01.05.2021
Jazda nr: 819

Tagi: zs, WG, KW, urbex, zach_slonca, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa jest planowaną od pewnego czasu wyprawą. Pojawił się w GS24 artykuł o tym miejscu i to skusiło mnie aby tu przyjechać! Mowa oczywiście o wpisie: GS24 - zamek Joanitów wystawiony na sprzedaż. Warto było tam pojechać. Wyjątkowe miejsce. I tak mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu odwiedzę je znów. No może wtedy już trochę skromniej. Samochodem podjadę do Gryfina i z Gryfina do wsi Swobnica (gm. Banie) gdzie znajduje się ten zamek! Obejść cały oczywiście dało radę, ale został jeszcze park zamkowy do zwiedzania. I nadzieja na lepszą pogodę aby porobić lepsze ujęcia z drona :) A, że to taka ostatnia szansa aby tam wjechać to kusi mnie aby tam wrócić. W najgorszym razie pojechałbym tak jak dzisiaj pojechałem - z osiedla Słonecznego przy KFC. Gdzie cała trasa wyniosła 108 km. Tyle, że częściowo jechaliśmy po DDR, a częściowo po ulicach. No ja w sumie trasę rozgryzłem jak dojechać tam normalnymi drogami. Nie wiedziałem, że są tam DDRy. Była jednak nieoceniona możliwość poznania wielu nowych terenów. Przejechania wieloma nowymi drogami! :) Cały wyjazd zaczął się po godzinie 8 rano, gdy zjawiłem się w Szczecinie. Powinno być ciepło, temp. ok. +8℃. Wciągu dnia trochę wzrosła. Jednak była to taka przeplatanka. Trochę było zimno, trochę ciepło. Kilka razy się na trasie przebierałem i zmieniałem rękawiczki z krótkich na długie i odwrotnie. Nie było takiej stabilności w pogodzie. Także chęci do jazdy były różne. Poważny kryzys pod tym względem dorwał mnie już na początku trasy. Gdy dopiero jechaliśmy do Gryfina, wzdłuż często i niekoniecznie dobrze użytkowanej drodze DK31. Pierdolone samochody, jak nie kurwy z ZS, to z ZGR co szaleją na tej drodze. Kręta - wioska za wioska. A mówcie co chcecie ale dla mnie te całe Gryfino i ten śmietnik po drodze to jedna wielka metropolia Szczecińska. To jest mocno zurbanizowany połączony teren, który musi mieć wprowadzony i to pilnie jeden z dwóch rozwiązań: 1) Zlikwidować te pierdolone samochody i zakazać jeżdżenia nimi, 2) Wprowadzić nowy alternatywny ślad drogi DK31. A takie plany już są: Nowy przebieg DK31, a także: Nowa droga DK31. Jak zawsze w przypadku takich rewelacji wkurwia tylko to, że to trwa latami. A to jest potrzebne na już. Natychmiast. To jest po prostu nienormalne co się dzieje na tych drogach. Trochę DK31 do Gryfina jeździłem. Ruch aut jest tutaj za duży, ludzie są niedostosowani. No i najważniejsze: to jest niekończące się miasto. Ten cholerny Szczecin z którego tak trudno uciec.. Całe Gryfino i to wszystko co się koło niego rozwija.. Też można objąć mianem jednego niekończącego się miasta.. No ale nie o tym będę w dzisiejszym wpisie pisał :) Tylko o tej niezwykłej podróży w dalekie strony i wciąż nieadekwatną do oczekiwań pogodą. Czas mija a nadzieje wraz z nimi maleją. Tymczasem odbywają się kolejne trasy. To tak w ogóle mój najdłuższy do tej pory wyjazd w roku. Nieco ciężki. I z poważnym kryzysem już na samym początku. A ten oczywiście wywoływany jest przez tą cholerną pogodę.. Dopiero późnym po południem zrobiło się ciepło i fajnie.. Ale znowu nie na długo, bo szybko chłód zaczął się na nowo wdzierać.. I dopiero miejska zabudowa, na nowo sprawiła, że było ciepło.. Mocny przeplataniec pogodowy towarzyszył dzisiejszej trasie..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 824

  • Trasa nr [łączna]: 905
  • Trasa nr [na blogu]: 819
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 1
  • W tym roku: 79

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 896 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 810 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 10714 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 10823 km

  • Maksymalna prędkość: 43 km/h

  • Przejechałem: 108.18 km
  • Przejechałem [msc]: 108.18 km
  • Przebieg roweru [rok]: 2826.44 km
  • Przebieg roweru [suma]: 34837.8 km

  • Przejechalem w 2021: 2826.44 km
  • Podroż dookoła świata (2021) 7.0661 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 87.0945 [%] km

  • Czas jazdy: 07:39:31 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1982:23:06 h
  • Czas Jazdy Suma (2021): 181:49:26 h
  • Czas Jazdy Suma (maj): 07:39:31 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 2205:49:14 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 07:39:31 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:18:06 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:24:21 h

  • Średnia: 14.14 km/h
Najważniejsze z dzisiejszej trasy jest to, że mimo trudów wyjazdu udało się dotrwać do samego końca. A różnych przygód i niespodziewanych problemów tylko przybywa.. Jechałem ze sporym obciążeniem, nawet większym niż zazwyczaj. To jednak nie przeszkadzało tak jak pogoda, jest już Maj chciałoby się aby było na spokojnie wciągu dnia +20℃. A to można było liczyć na co najwyżej okolice +10℃. No może w rzeczywistości było w okolicy +13℃. Ale nie od razu, i odczuwalna jednak mniejsza, wiatr. Ciśnienie. Długi czas brak słońca. To sprzyjało temu zniechęceniu, częstemu przebieraniu się. No może dla mnie za dużo postoi.. Pogoda pochłaniała kolejne baterie do kamerki.. Trasa ciągnęła się sporo przez miejską zabudowę Szczecina, która jak już wspominałem - dla mnie ciągnie się przez całe os. Słoneczne, Zdroje, Podjuchy, Kluczewo i kolejne wsie Radziszewo, Czaplino aż pod Gryfino. To jedno niekończące się wielkie miasto. A także niekończący się problem z przetrwaniem. Coraz wiekszy ruch aut, mimo majówki. I szalejące pierdolone samochody do których mam nieopisany uraz. Cieszy mnie każda forma ograniczania ruchu aut w miastach i poza nimi. Tychże aut jest po prostu za dużo i nie można dopuszczać do tego aby było ich coraz więcej! Coraz więcej to ma być infrastruktury rowerowej i rowerów! Ale prawdziwych rowerów. A nie jakiegoś ścierwa w postaci elektryków. No ale dobra.. Trasa trwała w najlepsze - przejazd do Gryfina trochę ciężki, tam przy moście na Mescherin, pierwszy dłuższy postój. Kilka fotek :) Widać, że Maj, przygotowania do obchodów Majowych. Na Odrze pływały kajaki.. kaczki.. Coraz więcej zieleni na drzewach. Choć nie brakuje ciekawych "anomalii". Po jednej stronie ulicy drzewa zielone, liśćmi obrastające a po drugiej stronie jeszcze łyse, samotne.. Takie widoki dość często przeplatały się z wiejskim urokiem, który można było odczuć dopiero za Gryfinem. Mijając dość ciekawe w nazwie wsie jak Żarówki! :D Za Gryfinem, z drogi DK31 odbijaliśmy na drogę DW121. Typowo wiejskie tereny i dość wzniosłe drogi, weryfikowały rowerzystów od płotek... Wymagający teren dawał się we znaki, ciągnął kilometrami. Wypatrywałem tylko tej wsi Banie, aby z niej odbić na już prawie bezpośrednio ku celu podróży, prawie bo czekała jeszcze jedna wieś Baniewice (wzdłuż DW122), i dopeiro gminna droga do Swobnicy. Ostatecznie jednak tak nie pojechaliśmy. W trakcie jazdy drogą DW121, pojawiła się ścieżka rowerowa, prowadząca pod same Banie - jednak wytrwale nią nie jechałem ;) Dopiero pod wsią Banie zjechałem na ten bezpośrednio prowadzący do Swobnicy szlak. Przecinający piękne wiejskie strony, lasy, pola... W końcu jakiś klimat z którym mogę się identyfikować. Jeszcze chwila, jeszcze kawałek i byliśmy u celu podróży. Dobrze utrzymany zadbany zamek.

Było co zwiedzać. Zdziwiłem się jednak, że jest pilnowany i można na legalu tu wejść. Tylko trzeba wykupić nie drogi bilet (tam 5 zł za osobę) no ale naprawdę warto. Jedyne co może smucić to to, że nie wiedziałem o tym miejscu wcześniej i wcześniej tu nie byłem. Trochę zniszczone przez wandali. Częściowo wyremontowane. Z piękną wierzą widokową, na tutejszą krainę. Mimo lęku wysokości jakoś tam wlazłem :) Zrobiłem parę wyjątkowych ujęć na tle tych spokojnych krain, przemierzających przez Żurawie.. Dookoła lasy, parki i jeziora.. Przepiękne miejsce. W ładniejszą, lepszą pogodę pewnie nie chciałbym w ogóle stąd wyjeżdżać. Mógłbym tu zostać i być! Ale niestety po wycieczce trzeba było wracać. Zwiedziło się wszystkie pomieszczenia, te dostępne i nie dostępne :) I cóż, nie pozostało nic innego jak wracać. Pełna przygód trasa w towarzystwie dwóch zaprawionych w boju rowerzystów ze Szczecina - WG, i KW, nadal trwała! Trasę przecinały problemy z rowerem KW, który ciągle był po drodze reperowany. Czym by była wyprawa bez jakiś nieprzewidzianych przygód, no czym?! :) No Aurelia też niestety niedomaga. Wspominałem w poprzednich wpisach, że sypią mi się opony, wkrótce napęd do wymiany. Dzisiaj napęd dawał o sobie znać, szczególnie za Gryfinem jak przegrałem ze stromym podjazdem i nie dałem rady zrobić go na przełożeniu 2x3. Niestety wchodzą mi lżejsze przełożenia na kasecie (problem z przerzutką), zszedłem więc na najmniejszy blat korby (1x3) i pojechałem. Jednak powrotu na 2 blat (środek) nie było.. Możliwe, że łańcuch jest za długi i nie chce wejść, jednak znalazłem tymczasowy patent na tę niewygodę. Mówię, że tymczasowy bo pewnie po kilku użyciach przestanie działać.. Patent odnosi się do tego aby mocniej przytrzymać naciągacz na manetce, wtedy ten łańcuch wejdzie. Najwygodniej jednak nie schodzić z przełożenia.. Nie dawno, od kilku tygodniu tak na serio, i na poważnie jeżdżę na środkowym blacie i to prawie przez całe trasy! I jakoś zaczyna mi się to podobać. A do tej pory jeździłem na najmniejszym! Nim przejdę z historią dalej, polecam zapoznać się z paroma materiałami, zdjęciami i historiami ze Swobnicy, z zamku w Swobnicy: Zamek w Swobnicy a także: Zamek w Swobnicy - 2. Piękna historia wraz z mijającym dniem dobiega powoli końca. Pogoda nieco się poprawiła. Droga powrotna mimo rosnącego zmęczenia była łatwiejsza. Cała droga bezpośrednio do Gryfina omijała ruchliwą drogę DW121, i większość wzniesień. Prowadziła pięknym szlakiem kolejowym. Fajna droga rowerowa, prawie cała asfaltowa. Tylko w małej części była szutrowa. Przechodząc przez lasy mijało się wielu rowerzystów, przemierzających te krainy.. Wrzuca się w oczy, trudno przejść obojętnie obok mordu na przyrodzie, wycince drzew. A jednak dzisiaj próbuje. Będę znowu pisać o tym samym. Kolejny raz o tym samym problemie, który występuje dosłownie wszędzie.. To nie ma sensu.. Szkoda psuć sobie dnia.. A ten powoli się kończył. Historia powoli kończyła się z ponownym odwiedzeniem Gryfina, kolejnymi małymi naprawami, serwisowaniem roweru kolegi KW. Dzielny jednak rumak, przetrwał całą niełatwą i długą trasę, do której pokonania mimo wczesnego wyjazdu dnia zabrakło.. Już pod Gryfinem słońce chyliło się ku zachodowi.. A za Gryfinem.. Stanąłem na chwilę i zrobiłem piękne, wyjątkowe zdjęcie zachodzącego słońca. Niespodziewanie tendencyjny zachód, zamienił się w naprawdę wyjątkową chwilę.. Spójrzcie sami: Przepiękny zachód słońca.. Niesiony tą chwilą, dążyłem ku końcowi trasy.. Wkrótce powrót do Szczecina, gdzie zapadł już zmrok.. Ostatnia próba, ostatni wysiłek.. I piękna trasa staje się minioną historią.. Oby kolejne wyprawy nade szybko nadeszły..!

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa01maja2021zdj1.jpgtrasa01maja2021zdj2.jpgtrasa01maja2021zdj3.jpgtrasa01maja2021zdj4.jpgtrasa01maja2021zdj5.jpgtrasa01maja2021zdj6.jpgtrasa01maja2021zdj7.jpgtrasa01maja2021zdj8.jpg


Mapa przebiegu trasy :)