Dzisiejsza trasa jest dość przygnębiająca, nie dość, że nieudolna - szybko straciłem wenę do jeżdżenia i tej jakoś nie znalazłem w niczym dzisiaj. I ta pogoda taka. Planowana pogoda była lepsza. A co nas zastało. Tylko zimno, wieje, z przelotnymi opadami deszczu. To jednak nie było najgorsze jak brak "planu B" na wypadek niepowodzenia głównego zamysłu trasy. A było nią odwiedzenie, i porobienie zdjęć dawnym budynkom (prawdopodobnie wojskowym) w lesie przy ul. Kasiborskiej (DK93). Jednak ten cel, od którego zacząłem tą nieudolną misję się nie powiódł. Już przy przyjeździe do Świnoujścia walczyło się z niespotykaną ilością wszelkiego skurwysyństwa, które chce człowieka zabić. Ledwo zaparkowałem przy ul. Ludzi Morza, wychodzę z samochodu i już te mordercze bestie przy mnie latają. Spryskałem się sprajem na owady i trochę odpuściły (Mugga 50% DEEP). To było jednak pozorne zwycięstwo. Gdy pojechałem na obchód miasta, a wraz z nim wjechałem do sam nie wiem czego. Ten punkt obecnie (Lipiec, 2022 r.) na mapie nie ma żadnego celu. Od ul. Portowej, przy terminalu przeładunkowym Balchem jest wszystko rozkopane, rozwalone. Tutaj powstaje tunel pod Świną. Od drugiej strony Świnoujścia jest gorzej. Tam dalsze prace przy tunelu, infrastrukturze towarzyszącej. No ale przechodząc do ul. Portowej - idzie ona w miejsce gdzie niegdyś był prawdopodobnie las. Teraz jest droga, wzdłuż niej ścieżka rowerowa. I wszystko nagle się urywa. Jest tam asfaltowy przejazd pod dalszą część lasu. I w sumie nic więcej. WTF? Nie wiem co to ma być. Jakieś miejsce "postoju" dla podróżnych, co będą chcieli przyjechać do Świnoujścia, to będą się mieli tutaj rozlokować i stąd jechać dalej rowerem? :) No chyba taki jest zamysł. No nie mniej, przyjechałem na ten śmietnik i szybciej stąd uciekałem nim przyjechałem. Zostałem zaatakowany przez całą chmarę komarów. Część z nich odpuściła przez spryskanie się sprajem. Ale reszta wbrew instynktowi przebiła się przez tą ochronę. Czyli musiałem odpuścić zwiedzanie. Nie dało rady. Zrezygnowany pojechałem zwiedzać miasto. Aż do momentu dłuższego postoju, podczas którego coś mnie tknęło. Aby odsunąć sakwę, od strony napędu Aurelii... I to co tam ujrzałem załamało mnie do końca. I zniszczyło ten dzień. Po tym wydarzeniu mają miejsce kolejne nieprzyjemne wydarzenia, które są konsekwencją tego konkretnego odkrycia... I nie wiadomo jak się ta historia skończy. Dla mnie jak zawsze piszą się czarne scenariusze.... Dzisiaj sam pech. Niezrealizowane cele podróży, jakaś od rana niechęć do tego wyjazdu, a na koniec takie druzgocące odkrycie... Teraz się rodzi we mnie naprawdę spora niechęć, wręcz nienawiść wobec miasta Świnoujście. To w końcu one temu wszystkiemu winne.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1073
Trasa nr [łączna]: 1153
Trasa nr [na blogu]: 1067
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 17
W tym roku: 111
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1141 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1055 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 8934.49 km
Stan Licznika Końcowy: 8953.49 km
Stan Licznika Końcowy2*: 8953.86 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 21547 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 21566 km
Maksymalna prędkość: 24.3 km/h
Przejechałem: 19 km
Przejechałem [msc]: 996.52 km
Przebieg roweru [rok]: 4398.77 km
Przebieg roweru [suma]: 45653.08 km
Przejechalem w 2022: 4398.77 km
Podroż dookoła świata (2022) 10.9969 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 114.1327 [%] km
Czas jazdy: 01:24:28 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2664:37:54 h
Czas Jazdy Suma (2022): 293:43:43 h
Czas Jazdy Suma (lipiec): 63:01:10 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2888:04:02 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:42:25 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:38:46 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:29:00 h
Średnia: 13.57 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego była z każdym krokiem coraz gorszą historią. Wszystko co najgorsze to oczywiście musi mnie spotykać. A jakby było inaczej. Zaczęło się w sumie od rana, od takiej niechęci wobec tego wyjazdu. No ale skoro się wczoraj powiedziało, że się jedzie to mimo wszystko nie chciałem się wycofywać. A nie zapowiadało się to dobrze. W nocy nie mogłem spać, gdzieś po 1 się zbudziłem. Duszno, gorąco w pokoju. Spać nie mogę. Do rana nie zasnąłem. Pojechałem na wschód słońca - miałem plany aby jechać do Przemysławia, na letni wschód słońca. Jednak aura pogodowa mi to wykluczyła. Od wczoraj się źle działo w tej pogodzie, przejściowe burze, deszcze. A więcej to zawracania dupy niż tego, że się coś faktycznie dzieje. No i pojechałem z rana ostatecznie pod Dziadowo, dokładnie do Skalina. Fajna miejscówka... :) Ale nic z tego nie wyszło, a gdyby tego było mało to powiedzmy, że wracało mi się dość nie komfortowo (ból brzucha, te sprawy). Wciągu dnia trochę mi to przeszło. Ale i tak taki zmęczony, z nadzieją, że na rowerze mi przejdzie wyruszyłem w tą wyprawę. A tam droga do Świnoujścia przez miejscami pozostawione DK3 a już tworzone S3 to męka. Roboty drogowe utrudniają przejazd w każdym miejscu, już za Parłówkiem się zaczyna i ciągnie dosłownie do Świnoujścia. Nawet pod Świnoujściem są problemy. Do tego wszędzie ogromne wycinki drzew. A były tu takie ogromne leśne obszary! To przecież ta cała Puszcza Wolińska. A teraz to przerżnięte równo. Niepokoi jednak to, że te prace jeszcze potrwają... Włącznie z samym tunelem pod Świną w Świnoujściu. W samym Świnoujściu też sporo problemów, robót drogowych, rozkopane wszystko. A na koniec te komary. Jednak nie one były najgorsze, ani takie bezsensowne rozwijanie tego miasta. W toku tych moich wycieczek, poza tym burdelem - wjechałem w ogromne blokowiska, ciągnące się całe osiedla - Osiedle Grunwaldzkie, Matejki. Tego się nie da ogarnąć. Dość szybko mnie to zmęczyło. Pojechałem więc na dzielnicę nadmorską. A tam dokonałem strasznego odkrycia. Ta cholerna sakwa, którą miałem ponad 2 lata na Aurelii, od strony napędu, ocierała się o mocowanie tylnego trójkąta. I na tyle mocno się ocierała, że przetarła rurkę na wylot. Zdarła przy okazji sporo lakieru.... To już mnie załamało do końca. Ja nie byłem nawet świadomy tego, że coś takiego się dzieje! A to musiało się dziać wciągu ostatniego roku - gdyż przy wymianie napędu nie było takich śladów. Przecież byłoby widać. Torba była odsuwana wtedy (Lipiec 2021 r.). Zresztą te Lipcowe przeboje z 2021 r. też mi nerwów i zdrowia odebrały. A teraz coś takiego... W ostatnich miesiącach się musiało to dziać. Torba przecierała, niszczyła mi Aurelię a ja się do tej pory nie skapnąłem... Dosłownie przypadkiem odkryłem co się stało. I może w ostatnią porę, nim byłoby gorzej... Ale teraz - czy da się naprawić, czy będzie jak dawniej, czy nie osłabi to ramy? Już nie mówię, że tylko części tylnego trójkąta ale w ogóle całej ramy?... Zmartwień coraz więcej, a do tego sporo złości w wyniku tych sytuacji... A na koniec jeszcze obwiniania się o wszystko... A przecież nie byłem świadomy, że coś takiego może się wydarzyć, że może dojść do takiej krzywdy jednej z najważniejszych osób w moim życiu czyli Aurelii... Same złe myśli przeze mnie dziś przechodziły. Jak najszybciej chciałem załatwić temat. I wrócić z tego pierdolonego Świnoujścia. Po odkryciu wróciłem do samochodu, a tam na matkę i jej koleżankę co przyjechali ze mną czekałem jeszcze ponad 2h... Potem musiałem nadrobić czas aby jak najszybciej dojechać do serwisów rowerowych, dowiedzieć się co teraz. Nie żyć w nieświadomości zbyt długo. Z tego są oczywiście kolejne nieuzasadnione pretensje, czepianie się o szybką jazdę itd. Nie byłoby tego gdyby wrócili od razu!!! Albo lepiej gdybym od razu pojechał i później najwyżej wrócił na to Świnoujście zasrane... A tak... Jechałem do Gryfic do serwisu, a potem jeszcze po jedną opinię do Nowogardu, I tu miałem sprzeczne opinie co do tego czy to może się rozwalić czy nie. Najrozsądniej byłoby jednak załatać ten defekt. A potem... Nie wiem... Mieć nadzieję, że nie wpłynie to znacznie na dalsze życie Aurelii, przed którą jeszcze przecież całe życie... Całe nasze wspólne życie. Nie wyobrażam sobie dalszej drogi bez nas. Po znajomych dziś dzwoniłem, szukałem w internecie, gdzie mógłbym dokonać takich ewentualnych napraw. Stanęło w sumie na tym, że zrobi się to w Nowogardzie jeśli się uda. A jak nie to w Górzycy jest gościu, co się zajmuje takimi naprawami, spawaniem aluminium. I może on... Tylko do niego dzisiaj kontaktu nie dostałem. A co z firmą w Nowogardzie to dowiem się jutro... Więc żyję w niepewności. A zresztą co to za życie, jak dzisiaj same złe, najgorsze myśli mnie się trzymają. I z każdej strony ta nieuzasadniona krytyka, czepianie się... I tak jest zawsze, że wszystko co najgorsze to tylko mnie spotyka... A przecież tak dbam o Aurelię, tak mi na niej zależy... Komu tak zależy na rowerze?! Kto by tyle kasy w rower pchał. Pewnie nie jeden już dawno by kupił kolejny. A ja nie chcę. Tak trudno to zrozumieć? Z Aurelią wiążą nas piękne wspomnienia, wspólnie spędzone dni, przejechane trasy. Nie chcę tracić czy zamieniać na cokolwiek innego. To już nigdy nie byłoby to samo. Dlatego ta historia nie może się tak skończyć niezależnie od kosztów... To tylko pieniądze. Nie mają znaczenia. Można zawsze zarobić kolejne, a odzyskać to co bezcenne - się po prostu nie da... Nie mam już dziś na nic sił an ochoty. Nawet na dalsze życie...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)