25.10.2019
Jazda nr: 491

Tagi: powr_czas, wiejskie_przygody, zach_slonca |

Dzisiejsza trasa jest wyczekiwanym przeze mnie od 2 tyg momentem w którym po raz kolejny, ale niestety nie po raz ostatni, bądź nie na dłuższy czas opuszczam te cholerne miasto. W spakowanym rowerze, opuszczam Szczecin i wybieram się na weekend w rodzinne strony, z każdym tygodniem chcę pozostać w rodzinnych stronach coraz dłużej i dłużej. Ciąży mi miasto i wszystko z nim związane. Te wielkomiejskie życie staje się coraz trudniejsze. I jak tu wytrwać?.. Jedynym pocieszeniem jest to, że niedługo święta, jakieś wolne się szykuje. Kilka dni spokoju to zawsze jakoś inaczej, a zawsze można wziąć urlop o ile się go ma.. i cieszyć się wolnością. Z każdym tygodniem, kolejnym przybijającym miesiącem tęsknię za tym co utracone, za tym studenckim życiem do którego przywykłem, podczas którego miałem sporo czasu dla siebie, i nie spędzałem tylu dni w Szczecinie co teraz! Zbyt wiele się zmienia.. To zbyt trudne do akceptowania.. A tym czasem kolejny czas powrotu, ostatni w tym roku przed drażliwym tematem zmiany czasu, który to temat pierwszy raz tak naprawdę odegra w moich wojażach tak kluczową rolę. W końcu rzecz obchodzi się o to, że nie będę wstanie wracać na weekendy do domu rowerem, dojeżdżając nawet pod Łoźnicę w gm. Goleniów! Nie będę wstanie robić tego przed coraz szybciej zapadającym zmrokiem. A do końca roku jeszcze trochę czasu zostało, jeszcze kilka razy pewnie będę próbował zjeżdżać. Już same trasy powrotu są zagrożone. Zagrożone są także moje wojaże po pracy. Przecież nie będzie na to czasu, skoro ja pracę bezwzględnie codziennie kończę o 1530. No wyjątkiem są upalne lata, jak kończymy nieco szybciej. Tylko w zimę też przydałoby się mieć trochę wolnego! Tak oto dochodzę do wielu problematycznych kwestii, smutku dnia codziennego, który mnie nieustannie prześladuje i pewnego nie spełnienia. Co prawda mam więcej jazd niż rok temu, spadła jednak ich jakość. Pojawia sieę wiele krótkich tras. Czasem nie udanych wojaży.. Czy to jest takie dobre? Nie wiem. Ale będzie ciężko żyć z pokusą nie przejechania się w obliczu problematycznego dojazdu do pracy i jeszcze gorszego powrotu komunikacją miejską.. w te nadchodzące zimowe miesiące..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2019 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 494

  • Trasa nr [łączna]: 577
  • Trasa nr [na blogu]: 491
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 15
  • W tym roku: 150

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 568 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 482 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 1587.98 km
  • Stan Licznika Końcowy: 1629.05 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 1634.32 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 13860 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 13901 km

  • Maksymalna prędkość: 37 km/h

  • Przejechałem: 41.07 km
  • Przejechałem [msc]: 479.43 km
  • Przebieg roweru [rok]: 4622.73 km
  • Przebieg roweru [suma]: 21770.72 km

  • Przejechalem w 2019: 4622.73 km
  • Podroż dookoła świata (2019) 11.5568 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 54.4268 [%] km

  • Czas jazdy: 02:05:31 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1144:05:46 h
  • Czas Jazdy Suma (2019): 287:48:40 h
  • Czas Jazdy Suma (październik): 29:43:00 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1367:31:54 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:58:52 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:55:07 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:18:58 h

  • Średnia: 19.71 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego w sumie niczego nowego nie wnosi, w końcu ja już wszystko widziałem na drogach, ze wszystkim już walczyłem tj. z elektrycznymi hulajnogami, subwejami, solowheelami i innymi gównami. Po tak sobie udanym dniu w pracy, w piękną jesienną pogodę, podziwiając powoli zachodzące słońce udałem się w dobrze mi znane drogi, w powrotny do domu czas. Mijałem za sobą zgiełk miasta i jego konsekwencje, jak stłuczki, wypadki, i zbyt duża ilość aut na drogach, nie kończące się remonty, nie kończące się problemy z przejazdem, spore opóźnienia w kursowaniu komunikacji miejskiej w Dąbiu, problem z wyjazdem z miasta. To nic nowego. Zwykła codzienność. Do niej dołączyła nie zwykła usterka. Otóż w trakcie trasy zauważyłem, że coś niepokojącego i nie dobrego się dzieje z licznikiem Thorn. Pokazuje on zawyżoną prędkość z jaką jadę, nabija więcej kilometrów niż powinien. Różnica w nadmiarze na 1 km wynosiła 125 m. W konsekwencji licznik wskazał na dzisiejszej trasie przejechane 44 km a tak naprawdę mam przejechane nie całe 40 km. Gdyż mój powrotu czas w dniu dzisiejszym skończył się w Willa Park w Goleniowie. Do tego miejsca z centrum Szczecina zrobiłem ok. 35 km. Punktem, który dał mi do myślenia był leśny parking przed Łozienicą, w którym często kończę moje podróże w kategorii "Powrotu Czas". Wskazania licznika w tamtym miejscu, jak to miało miejsce np. na trasie: Powrotu Czas z 04.10.2019, powinny wynieść ok. 34 km. A nie 36,5 km! Różnica jest znaczna, a wynika z jakiegoś problemu z licznikiem. Mam jeszcze dane z GPS, i z zapasowego licznika, który o dziwo działa cały czas prawidłowo, i nie mam z nim problemów, które pojawiały się w ostatnich miesiącach. Za to coraz więcej problemów sprawia zużywający się napęd, piszczenie, zrywy, i strzelanie łańcucha są już normą. Czasami pojawia się ten efekt, że się ciężko jedzie. To może być efekt właśnie wydłużającego się łańcucha. No cóż, ten ma prawo się psuć. W końcu zbliżam się wielkimi krokami do magicznej granicy 8k km na jednym napędzie, którą pokonam pewnie w przyszłym tygodniu! Brakuje już naprawdę nie dużo kilometrów tylko 46 km! Tym czasem mimo problemów z licznikiem moja trasa dobiegała końca. Po korekcie przejechanych km i tak uzyskuję dzisiaj ładną średnią prędkość! Mocno cisnąłem aby jak najszybciej wydostać się ze Szczecina aby uciec z tamtego świata.. to trochę niepokojące prawda? :) Męczę się, i muszę się męczyć i muszę być w miejscu w którym nie czuję się związany, nie czuję żadnej przynależności, które mi się nie podoba, gdzie nie chcę być. Gdzie każdy dzień jest męczący. Ten wielkomiejski styl życia do mnie nie przemawia. Na koniec wspomnę jeszcze o jednej ciekawostce związanej z dzisiejszą trasą. Otóż droga ze Szczecina do granic w Załomiu doczekała się remontu! I to w 2 tyg! Znaki informujące, że trwają prace na drodze pojawiły się na mojej ostatniej trasie Powrotu ze Szczecina: Powrotu Czas z 11.10.2019. A już dzisiaj, 2 tyg później droga jest zrobiona.. To daje do myślenia. Czy naprawdę zrobienie kilku kilometrów drogi musi trwać miesiącami, latami? No chyba nie, skoro tutaj się dało zerwać stary asfalt i zrobić nowy, dosłownie w parę dni.. Brakuje wykończenia pobocza i namalowanych pasów ale to szczegół. Szczegółem jest też to, że prace zrobiono tylko do administracyjnych granic Szczecina. Czyli nie zgodnie z rozciągającymi się jeszcze na kilka kilometrów peryferiami metropolii Szczcińskiej. No cóż mi na koniec pozostaje rzec. Weekend czas zacząć! Nie jest to jednak szczęśliwy dzień, ze względu na to, że weekend szybko zleci a po nim znowu do pracy :(

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa25pazdziernika2019zdj1.jpgtrasa25pazdziernika2019zdj2.jpgtrasa25pazdziernika2019zdj3.jpgtrasa25pazdziernika2019zdj4.jpgtrasa25pazdziernika2019zdj5.jpg


Mapa przebiegu trasy :)