04.09.2022
Jazda nr: 1094

Tagi: WG, KW, urbex, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego jest bardzo bezcelowa i niepotrzebna. No w sumie się tego mogłem spodziewać. Jednak naiwnie i tak pojechałem na trasę z WG i KW. W tym roku to sobie naprawdę polecieli... Już w sierpniu był problem z tym jeżdżeniem i szukaniem sensowności w tym cyrku. Do dzisiaj mnie to wkurwia jak sobie przypomnę. A to na dodatek jeszcze dzisiaj... Powiedzmy, że nasze cele podróży się nieco minęły. Ustalane było to, że przyjadę do Golczewa i do wieczora tu z nimi pojeżdżę. I ja się tego ustalenia trzymam. A oni najwidoczniej mieli inny plan, o którym mnie nie poinformowali bo co po?... Więc wyszło na to, że przyjeżdżam do Golczewa po godzinie 11 (jestem dokładnie 11:15), miałem być już o godzinie 11 u nich. No ale nauczony doświadczeniem: nie ma co się spieszyć. I tak nie byli gotowi... W końcu ruszyłem po nich na jezioro Szczurze. Od razu dowiedziałem się, że Golczewo im się nie podoba, z dość infantylnego powodu: bo chuj tu śpi. I wiele razy powtórzone te same stwierdzenie, że "chuj tu śpi, chuj tu śpi". Jakoś się jednak nie dowiedziałem co to wg. nich znaczy. Cel ich był dość klarowny, od razu stąd zjeżdżać. Tylko jak to sobie teraz wyobrażają. Specjalnie przyjechałem tutaj samochodem - bo gdybym był rowerem to pal licho. Po to aby zaraz wrócić, po dosłownie kilku km. I co, rozpisywać na blogu trasę 2 w dniu dzisiejszym?... No nie. Bądźmy kurwa poważni. Jak nie chcieli tu być i tu jeździć to trzeba było o tym napisać, zadzwonić to bym się tu nie wybierał. Dla mnie lepiej. Bo nim by przyjechali na Płoty byłoby pewnie po godzinie 13. Ja bym sobie trochę bloga ogarnął. Słabo mi z nim idzie, ciągną się zaległości. Ciągle dochodzą nowe wpisy a ja wciąż poprzednich nie po ogarniałem i to się ciągnie... A tu kurwa takie odwalanie. Koniec końców wyszło tak, że niespodziewanie się rozstaliśmy po drodze, domniemywam iż zrobili to specjalnie. W miejscowości Upadły. Chciałem ich zabrać na historycznie ważną osadę: Żabie. Nawet na nią skręciłem a oni pojechali do Wołowca. Gdy wracali to mówiłem aby skręcili w pierwszą w prawo pod górkę w Upadłym. A oni skręcili w lewo w las, i pojechali tym gównem i tymi zaroślami pewnie pod Gacko. No ale najgorsze jest to, że ja ponad 40 min jak nie lepiej stałem jak głupi w tej osadzie Żabie i na nich kurwa czekałem... A oni sobie pojechali gdzie indziej i zamiast wrócić tu to pojechali na Płoty. Skapnąłem się po tym, że wyjechali w Ościęcinie. Byłem pewny, że tak zrobią. I to był koniec naszej wspólnej podróży dzisiaj. Dalej jeździłem sobie sam po Golczewie i trochę po jego najbliższej okolicy przypominając sobie dawne dzieje np. młyn w Kłębach. A w zasadzie jego zaniedbane ruiny. A do tego odkrywając dotąd nieznane mi piękne oblicza Golczewa. Tak tylko wspomnę, że jakoś tutaj: śpiących chujów - nie widzę, więc już nawet nie analizuję co miałoby znaczyć stwierdzenie: chuj tu śpi. Nie chcieli - ich sprawa i strata. Nikt im nie kazał tu przyjeżdżać. Mogli od razu powiedzieć otwarcie, że zmieniamy plany. I pojechalibyśmy np. po Płotach i tutaj śladami wąskotorówki na czym bardzo zależało towarzyszowi dzisiejszej podróży KW.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1100

  • Trasa nr [łączna]: 1180
  • Trasa nr [na blogu]: 1094
  • W tym tygodniu: 5
  • W tym miesiacu: 3
  • W tym roku: 138

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1168 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1082 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 10262.5 km
  • Stan Licznika Końcowy: 10313.11 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 10306.95 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 22876 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 22927 km

  • Maksymalna prędkość: 43.8 km/h

  • Przejechałem: 50.61 km
  • Przejechałem [msc]: 187.03 km
  • Przebieg roweru [rok]: 5758.36 km
  • Przebieg roweru [suma]: 47012.67 km

  • Przejechalem w 2022: 5758.36 km
  • Podroż dookoła świata (2022) 14.3959 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 117.5317 [%] km

  • Czas jazdy: 03:56:59 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2749:29:16 h
  • Czas Jazdy Suma (2022): 378:35:05 h
  • Czas Jazdy Suma (wrzesień): 11:14:10 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 2972:55:24 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 03:44:43 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:44:36 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:29:58 h

  • Średnia: 12.87 km/h
Dzisiejsza trasa taka niezbyt udana, i taka niezbyt no co będę mówił - niezbyt taka. A co do towarzyszy WG i KW to tylko dla poprawności ich wpisałem. Skoro i tak większość dnia jeździłem sam. No nie spodziewałem się, że tak się te losy trasy potoczą. No ale jak już się tak potoczyły to trudno. Już od początku jak wspominałem było wiadomo, że jest coś na rzeczy. Dlatego w zasadzie od razu ruszyliśmy na ślady wąskotórówki w stronę Sosnowic. Cmentarza w Sosnowicach i wąskotorówki. Ja tu co prawda trochę jeździłem - w ramach projektu: Zaginionych dróg: W poszukiwaniu zaginionych dróg: "Finał Zaginionych Dróg". No ale ja wtedy nigdy tu nie widziałem czegoś takiego jak mosty z wąskotórówką. A dziś nie wiadomo jak, od razu wjechałem w drogę, w której była ta wąskotorówka! No jak ja to zrobiłem to ja nie wiem... Jakaś niewidzialna siła musiała mnie do tego ciągnąć, że tak się stało, że wjechałem poprawnie w zamierzoną drogę. I tu w zasadzie powoli się kończyła nasza przygoda. Jechaliśmy na Upadły. W Upadłym pokazywałem, mówiłem im, że zaraz w lewo jedziemy. Najpierw ci towarzysze gnali przed siebie prosto. Potem się gdzieś zatrzymali w tym Upadłym. No ja pojechałem na tą osadę Żabie. I czekam tam na nich i czekam. A ich nie ma i nie ma. W końcu dzwonią, gdzieś pognali... Jakoś nam dzisiaj po drodze od samego początku nie było. Każdy się rozjeżdżał w swoją stronę. Ostatecznie pojechali w cholerę. I tyle. Ja tu zostałem. Jeszcze jakiś czas liczyłem na to, że przyjadą do tego Golczewa. Dość powiedzieć, że w tej osadzie Żabie gdzieś z 30-40 min. na nich czekałem. I się nie doczekałem. No to dość powiedzieć. A to nie koniec niespodzianek. Wróciłem taką dłuższą drogą na Golczewo, którą już dawno nie jechałem. I pojechałem sobie na pizzę. Czekam tam dalej na nich a ich nie ma nie ma. W końcu dostaję informację od WG, że są już w Płotach. No tak. No po prostu zajebiście. Cały dzień się dzisiaj zastanawiałem na jaką ja tak w ogóle cholerę jechałem do tego Golczewa. No na jaką? Mogłem tam nie jechać i też byłoby dobrze. A tak niepotrzebnie pojechałem. Tyle mojego, że sobie pojeździłem po mieście. Pomijając kilka szczegółów - objechałem prawie całe miasto, i prawie wszystkie ulice. Najpiękniej to było przy miejskiej plaży, przy jeziorze Szczurze ul. Promenda X-lecia. Choć Golczewo skrywa kilka smaczków. To wręcz obłuda w słowach takiego miłośnika historii, iż nie ma tu nic fajnego i jest to dla nich złe miejsce... No cóż. Nie każdemu się wszystko musi podobać. Mnie się np. Szczecin nie podoba i to nie raz mówiłem - i co najważniejsze otwarcie. Nie mógłbym mieszkać w mieście. A już na pewno nie w tym zniszczonym, pozbawionym barw mieście jakim jest Szczecin. No a WG i KW się najwidoczniej podoba skoro tam mieszkają całe życie. No a mnie się np. Golczewo podoba. I jakbym się miał gdzieś przeprowadzić to właśnie do Golczewa. Same Golczewo i jego okolica... Zresztą ci co czytali nie jeden wpis na moim blogu wiedzą, że ja na Golczewo i te strony dość często przyjeżdżam. Pewnie jakiś powód mam. Prawda? :)

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa04wrzesnia2022zdj1.jpgtrasa04wrzesnia2022zdj2.jpgtrasa04wrzesnia2022zdj3.jpgtrasa04wrzesnia2022zdj4.jpgtrasa04wrzesnia2022zdj5.jpg


Mapa przebiegu trasy :)