Dzisiejsza trasa jest planowaną od dłuższego czasu trasą Buszującego w Zbożu. Tak się złożyło, że mija już 6 miesięcy tego wciąż trwającego 2021 r., a ja jeszcze ani razu nie zrobiłem trasy buszującego w zbożu! A przynajmniej dwa razy w roku wypadałoby tą cykliczną trasę przejechać.. Ma ona sporo walorów, największym jest oczywiście piękno wsi, te pagórki, lasy i doliny ciągnące się od Łopianowa pod Bądkowo, odbijające na Kocierz.. To najważniejszy i najpiękniejszy fragment tej trasy. To w końcu ten fragment sprawia, że to jest trasa Buszującego w Zbożu. Dzisiejsze zmagania są także moimi pierwszymi kilometrami do próby przejechania 100 km terenowo (w sumie) co miałoby zamykać problematyczny wątek nieudanego nocnego UltraMaratonu. Padały już różne słowa na jego temat, nie ma sensu do tego wracać. Porażka to porażka.. Trzeba żyć dalej: 147 UltraBike 2021: porażka. Nie rezygnuję jednak z założeń i te pierwsze km terenowe zrobiłem ;) To jest aż: 3,75 km. W sumie tyle jest przeprawy po piaszczystej często nie przejezdnej drogi do samego pola i samego pola za Łopianowem na Bądkowo, które kończy fragment brukowej drogi. Być może w przeszłości całe drogi na Wrzosowo były brukowe nim jakieś kurwy to po rozkradały. Nie mniej pierwsze km, zamierzam być tutaj bardzo dokładny. Nie robić tego na zasadzie orientacyjnej tylko dokładnie spisywać stan licznika km przed wjechaniem na drogi terenowe i po wyjechaniu. Nie wiem ile to zajmie, ale w końcu do tych 100 km dojdę ;) Póki co mam 3,75 z 100. Przede mną jeszcze jednak wiele innych tras, na których nadrobię! Tym czasem cieszyłem się przemierzanymi szlakami dobrze znanych mi, pięknych i wyjątkowych stron. W piękną słoneczną, choć trochę za upalną pogodę. Jednak radość ze mnie zdzierały coraz wyraźniejsze dowody na mocne zniszczenie aktualnie używanego u Aurelii napędu. Najgorzej prócz wyciągniętego łańcucha, zniszczonych zębatek o czym pisałem już wczoraj: Trasa 50-tka z 07.06 wygląda kwestia zniszczonych, przeżartych prawie do zera kółek na przerzutce. Najgorzej wypada górne kółko, prawie nie ma już zębów. Z ciekawszych ale to akurat pozytywne jest, kwestii zniszczeń znowu myślę i chyba tak jest, że łysieje mi tylna opona. Pewnie się dziwicie czemu jest to dobre?! :D To na początek zapraszam do przeczytania wpisu: Dreżewo: Pałac von Boninów. Zwróćcie drodzy czytelnicy uwagę ile czasu, tras i km mija od wspominanych wydarzeń po obecne wpisy po moje obecne wojaże..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 848
Trasa nr [łączna]: 929
Trasa nr [na blogu]: 843
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 5
W tym roku: 103
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 920 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 834 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 11771 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 11842 km
Maksymalna prędkość: 42 km/h
Przejechałem: 70.76 km
Przejechałem [msc]: 224.86 km
Przebieg roweru [rok]: 3901.42 km
Przebieg roweru [suma]: 35912.78 km
Przejechalem w 2021: 3901.42 km
Podroż dookoła świata (2021) 9.7536 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 89.7819 [%] km
Czas jazdy: 04:02:11 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2048:22:26 h
Czas Jazdy Suma (2021): 247:48:46 h
Czas Jazdy Suma (czerwiec): 13:47:22 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2271:48:34 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:45:28 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:24:21 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:24:56 h
Średnia: 17.54 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego jak już wspominałem jest moją pierwszą Trasą Buszującego w zbożu w tym roku, ostatnia: Trasa buszującego w zbożu z 15.11.2020 r.. Miała miejsce 8 msc temu.. Sporo czasu mija od tych wydarzeń.. Na szczęście nie wiele się tu zmieniło. Obawiałem się trwających od początku 2020 r, i kontynuowanych w 2021 r. ogromnych zniszczeń i zbrodni przeciw naturze.. Zdaje się jednak, że w ostatnich tygodniach morderczy szał nieco przygasł. Przynajmniej nie jest aż tak widoczny. To co się stało już się nieodstanie ale przynajmniej nie widać prowadzonych nowych mordów, które były dość często poruszanym tematem na łamach mojego bloga w pierwszych miesiącach 2021 r. Obawiałem się, że podobny zły los spotka drzewa, kilkakrotnie wciągu mijających lat (2015 r. - 2020 r.) oznaczonych, w niecnych celach spisywanych wzdłuż drogi z Golczewa przez Mechowo do Stuchowa. Faktycznie, parę drzew zostało tam zamordowanych, jednak większość nadal jest. Choć obawa była.. Póki co jednak nic się złego nie stało. A ja mogę zaliczyć to, że w całości cała trasa mnie się powiodła. Zmęczenie po wczorajszym dniu, upał dawał się we znaki. Jednak się jemu nie dawałem i walczyłem do końca! Dobrze znam te szlaki, wiem czego się po nich spodziewać. Choć niejednokrotnie coś mnie na trasie może zaskoczyć. O, choćby to, że dzisiaj upatrzyłem sobie nowy kierunek urbexowej jazdy - trendu, który stał się bardzo popularny w 2020 r., jeżdżenia na takie opuszczone, często owiane tajemnicą miejsca. Są co najmniej dwa takie obiekty w samym Golczewie, jeden właśnie często mijałem na wielu cyklicznych trasach i nie tylko - gdy ruszałem w strony Stuchowa przez Golczewo. Bo to właśnie w samym Golczewie koło OSP Golczewo. To wygląda na jakąś gorzelnię, może inne zakłady pracy. Trochę taka ryzykowna lokalizacja, trudno będzie znaleźć jakiś punkt zaczepienia aby tam wejść nie mniej spróbuję. A drugie miejsce jest tuż za Golczewem. Ruiny jakieś dawnej firmy, zakładu. Ładne wejście, nawet z rowerem. Strzeżone przez gigantyczne mrówki.. :) Myślę, że jak chęci, czas pozwolą to w przyszłym tygodniu bym się tu chętnie wybrał.. Właśnie na Golczewo i te konkretne miejsce. Wspominałem też, że nie jedno może mnie jeszcze na tych dobrze znanych szlakach tras zaskoczyć czy zadziwić. Tak było choćby w Ciesławiu. Nie spodziewałem się tego, że jadąc normalnie drogą przy krawężniku, przy prawej stronie przejadę przez fragment zardzewiałego starego drutu kolczastego! No tego jeszcze nie było. Jeździłem po różnych dziwnych miejscach, tylko obecnie tego unikam ze względu na stan opon. A tu nagle się okazuje, że co z tego, że o wszystko dbam jak na ulicy czyhają takie niebezpieczeństwa. Zdaje się, że na całe szczęście się nic nie stało. Trasę przejechałem! Na szczęście bez dalszych niespodzianek choć nie było się od wielu trudów. Szczególnie wzdłuż drogi DW105 ze Stuchowa do Gryfic. Mocno pagórkowaty teren dzisiaj był dla mnie bardzo męczący. Nie mniej niż droga do Łopianowa i przeprawa w terenie! :) Jednak wszystkie próby przetrwałem. Mocno zmęczony na długo przed zachodem słońca wróciłem do domu.. A w moich myślach, w moich snach już pojawiają się wizje kolejnych rowerowych wyjazdów! :)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)