28.03.2020
Jazda nr: 577

Tagi: zs, zach_slonca, drzewa, MK, urbex, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa mimo wielu niepewności i utraty wiary w marzenia, w jakikolwiek sens odbywania się tej trasy - nie dość, że się odbyła, nie dość, że nie byłem do niej należycie przygotowany co wynika z komplikacji wczorajszego dnia (Trasa pracy: Smutek rozczarowań), nie zważając na zmęczenie - w końcu od zeszłego tygodnia, jeżdżę non stop, każdego dnia - od trasy: ZS: Sklep Dino z 17.03 do dzisiejszej trasy, robiłem trasę KAŻDEGO DNIA. Przez 11 dni, codziennie jeździłem, robiąc w sumie, włącznie z dzisiejszą trasą aż: 387 km. Takiego wielkiego wyzwania jeszcze nie miałem okazji nigdy zaliczyć aby tak dużo, tak intensywnie jeździć. A przecież dzisiejszy wyjazd nie był ani krótki, ani łatwy. Choćby zważywszy na fakt utraty wiary w jazdę. Wiary w trasę. Tę wiarę zachowałbym jeśli dzisiaj robiłbym trasy w moich rodzinnych stronach - gdzie planowałem zrobić trasę Buszującego w Zbożu, po niej pojechać do Iglic, zobaczyć co się dzieje z Pałacykiem, który śnił mi się kilka dni temu i to w dość niekorzystnych okolicznościach (był to sen z 24.03), a na koniec przejechać się po lotnisku w Makowicach tam żegnałbym dzień z zachodem słońca. Miałem wszystko na weekend ustawione, ustawione dyżury po południowe w pracy tak abym w piątek skończył robotę szybciej co się stało (skończyłem o 13:30), a w poniedziałek zaczął później (o 14). Co pozwoliłoby mi na spokojnie w poniedziałek wrócić do pracy, nie spiesząc się w niedzielne po południe, co jest coraz bardziej męczące, co jest bez sensu. Wszystko się mocno skomplikowało a w tle pojawia się motyw tej wyimaginowanej zarazy zwanej "koronawirusem", która powoduje te wielkie zmiany i rozpad całego cywilizowanego świata.. To jest jeden wielki spisek a nie realne zagrożenie, które ma na celu nie leczenie starszych osób, i zarobek nieuczciwych firm, i bogatych skurwysynów, którzy trzęsą tym całym światem i są ponad wszelkie prawa. Niczemu dobremu nie służy durna polityka ograniczania wyjść, izolacji, i rozpierdalania systemu oświaty, firm, zamykania szpitali i wszelkiego cyrku, który się obecnie dzieje i prawdopodobnie jeszcze przez kilka tygodni będzie się dział. Nie wiadomo jak to będzie z miejscami pracy, nic nie wiadomo. I tak szczerze nie za bardzo się tym przejmuję, przejmuję się tym, że wbrew sobie, że wbrew planom i przygotowaniom nie wybrałem się na weekend do domu. Nie miałem w planach przed świętami Wielkanocnymi zostawać tutaj na weekend. Każde moje pozostanie w Szczecinie na weekend nie kończy się za dobrze. I te też pewnie takie nie będzie. Miałem dużo ALE, i dużo przeciwwskazań aby pojechać dzisiaj na trasę. A mimo wszystko, mimo tego całego trudu wybrałem się na trasę, o której pomyślałem w dniu wczorajszym (27.03). Pomyślałem aby pojechać trasą na Nowe Warpno. Myślałem co prawda jeszcze o regionach Stargardu, ale tam byłby większy problem z powrotem inną trasą (np. przez Pyrzyce). Większy ze względu na znacznie dłuższą trasę. Ja i tak nie planowałem na dzisiaj aż takiego dystansu jakim będzie 116 km! Planowałem coś w granicach 100-110 km, co byłoby miłą odmianą, zważywszy na to, że pierwsze 100 km w tym roku zrobiłem dawno temu, na początku Lutego: ZS: Trasa "100 km - bateryjny problem". Potem byłem chory, i wracałem do siebie. Moja próba tradycyjnej 100 km trasy niestety się nie udała: Stracone nadzieje. Zabrakło wiary, czas mnie poganiał, pogoda nie rozpieszczała. Od trasy Straconych Nadziei do dzisiaj mija (włącznie z dzisiejszą trasą): 607 km. I co ciekawe, te kilkanaście dni temu, twierdziłem, że napęd jest tak zarżnięty, że już nie da się zrobić 100 km trasy. A dzisiaj zrobiłem. I co ciekawe, napęd wcale nie zachowywał się tak źle, czasami jechało się trochę ciężej, czy słychać było te ocieranie się łańcucha o jakieś elementy napędu (obstawiam blat korby) choć równie dobrze może być to na kółkach tylnej przerzutki.. albo nawet na kasecie.. No ale do rzeczy. Twierdziłem, że nie da się, że napęd jest za bardzo zarżnięty. A skoro zrobiłem na nim te dodatkowe kilometry, te dodatkowe trasy a i tak mam w planie na dniach w końcu dokonać wymiany tego napędu, nie czekać aż mi się naprawdę rozleci po trasie.. To miałem postanowienie aby na ten weekend się z napędem pożegnać a w przyszłym tygodniu go wymienić. Mam przy tym nadzieję, że będę miał w pracy wprowadzone znowu tą "pracę zdalną", i wtedy wezmę sobie dyżur od poniedziałku do środy. Albo znowu od środy do piątku.. Mając dłuższy weekend nie będę musiał brać wolnego z urlopu i myślę, że 3 dni to świat i ziemia aby zmienić cały napęd, wyregulować (tj. łańcuch, korba, kaseta, linki i pancerze, klocki hamulcowe, kółka na przerzutce) i tu uwaga. Wciąż zastanawiam się co zrobić z kołami. Czy wymienić całe koła z piastami (to trochę więcej będzie kosztować :() czy tylko wymienić obręcze.. I tak, nie zależnie od tego co bym zrobił to dzisiejsza trasa w moich rodzinnych stronach miała być pożegnaniem dla napędu. Ale w obliczu obecnej sytuacji, że kręciłem większą trasę niestety w Szczecinie i jego okolicach, to prawdopodobnie planowana trasa przez Trasę Buszującego w Zbożu, Pałacyk w Iglicach i Lotnisko w Makowicach, odbędzie się w przyszły weekend i być może nie będzie trasą pożegnalną dla mocno zużytego napędu przy Aurelii a trasą powitalną dla nowego napędu przy Aurelii! Wybór tras, miejsc nie jest przypadkowy. To w końcu strony, regiony, które najczęściej odwiedzałem i w których najwięcej kilometrów kręciłem na obecnie zarzynanym napędzie, który ma już coś około 10,5k km, a może już nawet 10,5+k km? ;)
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2020 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 581

  • Trasa nr [łączna]: 663
  • Trasa nr [na blogu]: 577
  • W tym tygodniu: 6
  • W tym miesiacu: 22
  • W tym roku: 57

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 654 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 568 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 4167.55 km
  • Stan Licznika Końcowy: 4283.62 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 4278.77 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 354 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 471 km

  • Maksymalna prędkość: 32.6 km/h

  • Przejechałem: 116.07 km
  • Przejechałem [msc]: 743.86 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1859.56 km
  • Przebieg roweru [suma]: 24425.29 km

  • Przejechalem w 2020: 1859.56 km
  • Podroż dookoła świata (2020) 4.6489 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 61.0632 [%] km

  • Czas jazdy: 06:28:59 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1318:42:09 h
  • Czas Jazdy Suma (2020): 120:18:49 h
  • Czas Jazdy Suma (marzec): 46:22:36 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1542:08:17 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:06:29 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:06:39 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:16:11 h

  • Średnia: 17.95 km/h
Trasę z dnia dzisiejszego rozpocząłem po godzinie 8 rano, no w zasadzie było już bliżej godziny 9. Data też nie jest bez znaczenia, w końcu dzisiaj jest ostatni dzień obowiązywania naturalnego czasu zimowego, od dzisiejszej nocy czas się nieco zmieni, i dzień nagle wydłuży o godzinę. O ile dzisiaj już po godzinie 18 zapadł zmrok, można było podziwiać zachód słońca o tyle jutro granica ta przedłuży się na godzinę 19. Godzina do przodu. Jeśli chodzi o moje poranne dojazdy do niestety pracy, to nie będzie miało to większego znaczenia bo i tak około godziny 7 rano będzie już jasno. Więc nie będę jeździł po nocach.. Nie lubię jeździć po nocach o czym wielokrotnie we wpisach informowałem :) Nie jest to jakiś nowy wymysł.. No ale przechodząc do dzisiejszej trasy aby nie przedłużać, może od razu powiem: jestem padnięty, jechałem ponad siły, trochę szalałem na trasie, co było związane ze słabym przygotowaniem się do niej, o co oskarżam wczorajszy dzień (27.03) ;/ Nie naładowałem powerbanka, nie naładowałem zapasowego powerbanka, który był ładowany, byłem pewny, że mnie uratuje ale dupa. To takie zdradzieckie gówno, które po naładowaniu się świeci cały czas i rozładowuje się regularnie.. Nie ma żadnego przycisku, który reguluje dopływ prądu. Nie miałem naładowanych akumulatorków w kamerce. Ale żeby nie było! Przed trasą sprawdzałem powerbank xiaomi mi2, który wiernie służy mi od wielu miesięcy.. i którego co do zasady już ze 2 msc nie ładowałem a tylko korzystałem i korzystałem :)) Sprawdzałem powerbank i mignęły mi po kolei trzy światełka, pomyślałem, że mam go naładowanego w co najmniej 70% to na dzisiejszej trasie mi jeszcze wystarczy, jest OK.. Jest super, fajnie a ja jestem taki zajebisty. A to niestety nie jest takie piękne. Bo miałem tak naprawdę poniżej 25% energii w powerbanku. Starczyło mi na naładowanie w całości 1x baterii do kamerki i częściowo drugiej. Na całe moje szczęście, miałem jedną zapasową w pełni naładowaną bateryjkę, na której zdążyłem pobłądzić za Nowym Warpnem, po tych dziwnych wioskach i drogach bez wyjazdu.. I wrócić do Polic! A przecież to nie jest mały dystans.. Na jednej baterii zrobiłem w sumie 35 km! Największą średnią prędkość osiągałem wyjeżdżając z Nowego Warpna, gnając co sił do Trzebierzy i do Polic. W Policach na maksa baterię wykorzystałem przy zakładach chemicznych. No dobrze to na rozładowanych bateriach, i w zasadzie na jednej zrobiłem 35 km w sumie ze średnią prędkością - 21,9 km/h. Szaleńca jazda nie odbywała się bez powodu, do tego zdążę dojść. Początek trasy był spokojny, na spokojnie, bez pośpiechu sobie jechałem. Pierwszy raz w tym roku w krótkich rękawiczkach, nałożyłem luźniejszą koszulkę i bluzę. Ale szybko zmieniłem zdanie jeszcze w Szczecinie, niepotrzebnie nakładając kurtkę na bluzę. Było cieplej bo z rana jeszcze było chłodno, ale to spowodowało, że jeszcze przed Trzebierzą byłem spocony już, i rozważałem postój, aby się przebrać ale nie było jak.. No nie mniej jestem jeszcze na początku trasy, gdzie zrobiłem ten głupi błąd amatora, próbuję wydostać się z miasta, unikając ul. Żołnierskiej.. Jadę objazdami, częściowo po budowie na ul. Szafera. W końcu trafiam na jezioro Głębokie, trasę rowerową, prowadzącą wzdłuż drogi DW114, którą sobie jadę, zgodnie ze znakami w stronę Nowego Warpna! Myśl o tej trasie, aby tak tam jechać, narodziła się u mnie na trasie: Policyjne Police. No i spokojnie sobie jadę, nawet nie narzekam na ten chodnik miejscami a nie dobrą ścieżkę rowerową, która przez długi czas ciągnie się po Police. Dopiero w Policach mam pierwsze przygody tego roku, nowe odwiedzone strony, nowe miejsca. Powiem tak, nie zdawałem sobie sprawy, że te cholerne Police są aż tak rozbudowane, byłem pewny, że za zakładami chemicznymi się kończą ale nie.. Ciągną się te Police i ciągną.. Tak samo jak te zakłady się ciągną i z daleka śmierdzą. Najgorszy odcinek trasy to przejazd przy zakładach chemicznych, bardzo rozbudowane kompleksy, od cholery rur, jakiś kominów, które pierdzą śmierdzącymi gazami.. Cały czas towarzyszył mi zapach jakieś benzyny czy gazu.. Odkąd minąłem zakłady chemiczne, a dalej dzielnice Polic Jasienice. Na razie jeszcze żyłem sobie błogo w przekonaniu, że mam naładowane akumulatorki, że wszystko jest OK. A takim nie było. Mijałem nowe miejsca, nowe trasy. I w nieprzygotowaniu do trasy walczyłem z tym, że nawet nie miałem naładowanego telefonu więc musiałem uważać z ilością robionych zdjęć :) Minąłem tak kilka nowych wsi, i w końcu dojechałem do słynnej Trzebierzy, tam kilka fotek, i lecę dalej. W drodze do Trzebierzy, w samej Trzebierzy, za Trzebierzą itd., wszędzie po prostu spotykam się z niewyobrażalnym chamstwem i niszczącą naszą planetę zachowaniem.. Wszędzie gdzie rosną niewinne, bezbronne drzewa są mordowane, wycinane, niszczone. To są całe ary iglastych lasów, którą są w pień wyrżnięte, zaorane ziemie.. Aby nic tu nie wyrosło. Dzisiaj nawet nie miałem za bardzo czasu i możliwości aby udokumentować bliżej te zjawisko. Ciągnęło się ono tuż za Szczecinem wzdłuż drogi DW115, ciągnie się także do Nowego Warpna wzdłuż drogi DW114. A ja ciągnę na spokojnie moją historię, mijając nowe wsie Niekłończyca, Uniemyśl. Co za nazwy! ;) Wkrótce właśnie Trzebierz, a za Trzebierzem postój aby wymienić bateryjkę i tu zonk. Okazało się, że padł mi główny powerbank (20 000 mAh xiaomi mi2). Nie ładowany ok. 2 msc. Wielokrotnie wykorzystywany w tym czasie na różnych trasach.. I cóż, padł. Zapasowy nie działa. A ja miałem wybór, poddać się bądź jechać dalej. Na częściowo naładowanej baterii jechałem dalej, i tu pomyślałem sobie o koledze MK. Napisałem do niego czy się przypadkiem nie wybiera w trasę, i w te strony :D Mógłby wspomóc energią.. I co się okazało, wybiera się. Ale dopiero mieli jechać (było ok. godziny 12) miał jechać do Polic. W końcu się z nim spotkałem ale nie w okolicy Trzebierzy, Nowego Warpna, a właśnie w Policach :O Nie wiem jak to się stało, ale jakimś cudem starczyło mi energii. Na razie się jednak nie poddałem i z jakiegoś powodu ubzdurałem sobie, że w Lidlu są powerbanki. To szukałem Lidla xD Miałem nadzieję, że takiego znajdę w Nowym Warpnie, to sobie spokojnie jadę dalej, mijając kolejne wsie Pienice, Brzózki. I już wcale się nie oszczędzam, jechałem nieco szybciej, mając nadzieję, że Nowe Warpno to jakaś większa miejscowość. A to niestety.. Tylko, że ja całej tej wsi nie widziałem :O Tam jest jakiś wjazd do niej.. A ja go nie widziałem :O Ja jechałem cały czas prosto, cały czas drogą DW114, która kończy się wraz z lądem :O I tym samym byłem w okolicy Zalewu Szczecińskiego :O Problem jest taki, że w Nowym Warpnie już wymieniłem akumulatorek na ostatni, pełni naładowany. I planowałem powrót przez tutejsze wioski (Podgrodzie, Miroszewo) podobno się da jakoś wyjechać stąd z powrotem do Brzózek. Ale nie wiem.. Ja nie trafiłem! Zgodnie ze śladem GPS błądziłem gdzieś w tym całym Podgrodzie, ale drogi nie znalazłem. Wyjechałem na samym końcu Polski (dosłownie) bo dalej jest Zalew i Niemcy :O

Przejazdu nie ma, potem pytając o drogę wyjechałem 2x na cudzej posesji i dałem sobie spokój. Wróciłem do drogi DW114.. I śmignąłem aż miło z powrotem. Byłem pewny, że do Polic nie dojadę. To w końcu daleko. A jednak ciągnęło mnie to, że nie chcę mieć przerwanego filmu, przerwanej dzisiejszej próby.. Muszę dojechać! Byłem pewny, że jak przycisnę to do Trzebierzy dojadę ale dalej niekoniecznie. Gdyby tego było mało to ja przecież po Nowym Warpnie się kręciłem i po tych całych Pniecach.. Ale tam nic nie ma.. Na to trzeba mieć więcej czasu aby pozwiedzać, zapoznać się z tymi stronami. Choć piękne, choć majestatyczne to jednak odległe.. W końcu do Nowego Warpna wyszło mi ponad 50 km od internatu.. I jeszcze powrót.. No dobra, moja szaleńca próba polegała na tym, że cały czas jechałem 20-30 km/h czasem szybciej.. Pędziłem aż miło, mijając w powrotną stronę te same wsie Małachowo, Karszno, Warnołęka, Brzózki. Mijały kolejne nadzieje, poziom naładowania akumulatorka zaczął spadać. Ja jakimś cudem do Trzebierzy dojechałem, tam większa przerwa odwiedzanie otwartych sklepów, i pierwsze skutki zapierdalania - suchy, duszący kaszel.. Zawsze tak mam jak za szybko jeżdżę.. Nie mogę szybko jeździć :( Mogę spokojnie, zrobić trasy ale zapierdalanie nie jest dobre.. No dobra.. Będąc w Trzebierzy szacowałem, że do Polic jakieś 14 km, w praktyce wyszło ok. 10. Ciąg dalszy zapierdalania, i się udało. Na początku Polic.. zrobiłem przerwę, pytałem o drogę do Lidla.. Ale bateria dalej mi trzymała, na jednej kreseczce.. Padła mi dopiero ok. 3 km dalej przy zakładach chemicznych "Azoty Police". I tu właśnie wypada zrobione 35 km na jednej baterii, z szaleńczym tempem.. Na początku Polic miałem właśnie ok. 32 km. I bateria się wciąż trzymała.. A ja jeszcze po drodze o drogę do Lidla pytając w końcu dojechałem do centrum Polic, tam pod jednym ze sklepów leżał nieprzytomny jakiś nieszczęśliwiec, pijaczyna.. Ekspedientka próbowała go cucić, zaraz na te miejsce podjechała policja. Ale ciekawe po co tu policja.. Trzeba było wzywać karetkę nie policję.. No dobrze, zwiedzając Police, jakoś dojechałem do tego cholernego Lidla. Zrobiłem sobie po nim rundę i nie znalazłem celu podróży (powerbanków!) na szczęście w okolicy był MediaExpert i na szczęście był otwarty. Tam kupiłem nowy zapasowy powerbank, który na szczęście do jakiegoś stopnia był naładowany, podładowałem sobie trochę telefon (do kilku %) mając pod Lidlem tylko 2%, a wkrótce 1% baterii.. Podładowałem akumulatorek w kamerce. Wróciłem do Lidla.. Zrobiłem sobie małe zakupy na weekend. I wyjeżdżając kierowałem się znowu na drogę DW114, w stronę wsi Trzeszczyn. Pod Policami na skrzyżowaniu ul. Piłsudzkiego i ul. Tanowskiej (DW114) spotkałem się z kolegą MK, z którym podjechaliśmy pod tutejsze ruiny, znajdujące się przy ciągnącymi się kilometrami kompleksami Zakładów Chemicznych. Małe odwiedziny ruin w tych stronach, przy moich blisko 100 km zrobionych dzisiaj (miałem 96 - 97 km) już nabitych, było małą odmianą i niespodziewaną nową przygodą. Zostałem tutaj ze znajomymi dłuższą chwilę, pozwiedzałem z nimi tutejsze regiony, nie mniej szybko się zwijałem, chcąc jeszcze przez zmrokiem powrócić. Początkowo planowałem powrót wzdłuż Odry, ale się rozmyśliłem, nie lubię jeździć przez Skolwin. To chciałem wrócić przez osiedle Majowe, ale dobra. Ze względu na miejsce spotkania, i tego, że nie chciało mi się wracać do Polic wróciłem wzdłuż drogi DW114 a potem DW115, tymi drogami, którymi dzisiaj przyjechałem do Polic. Dzień powoli dobiegał końca, robiło się chłodno.. Mnie zmęczenie męczyło, ale jednak dzisiaj trzymały się mnie jakieś nadprzyrodzone siły bo starałem się nie schodzić z prędkości mniejszej niż 20 km/h. Było mi to obojętne po prostu.. W Pilchowie a potem przy jeziorze Głębokim podziwiałem dzisiejszy zachód słońca.. Wraz z jego trwaniem wracałem do siebie wzdłuż ul. Jarzyńskiego.. Wraz w zasadzie z końcówką zachodu słońca, kula słoneczka, była tak czerwona.. przepełniona nadzieją, i niespełnionymi marzeniami, o których myślę, kończąc dzisiejszy rajd. Myśląc o kończącej się trasie, którą skończyłem jeszcze za dnia, jadąc wzdłuż ul. Szafera, a potem ul. Szeroką.. myślałem o trasie z zeszłego roku: Szczecin - Ueckermünde. Ma ona wiele analogii z dzisiejszą - między innymi szaleńcy pęd jazdy, ciepły dzień, i przynajmniej częściowo pokonaną trasę :) Dzień się udał, fajnie było, przy dłuższym dniu i innych okolicznościach pewnie zostałbym dłużej z nowymi znajomymi, kręcąc się po ruinach, przypominających o dawnej chwale firm, i przedsiębiorczości Polski Ludowej, za czasów PRL.. Przy innych okolicznościach, dłuższym dniu.. Może się uda tu wrócić :) Dla mnie to też jakaś miła odmiana jest, że nie jeżdżę tylko samotnie.. W grupie to zawsze inaczej, tylko w obecnych okolicznościach to trochę nielegalnie jeździć w grupach :( A mówiąc szczerze to dzisiaj tego nie planowałem. Wszystko wynika, odbywa się czy jest przez tą sytuację nie przygotowania się do trasy. Byłem po prostu rozbity po nagłym niespodziewanym przebiegu sytuacji, po wspominanej już dzisiaj trasie z dnia wczorajszego: Trasa pracy: Smutek rozczarowań. Najważniejsze, że wszystko się jednak jakoś ułożyło, cały dzień na rowerku z Aurelią , i magia przyjaźni, nowych znajomości jakoś dodają mi sił, i przywracają utraconą wiarę. Teraz z niecierpliwością czekam przyszłego weekendu.. I odłożonego o tydzień w czasie powrotu w rodzinne strony od tego złego Szczecina, tego złego miasta, na które przecież od miesięcy narzekam, od miesięcy narzekam na życie tutaj. To nie ma związku z obecną sytuacją w kraju i na świecie związaną z pandemią, która jest celowo wywołana, i która jest celowym środkiem ubezwłasnowolnienia społeczeństwa i pogłębienia różnic i podziałów w nim panujących! No dobrze.. Trasa trasa i po trasie.. Wymęczony, bez sił powróciłem... A w nagrodę sobie pizzę ufundowałem :) I z niecierpliwością czekam na przyszły tydzień, który może przynieść dwa scenariusze, jeszcze jedna ponad 100 km trasa na obecnym napędzie Aurelii, zniszczonym i zużytym do granic możliwości.. czyli trasę pożegnalną numer dwa (obecna to numer jeden), bądź trasę powitalną dla nowego napędu :) Wszystko będzie zależeć od tego jak ułoży się przyszły tydzień w pracy, jakie będą obostrzenia związane z pandemią i jak będzie wyglądała dalej nasza praca.. Czyli kiedy "zdalnie", kiedy dyżury.. Kiedy inne cuda. A na koniec wspomnę jeszcze o jednej sprawie. No bo ja się tak spieszyłem z robieniem zdjęć napędowi, czekając na to kiedy dni będą wystarczająco długie, a wystarczyło, że poczekałbym do końca miesiąca.. Teraz mamy +1h do długości dnia.. I teraz mógłbym czekać na dzień gdzie będę mógł wrócić z pracy, kończąc dyżur o godzinie 20 za dnia.. I wtedy zrobić kolejne fotki napędu :3 Tak jednak pewnie nie będzie.. Nie wiadomo ile te dyżury jeszcze potrwają, oraz czy napęd się nie rozleci lada dzień. Dla przypomnienia, ostatnie foty napędu robiłem na tej trasie: Trasa Przecław-Mierzyn z 11.03. I to na tyle :) Jestem zadowolony z dnia, choć okoliczności jakie do niego doprowadziły nie koniecznie mnie cieszą. To nie mniej moje pierwsze NOWE PRZYGODY w tym roku.. w roku pandemii..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa28marca2020zdj1.jpgtrasa28marca2020zdj2.jpgtrasa28marca2020zdj3.jpgtrasa28marca2020zdj4.jpgtrasa28marca2020zdj5.jpgtrasa28marca2020zdj6.jpgtrasa28marca2020zdj7.jpgtrasa28marca2020zdj8.jpgtrasa28marca2020zdj9.jpgtrasa28marca2020zdj10.jpgtrasa28marca2020zdj11.jpgtrasa28marca2020zdj12.jpgtrasa28marca2020zdj13.jpg


Mapa przebiegu trasy :)