Dzisiejsza trasa jak to często bywa w ostatnich miesiącach jest szczęśliwym powrotem do domu.. po jebanej pracy.. Ostatni taki wyjazd miał miejsce nie tak dawno, albo dawno temu bo aż 2 tyg: Powrotu Czas z 25.10.2019. Od tego czasu zmieniło się naprawdę sporo. Między innymi nagle, z niebywale debilnych pobudek skrócił się dzień.. przez co nie jest możliwe to co robiłem jeszcze 2 tyg temu, czyli dojeżdżałem pod Goleniów, bądź jak zrobiłem to 2 tyg temu dojechałem do samego Goleniowa na mojej trasie powrotu. Gdybym miał więcej czasu z powodzeniem dojechałbym dalej a może nawet do samych Płotów. To kwestia czasu, który praca mi odbiera. Praca odbiera mi nie tylko czas, ale radość z każdego kolejnego dnia, zamieniając to w odwieczny problem, że każdy weekend, każdy wolny dzień jest związany z nieustającymi myślami o pracy.. Zbyt krótkie weekendy, zbyt dużo godzin w pracy, zbyt mało czasu dla siebie, na swoje sprawy.. na przyjemności bądź odpoczynek. A obecnie dołująca pogoda, ciągle pada, pada, szybko robi się ciemno, więc po pracy mój dzień wygląda tak, przychodzę, zjem coś, obejrzę jeden odcinek serialu (45 min), i trochę się prześpię, poleżę, kolacja i spać. Nie ma nawet czasu na rowerek.. na siebie. Wyczuję tylko kolejnych weekendów, aby się stąd wyrwać.. jestem jednak świadomy tego, że za chwilę weekend minie i znów będę musiał tu wrócić.. A to jest takie dobijające.. Obecnie, obecna trasa powrotu nie dość, że jest najkrótszą z dotychczasowych tras powrotu (do sklepu Biedronka w Pucicach), to jest wyjazdem, który pozbawia mnie złudzeń odnośnie moich dalszych możliwości powrotu.. Jeszcze się łudziłem, że za dnia dojadę, że się uda, że może będę sobie do Dina w Przecławiu jeździł, i będę sprawdzał czy za widna zdążę tam dojechać. Takie plany miałem w tygodniu, opisywałem je na trasie: Szczeciński miejski wojaż: Kaufland z 06.11.2019. Teraz się już nie łudzę. Bo wiem, że to nie będzie możliwe! Dzisiaj nie zdążyłem wyjechać z tego jebanego Szczecina przed nastaniem zmroku. W kolejnych dniach tygodniach i tak będzie do najkrótszego dnia w roku, który wypada 22.12.2019 r., będzie tylko coraz gorzej. Obecnie zmrok zaczął mnie łapać gdy wyjeżdżałem z Dąbia, w stronę ul. Goleniowskiej, w stronę strefy Przemysłowej ciągnącej się do granic Szczecina. Tylko, że za tydzień, za dwa, zmrok mnie dopadnie znacznie szybciej. A szczerze nie lubię jeździć po nocy, rzadko tam jeżdżę. Jest coraz szybciej ciemno, coraz szybciej robi się zimno. A ja będę z tą perspektywą męczył się bez mała do końca 2019 r.. Przybijające. I utrudniające życie. Nie wiem jak to będzie w kolejnych tygodniach. Pociesza mnie tylko to, że do końca roku, dłuższego wolnego od roboty, nie jest już tak daleko. To może z 5-6 tygodni jeszcze. Nie jest to mało, ale tez nie jest strasznie długo.. Byle do nowego roku. I się zobaczy co dalej. Ale nie wiem jak to będzie z moim życiem w mieście, z życiem na Komendzie, i tej pracy, gdzie ciągle się dopierdalają o wszystko.., gdzie sobie już z niczym nie radzę z tej presji, i ciągłego dopierdalania się. Coraz więcej absurdów mnie tu spotyka.. Nie wiem jak to będzie. A może sprawa rozwiąże się sama, jak nie zostanie ze mną w Maju przedłużona umowa :) I nie będzie dylematów żadnych.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2019 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 500
Trasa nr [łączna]: 583
Trasa nr [na blogu]: 497
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 4
W tym roku: 156
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 574 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 488 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 1703.41 km
Stan Licznika Końcowy: 1726.67 km
Stan Licznika Końcowy2*: 1731.94 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 13976 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 13999 km
Maksymalna prędkość: 33.1 km/h
Przejechałem: 23.26 km
Przejechałem [msc]: 62.85 km
Przebieg roweru [rok]: 4720.35 km
Przebieg roweru [suma]: 21868.34 km
Przejechalem w 2019: 4720.35 km
Podroż dookoła świata (2019) 11.8009 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 54.6708 [%] km
Czas jazdy: 01:27:18 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1151:13:13 h
Czas Jazdy Suma (2019): 294:56:07 h
Czas Jazdy Suma (listopad): 04:22:05 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1374:39:21 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:05:31 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:53:26 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:18:09 h
Średnia: 16.04 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego miała dość krótki przebieg, zaledwie ponad 20 km. Jest najkrótszą trasą powrotu, jaka do tej pory miała miejsce. Trudno wyobrazić sobie krótszą. Trudno także nie czuć poirytowania na myśl, że jeszcze kilka dni temu, kilkanaście dni temu byłem wstanie robić o wiele dłuższe czasy powrotu, ciesząc się niejednokrotnie słoneczkiem, ciepłym dniem.. Ta cholerna praca odbiera mi wszystko, jest coraz bardziej męczącym elementem w życiu, niosąca same zirytowanie, a teraz wpierdala się i to coraz mocniej w możliwości moich treningów, spędzania wolnego czasu.. Jak już wspominałem nie lubię jeździć nocami. Czasami się zdarza, ale to sporadycznie. Teraz nie wyobrażam sobie tego jak ja przetrwam te zimowe miesiące, które niosą tyle smutku.. Dobijające, męczące dojazdy do pracy. Żadna alternatywa nie jest dobra. Ani nie jest dobrze dojeżdżać rowerem, ani nie jest dobrze dojeżdżać autobusem podmiejskim. Choć sam dojazd jeszcze może być, ale powrót.. Mierzę się z tym problemem codziennie, jest coraz większy, ja jestem coraz bardziej przemęczony i zirytowany tym wszystkim.. To taka codzienna walka aby zdążyć, aby być na czas, aby broń boże się nie spóźnić.. Co się zdarza. I zdarzało. I zdarzać będzie. Spóźnienia będą się zdarzać.. Przecież nie ma się wpływu na sytuację na drogach, coraz większy ruch w mieście, coraz mniej przyjazne do życia miasto.. A to się dzieje z każdym miesiącem, z każdym rokiem. Coraz więcej inwestycji w mieście i w jego obrzeżach powiększa patologię. A największa patologia dzieje się na ulicach tego cholernego miasta.. Nadchodzi taki piątek. I wszyscy z tego cholernego Szczecina uciekają. Ruch na wyjeździe z miasta jest nie porównywalnie większy od ruchu aut wjeżdżających. Gdy kończy się weekend trend się odwraca. Wszystko powraca.. To o czymś przecież świadczy. Skoro życie w mieście jest takie wspaniałe, to czemu z niego uciekać? ;) Mijam tak setki, tysiące samochodów stojących w korkach, unikających policyjnych patroli, i sam mijam ten burdel. W tym tygodniu wyjątkowo, z każdą chwilą jest coraz ciemniej i mniej przyjemnie. Słońca nie jestem wstanie uraczyć. Było dzisiaj kilka godzin słonecznej aury, które spędziłem na siłę siedząc w robocie, nie robiąc tam za wiele bo nie ma za wiele do robienia. Nie było przyznanych dodatkowych zadań, w serwisie nie ma za wiele do roboty.. Więc takie siedzenie na siłę, męczenie się w pracy, podczas gdy piękna pogoda nieuchronnie umknęła, stała się wspomnieniem. A już po pracy, spotkałem się z szarą rzeczywistością, którą oglądałem przez ostatnie dni. Pokryte chmurami niebo, mglista pogoda, nieprzyjemnie i chłodno.. Czy taka ma być ta cała jesień, ta cała zima?! Coś nie zrozumiałego. Dzisiaj dwukrotnie zmieniałem zdanie odnośnie tego do którego miejsca dojadę. Początkowo miał to być las przed Łoźnicą, potem sklep Dino w Kliniskach Wielkich. Jeszcze później parking przy lesie, na wyjeździe z Pucic. Ostatecznie ostała się Biedronka w Pucicach.. Co i tak było dalekim celem, względem krótkiego dnia. A nie omieszkam wspomnieć, że dzisiaj wyjątkowo szybko udało mi się wyjść i pojechać.. Bo opuściłem stanowisko pracy znacznie przed godziną 15:30. Bo po prostu mam to w dupie i mam na to wyjebane. Opuściłem zakład pracy szybciej o jakąś 1- może 2 minuty. Ale dzięki temu udało mi się wyruszyć w trasę szybciej o ok. 10 min. A przecież każda minuta jest na wagę złota.. Przegrywałem z nastającymi ciemnościami, kwestia minut.. to minuty zdecydowały o tym, że nie zdążyłem opuścić cholernego Szczecina nim nastał mrok.. A późniejsza podróż autem była o tyle trudniejsza, przez panujące ciemności, i niebezpieczna..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)