29.05.2022
Jazda nr: 1031

Tagi: JS, urbex, drzewa, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa łączy ze sobą wiele ciekawych elementów. I dość powiedzieć, że jest bezpośrednio związana z trasą z piątku: Na falachronie. Jest w końcu jej kontynuacją. Zaczyna się i kończy w Kamieniu Pomorskim. A ostatecznie ma ciekawy nieprzewidywany przebieg, z założenia miała być nieco krótsza i szybsza. Tak jednak wyszło, że drogi się pomyliły i nie przebiegły jak powinny. Na całe szczęście, dzisiejszy dzień był o wiele lepszy niż na ten przykład wczorajsza weekendowa sobota (28.05), która cała odbyła się pod znakiem deszczy i nie przyjemnej pogody. Dzisiaj było lepiej. Jednak w odróżnieniu od piątku, już tak mocno nie wiało. A to wiązało się z tym, że ilość przeróżnego robactwa była wręcz ogromna. Było to dodatkowe utrudnienie przy zróżnicowanej terenowo trasie, na której nie ukrywam najlepsze były odcinki po asfalcie :) Podczas dzisiejszej przygody przypadkowo odwiedziliśmy z JS Sulikowo. Jak się okaże, ale to już po fakcie interesująca nas droga przebiegała przed Sulikowem i doprowadzała nas do i tak odwiedzanej wsi Świniec. A, że byłaby to droga o ok. 15 km krótsza... to tam szczegół :) Źle nie było, i dzięki tej trasie JS zdobyła nową życiówkę, właśnie te 40 km. A sam przejazd przez Sulikowo nie był zły - odwiedziłem z nią tutejsze dawne PGRy: Nadmorskie przygody. Porobiłem tu nowe lepsze zdjęcia tej niezwykłej lokalizacji. A także wdrapałem się na wierzę sterową od mechanizmu od silosów na siano. Wieżyczka trochę miała. Może nawet z 30 m. Nie okazywała się jednak być wyższa od drzew, które w linii prostej zahaczały o Pobierowo - Pustkowo. Powinno być stąd widać Hotel Gołebiowski w Pobierowie. Jednak wysokie drzewa zasłaniają i jego jak i znajdujące się za nimi bezkresne morze. Jednak ten wyjątkowy widok można zdobyć przez drona lub poczekać na jesień albo wczesną wiosnę. Gdy drzewa nie mają liści to pewnie będzie lepiej widać. Aczkolwiek można poczekać na jeszcze jeden znak codzienności naszych chorych czasów. Na dalszą wycinkę drzew i lasów. Co to kogo obchodzi, że teren chroniony czy coś takiego. Prędzej czy później wyrżną wszystko a kolejne pogodowe armagedony poprawią dzieła zniszczenia. W końcu na drodze kolejnych huraganów staną tylko pozostałe drzewa, osłabione poprzednimi atakami i w znacznie mniejszej przez wycinkę liczebności. Jeśli chodzi o te masowe wycinki to trwają one nadal. Choć w tych regionach w których dziś byłem z JS, nie widziałem ich aż tyle, ale większy mord dotyczy drogi Strzeżewo - Sulikowo - Gostyń, po której zdaje się podróżowałem w dawno minionym w moich wspomnieniach roku 2020 r. W kolejnym się chyba tutaj nie wybierałem. Widać te wycinki, są mądrzejsze niż te realizowane w poprzednich latach. Bo ich realizacja powoduje wyrżnięcie pieni drzew, co w konsekwencji spowoduje zatajenie zbrodni. Jeśli ktoś nie zna drogi, i nie widzi na razie widocznych zrębów po wycinkach (z czasem znikną) nie zobaczy śladów tych zbrodni. Także Sulikowo było w sumie ważne. Kolejne miejscowości też poczynając od najważniejszej, celu podróży czyli wsi Trzebieszewo. A stąd powrót do Kamienia to już chwila i się było. Dzień powoli się kończył, choć siły pozostawały to jednak trzeba było kończyć tą piękną historię, którą piszą nie tylko odwiedzane miejsca, i cała wyjątkowość która w nich się skrywa a także to z kim dzielimy te wspomnienia. Czyli w sumie coś czego pragnąłem od tak dawna, mieć z kim dzielić wspólnie z Aurelią spędzany czas, mieć z kim dzielić te wspomnienia. Zdaje się, że kiedyś już o tym pisałem. Bo to było takie smutne patrzeć na te wszystkie wyjazdy z Aurelią, bez żadnych towarzyszy bez nikogo dla kogo ten wspólnie spędzony czas mógłby być równie wyjątkowy...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1037

  • Trasa nr [łączna]: 1117
  • Trasa nr [na blogu]: 1031
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 16
  • W tym roku: 75

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1106 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1020 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 11 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 7190.87 km
  • Stan Licznika Końcowy: 7231.71 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 7232.08 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 19803 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 19844 km

  • Maksymalna prędkość: 32.1 km/h

  • Przejechałem: 40.84 km
  • Przejechałem [msc]: 720.13 km
  • Przebieg roweru [rok]: 2676.99 km
  • Przebieg roweru [suma]: 43931.3 km

  • Przejechalem w 2022: 2676.99 km
  • Podroż dookoła świata (2022) 6.6925 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 109.8283 [%] km

  • Czas jazdy: 03:22:09 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2550:35:12 h
  • Czas Jazdy Suma (2022): 179:41:01 h
  • Czas Jazdy Suma (maj): 48:41:06 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 2774:01:20 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 03:02:34 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:23:45 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:27:34 h

  • Średnia: 12.13 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego mimo szarej pogody, rzadko kiedy były przejaśnienia a jeśli już to tylko na chwilę :( Była ciekawą przygodą w dużej mierze nieznanych mi dotąd drogami. Choć miałem okazję przejechać niektóre z nich jeszcze raz! Trasę z JS rozpoczynaliśmy w Kamieniu Pomorskim, powiedzmy w pewnym miejscu :) Nie każdy musi wiedzieć gdzie się dokładnie zaczynała a gdzie kończyła ta trasa. Początkowo dość prosto prowadziła nas do Sulikowa przez Strzeżewo. Nie wiem z jakiego powodu ale z jakiegoś powodu wydaje się to znajoma droga. Czyżbym był tu w Marcu? -> Kamienne wojaże. Może dlatego, miałem takie nie omylne wrażenie, że już tu kiedyś byłem i coś tam jednak kojarzę z tych stron :) Dalsze drogi są jednak już nowe. Jest także powrót do trasy z 2020 r. Trasa #682. W której to odwiedziłem dawne gospodarstwo rolne w Sulikowie. To w sumie takie opuszczone, wygląda na nie użytkowane. I jest mało zniszczone przez ludzi. Choć część budynków jest tu nadal wykorzystywana - jako magazyny na zboża. Jednak nie ma mowy o żadnym włamywaniu się :o W końcu bramka jest otwarta. To jedna z ciekawostek, druga jest taka, że byłem pewny, że opisywałem już te miejsce w Sulikowie. A znalazłem ciekawostki o nim ale nie pisałem tego we wpisie :( Historia Sulikowa: 1979-1984 wybudowano "Agrocentrum" Państwowe Gospodarstwo Rolne Sulików z przechowalnią ziemniaków na 4 tys. ton i suszarnię zboża. Równolegle powstało także osiedle domków mieszkalnych. Druga sprawa była, że od 20.09.2020 r. chciałem tu wrócić nie tylko dla tego miejsca ale także aby zobaczyć dworek z XX w. Dwór w Sulikowie. Nie spodziewałem się jednak, że to taka ruina, do której trudno do środka wejść. Jest tak zarośnięta drzewami i innymi krzaczorami. Gęste zarośla i wiele drzew utrudniają również dostęp od strony czegoś co miało przypominać ulicę, ale coś komuś nie wyszło. Bo to nie przypomina ulicy -.- Także mimo walki z chmurą komarów, spróbowałem wejść na ile dałem radę, porobić zdjęcia na ile dałem radę. Dostęp do części budynku i piwnicy jest możliwy. To jest ta sama sytuacja co w Mechowie gm. Płoty: Rodzinna trasa. To jest po prostu tragiczna ruina, która powinna zostać wyburzona do końca. Bo to co miało runąć to w zasadzie runęło. Nie wiele tam już zostało, ostatnie niedobitki tego co może się tam jeszcze zesrać i pewnie się tak stanie. Cała reszta po prostu zarośnie krzakami i drzewami. I po jakimś czasie nawet nie będzie widać tego, że coś tam było. To po co nam takie coś jako ten "zabytek", kusi niepotrzebnie wzrok, daje nadzieję. Lepiej to wyburzyć, teren wyrównać i zagospodarować w jakiś mądrzejszy sposób. Skoro doprowadzono pewne zabytki do takiego stanu to już odwetu w pewnym momencie nie ma. Zresztą taki sam los czeka niegdyś piękny dwór / pałac w Starej Dobrzycy (gm. Łobez). Tu nie podepnę jeszcze wpisu. Być tam byłem w tym roku, ale nie z Aurelią. Tylko samochodem. Oględziny z Aurelią robiłem w poprzednich latach, jednak tam nie miałem gdzie jej zostawić i nie wchodziłem z nią. Jest to jednak spora ruina już na czas wpisu: Trasa na Starą Dobrzycę. W dworku byłem dzień późnej (13.04.2022). Wybieram się tam na jesień tego roku. Jeśli zresztą chodzi o tą jesień to jest już tyle miejsc które chciałbym odwiedzić, tyle dróg którymi chciałbym pojechać, że nie wiem czy jedna jesień w tym roku wystarczy czy będzie potrzeba ich kilka. No cóż, małe wizyty i zwiedzanie dobiegło końca. To teraz trzeba było znaleźć drogę na Świniec. A ta nie była oczywista. I źle pojechaliśmy po takiej nie ciekawej polnej drodze. Zalana wszędzie, błoto, zniszczona. Większość tej drogi to była przeprawa niż przyjemność. Tak niespodziewanie wyjechaliśmy w miejscowości Dąbrowa. Z niej również nie spodziewanie pojawiły się Redliny. W ogóle nie kojarzę gdzie jestem :) Wyjechaliśmy w Gostyńcu. Tu powinienem kojarzyć. W końcu setki razy jeździło się tą drogą na Pobierowo. Jednak wyjechałem z nieznanego kierunku i w ogóle nie ogarnąłem tego gdzie jestem - w okolicy Świerzna. Tam było już wiadomo gdzie jesteśmy. Ze Świerzna pojechaliśmy na Jatki. Jedna z bardziej uroczych dróg jakie mijaliśmy wspólnie z JS... Ta przestrzeń dookoła, natura wieś. Jest też druga strona medalu. Droga zbudowana z tych cholernych po niemieckich kamieni. A jeszcze na domiar złego przechodził lekki deszczyk, więc te kamienie były śliskie. A ja tam tylko patrzyłem na to kiedy się wyrżnę na tym... Nie wiem mam chyba jakiś uraz do tych dróg. Szczerze to wolę utwardzone leśne czy jakieś szutrowe niż takie coś. No dobra, trasa mijała dalej aż w końcu dojechaliśmy do Świńca i do Trzebieszewa. W strony bliskie sercu JS... :) Po dłuższej wizycie tam, czekały nas ostatnie kilometry przeradzające się w ostatnią trudność takiej częściowo zniszczonej polnej drogi na Chrząstowo. Gdy już trudności opadły pozostawały tylko asfalty - no prawie. Bo na osiedlach domków jednorodzinnych ciągnących się od strony Wrzosowa do Kamienia Pomorskiego bywają różne nawierzchnie. I pewnie nigdy nie będzie wszędzie asfaltów. A gdyby tego było mało to pewnie nigdy wszędzie przejazdu też nie będzie. Ta nowoczesność, wszystko zniszczyć, zabudować i ogrodzić "bo to moje", i "nie dam, nie umożliwię", że też durny naród się na to godzi. No cóż, by nabić ostatnie brakujące kilometry a brakowało nie całe 2 km to zrobiliśmy sobie małą rundkę po tych nowych osiedlach domków w Kamieniu. Dzięki temu JS wskoczyła na nowy wymiar rowerowania trasy 40+ do 50 km nie powinny stanowić większego problemu :) Więc rozwój przebiega prawidłowo. Może w tym roku jeszcze nie, ale w przyszłym mógłbym koleżankę zabierać na prawie wszystkie wyprawy na które się wybiorę, niezależnie od ich stopnia trudności i długości! :)

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa29maja2022zdj1.jpgtrasa29maja2022zdj2.jpgtrasa29maja2022zdj3.jpgtrasa29maja2022zdj4.jpg


Mapa przebiegu trasy :)