19.06.2022
Jazda nr: 1043

Tagi: tr50stka, MM, makowice, urbex, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa, w ten zaczynający się upalny dzień a który kończył się bardzo dziwnie - chłodno bynajmniej, z dziwnym zasłoniętym słońcem zza chmurami... Podzielona była tak naprawdę na dwie części. Pierwsza dotyczyła tradycyjnej 50-tki bo w sumie nie miałbym kiedy jej w tym tygodniu zrobić... A druga część dotyczyła wizyty na Makowicach i małej trasy z MM. Nadzieje na to, że coś się poprawiło po miesiącach nie jeżdżenia razem czy w ogóle nie widzenia się razem dość szybko minęła. Choć przez dłuższy czas żyłem w tym fałszywym przeświadczeniu, że może się coś faktycznie zmieniło? A to niestety. Ludzie się nie zmieniają - nigdy. Dzisiaj jednak ignoruję jego odwalania i skupiam się na tym, że fajnie rowerowo spędziłem czas. A później po południe też, tylko nie spodziewanie chwycił mnie silniejszy ból głowy. Mogłem się tego spodziewać. Brało mnie już wczoraj ale przeszło. Dzisiaj nie przeszło. Pewnie wina pogody. Już dawno nie mieliśmy takiej pogody. Była o wiele gorsza, niskie temp. deszcze. Nie przyzwyczaił się organizm do tego, że może być znowu ciepło. A tu taka niespodzianka,że już od rana przygrzewało. Tylko trochę wiatr schładzał te odczucia, temp. była jednak wysoka okolice +25℃ dzisiaj. W najbliższych dniach ma być jeszcze lepiej. Czyżby przyszło lato? Niespodziewanie. Serio. Nie spodziewałem się w tym roku, że będzie jeszcze ładna pogoda. Bo to się wszystko od początku roku jakoś tak źle układa. Sytuacja na świecie również, a ta przecież trochę poróżniła mnie z MM, z którym jakby na to nie patrzeć nie jeździłem z 0,5 roku a nieco mniej bo z jakieś 4 msc to się nie odzywał i bezzasadnie fochał... Nasza ostatnia wspólna trasa wypadała pierwszego dnia roku. Wchodziliśmy w nieznane, w nowy początek: Noworoczne ognisko (01.01.2022 r.). Teraz już nie takie nie znane. Ten rok pokazał na co go stać. Siły natury również pokazały to, że jesteśmy wobec nich bezsilni. Wraz z trwającym rokiem 2022 r. trwają moje desperackie próby przetrwania postanowienia, w którym tak mocno tkwię od 01.09.2021 r.: Trasa "50-tka": nowy początek . Nie udało mi się zrealizować moich planów, wytrwania w robieniu co tygodniowej 50-tki do końca roku rowerowego - roku 2021 r. Nie udała mi się ta próba od początku 2022 r. To realizuję ją nieprzerwanie od pewnego momentu 2022 r. od 01.03. Ostatnie próby były wykańczające. Wręcz męczące. Ale nie dzisiejsza. A to w sumie bardzo ciekawe. Bo byłem pewny, że jestem przemęczony tą trasą. A może niekoniecznie? A może tylko dzisiaj bez przyczyny jechało mi się lepiej. I to naprawdę nie najgorzej. Na tej 50-tce osiągnąłem śr prędkość ponad 19 km/h. O nieprzerwaną przerwą nie było co walczyć. Na początku trasy pojechałem na Moye w Płotach, robić zdjęcia cenom paliwa. Te coraz wyższe. Także nie było już jak walczyć o nieprzerwaną przerwą. Nie mniej wynik, prędkości naprawdę niezły. Miałem fajną ładną średnią. Dopiero na Makowicach mi spadła, gdy już jeździłem z MM a nie sam. No ale... Tam to tylko średnia, czas jazdy. Przecież liczy się towarzystwo, wspólnie spędzony czas i przejechane km. A nie to, jak dobrze czy sprawnie pójdzie nam to jeżdżenie. Chociaż dzisiaj... Dzisiaj to czułem, że mnie energia rozpiera. A to pewnie dlatego, że wczoraj na tych 2 trasach jednego dnia się nie najeździłem: Nieudane wojaże: "Siekierki - most" oraz 11 Święto Rowerowe - Szczecin. I pewnie dlatego. No ale w sumie dzisiaj te 70+ km, też mnie nie zaspokoiło. Jednak fakt, że już coś się działo, irytowały mnie samochody na drodze, szum jaki powodowały itd. Sprawiło, że jednak wróciłem do domu. Gdybym wrócił jakieś 40 min później, to spotkałbym się na rowerze z JS, która nie spodziewanie odwiedziła mnie w Płotach. Z tymże wracałbym już po załamaniu pogody. Zerwał się późnym po południem silny wiatr. A wraz z nim przyszło gwałtowne ochłodzenie z ponad 20℃ spadło do okolic +10℃. A odczuwalna możliwe, że niższa w granicach +8℃... Co tu się odwaliło? :O
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1049

  • Trasa nr [łączna]: 1129
  • Trasa nr [na blogu]: 1043
  • W tym tygodniu: 5
  • W tym miesiacu: 11
  • W tym roku: 87

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1117 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1031 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 7642.53 km
  • Stan Licznika Końcowy: 7717.93 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 7718.3 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 20255 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 20330 km

  • Maksymalna prędkość: 35 km/h

  • Przejechałem: 75.4 km
  • Przejechałem [msc]: 456.9 km
  • Przebieg roweru [rok]: 3163.21 km
  • Przebieg roweru [suma]: 44417.52 km

  • Przejechalem w 2022: 3163.21 km
  • Podroż dookoła świata (2022) 7.908 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 111.0438 [%] km

  • Czas jazdy: 04:26:30 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2583:47:35 h
  • Czas Jazdy Suma (2022): 212:53:24 h
  • Czas Jazdy Suma (czerwiec): 30:40:55 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 2807:13:43 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:47:21 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:26:49 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:27:47 h

  • Średnia: 17.01 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego niespodziewanie przebiegła bardzo dobrze. I to szczególnie ta część, której najbardziej się obawiałem czyli Trasy 50-tki. Wyjeżdżałem tuż po godzinie 8 rano. Zmieniłem nieco pierwsze ustalenia z Anty Rowerowcem MM na 11:30 z godziny 11. A tym czasem na Lotnisko w Makowicach, dokładnie przy domkach oficerskich byłem o równej godzinie 11:00. A ten i tak się spóźnił nawet na tą 11:30. A ja się martwiłem, że może na 12 zdążę, że coś tam. A ten się spóźnia. Początkowo byłem pewny, że MM przyjechał ze swojego Reska rowerem. W takim razie można mu wybaczyć. Jechał rowerem. Pogoda jest jaka jest, mogło być mu ciężko. Niech będzie, że usprawiedliwione. Prawda okazywała się nieco inna. Nim jednak do niej dojdę to kilka słów nt. 50-tki. Spokojnie mijała, zacząłem ją od fotografowania ceny paliwa. A potem w pełnym słońcu wydawało się być trochę chłodno, gnałem dalej. Bez większych problemów czy bardzo małym ruchu aut na DW108 pokonałem całą 50-tkę, w moim ulubionym wariancie - dojazd do Grabin i powrót przez Sikorki, Glicko i potem Wierzchy. Niespodziewanie sprzyjał mi wiatr, być może dlatego w pierwszą stronę (w stronę Golczewa) jechałem tak szybko. Jednak w przeciwną stronę również jechało mi się dobrze i zazwyczaj trzymałem prędkość na poziomie 20+ km/h. Im bliżej byłem Płotów tym moje ambicje były większe. Choć zdawałem sobie sprawę z tego, że mam jeszcze czas działałem dalej i dalej jechałem tak szybko po to aby utrzymać średnią, aby z ładną prędkością pokonać próg 50 km. I tak mi się przypomniało, skojarzyłem dopiero w domu, że rok temu w dniu 19.06 również szalałem z jazdą: I SuperMaraton szosowy Płoty. I być może dlatego dzisiaj mi to wszystko tak sprawnie szło. Ze względu na pamięć o wydarzeniu z przed roku... :) No cóż, dojechałem do Makowic, na lotnisko. Tam czekałem na spóźnialskiego MM przy domkach oficerskich. Z nudów i przedłużającego się oczekiwania wszedłem sobie do jednego domku z nowym aparatem Nikon Z FC. Porobiłem parę fotek. Już ostatnio gdy byłem na lotnisku: Trasa Makowice-Słudwia. Zwróciłem uwagę, że ktoś niszczy coraz bardziej tutejsze domki. Zaczynają wyrywać i to dosłownie - ścianę między oknem a podłożem budynku. Wszystko tu się sypie coraz bardziej. A wkurw dodatkowo bierze mnie ze względu na utracone zdjęcia z drugiej części rajdu, historii lotniska Makowice z 2021 r.: Makowice-Lotnisko: "Śladami historii 2". W drugiej części nie skupiałem się na domkach, a na pewnych pozostałościach. Budynki gospodarcze za domkami, bomboskład itd. Jedynie takiego jednego miejsca już nie ma. Usunęli je przed przyjazdem tego śmiecia owsiaka w Lipcu 2021 r. Nie pamiętam jaka była rola tego obiektu, być może to była jakaś trafostacja. Obecnie pełniła jedynie rolę śmietniska. I może dlatego ją usunęli. Najważniejsze, że zachowały się zdjęcia z pierwszej części wyprawy śladami historii lotniska w Makowicach: Makowice-Lotnisko: "Śladami historii". Teraz to nic nie wiadomo. Po tym "owsiaku", pozostałościach rur na lotnisku (przywożone w 2021 r. nadal), i wojny między Syndykiem a Burmistrzem Płotów, jest jakaś dziwna sytuacja. Ochrona, która nie jest tu w ogóle potrzebna i ma najebane w pustą banię, coś się pulta o wszystko. Już o sam wjazd tutaj (rowerem oczywiście). Ale także o robienie zdjęć! Ale jakoś się nie pultają o to, że jakaś łobuzeria niszczy te obiekty historyczne. Dzisiaj MM się wygadał, że parę dni temu może w zeszłym tygodniu może ze 2 tygodnie temu - mój niestety wujek, który tu w ochronie robi się dopierdolił właśnie do MM. A może było to jeszcze wcześniej? Poszło o te drzewo, które syndyk wyciął. Ja również zwróciłem na nie uwagę wtedy kuzynowi, który właśnie wjeżdżał na lotnisko. I się wtedy sapał do mnie, o te nieautoryzowane wtargnięcia na ten zamknięty teren: Wyprawa - część 1. A ja mam naprawdę w dupie syndyka i ich. Nie mniej, coś się właśnie dzieje. Tyle lat i ochrony nie było. Potem zaczęli te rury sprowadzać. Ludzie wiercą dziurę w dupie syndyka a temu widać coś odpierdala w ten durny łeb. Syndyk widzi u siebie w komputerze, że byłem na lotnisku i wrzuciłem relację na Facebooku? No ja pierdole. Ta moja niestety rodzina, co ma teraz rodzinny interes w tej ochronie jest naprawdę pierdolnięta. A tak swoją drogą to czego syndyk tu tak kurwa chroni? Kawałku asfaltu czy czego? Bo raczej na tych wojskowych budynkach mu nie zależy. To o co chodzi? Co dało się ukraść już dawno ukradli. To nie wiem co się dzieje w tym jego pustym łbie. Nie mniej nie podoba mi się to. Od końca Marca sytuacja się robi napięta. Wcześniej syndyk nie miał problemów z wpuszczaniem na lotnisko i motorów itd. A teraz nikogo nie wpuszcza. No i wcześniej (przed 2021 r.) a potem przed 2018 r. nim zaczęli sprowadzać rury, w zasadzie nikt tego nie pilnował. A teraz kilka razy dziennie się kręcą skurwysyny. Nie podoba mi się to, bo się z tego powodu coś odpierdoli. A to wpłynie negatywnie na mój plan aby późnią jesienią może zimą nawet, w jakiś ładny dzień przyjechać tu na lotnisko i porobić nowe zdjęcia we wszystkich tych obiektach. I to jednego dnia. Zrekompensowałbym sobie straty po utraconych zdjęciach z niektórych dni niestety (całkowicie) z 2021 r. z aparatu Sony DSC HX350. I miał aktualną w dobrej jakości dokumentację. A w obliczu tej sytuacji... To nie wiem czy nie powinienem przyjechać tu szybciej. Bo kto wie co mnie tu spotka za kilka msc... Ale nie chcę teraz, bo jest wszędzie wszystko zarośnięte. Od cholery robactwa. O czym się dziś przekonaliśmy gdy MM chciał dojechać na bombo skład, od końca drugiego pasa startowego. Wjechaliśmy tam nawet kawałek w stronę lasu, bliżej rzeki Regi. No ale ja mu mówiłem, że tam nie ma raczej przejścia. Nie kojarzę aby tam było. A na domiar złego się nie wypryskałem płynem na owady... I zostałem dotkliwie dzisiaj pożarty. Tak kończyła się nasza wspólna podróż. Odprowadziłem MM do krzyżówki na Resko. I tam już nie miałem złudzeń. Oszukał mnie znowu. Przyjechał autem. Bezczelność. No po prostu bezczelność. Gdy wracałem już powoli pogoda się zmieniała. Czuć było, że jest chłodniej. Za kilka godzin dopiero walnęło. Zerwał się silny wiatr, i doszło do gwałtownego ochłodzenia. To jednak się działo już w momencie gdy wracałem z trasy. Zaczęło gwałtownie spadać ciśnienie wraz z temperaturą. I trudno się potem dziwić, że skończyłem z silną migreną: Załamanie pogody nad Bałtykiem 19.06.2022 r. TwojaPogoda.pl a także: Rekord temp. w Polsce (19.06.2022 r.) - TwojaPogoda.pl. I cóż, taka była ta dzisiejsza trasa. Mimo wszystko bardzo udana. A to co było później, odwiedziny JS też były miłym gestem :) Jednak dzisiejsza pogoda pogrzebała moje plany, które miałem na dzisiejszy dzień... Uzupełnianie bloga i zajęcie się innymi zaległościami.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa19czerwca2022zdj1.jpgtrasa19czerwca2022zdj2.jpgtrasa19czerwca2022zdj3.jpgtrasa19czerwca2022zdj4.jpg


Mapa przebiegu trasy :)