem wzdłuż ul. Ku Słońcu do skrzyżowania z ul. Sikorskiego, i prosto na Plac Kościuszki. I właśnie na Placu Kościuszki spotkałem się dzisiaj z tramwajem linii nr 10, który planowo powinien odjechać z pod mojego akademika o godzinie 701. Minąłem się tutaj z nim i wzdłuż ul. Krzywoustego do Bramy Portowej mnie wyprzedził. Jego chwała jednak długo nie trwała. Dogoniłem go na Placu Żołnierza Polskiego, gdzie tramwaj linii nr 10 pojechał na Plac Rodła, a ja skręciłem na Filharmonię ;) Także kto był szybciej?! No ja! Hahaha. Taki interes z tych tramwajów.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 410

  • Trasa nr [łączna]: 493
  • Trasa nr [na blogu]: 407
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 12
  • W tym roku: 66

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 488 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 402 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 5 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 0 km
  • Stan Licznika Końcowy: 0 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 11405 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 11412 km

  • Maksymalna prędkość: 32.1 km/h

  • Przejechałem: 6.89 km
  • Przejechałem [msc]: 210.47 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1924.28 km
  • Przebieg roweru [suma]: 19072.27 km

  • Przejechalem w 2019: 1924.28 km
  • Podroż dookoła świata (2019) 4.8107 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 47.6807 [%] km

  • Czas jazdy: 00:29:02 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 978:20:08 h
  • Czas Jazdy Suma (2019): 122:03:02 h
  • Czas Jazdy Suma (maj): 14:02:11 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1201:46:16 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:10:11 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:50:57 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:23:10 h

  • Średnia: 14.26 km/h
W drodze powrotnej z pracy pojechałem przez Starówkę, tym razem jednak nie pchałem się na ul. Sołtysia, tylko pojechałem Grodzką. Bezpieczniej. Bo po tym co się od jebało na Trasie pracy a dokładnie już na odcinku z pracy to nie ma co :P Zresztą dzisiaj jechałem inną trasą, bo jechałem do akademika DS4 złożyć podanie, czy mnie znów tam nie przyjmą do zamieszkania. Zamieszkiwałem w tamtym akademiku w ostatnich latach, od 2 do końca 4 rtego (na 4-rtym roku inż. miałem tylko 0,5 roku) studiów I stop. inżynierskich i cały 1 rok nieszczęsnej MGR. Na drugi rok MGR (miałem tylko 0,5 roku) przeniosłem się do obecnej lokalizacji skąd jadę rowerem, dojeżdżam rowerem do pracy, i skąd zrobiłem sobie kilka rowerowych tras w 2018 r., gdy świat i życie było dla mnie inne i wciąż takie niewinne. Aktualnie jest jak jest. Nie mówię, że obecna lokalizacja nie ma korzyści, lecz tęsknię do starej lokalizacji, skąd mam bliżej (ok. 1 km) do pracy. Gdzie nie musiałbym ani tramwajem ani rowerem dojeżdżać. Po prostu wszędzie bliżej, z Dworca Głównego mam bliżej. Może niepotrzebnie się przeniosłem do nowego akademika. A nie robiłbym w sumie tego gdyby nie jeden mankament, przez jaki zrezygnowałem z zamieszkiwania w Portowcu po I roku MGR. Chodziło o sąsiedztwo z jakim dzieliłem boks (wówczas ja mieszkałem w pokoju 905) a sąsiedztwo w 906. I chujowe łóżko jakie wówczas było w pokoju 905 - mieszkałem w tym pokoju od 10.2017 - 06.2018. A od 10.2018 zamieszkałem w DS1 ZUT zwanym Slamsy.. Na studiach dużo w tym akademiku nie mieszkałem, teraz w okresie pracy dłużej siedzę. W okresie nieszczęsnego kursu z Administracji i Baz Danych także tu siedziałem dłużej.. A obecnie staram się wrócić do DS4 Portowiec. Mam nadzieję, że się uda. I właśnie dzisiaj tam pojechałem, w tamte strony aby zdać sobie sprawę jak to jest blisko, i jakie to ma korzyści. Źle zrobiłem, że zmieniłem te miejsce zamieszkania. A teraz mam tylko nadzieję, że powrócę.. Pojechałem więc jak mówiłem do DS4 Portowiec przez ul. Grodzką i od razu odbiłem na ul. Staromiejską, takim wiaduktem dostałem się na Podgórną i już. I już jestem :) Zaniosłem podanie, zabajerowałem starszą portierkę. I w te piękne ciepłe po południe powróciłem do swych obecnych stron. Z rana było zimno. A po południu jest naprawdę ciepło. I cóż.. ul. Krzywoustego zakorkowana. Byle dojechać do Placu Kościuszki, dalej już z górki. I wkrótce wróciłem. Wróciłem pełny nadziei na nadchodzący weekend na który zabieram Aurelię w rodzime strony. Ja w tych stronach byłem tydzień temu. A Aurelia nie.. ona powróci tam pierwszy raz od 3 tygodni.. Też się stęskniła za domem, za rodzimymi stronami, w których mieliśmy tyle przygód, tyle przejechanych kilometrów. Kto by pomyślał te 5 lat temu, gdy się z Aurelią poznaliśmy, jak się losy w życiu potoczą, gdy z początkiem Września 2014 r., robiliśmy pierwsze trasy, gdy 11.09.2014 r. zrobiłem moje pierwsze 100 km.. w życiu.. i to była właściwie moja druga trasa z Aurelią.. I od razu poszliśmy na głęboką wodę! Tak narodziła się nasza piękna historia, i trwające po dziś piękne życie.. W tym tygodniu nasz związek przechodzi w nowy etap, gdy mnie Aurelia do / i / z pracy wozi :D I wróciłem.. bez większych niespodzianek. Nadmienię tylko, że nadal od trasy: Police - nie działa mój główny licznik Thorn. Nie udało mi się do tej pory zmienić w nim baterii, nigdzie takiej nie mogę dostać ;< Eh. Gdybym był w moich rodzinnych stronach to by było nie do pomyślenia i już w poniedziałek (20.05) sprawa byłaby załatwiona. A tak lecą kilometry, i trasy bez udziału tego licznika. Na całe szczęście cholerna Sigma 600 jakoś daje radę..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa23maja2019zdj1.jpgtrasa23maja2019zdj2.jpgtrasa23maja2019zdj3.jpgtrasa23maja2019zdj4.jpgtrasa23maja2019zdj5.jpgtrasa23maja2019zdj6.jpg


Mapa przebiegu trasy :)