30.09.2019
Jazda nr: 476

Tagi: zs_trPracy, zs_smutna, zs, zach_slonca |

Trasa z dzisiejszego dnia nosi ciekawy tytuł i historię. Zaczynając jednak po kolei - zacznę od tytułu bo jest on dość ciekawy. Otóż chwilę się zastanawiałem jakim tytułem obdarzyć dzisiejszą trasę. Postawiłem na dość niewymowny tytuł - smutnej trasy. Nie bierze się to znikąd. Już nie śmiało chciałem o tym wspomnieć na pierwszej edycji dzisiejszej trasy: ZS: Zbyt krótka trasa. Otóż, cała rzecz odnosi się do okolic połowy Września: ZS: Krótsza trasa z 14.09 - gdy dopadła mnie jakaś chandra, dół, depresja? Sam nie wiem co. Ale taki smutek mnie ogarnął na myśl o dalszym samotnym życiu gdzie może się zmienić wszystko co znam.. Takie życie już sensu nie ma.. Na tę chwilę oczywiście nie mam powodów na takie smutki, takie chwile. Jeśli Bóg da, to te wydarzenia, które wybierają na mnie takie emocje zdarzą się dopiero za 20-30 lat.. I naprawdę chciałbym aby była to naprawdę odległa przyszłość.. Ten smutek mocno mi się udzielił. Często w ostatnich dniach września jest mi smutno, jest mi źle. Dzisiaj też. I właśnie w jednym z weekendów Wrześniowych już po 14.09, jeździłem z Matką po całym Szczecinie, pokazując jej miasto. Odwiedziliśmy Warszewo, i stąd ul. Miodową do Osowa przeszliśmy się pieszo na kolejny miejski autobus. I właśnie w tych stronach, dobrze im się przyglądając uformowałem sobie zdanie, że mieszkają tu smutni ludzie. To wszystko jest takie smutne.. Te życie, te zmiany w życiu.. Co prawda ja tych stron (Podbórz, Warszewo, Osów), nie znałem z przed kilku lat ale nie było tu tylu zabudowań. A teraz? Tysiące jednorodzinnych domków. Powstają wciąż kolejne. Widzę to przez pryzmat moich rodzimych stron, mojego dzieciństwa i tego co pamiętam z tamtych lat, i tego jak bardzo zmienił się świat. Nie widzę na swojej drodze szczęśliwych ludzi. Widzę tylko smutne osoby, które zaszywają się w tych pustych domach. Każdy tylko sam dla siebie, tylko sam.. A przecież szczęście i radość tam gdzie nas więcej! Nie tam gdzie samotność króluje.. Szczęścia dopatruję się w domach gdzie mieszkają całe rodziny.. Gdzie jest dużo dzieci a także starszych osób. Pamiętam to jeszcze z lat młodości, taki wiejski styl życia, który nie pasuje we współczesne czasy. Tam była zawsze radość, tam zawsze się coś dzieje. Ktoś przyjedzie, ktoś jest.. Jakoś się żyje. A nie tak samotnie, gdy nie ma nikogo.. Gdy jest smutno.. Widzę smutek.. A tego smutku coraz więcej. Stąd taki wymowny tytuł wpisu. Drugą historię związaną z trasą już wspomniałem.. To kontynuacja i pełny wymiar tej trasy, który z powodów mojego niedopatrzenia i nie przygotowania nie mógł być wykonany w zeszłym tygodniu. A może to dobrze? Dzisiaj była przynajmniej ładniejsza pogoda, choć wciągu dnia działo się dużo i to niekoniecznie dobrze. Zaś same po południe było przepiękne.. ale też smutne.. Za dużo smutku, za dużo przybijających myśli mam. To mnie wykańcza. Na dzisiejszej trasie musiałem wiele razy z sobą walczyć aby się nie rozkleić do końca na wyjeździe.. :( Tyle jest smutku, zła i nieszczęść w tym życiu. Dobijające to wszystko. Ale powiem wam tyle. Nie ma niczego gorszego niż życie w samotności. A ja od tych kilkunastu dni, widzę świat w szarych barwach. Co jakiś czas powracają do mnie różne myśli.. Może od dzisiaj będzie lepiej? Nie wiem. Dzisiejsza trasa dała mi wiele do myśli. Mimo smutku przynoszę z niej piękne wspomnienia i zmianę sposobu patrzenia na życie, na świat.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2019 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 479

  • Trasa nr [łączna]: 562
  • Trasa nr [na blogu]: 476
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 16
  • W tym roku: 135

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 553 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 467 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 1117.94 km
  • Stan Licznika Końcowy: 1149.62 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 1145.86 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 13440 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 13440 km

  • Maksymalna prędkość: 37.6 km/h

  • Przejechałem: 31.68 km
  • Przejechałem [msc]: 555.13 km
  • Przebieg roweru [rok]: 4143.3 km
  • Przebieg roweru [suma]: 21291.29 km

  • Przejechalem w 2019: 4143.3 km
  • Podroż dookoła świata (2019) 10.3582 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 53.2282 [%] km

  • Czas jazdy: 01:59:53 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1114:22:46 h
  • Czas Jazdy Suma (2019): 258:05:40 h
  • Czas Jazdy Suma (wrzesień): 33:36:43 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1337:48:54 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:06:03 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:54:43 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:19:35 h

  • Średnia: 15.97 km/h
Dzisiejszy wyjazd, dzisiejsza trasa nie jest oczywiście pełnowymiarowym przebiegiem tej smutnej trasy! Brakuje tu małego elementu, a mianowicie dojazdu do pracy, aby po pracy pojechać dalej! To w sumie oczywiste, w końcu dzisiaj zaczynałem wyjazd od pracy.. A nie od internatu gdzie na razie mieszkam. Sama trasa się udała, sam dzień w pracy jest ok. Sama pogoda nie była OK! Weekend był paskudny. Ale dzisiejszy dzień - przyniósł wichury, ulewne deszcze i silny wiatr. Mimo wszystko pojechałem w trasę! Gdy wyjeżdżałem z KWP i jechałem w stronę Warszewa wzdłuż ul. Wyzwolenia, towarzyszył mi silniejszy wiatr i spore zachmurzenie. A także spory ruch na drodze. Zrobiłem sobie mały postój na Kołłątaja, przy baru Kopytko. Nie po to aby iść na obiad! Ten zjadłem w pracy a po to aby iść na małe zakupy do sklepu Społem. Dużo nie brałem i same potrzebne rzeczy, jak kilka pączków.. Jakoś się spakowałem, wpychając na siłę wszystko w rozwaloną sakwę, przy której już mało który zamek działa. Tak sobie tylko mówię, że wymienię, że wymienię tą sakwę. Ale naprawdę trzeba, bo się wkrótce okaże, że się przedrą na dobre boczne komory. Coś jeszcze z stamtąd powypada.. Czy inne nieszczęścia nastąpią. Gdyby tego było mało to trzeba będzie wymienić napęd w Aureli. Tak miejscami jedzie mi się dobrze, miejscami nieco ciężej. Podejrzana sprawa. Tym bardziej, że obecny napęd służy mi służy.. Żaden inny nie wytrzymał tak długo! To może zasługa nieco lepszej jakości łańcucha?! :) No i napęd jakoś żyje, mimo, że zębów na najmniejszej tarczy korby prawie nie ma! Dzisiaj robiłem zdjęcia jak to wygląda, jak to jest bardzo wyrobione.. Ostatnie zdjęcia, i ostatni raz tak mocno przejmowałem się kondycją korby 1000 km temu na trasie: "Płonie" Gryfino. A tym czasem trwała moja próba i smutna trasa. Wjazd do Warszewa był ciężki i męczący - nie przeczę, ale już zjazd przez Osów do jeziora Głębokiego o wiele przyjemniejszy! W trakcie zjazdu pod Głębokie, chmury i szarość dnia przeminęły. Wyszło słoneczko, było nieco cieplej. Naprawdę piękne po południe. Kto by pomyślał, że po takim dniu - nastanie takie piękne po południe: Wichura nad Polską (30.09.2019). W Szczecinie pogoda dawała się we znaki, pozalewane ulice, paraliż komunikacji miejskiej i ulic. Choć to pewnie zależy od dzielnic. Były takie chwile na Warszewie, że chodniki i ulice były suche gdy tam jechałem. To trudno mówić o tym, że padało! Gorsza pogoda już minęła a ja przez Wołczkowo do Dobrej jechałem.. Mijałem tutaj powstającą drogę rowerową, kosztem drzew. Głównie w Wołczkowie wyrżnięto sporo drzew.. Pretekst sobie znaleźli. I właśnie w Wołczkowie zaczął mnie smutek łapać.. Złe myśli.. A gdy już do Dobrej Szczecińskiej dojechałem i z niej w stronę Lubieszyna jechałem to już w ogóle było mi tak strasznie smutno... tak źle... Ciężko mi było... A to w porównaniu z pięknymi widokami... Narzekam na Szczecin i jego okolice to fakt. Ale co jak co, ale Dobra Szczecińska to piękna i spokojna wieś. Warta odwiedzenia. Niesie ona wiele pięknych widoków, które dzisiaj podziwiałem. Zrobiłem kilka zdjęć. I wkrótce smutny wracałem z Lubieszyna drogą DK10. Wiatr mi w plecy gnał, więc szybciej jechałem aby mijać takie wsie jak Dołuje, Skarbimierzyce, w których zrobiłem wyjątkowe ujęcie chylącego się ku zachodowi słoneczka.. I Mierzyn. Z Mierzyna już prosta droga do Szczecina do ul. Łukasińskiego. I prosta droga do pogłębiania przygnębiającego stanu. Wygnanie z akademika, zmiany w życiu nie wpływają na mnie korzystnie. A do tego te ciągnące się w nieskończoność nowe zabudowana, nowe osiedla domków jednorodzinnych, które mijałem w Mierzynie, a potem w Szczecinie na ul. Łukasińskiego bywały dla mnie przybijające.. Taka już była ta trasa. Trochę radosna, trochę smutna. Zakończona ciężkim po południem gdzie już skrywać emocji dłużej nie dałem rady. A może tak jest, że czasami każdy musi się wypłakać aby jakoś przeżyć cięższe chwile w swoim życiu.. Może tak jest.. Może... tak... jest... Dodam tak jeszcze a propos wszystkich problemów i smutków jakie poruszałem w tym wpisie, taką ciekawostkę. Otóż na dzisiejszej trasie na obecnym napędzie w Aurelii zrobiłem już: 7488 km! :) Strasznie dużo. A ciekawostka druga, na trasie: 10 Święto Rowerowe - Szczecin - mojemu imiennikowi powiedziałem, że już mam 7.5k km na tym napędzie XDD Bo trochę się wtedy pożaliłem, że przydałoby się zmienić ten napęd bo czasami ciężko się kręci..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa30wrzesnia2019zdj1.jpgtrasa30wrzesnia2019zdj2.jpgtrasa30wrzesnia2019zdj3.jpgtrasa30wrzesnia2019zdj4.jpgtrasa30wrzesnia2019zdj5.jpgtrasa30wrzesnia2019zdj6.jpgtrasa30wrzesnia2019zdj7.jpg


Mapa przebiegu trasy :)