Dzisiejsza trasa, była przeze mnie planowana jeszcze na poprzednie dni, ale wtedy jej nie zrobiłem z powodu nie odpowiadających warunków pogodowych - ciągle zimno, pada deszcz a na domiar złego denerwuje mnie pogarszający się stan roweru - coś się popsuło jeszcze na jesień 2016 r. i co jakiś czas ciężko się jedzie, tylne koło jakby siadało i tak to wygląda nieciekawie i to jest bardzo męczące i zmagam się z tym i zmagam - od początku marca chodzi za mną myśl aby po prostu wymienić tylną piastę bo to prawdopodobnie ona jest zepsuta ale się tym jeszcze nie zająłem a czas mija ! To już wiosna się w końcu zaczęła. Niedługo będę miał oficjalne zakończenie studiów poprzez obronę Egzaminu Dyplomowego na Egzaminie Inżynierskim i mógłbym się szerzej zająć moimi treningami i jeżdżeniem bo póki co od tych wydłużonych wakacji od lutego to dość słabo mi idzie to jeżdżenie - rzadko kiedy jeżdżę a jak już to niedługie trasy i wciąż ciężko mi jeździć regularnie. Jakby chociaż ten rower się nie psuł, to jeździłoby się o wiele przyjemniej to też byłoby inaczej. No ale nic - dzisiaj mimo wszystko wyjechałem aby zrobić dzisiejszą ciekawą trasę. Pojechałem wzdłuż drogi nr 109 w stronę Gryfic gdzie skręcałem na wieś Wanierowo. Znam te drogi nie od dziś, wiele razy nimi jeździłem i wiążę z nimi wiele wspomnień. A dzisiaj był jeszcze taki problem, że co z tego, że słonecznie i fajnie jak panował bardzo silny wiatr, który dość szybko stawał się dość męczący. I tak dojechałem już do Wanierowa a z niego udałem się do Baszewic po coraz to coraz gorszej drodze. Mam wrażenie, że jest tam coraz więcej dziur i coraz gorzej się jeździ. I tak dojechałem do Baszewic. Jechało mi się coraz gorzej, rower co chwila utrudniał mi zadanie, osiadał mi tył roweru i ciężko się jechało a jeszcze nie wstawałem na żadną przerwę ani nic. Minąłem Baszewice i wkrótce znalazłem się w Trzygłowie. Moje myśli były jedynie negatywne - wyniki silnych wiatrów to przede wszystkim wina pustych pól gdzie wycina się wszystko jak leci, jakby były lasy, drzewa to by tak nie było :) Mijając już Trzygłów udawałem się w stronę wsi Gardomino. Ile ja razy już tą drogą jeździłem - czy w to dzień czy to w nocy (ale jak noc to głównie w 2015 r). I te wyzwanie pokonałem dojeżdżając do Gardomino i mijając je prosto w stronę wsi Wytok, aby tam odbić na Truskolas i wyjechać na wsi Truskolas. O jeny - co tu się w tym roku dzieje! Całe pola są pozalewane wodą, i to wszystko już na zielonych polach, pojawiających się pierwszych wiosennych kwiatkach.. Wiąże z tym miejscem z tymi stronami, i wsiami znacznie więcej pięknych wspomnień - głównie z okresu lata, takiego późnego Lipca czy wczesnego Sierpnia gdy jest tu tak pięknie :) Teraz też jest ładnie, ale już wieczorne godziny, i droga przez te wsie, w swojej podróży niesie za sobą taki romantyzm. Zbyt długo się na tym nie rozwodząc wjechałem już do wsi Truskolas, którą wkrótce opuściłem znajdując się już na drodze 108 i w drodze powrotnej do rodzinnej mieściny.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 85
Trasa nr [łączna]: 170
Trasa nr [na blogu]: 84
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 9
W tym roku: 20
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 167 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 81 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 3 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 544.48 km
Stan Licznika Końcowy: 572.55 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: brak km
Stan Licznika 2* Końcowy: brak km
Maksymalna prędkość: 36.4 km/h
Przejechałem: 28.07 km
Przejechałem [msc]: 225.25 km
Przebieg roweru [rok]: 434.01 km
Przebieg roweru [suma]: 6300.63 km
Przejechalem w 2017: 434.01 km
Podroż dookoła świata (2017) 1.085 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 15.7516 [%] km
Czas jazdy: 01:45:54 h
Czas Jazdy Suma (blog): 170:19:18 h
Czas Jazdy Suma (2017): 34:40:22 h
Czas Jazdy Suma (marzec): 17:05:17 h
Czas Jazdy Suma (ever): 393:45:26 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:53:55 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:44:01 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:00:14 h
Średnia: 16.04 km/h
Dopiero tu od Truskolasu już do domu - jechało się znacznie lepiej. Miałem już z wiatrem a wcześniej sporo pod wiatr a jeszcze było silne wiatrzysko. Niby nie długa trasa a jednak czułem się po niej zmęczony już teraz - a dopiero 20 km zrobiłem. Może to też kwestia tego efektu jaki towarzyszy mi z rowerem, co mnie tylko niepotrzebnie bardziej osłabia na trasach. A jak teraz jeżdżę już coraz więcej to tym bardziej robi się to męczące i denerwujące. Nie było jednak wyjścia aby nie wrócić - chodź już więcej postoi robiłem bo więcej ale jakoś dojechałem - mijając po drodze w dalszym ciągu przyjeżdżający do Sowna pociąg przywożący wiele ton piachu. To wszystko ma związek z tworzeniem tutaj lepszej drogi nad morze - w konsekwencji do Gdańska - trasy S6. Ona właśnie gdzieś w tych okolicach drogi 108 gdzieś na wysokości Sowna ma przecinać się i iść jako obwodnica Płotów i pojawiać się znów na drodze 109 a dalej na drodze "6" - aktualnej drodze w stronę Gdańska. Wielka inwestycja, która z pewnością przyniesie dużo strat dla przyrody i nieco zmienia się życie w tych okolicach gdzie ta droga powstaje - już nie będzie tu takich ładnych widoków jak do tej pory i takiego spokoju w jakim zdążyłem się wychować, i jaki zdążyłem poznać. Wszystko się w życiu zmienia i im jesteśmy starsi tym tych zmian jest coraz więcej. Nieustanny rozwój motoryzacji prowadzi właśnie do takich celów, jakimi jest konieczność budowania nowych dróg. A nikt tu nie zadba np. o to aby ciągnąć drogi rowerowe z każdej miejscowości do każdej kolejnej, bardziej promować sport rowerowy (zdrowy dla życia, dla przyrody, i natury) a niekoniecznie skupiać się na samochodach, coraz gęstszej sieci dróg ekspresowych i autostrad, których w najbliższych latach w Polsce przybędzie a jedną z takich dużych inwestycji jest budowa właśnie drogi S6 od drogi S3 Świnoujście - Gorzów Wlk. to wiąże się ze sporymi utrudnieniami i pracami na samej obecnej drodze 6 - co na pewno przez najbliższe 2 lata będzie dość męczące - szczególnie w okresie letnim (wakacyjnym), do którego jest coraz bliżej - już dużo czasu do niego nie pozostało. I tak pozostało mi tylko wspominać jak to fajnie się jeździło po tych okolicach, tych wsiach, jak fajnie się tu chodziło i jak tu było niegdyś pięknie. A niestety z biegiem lat ludzka rasa niszczy wszystko co się ostało, coraz śmielej ekspensuje kolejne tereny wokół miast, poprzez ich nieustanny rozrost. W 2015 r. nie prowadziłem jeszcze takiego rowerowego bloga, ale już wówczas widziałem coraz szerzej postępujący proces rozwijania się miast, powstawania kolejnych osiedli co wiąże się z kolejnymi inwestycjami - budowaniem nowych dróg, sklepów itd.. Wszystko się tak nieustannie rozwija. Czuję się już teraz tylko na przełomie ostatnich 2 lat jakbym odbywał podróż w przeszłość, wgłąb dawnych wspomnień i pięknych chwil, które pozostaną w mej pamięci jako najpiękniejsze wspomnienia już na zawsze! :)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)