Dzisiejsza trasa była wykonana w sumie z takiej ciekawości. Już dawno nie jeździłem na Makowice a już na pewno nie na lotnisko. A w sumie ciekawiło mnie to czy coś się z tematem tych zasranych rur ruszyło. A z drugiej strony miałem dzisiaj taki wybór. Albo jadę, choćby na ten kawałek drogi albo nic nie robię. Wybór raczej oczywisty. I pojechałem. I to pomimo dnia jaki dzisiaj był. A to nie dość, że w szkole męczący dzień to późnym po południem do dentysty. Dziś miałem na bardzo późną godzinę na 16:45. Po wizycie, już po godzinie 18 mimo wszystko wybrałem się przejechać z Aurelią. Dzień był w sumie pochmurny trochę wiało. Ale często się przejaśniało. Na dobre słonecznie zrobiło się gdy byłem już na lotnisku. Skoro już tam byłem to zajrzałem tu i ówdzie. I powiem tak, że coraz gorzej to wszystko wygląda. Te domki oficerskie, kontrola lotów, i pozostałe obiekty. Coraz bardziej poniszczone i od razu zaznaczam: w nie naturalny sposób. Przyłażą tu jakieś kurwy i niszczą. I to oczywiście nikomu nie przeszkadza, włącznie z ta nieudolną ochroną od syndyka. Na cholerę tych pajaców trzyma? Po chuj mu oni... I tak żadnej korzyści z tego, że są nie ma. To nie rozumiem po co trzymać darmozjazdów... Mam tu duży uraz do tej kurwy syndyka i tych bemózgich pracowników, co tak ochoczo mu dupę liżą... Wyprawa - część 1. Od wydarzenia mija już trochę czasu, kilka jazd miałem (41 dni rowerowych, 42 trasy). Nie mniej i tak pamiętam te wydarzenia. Przypuszczam, że coś nie dobrego się będzie na lotnisku działo. Na razie nie wiem co. Nie podoba mi się jednak te podejście tych debili i usprawiedliwianie zamordyzmu które urządzają sobie Lasy Państwowe oraz SYNDYK. Takie "o", oględziny jakie dziś zrobiłem nie napawają optymizmem. Sporo zniszczeń. To może sprawić, że wkrótce tych historycznych obiektów w ogóle nie będzie. Nie przetrwają durnoty ludzi i bierności tej pseudo ochrony. Banda imbecyli bez szkoły i pozbawiona rozumu. Akurat o tym do kogo się czepiam, kuzyna to rację mam. On żadnej szkoły nie skończył. Ani zawodowego egzaminu nie zdał ani matury. Więc o czym mówimy...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1045
Trasa nr [łączna]: 1125
Trasa nr [na blogu]: 1039
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 7
W tym roku: 83
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1114 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1028 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 11 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 7526.92 km
Stan Licznika Końcowy: 7547.1 km
Stan Licznika Końcowy2*: 7547.47 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 20139 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 20160 km
Maksymalna prędkość: 33 km/h
Przejechałem: 20.18 km
Przejechałem [msc]: 286.07 km
Przebieg roweru [rok]: 2992.38 km
Przebieg roweru [suma]: 44246.69 km
Przejechalem w 2022: 2992.38 km
Podroż dookoła świata (2022) 7.481 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 110.6167 [%] km
Czas jazdy: 01:13:25 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2572:04:16 h
Czas Jazdy Suma (2022): 201:10:05 h
Czas Jazdy Suma (czerwiec): 18:57:36 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2795:30:24 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:42:31 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:25:25 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:27:41 h
Średnia: 16.59 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego miała, czy tam zawierała w sobie kilka ciekawych elementów pomimo tego, że wydaje się być taka typowa. Pierwszy element to przypadkiem nie planowałem tego, objechałem plac przy Dworcu Głównym PKP / PKS w Płotach. Jak już tam wjechałem to zajechałem. Na ów placu tutaj ma powstawać nowy Komisariat Policji w Płotach. Ostatecznie będą mieli swój niezależny budynek w takiej właśnie super lokalizacji. Nie będą już znajdować się na terenie Gminy Płoty. Przez jakiś czas były tam jakieś prace. Oczyszczanie terenu. Ale teraz już nic się takiego nie dzieje. A druga sprawa to same lotnisko. Najpierw to oczywiście podjechałem pod te pierdolone rury. Nic dobrego z tego, że one były tu zwożone i przechowywane nie następowało. Ich istnienie tutaj są samym powodem pogłębiających się różnic i konfliktów na wiosce. Zwożenie tego gówna, a potem wywóz dodatkowo do końca zniszczył jedyną dojazdową do wsi Makowice drogę. No i tak od wielu miesięcy nic się nie zmienia. Jak stały tak stoją. A to przecież miało być takie cenne, że ja pierdole. A teraz nikt się tym gównem nie przejmuje. W drugiej części trasy gdy już miałem wracać na Czarne, spojrzałem na zniszczenia, które pojawiają się przy domkach oficerskich. Coraz gorsze. Idąc tym tropem zajechałem do pozostałych lokalizacji, dawnej kontroli lotów i tamtych budynków. A tam. A jakże jeszcze większe zniszczenia. Znacznie większe od mojej zeszłorocznej trasy: Makowice-Lotnisko:
"Śladami historii" i Makowice-Lotnisko:
"Śladami historii 2". Niestety dokumentacja zdjęciowa z tych dni przepadła. I do tej pory nie pojechałem jej odbudować. Wróciłbym do tego planu najwcześniej późną jesienią gdy już nie będzie liści na drzewach. Tylko czy będzie dalej do czego wracać? To perspektywa w zasadzie 5 msc (myślę, że już druga połowa Października, może początek Listopada) mógłby mnie tu sprowadzić. Jednak czy naprawdę będzie do czego? Piękne zdjęcia, które robiłem aparatem Sony DSC HX350 poszły..... I już ich nie odzyskam. Z tych moich "odwiedzin" utraciłem zdjęcia z 2 części historii czyli z 24.05.2021 r. Zachowały się natomiast z dnia 29.04.2021 r. czyli 1-wsej części gdzie odwiedzałem właśnie te domki oficerskie i ich stan na tę chwilę. Czyli w sumie to "ważniejsze". Na drugiej części odwiedzałem pozostałe obiekty, one nadal są. I nie ma ich aż tyle. Więc mógłbym z powodzeniem wrócić jesienią i albo zwiedzić, i tudzież z dokumentować wszystko albo zacząć właśnie o tych mniej ważnych obiektów. Oczywiście to wszystko na lotnisku nie raz fotografowałem i odwiedzałem. Chciałem mieć jednak ładną pamiątkę, w ładnej jakości. Dlatego robiłem to kupionym w zeszłym roku aparatem. No ale awarii karty SD, zabrała ze sobą trochę zdjęć. W sposób nie do odzyskania. Ważne jednak, że te zdjęcia nie przepadły. Mam teraz dowody, że w parę miesięcy wszystko zniszczono i to dość mocno. I prawdopodobnie z premedytacją dochodzi do tych aktów wandalizmu. No cóż, te małe oględziny na lotnisku dobiegły końca i nastąpił powrót. Wracałem jak planowałem przez Czarne i potem na Słudwia.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)