03.03.2024
Jazda nr: 1380

Tagi: JS, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa to druga część - a mam nadzieję, że nie ostatnia z cyklu "niedzielnych sportowych dni". W sumie można potraktować to jako nazwę roboczą no bo nie mam pomysłu jak nazwać te wydarzenia w których robimy sobie taki bardzo sportowy dzień - w którym jest i rower, obiad wspólnie przygotowany i spacerek. Na razie w takiej kolejności ale wraz ze zmianą długości dnia mogą być korekty planów. Nie mniej to druga taka niedziela, pierwsza była dwa tygodnie temu: Mechowskie pola i w pełni się udała. Był rowerek, fajnie spędzony w fajną pogodę. A po obiadku na po południe spacerek w Starej Dobrzycy. Mile spędzony czas w fajnym towarzystwie. Ze względu na wciąż krótki dzień - dzisiejsze plany nie są jakieś ambitne i nie wychodzą po za schemat. Stąd ponownie odwiedzamy Mechowo, jednak nie robiliśmy z JS dzisiaj objazdu po samym Mechowie jak 2 - tygodnie temu. Skromniej - przejazd przez Mechowo od razu na Wytok a z niego powrót przez Trzygłów na Baszewice i z nich przez Grębocin do Waniorowa skąd startowaliśmy. Trasa o dziwo nie wyszła o wiele dłuższa niż 2 - tyg temu. Dzisiaj to może dobrze? Jakoś się nie przygotowałem po ostatnich dniach jeżdżenia na ten wyjazd... :) Nie oczyściłem karty pamięci. Był przez chwilę pomysł aby wracać przez Narnię do Waniorowa ale ostatecznie ze względów czasowych upadł. A ja dosłownie na ostatnich minutach wolnej przestrzeni karty pamięci dokończyłem dzisiejszą trasę. Jest skromna ale ważne, że się odbyła! Jestem przekonany, że kolejne wyjazdy z cyklu tych "niedzielnych tras" - a uściślając co drugą niedzielę... Będą jedynie lepsze i dłuższe! :) Najważniejsze, że jest pogoda. Coraz śmielej wkracza ta wiosna w nasze życie. I niech tak pozostanie! :)
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2023 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1388

  • Trasa nr [łączna]: 1466
  • Trasa nr [na blogu]: 1380
  • W tym tygodniu: 5
  • W tym miesiacu: 3
  • W tym roku: 32

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1453 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1367 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 13 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 20021.1 km
  • Stan Licznika Końcowy: 20042.07 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 19922.67 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 32501 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 32522 km

  • Maksymalna prędkość: 26.5 km/h

  • Przejechałem: 20.97 km
  • Przejechałem [msc]: 87.1 km
  • Przebieg roweru [rok]: 883.22 km
  • Przebieg roweru [suma]: 56741.8 km

  • Przejechalem w 2024: 883.22 km
  • Podroż dookoła świata (2024) 2.208 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 141.8545 [%] km

  • Czas jazdy: 01:28:17 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3398:34:12 h
  • Czas Jazdy Suma (2024): 58:04:17 h
  • Czas Jazdy Suma (marzec): 05:41:58 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3622:00:20 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:53:59 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:48:53 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:55 h

  • Średnia: 14.3 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego z JS, była powtórką tej z przed 2-tygodni o czym już wspominałem z małymi wyjątkami i tudzież nadziejami, które nie zdążyły się ziścić. Mamy powolną jak dla mnie za wolną odwilż. Po bardzo długim okresie opadów deszczu, który ciągnął się od października 2023 r. do lutego 2024 r. Obecnie nie ma już opadów, wszystko powoli wysycha ale właśnie za wolno... Na ostatniej trasie "Mechowskich pól" problem stanowił przejazd polną drogą od Mechowa pod Wytok. Była tam taka wielka kałuża, same błoto. Miałem nadzieję, że to zniknie a przynajmniej się znacznie zmniejszy do dzisiejszego dnia. A to niestety... Wciąż te miejsce było problemem choć nie skończyło się aż tak dużym ubrudzeniem jak 2-tygodnie temu. Za to wielkie jezioro w Wytoku zniknęło... Prawdopodobnie za sprawą działającej melioracji. Jednak ta polna droga pod Wytokiem nieco mnie zdenerwowała. To był jednak jedyny incydent dzisiejszej trasy. Dalsza część drogi prowadziła po asfaltowych aczkolwiek dziurawych drogach. Jedynie przeszkadzały nieco mocniejsze podmuchy wiatru. Nie mniej dla tak wprawionych w boju rowerzystów jak ja czy JS - to taki wiatr nie mógł stanowić przeszkody! :) W imieniu Aurelii i swoim pragnę pochwalić JS, która przezwyciężyła wszystkie wzniesienia jakie dzisiaj mijaliśmy i jechała pokonując wiatr, jakby w ogóle go nie było... Takie trudniejsze warunki towarzyszyły nam jedynie do Trzygłowa, od Baszewic przez Grębocin było ciut lepiej. No ale te drogi, i ich stan - pozostawiają wiele do życzenia. Szczególnie wielka dziura, którą mija się na wyjeździe z Baszewic. Robiłem sobie dzisiaj przy niej zdjęcia - lokalna atrakcja, dziura w drodze :D No i cóż, tak kończy się dzisiejsza trasa a co za tym idzie kolejna przygoda. Powiem jednak tak, że trochę byłem zmęczony przed trasą. Ostatnie dni dzielnie pokonywałem z Aurelią i to się odbija na zmęczeniu. Jednak jak już się ruszyło i pojechało to nie czułem zmęczenia mięśni, które towarzyszyło mi jeszcze przed pojechaniem na dzisiejszą trasę. Zresztą te zmęczenie nie było jedynym problemem. Z rana się tak nieciekawie czułem... Na szczęście przeszło i można było cieszyć się kolejnym fajnym dniem spędzonym ostatecznie w trójkę, ale na rowerze we dwójkę ❤❤. A wkrótce gdy i dni będą dłuższe i pogoda cieplejsza - będziemy spędzać rowerowe wyprawy w trójkę: ❤ + ❤❤.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)



Mapa przebiegu trasy :)