05.09.2022
Jazda nr: 1095

Tagi: wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa miała być po to aby załatwić kilka spraw. W tym ten z rowerem, już go nadmieniłem w miniony weekend: Trasa: "Siekierki-Moryń-Hohenwutzen". Odebrałem w dniu 01.09 te cholerne koło z naprawy. No ale nie miałem za bardzo teraz głowy na to aby się nim zająć. W dniu 02.09 miałem inne sprawy. No inaczej bym pojechał i załatwił temat. A tak miałem go załatwić dzisiaj. Ostatecznie jednak postawiłem na to, że może warto spróbować zrobić to samemu. To w końcu chyba nie duża filozofia odkręcić kasetę i wkręcić w drugie koło? No chyba nie. Jednak dzisiaj tego już nie ogarniałem nim i tak późno pojechałem na Gryfice. Dzisiaj w sumie obiecałem i koleżance z pracy - takiej jednej nauczycielce ze stażem z Zieleniewa pod Gryficami, że z czymś jej tam pomogę. No i obiecałem drugiej koleżance niejakiej Marzenie z sekretariatu, że też podjadę. I ostatecznie nie brałem tego koła do naprawy. A w sumie mogłem się zebrać, jechać trochę szybciej. Nawet te 30 min szybciej ze szkoły iść aby się wyrobić. I koniec końców i tak gdzieś 16 może po 16 byłbym w drodze na Gryfice ale już z przełożoną kasetą. Tylko to z tym kołem i tak się skończy pewnie tak, że ja te koło będę musiał wymienić. Znaczy piastę sobie zachowam. Ale reszta i tak do ogarnięcia... No i skończy się to burdelem w moim raporcie części. Trzeba opisywać użytkowanie starego koła przez ten pewny czas. Koła które na razie miałem jako "zapasowe". Póki tam piasta jest ok. No i teraz się zastanawiam jak to opisać. A nie byłoby tego problemu gdyby w tych serwisach nie polecieli sobie tak w chuja w tym roku, że wszędzie na tygodniowe kolejki aby zrobić byle jaką rzecz. No kurwa nie przesadzajmy nacentrować koło to nie jest pół dnia roboty. Szczególnie dla kogoś kto robił to już nie raz... No ale po co nie? I tak oddali mi te koło z wątpliwością czy się nie rozwali. A do mnie dopiero po kilku dniach dochodzi o co poszło... Przecież oddali mi coś, co może mi się na drugi dzień rozjebać. A ja to będę zakładał. Z nadzieją, że do wymiany napędu (maksymalnie do marca 2023 r.) choć wiele wskazuje, że raczej znacznie szybciej jeśli jeszcze nie w tym roku - taką operację przeprowadzę. Wszystko rozchodzi się oczywiście o fundusze. W tym roku jestem średnio na to przygotowany i nadal nie kupiłem wszystkich niezbędnych części. A gdzie kasa na robociznę? Na razie kupiłem nową prawą manetkę (8rz, shimano EF-65) oraz przerzutkę (Shimano RD-M360). Pozostaje mi dalej zainwestować w 3 rzeczy no i w nową obręcz ze szprychami dla tylnego koła: kasetę, łańcuch i korbę. Jak mi trochę kasy zostanie to w tym miesiącu coś kupię - kasetę czy łańcuch. Potem pozostałe i dopiero będę gotowy na serwis. Więc im dłużej obecny napęd będzie mi służył tym lepiej. Z tym kołem to już nie chcę się znowu bawić w te przekładanie na parę dni i potem znowu. Nie byłoby problemu gdyby kurwa zrobili od ręki. Byłaby dalej jakaś ciągłość...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1101

  • Trasa nr [łączna]: 1181
  • Trasa nr [na blogu]: 1095
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 4
  • W tym roku: 139

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1169 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1083 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 10313.1 km
  • Stan Licznika Końcowy: 10337.75 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 10331.59 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 22927 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 22952 km

  • Maksymalna prędkość: 31.5 km/h

  • Przejechałem: 24.65 km
  • Przejechałem [msc]: 211.68 km
  • Przebieg roweru [rok]: 5783.01 km
  • Przebieg roweru [suma]: 47037.32 km

  • Przejechalem w 2022: 5783.01 km
  • Podroż dookoła świata (2022) 14.4575 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 117.5933 [%] km

  • Czas jazdy: 01:45:45 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 2974:41:09 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2751:15:01 h
  • Czas Jazdy Suma (2022): 380:20:50 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 12:59:55 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 03:14:59 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:44:11 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:29:56 h

  • Średnia: 14.09 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego była w sumie taka krótka, w okolicy Gryfic, gdzie w Gryficach jadąc na Zielin miałem małe zdarzenie... prawie, że wypadek ;) Gościu kurwa wyjeżdża z drogi, wcale nie patrzy i się wpierdala, prawie by we mnie wjechał. Musiałem mocniej odbić w środek drogi aby uniknąć zderzenia. No kurwa jak jeżdżą ja pierdole. A tak, nie było tak źle. Tylko ta jesienna pogoda taka nużąca. Raz słonecznie, raz pochmurnie, i wiatr i wiatr. A ja też już po tym weekendzie na rowerze trochę zmęczony się dzisiaj czuję. Dnia mi jednak zabrakło aby jeździć nie wiadomo ile. A nadal nie mam lampki. Nie kupiłem nowej, choć miałem w planie aby już w poniedziałek czyli dziś zamówić. Zamówić: Olight Magicshine RN 3500 lm. Niestety nie ma mniejszych np. 1500 czy 2000 lm. Tylko takie duże. Jakoś się tak z tym zamówieniem noszę i noszę. A to wkrótce będzie trzeba. W końcu zachód słońca coraz szybciej. A w tygodniu, w którym mam szkołę nie sposób będzie unikać nocnych rajdów... A znowu odpuszczać sobie jeżdżenie? To nie rozwiązanie. Jeszcze te pierwsze dni września może tragiczne nie są. Ale już na koniec miesiąca jak zachód słońca będzie się robił bliżej godziny 19 czy w konsekwencji przed godziną 19? To będzie już problem. Więc będę musiał się zabrać za ten zakup. Zdążyć przetestować go. I jak mi się nie spodoba to wciągu 2 tyg zwrócić, i naprawić moją Magicshine F3. Sprawdzoną, przetestowaną. A co do dzisiejszej trasy - wykorzystałem to, że byłem pod Zielinem i pojechałem taką boczną drogą, kawałkiem przy lesie, kawałkiem po polach na Dziadowo! :) Z Dziadowa od razu wyjechałem na drogę DW109 i wróciłem na Prusinowo. Stąd udałem się na Przybiernówko. Po drodze skusiła mnie pewna leśna droga, gdzie odkryłem naprawdę piękną leśną polanę. Na wprost kolonii Prusinowa. No pięknie tam było... :3 Tylko szkoda, że mnie tam komary pogryzły... A nie widać było tych małych skurwysynków. Nadal są. A mogło by być tak fajnie gdyby ich nie było. No cóż, już trochę padnięty wjechałem do tego Prusinowa i normalnie drogą DW110 wracałem do Gryfic. W drodze powrotnej wstąpiłem jeszcze do koleżanki Marzeny ze szkoły, i dopiero już po zachodzie słońca, który dziś w Gryficach następował o godzinie: 19:41, wracałem do domu. Już się ściemniało, mijała godzina 20 już się mocno ściemniało. Efekt ten potęguje duże zachmurzenie. W mniej pochmurne dni, można mieć błędne wrażenie, że dzień jeszcze tak szybko się nie kończy...

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa05wrzesnia2022zdj1.jpgtrasa05wrzesnia2022zdj2.jpgtrasa05wrzesnia2022zdj3.jpgtrasa05wrzesnia2022zdj4.jpgtrasa05wrzesnia2022zdj5.jpg


Mapa przebiegu trasy :)