Trasa z dnia dzisiejszego to odpowiedź na trasę z końca listopada, notabene w te same strony: "Leśny zawód":
- zimowe domku odwiedzenie. Z tymże w listopadzie nie było to planowane - uściślając: pod koniec listopada. A dzisiaj wynikło to z wybierania najodpowiedniejszego wariantu trasy. W końcu miałem do wyboru kilka pomysłów. Ten wydawał się najsensowniejszy no i dziś zaczęła się odwilż. W końcu weszła temp. na plusie i na plusie (okolice +1℃) będą również w nocy i na niedzielny poranek. Co będzie poprawiało sytuację na drogach. A ta jak się okazuje nie wszędzie jest na tyle kolorowa na ile się tego spodziewałem. Winę za to ponosi zbyt dobry stan drogi na Makowice: Pożegnanie zimy 2. Skoro dojazd do takiego wypizdowa był tak ładnie ogarnięty to spodziewałem się, że nie zastanę większych problemów na cywilizowanych drogach. A to z tej przyczyny przyjechałem tu gdzie przyjechałem - chciałem w sumie zobaczyć co się dzieje z domkiem w Sikorach i pożegnać się z nim wraz z zimowym pożegnaniem. Z drugiej czy kolejnej strony nie chciałem robić kolejnego dennego wpisu w postaci: "Pożegnanie zimy 3" bo co będzie dalej: "Pożegnanie zimy 4 i 5" gdy się okaże, że np. w poniedziałek (11.12) trochę śniegu przeżyło? Bo pewnie jest na to szansa - wszystko zależy od tego jaka będzie pogoda w niedzielę (10.12). Nie oszukujmy się ale te 2-3℃ na plusie i to jeszcze bez słońca - co to ma dać? W nocy na pewno odwilż nie jest jakaś konkretna. Chociaż tyle, że to wszystko co się roztopiło nie zamarza. Bo gdyby jeszcze miało to zamarzać to w ogóle byłoby wesoło... No ale dobra, jest ten skromny plus - dzisiaj dopiero po godzinie 11 wskoczyła ta sensowna temp. i począwszy od wartości 0,3℃ ale na plusie... Zaczęła się weekendowa odwilż! Od tej pory z każdą mijającą godziną będzie tylko lepiej. Nieco zamieszania może przynieść niedzielny dzień - wszelkie prognozy wskazują na deszcze i śnieg. I to przy trwającej plusowej temperaturze (+3℃). Może być to nieciekawa niedziela. Nie mniej gdyby się prognozy nie sprawdziły to planuję jutro pojechać do Skrzydłowa - w leśne drogi przy jeziorze Popiel. I z nich pojechać przy Kamieniu Rymańskim z powrotem do Skrzydłowa. Może zajadę na te słynne gospodarstwo w Rzesznikowie - Gospodarstwo "Ciepłucha": Spierdolenie leśne. Może nie będzie aż tak źle, choć spodziewam się, że będzie bardzo duże błoto i warunki w ogóle skandaliczne z pewnością nie lepsze jak we wpisie: "Kamienne lasy". W sumie ze względu na obawy o te warunki dość "drastyczne" zrezygnowałem dzisiaj z pomysłu wbijania się do tego lasu. Patrząc po tym co się dzieje na drodze z Grabina Sikorki utrwaliłem się w przekonaniu, że dobrze zrobiłem. A tak swoją drogą - do lasu zdążę pojechać zawsze - no chyba, że skurwiele się tak rozpędzą, że wszystkie drzewa tam wytną i nie będzie już po co jechać. W innych okolicznościach - las nie powinien uciec - a domek w Sikorach. No cóż, to, że jeszcze dzisiaj stoi to nie oznacza, że będzie tak jutro czy za miesiąc. Na resztkach dachu jakie zostały i to na czym się trzyma ten dom - zalega bardzo dużo śniegu. A ten swoje waży. To wszystko negatywnie wpływa na tą i tak niepewną konstrukcję, która może się rozsypać w każdej chwili. A taka mokra pogoda czy to śniegi czy deszcze na pewno jej nie sprzyjają... No i tak swoją drogą podobnie jak pod koniec listopada - w pierwsze dni śniegu - tak samo jak dziś w ostatnie dni śniegu (przynajmniej na razie) - choć ja mam taką cichą nadzieję, że przynajmniej w tym roku już śniegu nie zobaczę - droga do tego domku w Sikorkach była drogą przez mękę. I to mimo zaczynającej się co dopiero odwilży. Spokojnie. Liczyłem się z tym, choć miałem nadzieję, że będzie dużo lepiej - choćby ze względu na to jak wyglądała droga na Makowice. Skoro droga do wypizdowa zwanego Makowicami mogła być ok... To czemu droga do większych wioch i to przelotowa dalej - miałaby taka nie być? Mój pierwotny plan "oszukanej 50-tki" upadł. Bo miałem nadzieję z Sikorek wracać na Gacko a potem Wierzchy. Jednak patrząc na to jak wygląda ta droga - odechciało mi się. Dość powiedzieć, że fragment do Grabina był ciężki. A od Grabina na Sikorki - miejscami gdzie było posypane to dało radę jechać. Jednak w większości odcinków musiałem przedostać się na piechotę. Uważając aby się z Aurelią nie wyjechać bo było tak ślisko... Wspomnę tylko tak... Gdyby nie fakt, że temp. była już dodatnia z rosnącą tendencją nie pchałbym się w to i już na wysokości Grabina zrezygnowałbym z tej trasy. W sumie wolałbym już jechać na Nowogard (wzdłuż drogi DW106) i wracać niż pchać się na Sikorki w niepewną pogodę z np. tendencją do spadającej temp. i to do poziomu poniżej 0℃. W przypadku tendencji wzrostowej - mogłem zaryzykować. Chociaż tutaj dalej: nic na siłę. W miejscach gdzie nie czułem się pewnie po prostu przeprowadziłem. W miejscach gdzie jest lepiej jechałem. Skoro we wpisie 1333 z 26.11 czyli z przed 13 dni dałem radę to i dzisiaj musiałem. Ostatecznie dałem radę - chociaż nie obiektywnie mam wrażenie, że dziś było gorzej niż 26.11. I na pewno bardziej mokro. Nie spodziewałem się i nie byłem na to przygotowany. Dość szybko miałem przemoczone buty, bo babrałem się w tej wodzie w tych początkowych roztopach. I walczyłem z wyspami lodu, skrytymi pod cienką warstwą mokrego śniegu. W sumie było warto bo zrobiłem parę fajnych zdjęć domku w Sikorach - wszystkim co miałem: aparatem Sony DSC HX350 i szkolnym Nikon Z FC z obiektywem 28 mm F 2.8. I oczywiście wciąż "nowym" telefonem: Sony Xperia 1 V. W ogóle dzisiaj narobiłem sporo fajnych zdjęć, w tej odpuszczającej zimie. A było na tyle fajnie (poza mokrymi butami), że aż poczułem taki absurdalny żal za kończącą się zimą. A przecież cieszę się, że zima odpuszcza i śnieg topnieje... Wyjazd ostatecznie udany. Ważne jest to, że rozważałem dzisiaj różne warianty - w tym również wyjazd na lotnisko Makowice i tam żegnanie zimy. No ale w sumie samemu mi się na lotnisko nie chciało. Gdyby MM jechał ale nie było go w tym tygodniu w rodzimym Resku - to rozważałbym tą opcję. Leśne drogi w Skrzydłowie przy jeziorze Popiel sobie darowałem i zdaje się, że słusznie. Na przykładzie drogi z Grabina do Sikorek przypuszczam, że nie byłoby tam lepiej i tylko bym się wkurwiał. Miałem jeszcze pomysł aby jechać do Kamienia Pomorskiego z JS, ale wyszło tak, że z JS jedziemy po południu. Więc wariant który wybrałem był mimo wszystko najlepszą opcją na dzień dzisiejszy - przyniósł sporo fajnych zdjęć i sensowne kilometry w liczbie 32 km. Po lotnisku musiałbym kombinować i sporo się najeździć. A tutaj - naturalnie wyszła taka odległość. Gdyby sytuacja na drodze była jednak lepsza to wracałbym przez Glicko na Wierzchy. I to mimo nieprzyjemnej pogody jaka dziś była. Nie było z rana tak przyjemnie - nadal utrzymywał się mroźny wiatr. Było bardzo wilgotno - tworzyły się gęste mgły. Wszystko powoli paruje a śnieg staje się historią - przynajmniej na najbliższe dni...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2023 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1348
Trasa nr [łączna]: 1427
Trasa nr [na blogu]: 1341
W tym tygodniu: 5
W tym miesiacu: 6
W tym roku: 181
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1414 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1328 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 13 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 18978.4 km
Stan Licznika Końcowy: 19010.49 km
Stan Licznika Końcowy2*: 18891.09 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 31455 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 31487 km
Maksymalna prędkość: 26 km/h
Przejechałem: 32.09 km
Przejechałem [msc]: 135.25 km
Przebieg roweru [rok]: 6655.87 km
Przebieg roweru [suma]: 55710.12 km
Przejechalem w 2023: 6655.87 km
Podroż dookoła świata (2023) 16.6397 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 139.2753 [%] km
Czas jazdy: 02:23:29 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3331:45:50 h
Czas Jazdy Suma (2023): 447:04:02 h
Czas Jazdy Suma (grudzień): 08:50:16 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3555:11:58 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:28:23 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:28:12 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:18 h
Średnia: 13.46 km/h
Dzisiejsza trasa jest kolejną już trzecią żegnającą zimę. Pewnie jak będę tak długo i z taką zawiścią tą zimę żegnał to jeszcze wróci aby zrobić mi na złość i mnie wkurwiać... A tak się cieszę, że jej nie ma. Choć momentami przeszła myśl taka, że szkoda w sumie, że ta biała historia się kończy. Jeśli drogi są przejezdne to ten śnieg na polach czy lasach nie przeszkadza. A tak - dokładnie o godzinie 9:42 gdy byłem już na skrzyżowaniu o ruchu okrężnym potocznie zwanym rondem (DW106 z DW108) i skręciłem na drogę DW106 w stronę Nowogardu zaczęła się odwilż. Dokładnie właśnie o godzinie 9:42 na moim liczniku Sigma BC 16.16 temp. wskazała poziom +0.1℃. W najcieplejszym momencie dnia czy mojej trasy czyli już od wysokości Grabina na Sikorki temp. była w granicy 0.9℃. I nie wzrosła do równych 1.0℃. Ani powyżej. A dziś miało być +2℃. I w sumie tyle było ale znacznie później. Wieczorem temp. spadła do +1℃ i raczej więcej nie zeszła. Zaczęła się nie mniej odwilż. I wiadomo, że z godziny na godzinę sytuacja się nie wiadomo jak nie poprawi. Było jednak przyjemniej jechać ze świadomością, że jest na plusie. Gdy wyjeżdżałem z pod domu przed godz. 9 rano było w granicach -1℃ do 0℃. Odwilż zaczęła się jak dla mnie nieco późno - mogła szybciej - chociaż nie uratowałoby to sytuacji na drodze do Sikorek. Tam wychodzą na wierzch zaniedbania gm. Nowogard i brak dbania o drogi. Tutaj niechętnie ale muszę pochwalić gm. Płoty czy gm. Gryfice. W miejscach w których bywałem drogi były lepiej utrzymane (dojazd do szkoły w Trzygłowie czy na Makowice). Pewnie są i w tych gminach drogi nie ogarnięte. Jednak z powściągliwości i dbania o swoje bezpieczeństwo na razie je omijałem i wolałem jeździć po drogach co do których nie było wątpliwości, że są przygotowane do jazdy. Droga Grabin - Sikorki do nich nie należała. Mimo rosnącej temp. i późniejszych godzin. No zawiodłem się nie ma co. Mogłem się tego spodziewać jednak liczyłem, że będzie ciut lepiej. Za to wyjątkowe krajobrazy nagradzały mi wszystkie trudy! Zrobiłem dzisiaj sporo zdjęć nie tylko samego domku w Sikorkach. Po drodze również. W szczególności czemuś, czego za kilka godzin nie będzie - śniegu otulającego drzewa. A może powinienem też robić zdjęcia drzewom? W końcu tych coraz mniej... Wzdłuż DW106 w ostatnich dniach robiono spore wycinki i wszystko niszczono. Robił to prawdopodobnie mąż albo zwyrodnialec pewnej osoby z Trzygłowa, których dzieciak chodzi do nas (w Trzygłowiu) do szkoły. Jeszcze się chwalą w mediach społecznościowych tym co robią... Zwyrodnialce... Wzdłuż drogi DW106 (od Golczewa na Nowogard) czy w okolicy Barnisławic, Imna - od lat trwają wielkie wycinki. Ostatnio nawet o tym wspominałem bo się natknąłem na tych skurwieli jak w pocie czoła pracowali aby jak najwięcej lasów zniszczyć: Białe pola - Czarne drogi. Niekończący się problem - jest coraz mniej drzew i lasów. Potem jest lament, że zwierzyna się pałęta po ludzkich osiedlach, miastach czy wyłazi na drogi. A gdzie ma się podziać?! Skoro ich naturalne środowisko ginie... I to w coraz szybszym tempie... Nie jestem obiektywny to fakt. Uderza mnie ten problem osobiście jednak mam wrażenie, że w mijającym 2023 r. tych wycinek zrobiono o wiele więcej na o wiele większą skalę niż w poprzednich latach (włącznie)! Te skurwysyństwo nie odnosi się tylko do lasów. Pewna rodzina - pierdolnięta zresztą - dokonała tej haniebnej zbrodni w dniu dzisiejszym na ulicy gdzie mieszkam. Rosła tu taka piękna brzoza. Gdy wyjeżdżałem na dzisiejszą trasę jeszcze żyła (przed godz. 9) gdy wracałem do domu po godzinie 13. już nie żyła. Leżała zamordowana w resztkach śniegu... Zostaje tu taka pustka, wyrwa w krajobrazie. Wszystko zniszczyć i zrujnować. Ostatnie drzewa wyciąć w imię jebanego konsumpcjonizmu... Co tu się dzieje z tym światem to ja nie rozumiem... A dość powiedzieć, że wczoraj jeszcze wracałem przy tym drzewie, mogłem je podziwiać. W tym miejscu prowadząc Aurelię chodnikiem bo nie byłem dalej wstanie jechać ulicą. Dziś do tego skrzyżowania do tego drzewa bym dojechał. Przy swoim bloku nie dałbym rady kontynuować jazdy - nie mniej - proces odwilży trwa. I jest lepiej... Proces mordowania kolejnych drzew, zmiany krajobrazu - już na zawsze - również trwa w najlepsze. I pewnie nie zatrzyma się ani za mojego ani po moim życiu. Wciąż jest za mało katastrof, wciąż za mało się wydarzyło aby do ludzi doszło jak wielką krzywdę światu robią. Bo pierdolić to, że sobie - sobie to mogą te durne łby tą piłą poodcinać i nie będzie ani żalu ani płaczu. Zapłakać i żalu wylać można jednak nad naturą. Niespodziewany cios. Wracam szczęśliwy z trasy a tu taka zmiana i to jeszcze na cholernej ulicy gdzie wciąż mieszkam więc będę tą zbrodnię codziennie widywał. I codziennie patrzył z pogardą i obrzydzeniem na ludzi, którzy tam mieszkają i tych szkód się dopuścili - swoją drogą to starsze małżeństwo... No dobra, bo jeszcze będzie tak, że to co piszę nie jest właściwe... Przejrzałem a to jest ponad 6k zdjęć, zdjęcia które mam wrzucone we wpisach. I zdjęć z mojej ulicy za wiele nie ma aby te drzewo pokazać :( Dokopałem się do takich wspomnień: Zima na Makowice Lotnisko i zdjęcie tej brzozy w tle: Brzoza na osiedlu - wspomnienie [*]. Zresztą również dobrze ją widać we wpisie: Chrzest roku 2017 -> zdjęcie: Brzoza na osiedlu - wspomnienie [*] - 2. Być może na innych zdjęciach też będzie. W sumie najlepiej po filmach patrzeć. A może i lepiej nie wracać do historii? Te drzewo to już historia. I nic mu życia nie zwróci. Szukając materiałów aby pokazać wam o które drzewo mi chodzi, natknąłem się na wpis: Odwilż i zdjęcie drzewa: Zdjęcie drzewa na osiedlu - te trzecie z lewej strony. Te najbliżej słupa... To też już wspomnienia. Też zostały wymordowane. Po prostu z czasem wszystko zostanie zniszczone i nie pozostanie nic. Gołe krajobrazy. Wszystko co się znało, na czym opierały się te liczne wyjazdy - przestanie mieć znaczenie... Bo nie będzie już żadnej trwałości ani świętości... No dobra tą ostatnią ofiarę tę brzozę jeszcze w miarę widać na zdjęciu z trasy: Deszczowy miejski wojaż - na zdjęciu: Brzoza na osiedlu - wspomnienie [*] - 3. Więcej nie będę grzebał we wspomnieniach... Taka złość mnie ogarnia na to co się dzieje... Tyle tych wycinek wszędzie, przy drogach, w lasach na posesjach też. Wszędzie tylko się wycina i niszczy te nikomu nie zawinione drzewa... Znika skrawek natury... Znika normalność :(
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)