20.05.2021
Jazda nr: 830

Tagi: tr50stka, dw108, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego jest już ostatnim krokiem, małym powrotem ku normalności, którą nagle straciłem, która została mi siłą wyrwana tak samo jak poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji w ostatnich dniach, dokładnie po trasie: Zamek Joanitów 2. Wszystko toczy się wokół w miarę świeżego tematu w mojej świadomości. Tematu związanego z życiem po 35 tyś km. Nowy rozdział, kolejny etap w moim i w życiu Aurelii, który zaczyna się tak niefortunnie. Wystarczyła mała nieuwaga, może podstawowy błąd, zgrzany od słońca niepotrzebnie schłodzony klimatyzacją, owiany przez silny wiatr w upalnym dniu. I załatwiony na cacy.. Wszystko się przez to rozjeżdża. Wszystkie plany rowerowe, jakie miałem na najbliższe dni. A także terminy, pewne pilnowane zagadnienia jak coraz większe dystanse pokonane na oponach - przednia opona coraz śmielej zbliża się do granicy 20 000 przejechanych km. Tylna nie jest jej dłużna. A jednak przez te ostatnie dni nie za bardzo o tym myślałem. Nie było kiedy, nie skupiałem się ani na tych zagadnieniach ani na zagadnieniach związanych z koniecznością wymiany napędu. Ten ma już nawet więcej niż 10 000 przejechanych km. Oficjalnie te 10k km liczę od 35k km, czyli od co by nie mówić mojej najlepszej i najdłuższej trasy w tym roku: "35 000" Aurelio !" - Dookoła Zalewu Kamieńskiego . Tylko prawda jest bardziej skomplikowana. Bo ja trasę 25k Aurelii: "25 000" Aurelio ! - robiłem już na nowym napędzie. Zresztą jeździłem na nim od kilku tras. Osobna sprawa, że niechętnie wracam do tego kosztownego i niezbyt udanego tematu, który zaczął się wraz z wpisem: Gryfice: test nowego osprzętu. Wraz z ów trasą pierwsze problemy i niedociągnięcia tej wymiany. No i osobna sprawa, że ta różnica do 10 000 km nie jest duża, bo to nie całe 300 km. A dokładnie 287 km. Więc kilka dni temu minęło mi dokładnie: 10 379 km. Teraz, kilka dni później liczba niebezpiecznie rośnie. Wkrótce przekroczy 11k. A to trochę już niebezpieczne wartości. Odsunąłem się w myśleniu o tej codzienności - o konieczności wymiany opon, o tym, że się zużywają.. O konieczności wymiany napędu. Po prostu nie jeździłem, mniej jeździłem. Wypadłem z tego rytmu, w którym często, prawie co trasę spoglądałem na coraz bardziej zużywającą się tylną oponę. Jej pierwsze poważne wady zauważyłem w trakcie trasy: Dreżewo: Pałac von Boninów. Od tamtej pory nie spałem już spokojnie. Zamówiłem niedługo później nowe opony, które aktualnie już mam u siebie. Dość długo szły - prawie 2 tyg. Przed majówką zamawiałem a gdzieś 11.05 odbierałem. To naprawdę długo szły. No ale to był jeszcze czas, że sporo jeździłem, i martwiłem się o to czy opony wytrzymają.. A przetrwały tą próbę czasu. Aktualnie czekam tylko na to aby stan tylnej opony pogorszył się na tyle, że ją wymienię. Czyli popęka bardziej. Wyjdzie balon na wierzch. Na razie sobie radzi. Ale to stan przejściowy, opona już jest uszkodzona, i po prostu nadaje się do wymiany. A ja po cichu liczę na to, że wytrzyma na tyle długo, że zdąży naprawdę wyłysieć ;) Wydaje mi się, że pierwsze ślady jej łysienia już są widoczne, niektóre ząbki są coraz niżej.. Ostatnie dni jednak, jazda pod dużym obciążeniem w upalne (ok. +25℃) dni, nie wiele jednak zmieniła..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 835

  • Trasa nr [łączna]: 916
  • Trasa nr [na blogu]: 830
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 12
  • W tym roku: 90

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 907 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 821 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 11204 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 11254 km

  • Maksymalna prędkość: 30.3 km/h

  • Przejechałem: 49.51 km
  • Przejechałem [msc]: 538.77 km
  • Przebieg roweru [rok]: 3257.03 km
  • Przebieg roweru [suma]: 35268.39 km

  • Przejechalem w 2021: 3257.03 km
  • Podroż dookoła świata (2021) 8.1426 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 88.171 [%] km

  • Czas jazdy: 02:36:31 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2007:15:33 h
  • Czas Jazdy Suma (2021): 206:41:53 h
  • Czas Jazdy Suma (maj): 32:31:58 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 2230:41:41 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:42:40 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:17:48 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:24:14 h

  • Średnia: 19.04 km/h
Dzisiejsza trasa na nowo daje mi nadzieje na poważne rowerowanie. Nie mogłem się na niczym skupić. Myślałem tylko o rowerze. Wiedziałem, że wypadałoby zrobić tą 50-tkę, po to aby udowodnić sobie, że dalej potrafię. Zresztą trasa 50-tka, zawsze mi się tak dobrze kojarzy. To nie jest mały dystans. To już jest coś. I można takie trasy na spokojnie regularnie robić, dzięki temu jest się wstanie gdy przyjdzie taka potrzeba zmierzyć z dłuższym dystansem. Stąd robię taką moją ulubioną trasę 50-tkę. Dzisiaj trochę wątpliwości, sny i nie tylko dawały się we znaki. Nadal mimo, że dni mijają tak się czuję niemrawo, trochę osłabiony. A mimo wszystko nadal walczę. Na horyzoncie pojawiają się kolejne nadzieje, kolejne trasy! Grupa Singlowi z którymi w tym roku jeszcze nie miałem okazji jechać ogłosiła drugi w tym roku wyjazd. Tym razem nad jezioro Dąbie do miejscowości Bystra. Zdaje się, że tam byłem.. Ale co mi tam :) I tak chcę się odbudować, i tak wiem, że ten tydzień jest dla mnie stracony. A to niedługi dystans. Z centrum Szczecina wyjdzie ok. 60 km w dwie strony. A więc akurat aby powrócić do pełni sił i formy. A tak naprawdę odkuję się w Czerwcu. Znowu mam nadzieję, że kolejny miesiąc przyniesie lepszą pogodę. Ciągle się na to czeka, jeszcze tydzień, jeszcze dwa. Jeszcze kilka dni. Ma być lepiej, ma być lepiej a wcale tak nie jest. Jak się pojawia lepsza pogoda to mam wrażenie, że to przypadkiem, że to jakiś błąd. Więc na razie ta pogoda znowu taka niemrawa. Więc pozostają nadzieje, że kolejny miesiąc okaże się lepszy. I kolejne wyprawy, kolejne trasy pozwolą zapomnieć o incydencie z Maja.. W końcu się odkuję, pojadę dalej. Może nie w tym miesiącu ale w przyszłym.. Dzisiaj na spokojnie, bez pośpiechu zrobiłem sobie trasę 50-tkę. Jest pięknie, tak wiosennie dookoła.. Żółciutki rzepak, zielone drzewka.. Choć nie wszystkie drzewa jeszcze zakwitły to już większość.. A, że ta trasa to moje nowe rozdanie - to pozwoliłem sobie pojechać moim ulubionym wariantem trasy przez Unibórz i powrót przez Wierzchy. Cudownie, pięknie.. Choć tli się niepiękny temat. Remont DW108, trochę narzekałem. Robiony był w pośpiechu i już są pierwsze poprawki na odcinku Płoty - Mechowo. Duże płaty drogi wycięte, zmieniona nawierzchnia i wylana nowa.. Odnowione zostało ponadto oznakowanie poziome, które zdążyło się zatrzeć. A także ruszyła przebudowa ostatniego odcinka DW108 od przejazdu kolejowego do skrzyżowania (rondo) z drogą DW109. Tylko ciężko nazwać to remontem. Bo tylko wyfrezowali (zerwali nawierzchnię). Wkrótce wyrównają i dadzą nową. Takie wszystko na odpierdol robione... Wszystko źle i źle. Ta droga nie będzie dobrze zrobiona. I mimo, że dziś naprawdę mało aut po niej jeździło to zwykle tak nie jest. Więc prędzej (a to będzie prędzej) aniżeli później na nowo się rozsypie.. Więc patologia z niepotrzebnym, złym - mówiąc wprost szkodliwym remontem DW108 trwa w najlepsze..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa20maja2021zdj1.jpgtrasa20maja2021zdj2.jpgtrasa20maja2021zdj3.jpgtrasa20maja2021zdj4.jpgtrasa20maja2021zdj5.jpgtrasa20maja2021zdj6.jpgtrasa20maja2021zdj7.jpg


Mapa przebiegu trasy :)