13.06.2024
Jazda nr: 1433

Tagi: wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego mimo nie sprzyjającej pogody - było nie przyjemnie, wiało. A jeszcze dzień dzisiaj się nieco przedłużał i na trasę wybrałem się w późnych po południowych godzinach. Jednak nie zrezygnowałem z celu jakim jest poznanie nowych miejsc, i zapełnienie białych plam na mapie miejsc w których byłem. A to są dodatkowo miejsca i drogi w okolicy Gryfic. Nie jest to jakoś daleko... Powinienem już znać te strony! A złożyło się tak, że wciąż są dla mnie nowością. I pomimo tego, że się tak jeździ i jeździ to wciąż jest tyle do odkrycia! Największą inspiracją do dzisiejszego wyjazdu był wyjazd na spacerek z Agresorem z początku tego tygodnia. Byliśmy właśnie - pierwszy raz w Trzeszynie pod Cerkwicą. Wiele razy widziałem tablicę tej miejscowości a nigdy tam nie wjeżdżałem - ani rowerem ani samochodem aż do poniedziałku (10.06). Gdy na po południowy spacerek wybraliśmy się w te strony. A od Trzeszyna wybraliśmy się pewną drogą wiodącą przez wyrośnięte topole. Podejrzewałem, że ta droga prowadzi do rejonu kopalni torfu w Grądach. Nie udało się jednak tego zbadać. Sama droga ciekawa, urokliwa ale po deszczowych dniach była pilnowana przez końskie muchy i inne robactwo, którego było bardzo dużo. W poniedziałek 10.06 nie udało się przejechać tą drogą... Jednak już narodził się w mojej głowie zamysł aby tu wrócić! I pojechać zarówno tą drogą jak i drogą przez Trzeszyn w stronę Czaplina Wielkiego. Nie skojarzyłem tych miejsc a przy tej drodze już jechałem! Właśnie przez Czaplin Mały i Czaplin Wielki po Otok i dalej na Gryfice! Była to część pięknej trasy u początku mojej znajomości z JS: Nad morze.... Na dzisiejszej równie pięknej, choć z groźnie brzmiącym tytule trasy.. Udało mi się połączyć te brakujące ścieżki! Odkryć nowe drogi, i przejechać jedyny i raczej ostatni raz przez miejscowości które mają jedynie tak zachęcające nazwy. A w rzeczywistości to jakiś skansen debilizmu. W wyizolowanych miejscach w osamotnieniach żyją jacyś dzikusy.... A mowa tu o miejscowościach (wsiach) takich jak: Witomierz oraz Gościmierz. Nie zbyt fajne strony, nie warte większej uwagi. Po prostu co niektórym ludziom zbyt mocno odpierdala na punkcie ochrony ich dobytku - ciekawe czemu? - podejrzewam, że uczciwą pracą się nie dorobili. Stąd u nich takie zachowanie, które wiedzie na myśl zachowanie paranoiczne. Wielkie posiadłości, chronione wysokimi murami i zarośnięte drzewami. A na tych posesjach jakby inaczej: wielkie i groźne psy. Nie były to ani gościnne ani przyjazne miejsca... A przebijałem się tam jedynie z ciekawości aby zobaczyć nowe (oznaczone) miejsca. Nowe drogi, które łączą się z tymi, na których bywałem. Swój cel osiągnąłem no ale z przyjemnością tu nie wrócę. To nie są miejsca, które są przyjazne i na tyle ciekawe (i fajne), że z chęcią się do nich wraca!
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2024 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1441

  • Trasa nr [łączna]: 1519
  • Trasa nr [na blogu]: 1433
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 7
  • W tym roku: 85

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1506 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1420 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 13 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 21863 km
  • Stan Licznika Końcowy: 21899.5 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 21761.7 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 270 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 307 km

  • Maksymalna prędkość: 29.8 km/h

  • Przejechałem: 36.5 km
  • Przejechałem [msc]: 306.87 km
  • Przebieg roweru [rok]: 2740.72 km
  • Przebieg roweru [suma]: 58599.3 km

  • Przejechalem w 2024: 2740.72 km
  • Podroż dookoła świata (2024) 6.8518 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 146.4983 [%] km

  • Czas jazdy: 02:27:25 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3513:05:01 h
  • Czas Jazdy Suma (2024): 172:35:06 h
  • Czas Jazdy Suma (czerwiec): 17:52:08 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3736:31:09 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:33:10 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:01:49 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:17 h

  • Średnia: 14.9 km/h
Dzisiejsze zmagania zaczynałem w Gryficach aby było łatwiej. Dzisiejszy dzień pomimo słońca był chłodny i mało przyjemny. Silniejszy wiatr uniemożliwiał cieszyć się nadchodzącym latem. Raczej czuję się jak wczesną jesienią niż kończącą się wiosną, po której powinno być lato. Nie mniej jak tak stoi się w miejscu i to jeszcze na słońcu! To nie jest tak źle. A gdy się już ruszy to przyjemnie przestaje być... I tak stanąłem na ul. Mickiewicza. Skąd ruszyłem na dzisiejszą przygodę, którą rozpoczynałem od dojazdu do Troszyna wzdłuż drogi DW110. Na początku jechałem jedynie w zimowej koszulce termo. Była to jednak zbyt mała cieplna ochrona. Na wyjeździe z Gryfic jeszcze przed Rzęskowem ubrałem się w bluzę i dopiero mogłem jechać. Jednak i tak nie jechało mi się dzisiaj przyjemnie. Trawiło mnie zmęczenie, nie chęć do jazdy. A początek trasy był dość stromy i nieprzyjemny. Ta droga z Gryfic na Cerkwicę (wzdłuż DW110). Kika wzniesień jest. Wiatr nie pomaga i ciężko się jechało a trzeba było pokonać dłuższy kawałek trasy nim dotarło się na skrzyżowanie do Trzeszyna - gdzie od razu się wybrałem. Nim pojechałem drogą wzdłuż topoli przy polach, połączyłem ślady trasy na wspominanej drodze z Czaplina Wielkiego na Górzycę przez Otok. Zrobiłem tutaj małą rundę i wróciłem na nie znane. A co najlepsze: dzisiaj nie chronione przez owady. Te dzisiaj nie atakowały więc spokojnie można było jechać aż do momentu zalesionego. Tutaj przyjemna droga się kończyła. Czekały rozwalone leśne drogi, pełne wody, skrywane w ogromnych jamach - gdzie głębokość miejscami zanurzała większą część roweru. Zarośnięta ta droga, widać rzadko uczęszczana jeśli w ogóle.. Połamane gałęzie, zwalone drzewa jedynie dodawały nieco trudu w tych i tak nie łatwych wojażach. I tak przebijałem się dłuższy czas do ostatniej chwili mając nadzieję (ta na szczęście była słuszna), że wyjadę przy opuszczonym domu wzdłuż drogi DW110. Właśnie na trasie z 31.07.2022 r. odwiedzałem tę miejscówkę: Nad morze.... Zrobiłem tam fajne zdjęcia. Minęło prawie 2 lata. Dom stoi pusty, jedynie tabliczki straszą, że to prywatne, że nie wolno... A jednocześnie nikt nic z tym nie robi. I tak niby wolno?! Bo to prywatne?! To wolno niszczyć...? Absurdalne i wręcz nie dorzeczne. A niszczyć w sensie zaniedbywania tej posiadłości. Bez trudu można dostrzec uszkodzony komin i dach. Z pewnością przecieka w deszczowe dni. A to tylko powoduje dalszą dewastację tego miejsca. Dzisiaj tam nie zachodziłem. Czekały mnie dalsze przygody, jaką był dojazd do Witomierza. Musiałem się "wrócić" kawałek w stronę Cerkwicy nim pojechałem na Witomierz. Tam czekały jedynie ogrodzone dwie posiadłości gdzie jedna posiadłość większa od drugiej. Obok tej większej przejeżdżałem polną drogą, którą nie spodziewanie wyjechałem na wprost dawnej wiaty przystankowej w Gościmierzu. Nie wiedziałem gdzie skręcić, skręciłem więc w lewą stronę mijając drogę ułożoną z dezelowanych płyt. Nie zdążyłem się zorientować co się dzieje, gdy przekroczyłem bramę wjazdową na ogromne gospodarstwo, gdzie oczywiście jakieś bydle wielkie brało się do ataku. Powstrzymał je jakiś gościu co jechał rowerem a obok niego kroczył ten wielki pies. Brama otwarta, brak jakichkolwiek oznaczeń. Skąd miałem wiedzieć gdzie jadę? Pojechałem na intuicję a ta jak zwykle mnie zawodzi. Więc skoro nie w lewo to w prawo. W takim razie odbiłem w prawo i znalazłem się na drodze między Mojszewko a Modlimowo. Odbiłem wobec tego na Modlimowo skąd wróciłem na Grądy i dalej wracałem z końcem dnia drogą DW110. Nie doczekałem się dzisiaj zachodu słońca - jest zbyt późno. Zresztą po południe było chłodne i mało przyjemne. Zniechęciłem się całkiem do tych stron po tych mało przyjaznych wsiach, które odwiedziłem czyli rzeczony Gościmierz i Witomierz. Odznaczyłem sobie nie mniej na mapie, że wizytowałem w tych miejscach i wystarczy... :) Wracając do Gryfic, będąc już w Przybiernówku zastanawiała mnie taka jedna droga, będąca na wyjeździe ze wsi w stronę Gryfic. Może skręcić? Wyglądała zachęcająco. Powinna doprowadzić mnie do Rzesznikowa a to zawsze byłaby dodatkowo jakaś nowa droga. Nie skręciłem jednak na nią. Nie wiedziałem w jakim będzie stanie. I po co się potem wkurwiać? A dzień się już kończył. Starczy mi tych przygód na dzisiaj... Chociaż zgodnie z tą logiką nie powinienem jechać w Gryficach na nieznane drogi przy szpitalu! A pojechałem. To jedne z nielicznych polnych, zarośniętych i mniej znanych dróg , które co najważniejsze: są na mapie oznaczone ale jeszcze po nich nie miałem okazji jechać aż do dzisiejszego dnia. Przypadkiem skręciłem, pojechałem i dałem radę trafić, wyjeżdżając już na lepiej znane strony Gryfic przy ul. Sienkiewicza, po której wielokrotnie zdarzało mi się jeździć. Najwięcej w 2022 r. - gdy robiłem trasy w ramach Gryfickiej Urbanizacji: Gryficka Urbanizacja - pierwszy wpis z 2022 r. (16.04.2024 r.). Załączony link zawiera tag "urbanizacja". Dzięki temu po kliknięciu w niego od razu załadują się wpisy z tej kategorii - jeśli ktoś jest oczywiście zainteresowany przejrzeniem tych archiwalnych wpisów to zapraszam. A tym czasem będąc już na ul. Sienkiewicza gdzie rowerem pierwszy raz bywałem dopiero w 2021 r. samochodem już lata wcześniej - kiedyś był tam firmowy sklep mięsny i zajeżdżało się regularnie w te rejony. Nie mniej trasa dobiegała już końca. Z rzeczonej ul. Sienkiewicza nie pozostało nic innego jak powrócić na ul. Mickiewicza w Gryficach gdzie pozostawiłem samochód. I tym samym dzisiejsza trasa dobiegła definitywnie do końca.. Pozostają po niej jednak nie miłe wspomnienia.. Po tych nieprzyjaznych wsiach...

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)



Mapa przebiegu trasy :)