15.07.2017
Jazda nr: 131

Tagi: wiejskie_przygody |

Trasa z dzisiejszego dnia to kontynuowanie tras w wspomnienia i odświeżanie dróg i miejsc, które odwiedzałem w 2015 r. A jeszcze ich nie odwiedziłem np. w jazdach w 2016 r. Dzisiaj planowałem w sumie coś na około 115 km. Ale chyba trochę źle się pobawiłem mapami google bo trasa tyle nie wychodzi ;D Jechałem ze świadomością, że zrobię 80 km. Zrobiłem ponad 90 km ale dlatego, że pomyliłem drogę w tytułowej dla tego wpisu Czermnicy i pokierowałem się drogą na Nowogard a nie na wieś Błotno przez to nie odwiedziłem (jak planowałem) wsi Suchy Las :( Ale to nic! Zrobię to innym razem, teraz miałem okazję zobaczyć nowe drogi, nowe miejsca i poznać Nowogard od miejsca, z którego go nie znałem - nie miałem jeszcze okazji tędy jechać a teraz taka okazja i możliwość się pojawiły to zawsze jakaś nowa szansa od losu, a to, że nie pojechałem tak jak sobie planowałem, czy to takie ważne? No chyba nie bardzo - ważniejsze są zrobione kilometry, ciekawie spędzony czas. A właśnie dlatego jeżdżę rowerem bo to sposób na życie, przerwanie rutyny codziennego smutnego dnia, spędzenie miło czasu - lubię sobie tak pojeździć, pozwiedzać, zawsze czas inaczej mija, inaczej spostrzegam dni - jest tak po prostu lepiej. Z czasem staję się dzięki temu też silniejszy, wytrzymalszy i mogę robić lepsze, dłuższe trasy, pobijam swoje życie rekordy i walczę ze słabościami. Same korzyści :-) Szkoda tylko, że zdecydowana większość moich tras to samotne, długie wyprawy :( Coraz bardziej marzy mi się jednak kilku dniowy wyjazd rowerem - może wkrótce takie plany zrealizuję, uda się pojechać gdzieś na kilka dni co byłoby moim pierwszym takim wypadem w życiu. Kilku dniowa wycieczka, zerwanie z rutyną smutnego dnia, smętnego w tym roku lata.. Przecież nie to się liczy, liczy się to, jak wykorzysta się dzień. We wszystkim trzeba znaleźć odrobinę dobra i możliwości - możliwości na rozwój, stawania się silniejszym, wytrzymalszym. Przecież nie może być tak, że duch sportu zabije deszcz, czy silniejszy wiatr. Co prawda jest to osłabiające, denerwujące, odbiera większą przyjemność z jazdy. Ale co innego jest narzekać i tak robić to co się lubi, a co innego jest narzekać i nie robić nic. Dzisiaj jednak pogoda dopisała. Może nie od razu, wyjechałem w trasę po godzinie 10 gdy było jeszcze chłodno, co prawda słonecznie ale był silny chłodny wiatr i było po prostu zimno. Dopiero w godzinach popołudniowych zrobiło się przyjemnie, ciepło - wtedy gdy już wracałem z mojej dzisiejszej wycieczki. To niby nie całe 100 km, ale dzisiaj trochę mnie to zmęczyło. Może to kwestia nieco szybszej jazdy, kwestii technicznych roweru (na które zresztą nie mam wpływu) - sam nie wiem - a może po prostu czasami tak jest, bo tak ma być? Tak też przecież może być! Trasa nie była żadną niespodzianką, wybrałem się w jakże dobrze znane tereny do Golczewa. W Golczewie skręciłem na Przybiernów. Już tą drogą jechałem w tym miesiącu - i okazuje się, że ja ją znam - tzn. znam drogę do wsi Moracz, bowiem ja tu byłem w 2015 r. gdy jechałem do Czermnicy ! Jaki ten świat mały nie? :) A te połączenia dróg gminnych, lokalnych mogą zaprowadzić dosłownie wszędzie ! Minąłem Golczewo, a tuż za nim przywitała mnie wieś Kłęby - która dosłownie graniczy z Golczewem - różnica raptem kilkuset metrów między tymi miejscowościami, rozciągnięta długa wieś Kłęby - przejechałem przez nią prosto.. nie myśląc o niczym jak o drodze. Droga jak na gminne drogi przystało nie była dobrej jakości a to był dopiero początek! Dalsza część drogi i inne tutejsze gminne drogi również były w bardzo złym stanie technicznym. Tak minąłem wieś Kłęby, dalej Włodzisław i dojechałem do wsi Moracz. Nie miałem dzisiaj przygotowanej ze sobą żadnej mapy ani nic. Zdałem się po prostu na skojarzenia i pamięć tej trasy, przecież ja już tędy jechałem i gdy wjechałem do Moracza od strony Golczewa, olśniło mnie jak tu byłem 2 lata temu. A gdy byłem w Moraczu na początku lipca to wcale nie kojarzyłem tej wsi - ale teraz już tak, kojarzyłem i skojarzyłem drogę z którą wyjechałem na wsi Moracz by kierować się do Przybiernowa. Teraz na początku wsi Moracz skręciłem w lewo aby dojechać do Świętoszewa przez Świętoszywko. Te tereny też były mi znajome, chodź byłem tu tylko raz ale wiążę z tym tyle wspomnień i te setki hektarów lasów rozciągających się od Golczewa przez DW106 i tutejsze wsie ... i to jak lekką ręką ludzie niszczą tą przyrodę... ehh... Żadna historia nie może być zbyt piękna.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 132

  • Trasa nr [łączna]: 217
  • Trasa nr [na blogu]: 131
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 9
  • W tym roku: 67

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 214 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 128 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 3 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 1098.03 km
  • Stan Licznika Końcowy: 1191.68 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 1192 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 1262 km

  • Maksymalna prędkość: 34 km/h

  • Przejechałem: 93.65 km
  • Przejechałem [msc]: 643.27 km
  • Przebieg roweru [rok]: 2642.72 km
  • Przebieg roweru [suma]: 8509.34 km

  • Przejechalem w 2017: 2642.72 km
  • Podroż dookoła świata (2017) 6.6068 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 21.2733 [%] km

  • Czas jazdy: 05:34:52 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 313:16:24 h
  • Czas Jazdy Suma (2017): 177:37:28 h
  • Czas Jazdy Suma (lipiec): 38:59:39 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 536:42:32 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 04:19:58 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:39:04 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:22:24 h

  • Średnia: 16.82 km/h
Trasa i historia wkraczająca w głąb wspomnień. Jak bardzo mi brakuje lata z 2015 r. Bardzo upalnego, bardzo słonecznego, tak nie zapomnianego i cudownego <3 Przepięknie wtedy było i te tereny wyglądały jeszcze piękniej niż obecnie - obecnie oczywiście też jest pięknie! Podziwiać można było tylko przyrodę, ciesząc się z każdego fragmentu mniej zepsutej lokalnej drogi, całej popękanej w nie zliczonej ilości łat, łatanych łat, i kolejnych dziur, i pęknięć ciągnących się w nie skończoność przez kolejne wsie, kolejne miejsca. Mijając Świętoszewo wkrótce dojechałem do wsi Łożnica - jej akurat nie kojarzyłem, że w niej byłem ale zdaje się, że musiałem w niej być, z niej odbiłem na Biebrówek. Za wsią Biebrówek w stronę Czermnicy czekała mnie niemiła niespodzianka. Ostatnio dość często są zbyt deszczowe dni. Doprowadziło to do wybicia tutejszej, śmierdzącej rzeki. Wielka jak jezioro kałuża przez sam środek drogi. Mokre pobocze. I cholera wie jak się zabrać za przejazd. Nie znam głębokości drogi tu aby przejechać przez kałużę. Postanowiłem więc iść bokiem. To oczywiście skończyło się zamoczeniem butów. Jeszcze przed Czermnicą były różne ostrzeżenia i znaki, że droga na Nowogard jest zamknięta, ale to ignorowałem i bardzo dobrze! Wkrótce dojechałem do wsi Czermnica i tu zamiast pokierować się na Błotno, pokierowałem się na Nowogard. Tylko tu zrobiłem błąd, ominąłem więc wieś Suchy Las. Gdy właśnie wyjechałem za Czermnicę, zaczęła się budowa nowej drogi - świeży czarniutki asfalt, bardzo ciepły i taki milutki i o takim intensywnym zapachu .. mmmmmmm <33 Naprawdę cudownie. Ale właśnie świtało mi w głowie, że coś jest nie tak! Bo ja przecież nie kojarzę tych miejsc. Ale próbowałem sobie wmówić, że coś inaczej pamiętam :) Zdarza się przecież. Ale jednak podświadomość miała rację, tej drogi nie znałem dlatego jej nie kojarzyłem. Jechałem nią pierwszy raz. Za Czermnicą zrobiłem sobie tutaj dłuższy postój .. podryptać boso po świeżo kładzionym asfalcie budowanej drogi - jak fajnie! A jaki cieplutki ! Na tyle gorący, że dłużej w jednym miejscu się ustać nie dało! Po przerwie pojechałem dalej - minąłem tajemniczą wieś Strzelewo i pojechałem już na Nowogard. Za wsią Strzelewo widziałem obwodnicę drogi S6.. Teraz już wiedziałem, że źle pojechałem ale nie było wyjścia, pojechałem już do Nowogrdu gdzie z początku przywitał mnie gęsty las. Z której ja strony miasta jestem ?! Tak sobie myślałem bo nie kojarzę tej strony - nie bywałem tu nigdy to nie kojarzę. A to się okazało, że wyjechałem blisko centrum Nowogardu na drogę DW106 w którą zresztą skręciłem aby udać się w stronę Kamienia Pomorskiego. Miałem drogą 106 jechać - ale miałem wyjechać za Błotnem, dojechać do wsi Karsk a z niego na Dąbrową Nowogardzką ruszyć. Ale niestety lub stety :) Życie napisało dla mnie inny scenariusz. Minąłem więc Nowogard drogą 106 - to zaraz za Nowogardem - wkrótce może to też będzie dzielnica Nowogardu jak się miasto tak rozwinie, byłem na wsi Karsk. Przejechałem przez obwodnicę S6 i już byłem na wsi Karsk - jakieś 2 km od Nowogardu, skąd pojechałem jak planowałem na Dąbrową Nowogardzką. Było coraz późniejsze popołudnie co za tym idzie coraz cieplej, coraz przyjemniej. I coraz gorsza droga. To nie standard wojewódzki, ojj nie. Pokiereszowana droga. Dziury, łaty, dziury, dziury, pęknięcia i koleiny - i tak wyglądały najbliższe kilometry. Były bardzo męczące i denerwujące. Tak dojechałem, wyjechałem stąd wreszcie, z tej drogi i odbiłem w lewo do wsi Grabin (jakbym pojechał w prawo dojechałbym do Sikorek). Wieś Grabin znam od pamiętnych wakacji 2015 r. Gdy pojechałem drogą przez Grabin i Sikorki na Wołowiec nie będąc pewny gdzie jadę :O Bywa ! :D Teraz właśnie jestem mądrzejszy i znam lepiej te tereny. W Grabin skierowałem się na drogę kocich łbów - takie wielkie kamienne płyty z dziurami. Rekompensatą trudu jazdy po tym były niezwykle piękne widoki w pełnym popołudniowego słońca, łąki, lasy, przyroda i wieś <333 Chciałbym tu zostać! Tu jest tak pięknie, tak romantycznie!!! :) Wkrótce kamienista droga się skończyła, wjechałem na techniczną drogę w lesie - zbudowaną z kamieni. I jadę tym i jadę - to taka leśna autostrada! Aż wyjeżdżam z lasu, i na roztoju dróg kieruję się na logikę w prawą stronę i wyjeżdżam na wsi Szczytniki skąd odbiłem w stronę mych rodzinnych stron :) Wyjechałem wkrótce ze wsi Szczytniki i minąłem kolejne przepiękne tereny.. W pełni słońca kończącego się dnia, robiłem ostatnie kilometry - aby dojechać do Truskolasu i z niego udać się w drogę powrotną drogą nr 108.. Kolejny dzień właśnie mija, kolejna trasa, kolejna wycieczka .. i kolejny bardzo fajnie spędzony czas! :) Było warto pojechać, tyle pięknych miejsc dziś widziałem i wiem gdzie na pewno nie raz zajadę, na takie typowo wiejskie tereny nie skalane ludzką ręką.. gdzie natura dyktuje warunki bytu!

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa15lipca2017zdj1.jpgtrasa15lipca2017zdj2.jpgtrasa15lipca2017zdj3.jpgtrasa15lipca2017zdj4.jpgtrasa15lipca2017zdj5.jpgtrasa15lipca2017zdj6.jpgtrasa15lipca2017zdj7.jpgtrasa15lipca2017zdj8.jpg


Mapa przebiegu trasy :)