05.10.2023
Jazda nr: 1310

Tagi: makowice, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego rozpoczęła się już wieczorem. I tak to, że pojechałem jest już sukcesem! Bo miałem wątpliwości czy jechać. No ale nie chciałem aby było tak, że czekają mnie kolejne dni bez roweru. Bo się po ostatnich wojażach nieco gorzej czuję. Tak słabiej, z bólem gardła. Mam obawę, że coś mnie bierze. Na chwilę obecną, na dzisiejszy dzień nie czułem się na siłach jechać na Kaszuby na tą trasę 55k km z Aurelią. Więc trasa odpuszczona... Bo miałem pierwotnie jechać dzisiaj ale pogoda była słaba. Deszczowo i takie wietrzysko... Skupiłem się dzisiaj na blogu. Mam kilka wpisów do tyłu. Nie miałem w ostatnich dniach weny jakoś na bloga, i tak wszystko mam zaniedbane, i te życie tak słabo idzie. Trudno szukać tutaj usprawiedliwień tych już brakuje... No ale dobra, zrobiłem ostatni wpis, nad którym pracowałem do końca (przynajmniej opis), ubrałem się i pojechałem. Wciągu dnia (dzisiaj) pogoda była kiepska... No ale na wieczór mimo, że chłodno (okolica +13℃) było naprawdę przyjemnie. Nie padało już, wiatr praktycznie się całkowicie uspokoił. Pogoda miała się nieco poprawić w dniu jutrzejszym (06.10) i wstępnie sobie pomyślałem, że w takim razie może w piątek (06.10) pojadę na te Kaszuby i zrobię tą 80 km trasę na 55k km z Aurelią. Jednak nie wiem czy nie odpuszczę. Dzisiaj się czuję kiepsko, zresztą wczoraj wieczorem zacząłem się gorzej czuć. I te osłabienie trwa dalej. Mam obawę, że po prostu będę chory. I moje plany pójdą się... Zresztą moje plany już idą i to ze względu na pogodę! Cały czas miałem nadzieję, że chociaż do tej połowy października będzie ładnie. I wtedy sobie trochę planów z Kampanii Wrześniowej 2023 r. zrealizuję. A to niestety... Przyszło załamanie pogody: Cyklon Noe zepsuje pogodę (03.10.2023 r.) - TwojaPogoda.pl. I faktycznie, we wtorek się spierdoliło. Tylko wbrew temu co piszą w artykule jeszcze przed po południem się zaczęło jebać. Z rana fajnie - słońce i w ogóle. A potem się popierdoliła ta pogoda. Zaczęło się chmurzyć, mocniej wiać. Nie było tak fajnie jak w poniedziałek jeszcze: Zbłąkanymi lasami Truskolasu. To nie dość, że pogoda taka to takie osłabienie mnie dopadło. I to mimo tego, że prewencyjnie wzmacniałem i wzmacniam odporność Pyłkiem Pszczelim i tabletkami Neosine... I tak nie mam odporności - często choruję i choruję dłużej niż inni dookoła. Bo nawet jeśli coś ich dorwie to szybciej wracają do pełni formy...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2023 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1317

  • Trasa nr [łączna]: 1396
  • Trasa nr [na blogu]: 1310
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 3
  • W tym roku: 150

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1384 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1298 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 18209.2 km
  • Stan Licznika Końcowy: 18221.01 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 18101.61 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 30686 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 30698 km

  • Maksymalna prędkość: 29 km/h

  • Przejechałem: 11.81 km
  • Przejechałem [msc]: 67.06 km
  • Przebieg roweru [rok]: 5866.4 km
  • Przebieg roweru [suma]: 54920.65 km

  • Przejechalem w 2023: 5866.4 km
  • Podroż dookoła świata (2023) 14.666 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 137.3016 [%] km

  • Czas jazdy: 00:43:39 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3277:41:23 h
  • Czas Jazdy Suma (2023): 392:59:35 h
  • Czas Jazdy Suma (październik): 04:27:43 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3501:07:31 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:29:14 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:37:12 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:29:20 h

  • Średnia: 16.48 km/h
Dzisiejsza trasa to w zasadzie taki test: sprawdzić się, przejechać. Bo jeśli mam być chory czyli odpowiedź na pytanie zawarte w tytule wpisu: "tak chory", to nic to nie zmieni. A może trochę pomoże? Czasem taki mały wysiłek fizyczny pomaga właśnie szybciej dojść do formy. Więc pojechałem. A z drugiej strony potrzebowałem się przejechać. Te kilka dni nie jeździłem i mi po prostu tego brakuje a nie chciałem aby doszły kolejne dni bez roweru. Takie zbyt długie okresy bez roweru źle na mnie wpływają. Trudniej jest potem wrócić do regularnego jeżdżenia... Szybko przyzwyczaja się do beztroskiego życia, a takim można uznać życie bez roweru. No na całe szczęście dzisiaj wieczorem wystarczająco się zmotywowałem aby pojechać i pojechałem w tą krótką trasę. Tak tylko symbolicznie aby się przejechać - chociaż było fajnie i w innych okolicznościach pewnie mógłbym a na pewno chciałbym więcej się przejechać. A tak ograniczyłem się jedynie do dojazdu do wsi Makowice i z powrotem. Z drugiej strony (tej rozsądnej) może warto nie przesadzać. Bo jak mnie na dobre rozłoży to gdy wrócę już do formy to nie dam rady tak z marszu zrobić nie wiadomo jakich tras. I wtedy na 55k km z Aurelią na Kaszuby nie pojadę. Będę musiał zrobić coś skromniejszego i niestety bliżej bo z jednej strony wydawało mi się, że tych kilometrów do 55k Aurelii sporo brakuje, ale z tej perspektywy brakuje ich za mało abym mógł dojść do siebie po ewentualnym zachorowaniu... Także ten wyjazd nie jest taki pewny. I dzisiejsza trasa pozostawia przede mną jednak te otwarte pytanie: czy jestem chory czy nie?...

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)



Mapa przebiegu trasy :)