Trasa z dnia dzisiejszego poprowadziła mnie szlakami trasy 20-stki. Już jakiś czas w zasadzie od początku miesiąca: Trasa "20-stka": Goniąc ceny. Nie jechałem nią. Aż do dzisiaj. Tak mnie wzięło na nią. W sumie dzisiaj w sumie trochę później wyszedłem ze szkoły. A z drugiej strony nie miałem ochoty jechać nie wiadomo gdzie i robić nie wiadomo co. A więc przejechałem się te kilka km śladami trasy 20-stki. Ta do najmilszych nie należała. Choć tak się źle nie zaczynała. Był na niej jednak pewny incydent, który zepsuł mi do końca ten i tak nie zbyt udany dzień. Ostatnio to mi nic nie wychodzi. Włącznie z zapamiętywaniem wszystkich swoich porażek. Walczę z obsługą nowej drukarki którą sobie kupiłem. Profesjonalna drukarka fotograficzna - Epson L8180. Jednak zdjęcia które z niej wychodzą niekoniecznie odzwierciedlają to co ja widzę na monitorze. Tak, nie mam monitora graficznego. Nie znam się na tych kalibracjach kolorów i innych górnolotnych słowach. Chciałem po prostu mieć jaśniejsze wydruki. Wtedy bardziej odpowiadałyby temu co widzę w rzeczywistości. Czy co ująłem na swoich zdjęciach. A tak ponadto to wkurwia mnie już ta drukarka 3D w szkole - FlashForge 3 PRO. Nic z obsługi jej mi nie wychodzi. Dosłownie nic. Ten nieudany dzień zwieńcza jeszcze ten pewny incydent....
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1000
Trasa nr [łączna]: 1080
Trasa nr [na blogu]: 994
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 15
W tym roku: 38
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1070 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 984 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 10 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 5636.32 km
Stan Licznika Końcowy: 5654.94 km
Stan Licznika Końcowy2*: 5655.31 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 18253 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 18272 km
Maksymalna prędkość: 33.2 km/h
Przejechałem: 18.62 km
Przejechałem [msc]: 514.99 km
Przebieg roweru [rok]: 1100.22 km
Przebieg roweru [suma]: 42354.53 km
Przejechalem w 2022: 1100.22 km
Podroż dookoła świata (2022) 2.7506 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 105.8863 [%] km
Czas jazdy: 01:07:04 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2444:41:51 h
Czas Jazdy Suma (2022): 73:47:40 h
Czas Jazdy Suma (marzec): 36:35:11 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2668:07:59 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:26:21 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:56:31 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:41 h
Średnia: 16.67 km/h
Dzisiejsza trasa nieco później się zaczęła niż zwykle. Choć z dnia na dzień nieustannie tego dnia przybywa, sytuacja powinna być coraz lepsza to w moim skromnym mniemaniu wciąż jej jeszcze trochę brakuje. Sytuacja na dobre poprawi się dopiero w Kwietniu. Więc jeszcze kilka dni muszę się przemęczyć. Nie wiem - chyba się starzeję. Wcześniejszych latach nie miałem z tym takiego problemu, a może tak często nie musiałem jeździć po południami? W końcu etap studiów np. nie był zbyt intensywnym etapem jeżdżenia. Ten przypada na etap pierwszej pracy (Maj 2019 - Kwiecień 2020). Wtedy sobie jednak jeszcze jakoś z tym radziłem. Obecnie nie bardzo. A do tego dochodzi ta nieprzyjemność jaką jest szybko wychładzająca się noc. To już w ostatnie dni Lutego, na trasach, i w pierwsze dni Marca mocno mnie zniechęciło do jeżdżenia po południami. I tak mi zostało. Nie zważając jednak na to... Jechałem tak w tej mojej małej trasie. Tu muszę się pochwalić. W Waniorowie od ponad roku nie byłem wstanie zjechać z tej górki tam. Tam jest ten bruk cholerny. W 2021 r., coś mnie się takiego zrobiło, że miałem przed tym opory. I do tej pory zsiadałem z roweru i go prowadziłem. To zaczęło się jeszcze tą niepotrzebną zimą z którą zaczynał się 2021 r. Miałem wtedy więcej takich problemów i ze sporej ilości górek "bałem się" zjeżdżać. A dziś ni z tego ni z owego, co prawda mocno ściskając przedni hamulec ale się udało :) I pojechałem dalej. Trasa mijała spokojnie pod Sowno. Tu zauważyłem w rowie potrąconą sarnę. Często mijam już martwe zwierzęta. Pisałem już na blogu co o tym myślę. Trzeba pilnie znacznie ograniczyć ruch aut. Bo to jest nienormalne co się dzieje. Dzisiaj było jednak inaczej. Te zwierzę nadal żyło. Męczyło się, pewnie cierpiało. Jakiś zwyrodnialec je potrącił i nie udzielił pomocy. Stanąłem tam, dzwoniłem na Straż Miejską w Gryficach i nic. W końcu zgłosiłem sprawę na 112. Około 20 min później zjawił się patrol policji. Oni tu zostali zadzwonili po kogoś a ja pojechałem. Los zwierzęcia nie jest dla mnie jasny ale raczej zostało uśpione. Musiało zginąć przez głupotę ludzi, którzy je skrzywdzili. Dzisiaj nie miałem już na nic ochoty. Do końca dnia byłem taki rozkojarzony. I chociaż jak wracałem bo to już było późno po interwencji policji, za mną zachodziło czerwone słoneczko nie w myśl mi było je podziwiać. Czy robić mu zdjęcia. Po prostu wracałem ignorując to co się za mną dzieje. Z uczciwości jednak zaznaczyłem ten "tag" dla dzisiejszej trasy. Bo jakby nie patrzeć jechałem ze zjawiskiem zachodu słońca. A, że akurat go dzisiaj nie podziwiałem... Wyszła taka sytuacja jaka wyszła. Bardziej wkurwia mnie podejście ludzi. Inne auta ok. Mogły nie widzieć. Ale jechali inni rowerzyści. Dwie takie rowerzystki. I jadą i w dupie wszystko mają. Nic dookoła oczywiście nie widzą. Gdybym tu nie jechał ta sarna pewnie jeszcze wiele godzin by umierała... w męczarniach... Aż w końcu zdechłaby z głodu. Bo pewnie nikt by się nie zatrzymał. Taka znieczulica, wręcz takie zbydlęcenie społeczeństwa. Ale kurwa pomagać tym ukrainskim pizdom to kurwa pierwsi... Wielcy kurwa samarytanie kurwa....
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)