Dzisiejsza trasa chodź długą nie była, ale była bardzo fajna - odbyła się w bardzo fajnej (jak na listopad!) pogodzie! Naprawdę cieplutko, słonecznie - no czego chcieć więcej?! :D Połowy miasta może nie przejechałem mimo wszystko, bo nie mam na tyle sił dzisiaj, jestem jeszcze zmęczony po mojej ostatniej jeździe. To dzisiaj taki lekki trening a wraz z nim poznanie terenów Szczecina! Moim nadrzędnym celem było odwiedzenie zadupia, które wprost i dosłownie współdzielą wspólne ziemie, przecież Szczecin a Mierzyn to ta sama miejscowość. Jedna się kończy - druga się zaczyna. Więc czemu nie zrobią z tego jednego miasta tylko osobne miejscowości? Dla mnie to jest debilizm, ale co ja mogę. Co najwyżej ponarzekać :) To tak - moim celem było wybranie się do Mierzyna i cel osiągnąłem. Przy okazji zwiedziłem rozbudowujące się w szybkim tempie osiedle Marynarzy. I teraz nie wiem czy osiedle Marynarzy to jeszcze Szczecin czy już Mierzyn?! W końcu jest te osiedle na pograniczu tych dwóch mieścin, i może być dosłownie tak, że ulica dalej to już Mierzyn a nie Szczecin :o Postęp aglomeracyjny miasta jest naprawdę ogromny :) Na dzisiejszą przejażdżkę wybrałem się w godzinach porannych ze względu na moje dzisiejsze zajęcia na uczelni o godzinie 1415 lub 1430. Sam nie wiem, ciężko stwierdzić o której się zaczynają. Gdyby nie te zajęcia to trasę rozpocząłbym sobie pewnie po obiedzie. W planie nie miałem niczego długiego (tak do 30 km) a to są 2h maksymalnie. Nie mniej pojechałem wcześnie z rana. Ze względu na to, że trzymam nielegalnie rower w pokoju w akademiku, to chciałem wyjść i wrócić tak aby się nie natknąć na sprzątaczki ;] Po co mi kontakt z debilami. No ja po prostu mam taką zasadę, że z debilami nie gadam bo nie chcę się denerwować. A, że są durne zasady, że nie można trzymać roweru w pokoju to gdzie go mam trzymać?! Tj. kilku pajaców na dworze i to jeszcze nie na terenie akademika tylko przed terenem?! O nie. Na pewno tak nie będzie. Mi na sprzęcie zależy.. na mojej Aureli.. dbam o nią.. opiekuję się nią - moją Aurelią. Przecież przez tyle kilometrów mi dupę wozi i miałbym trzymać ją na dworze, w zimnie?! Nie ma mowy. Także - musiałem uważać na sprzątaczki. Wychodząc z akademika po godzinie 8 się na nie nie natknąłem. Ale gdy wracałem po godzinie 10 prawie zostałem nakryty :o I byłby przypał ;) Na szczęście się udało - tym razem.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 318
Trasa nr [łączna]: 402
Trasa nr [na blogu]: 316
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 4
W tym roku: 131
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 397 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 311 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 5 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 9090.53 km
Stan Licznika Końcowy: 9112.75 km
Stan Licznika Końcowy2*: 9021.72 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 8846 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 8868 km
Maksymalna prędkość: 37.2 km/h
Przejechałem: 22.22 km
Przejechałem [msc]: 147.7 km
Przebieg roweru [rok]: 5559.62 km
Przebieg roweru [suma]: 16430.43 km
Przejechalem w 2018: 5559.62 km
Podroż dookoła świata (2018) 13.8991 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 41.0761 [%] km
Czas jazdy: 01:28:12 h
Czas Jazdy Suma (blog): 813:00:54 h
Czas Jazdy Suma (2018): 345:56:33 h
Czas Jazdy Suma (listopad): 08:46:33 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1036:27:02 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:11:38 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:38:27 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:33:24 h
Średnia: 15.15 km/h
W trasę dzisiejszego dnia ruszyłem z wysokości ul. Ku słońca, na którą wyjechałem z akademika, udałem się na ul. Sikorskiego, którą dojechałem do Bohaterów Warszawy i pomknąłem dalej prosto na Turzyn. Z rana było jeszcze takie chłodniejsze wilgotne powietrze :) To jednak w niczym nie przeszkadzało. Było pięknie. Pierwszą niespodziankę w trasie - świadczącą o tym jak bezmyślnie projektowane są ścieżki rowerowe - napotkałem już na Turzynie. Z wysokości ścieżki rowerowej nie mogę skręcić w lewo w ul. 26 kwietnia. Więc zjechałem na lewy pas drogi, zjechałem. I na wysokości Turzyn Dworzec, jest ścieżka rowerowa, która biegnie wzdłuż ul. 26 kwietnia i dalej. No i fajnie, tyle, że jest ona tak oznaczona, że zdążyłem już zjazd przejechać - a potem nie wjadę na tą ścieżkę bo jest wysoki krawężnik. Masakra jakaś. Dałem po hamulcach, mocna redukcja przełożeń, aż łańcuch zapiszczał na kasecie, i wjechałem na ścieżkę rowerową, którą pojechałem aż na skrzyżowanie Taczaka z Derdowskiego (wzdłuż jeziora Słonecznego). Wg. mnie ścieżki rowerowe na tym skrzyżowaniu są w zjebany sposób porobione. Chciałem skręcać w lewo na skrzyżowaniu wzdłuż ul. Derdowskiego to znalazłem się po prawej stronie jezdni, gdzie nie ma ścieżki rowerowej i jest chodnik. A przejechać na drugą stronę się wprost nie da. Za duży ruch aut, przejazdu nie ma. No nie mniej już drogą jakoś wróciłem na te skrzyżowanie i pojechałem dalej ścieżką rowerową. Ścieżką rowerową dojechałem do ul. Ku Słońcu, którą jechałem jechałem (tam jest cały czas ścieżka rowerowa) i minąłem już Szczecin nie będąc tego świadomy. Wcześniej minąłem "castorame" i duże centra handlowe. Ani się spostrzegłem a wyjechałem na prywatnym osiedlu - osiedlu Kapitanów. Bardzo duże osiedle blokowisk, gdzie powstają kolejne blokowiska, kolejne zamieszkania. Przejechałem się po tym terenie, i już bez problemu dojechałem do Mierzyna. W Mierzynie odbiłem na wieś Stobno jadąc przez ul. Długą z Mierzyna, mijając po drodze mocno zurbanizowany miejski klimat. Prawdziwa wieś zawitała mnie dopiero w Stobnie, z którego odbiłem na Przylep. Do centrum Szczecina - skromne 7 km. Za Stobnem - rozciągała się malownicza panorama Szczecina :)) W taką piękną pogodę jak dzisiaj to sobie można takie wycieczki robić! Wkrótce byłem z powrotem w Szczecinie, minąłem wieś Przylep i drogę w stronę Okuleckiego w Szczecinie już poznałem! Przecież już tu byłem ;> To był zresztą pierwszy Szczeciński Miejski Wojaż, w ramach moich studenckich wojaży rowerowych (jeszcze studenckich :( niestety za kilka msc, już studentem nie będę). Dokładnie strony od wsi Przylew po Gumieńce i ul. Okuleckiego kojarzę z tej trasy: Szczeciński miejski wojaż (z 02.10). Dzisiaj będąc na Okuleckiego pojechałem turystycznie ;) ul. Okuleckiego jest w przebudowie. Nie chciało mi się czekać na przejazd, więc skręciłem w ul. Ostoja, potem w ul. Wędrowną. Pojeździłem po tutejszych nowych zabudowaniach domków jednorodzinnych i ku mojemu zdziwieniu wyjechałem znowu na Mierzynie! Wracałem teraz z Mierzyna wzdłuż drogi DK10, zajechałem sobie jeszcze na pobliskie osiedla, i potem już wzdłuż DK10 (ul. Ku Słońcu) prosto pod teren akademika. Po drodze nabiłem statystyki wyświetlacza z ilością rowerzystów ;) Spotkałem już ten wyświetlacz, na trasie z 02.10. Nabiłem więc jazdę. I od razu nie wróciłem do akademika, będąc pod akademikiem, chciałem jeszcze jedną ul. zobaczyć - jest ona za Żabką na ul. Bohaterów Warszawy - prowadzi w górę do Al. Piastów i jest podobno drogą bez przejazdu ;o co nie jest prawdą bo da się na Al. Piastów wjechać. Ale raczej da się skręcić tylko w prawo - tak zrobiłem dzisiaj, i wróciłem na ul. Ku Słońcu. Wróciłem do akademika i jakby nic, zabrałem rower ze sobą do pokoju. Przecież nie porzucę mojej Aurelii na pastwę losu jak inni mieszkańcy slamsów, którym studiowanie na ZUT już pewnie do końca odebrało resztki rozumu..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)