Dzisiejsza trasa jest moją pierwszą, że tak to uznam przejażdżką po wykańczającym weekendzie. Niedługa, krótka ale za to w smutny sposób nastrojowa. Panowała taka smutna szara jesień. Mglisto tak, ciężkie powietrze. Po południu padał deszcz, szybko zrobiło się ciemno. A to dodatkowo jest dobijające i smutne :( Nie tylko to jednak dzisiaj smuciło. Mała awaria przy Aurelii również. Padł lewy pedał, łożysko się rozsypało. Bardzo mocno klekocze. Trzeba będzie wymienić w całości i tak te pedały jak na takie "zwykłe" długo wytrzymały. Nie spodziewałem się. Do tej pory poprawne było założenie, że pedały padały mi zaraz po serwisie Aurelii. A tym razem padło to znacznie później.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 928
Trasa nr [łączna]: 1009
Trasa nr [na blogu]: 923
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 3
W tym roku: 183
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 999 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 913 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 10 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 3523.04 km
Stan Licznika Końcowy: 3541.29 km
Stan Licznika Końcowy2*: 3541.66 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 16146 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 16164 km
Maksymalna prędkość: 29.4 km/h
Przejechałem: 18.25 km
Przejechałem [msc]: 298 km
Przebieg roweru [rok]: 8222.47 km
Przebieg roweru [suma]: 40233.83 km
Przejechalem w 2021: 8222.47 km
Podroż dookoła świata (2021) 20.5562 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 100.5846 [%] km
Czas jazdy: 00:57:28 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2310:08:26 h
Czas Jazdy Suma (2021): 509:34:46 h
Czas Jazdy Suma (październik): 17:38:39 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2533:34:34 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 05:52:53 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:47:05 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:29:22 h
Średnia: 19.21 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego z powodzeniem mogła być czymś dłuższym. Miałem na to siły i możliwości. Pogoda nie była taka zła. Tylko ta duża ilość robactwa była męcząca. Kiedy to się w końcu skończy! To już jesień a wciąż w dużych ilościach atakują komary i te inne cholerstwa, te robale. To jest już takie męczące. Dzisiaj w ogóle było mi smutno. Zresztą mi często jest smutno. Ta pogoda na to wpływa. A znowu nie chciałem dzisiaj zbyt dużo jeździć ze względu na to, że postanowiłem ogarnąć sobie sprawy na blogu. Tak się tylko pochwalę, że kilka wpisów faktycznie ogarnąłem. Pozostałe (przynajmniej od strony opisów) z dzisiejszym tj. z 05.10 włącznie - zrobiłem w dniu 06.10. I w końcu jestem na czysto z blogiem. Na jak długo? To się zobaczy. Jednak wykańczają mnie nie tylko fizycznie ale też psychicznie - a tak w szczególności, te zaległości. A tych sporo mam nie tylko na blogu, ale też w innych swoich projektach. W tym również Filmożerze. Mam jednak nie gasnącą cichą nadzieję, że wkrótce pracowita i napięta sytuacja w pracy się skończy, a ja w końcu wszystko sobie po ogarniam i w końcu będę na bieżąco i może w końcu wszystko będzie dobrze..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)