Dzisiejsza trasa miała mieć w ogóle nieco inny tytuł niż taki prosty, niż po prostu: Makowice-Lotnisko. Zastanawiałem się nad dość dosadnym tytułem: Szlaki zbrodni. Ostatecznie zrezygnowałem z takiego nazewnictwa. Nic to nie zmieni. Skurwysyństwa i materializmu też się nie zmieni - zbrodnie miały się dużej mierze odnosić do masowego wycinania drzewostanu na Makowice-Lotnisko i okolicznych okolicach - gdzie tych drzew trochę rośnie, a właściwie rosło. Szlaki zbrodni odnoszą się również do niszczenia drogi dojazdowej na Makowice, przez najpierw przywożenie przez ciężarówki rur na lotnisko, a obecnie ich wywożenie. Obserwowałem jak ta droga na Makowice przez ostatni rok poniszczała, jeszcze chwila i będzie już po drodze, którą gmina na pewno nie wyremontuje. Gmina potrafi tylko zlecić wycinkę drzew i zaklinać rzeczywistość, że taka wycinka jest legalna a to nie prawda.. Także taka mało przyjemna trasa, i te skurwysyny od rur, które obwarowali się w ochronę i pilnują dobytku - normalnie jak przestępcy jacyś. Uczciwi ludzie aż tak nie mają się czego bać. A tu proszę.. No i sama pogoda taka, taka sobie :) Jest ciepło, ale wietrznie i prognozy pokazują, że dzisiaj będzie wiało jeszcze mocniej (nawet 80 km/h)! To bardzo dużo. Prognozy zmotywowały mnie do tego aby na rowerek wybrać się nieco szybciej co uczyniłem, przejechałem się trochę po lotnisku i wróciłem. I tak nie miałem w planie na dzisiaj żadnej dłuższej trasy (o tak do 20 km). Kilka razy muszę pojeździć coś krótszego aby odnowić sobie swoje siły i formę, i zaatakować jakąś dłuższą trasę :)
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 368
Trasa nr [łączna]: 451
Trasa nr [na blogu]: 365
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 2
W tym roku: 24
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 446 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 360 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 5 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 10445.1 km
Stan Licznika Końcowy: 10465.25 km
Stan Licznika Końcowy2*: 10374.22 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 10186 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 10205 km
Maksymalna prędkość: 34.8 km/h
Przejechałem: 20.15 km
Przejechałem [msc]: 27.86 km
Przebieg roweru [rok]: 634.95 km
Przebieg roweru [suma]: 17782.94 km
Przejechalem w 2019: 634.95 km
Podroż dookoła świata (2019) 1.5874 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 44.4574 [%] km
Czas jazdy: 01:08:45 h
Czas Jazdy Suma (blog): 895:13:50 h
Czas Jazdy Suma (2019): 38:56:44 h
Czas Jazdy Suma (marzec): 01:43:57 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1118:39:58 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 00:51:59 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:37:22 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:25:58 h
Średnia: 17.78 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego zaczęła się dla mnie po godzinie 10 rano. Było jeszcze szaro, i deszczowo. Wiatr umiarkowany (tak ponad 20 km/h). I bardzo ciepło (ok. 13℃). Aż 9℃ było po godzinie 8 rano! Tylko, że się tego w taką kiepską pogodę nie odczuwa - strasznie wieje, zachmurzone wszystko jest. A ja postanowiłem pojechać. Nie ma co czekać. Wciągu dnia może być gorzej. Ruszyłem dość dynamicznie, utrzymując prędkość ok. 20 km/h. Gdy ruszałem zapasowy licznik Sigma, znowu nie działał -.- Załączył się dopiero gdy mijałem Dworzec Główny PKS w Płotach. Wtedy zaskoczył i działał już do końca trasy. Stąd wynikają różnice w kilometrach między Głównym Licznikiem a Zapasowym -.- Różnica na ok. 0,7 km. Eh. Nie chce się denerwować. Jebać to, póki co mam inne zmartwienia niż durny licznik. Moim zmartwieniem jest durny kurs, na który nie chce mi się chodzić, i który wbrew moim oczekiwaniom, że tak się nie stanie - zajmie mi WSZYSTKIE MARCOWE WEEKENDY. Nie, nie tak nie będzie. Nie będę się poświęcał, i po prostu nie pójdę na wszystkie spotkania i tyle. W ten weekend się poświęciłem się bo i tak się słabo czułem, pogoda miała być zła. Ale w sumie taka sobie była. Co nie zmienia oczywiście faktu, że raczej bym się nigdzie nie wybrał to wiele nie straciłem. To jest jednak jeden weekend. Nie poświęcę kolejnych weekendów. A nie pogodzę roweru, kursu i problemów z dojazdem, a także problemów z trzymaniem roweru - problem, który absurdalny akademik stwarza. Osobna sprawa to coraz większe skurwysyństwo i bezczelność firmy i pracowników PKS GRYFICE. Także, siłą rzeczy muszę sobie odpuścić ten kurs. Robić go w tydzień w tydzień przez cały MARZEC jest wprost NIE NORMALNE i godzi w ustalenia i harmonogram, który mieliśmy wcześniej ustalany. I mam to po prostu w dupie. No dobra - sama trasa - ruszyłem jak wspominałem szybko, jechałem ok. 20 km/h może więcej, i dopiero w samym centrum miasta nieco zwolniłem, gdy zjeżdżałem przez drogę DK6 do skrzyżowania z drogą DW152 i odbiłem na Makowice, do samych Makowic jechałem z prędkością ok. 13-15 km/h. Miałem cały czas pod wiatr, ciężko się jechało, mijając szlaki zbrodni, jakie zaczęły się już "na górce", przy której bandyci powycinali drzewa kilka tygodni temu.. Dalej mnie to bardzo wkurwia gdy koło tego widoku przejeżdżam.. Dodatkowych negatywnych odczuć dostarcza coraz bardziej zniszczona droga na Makowice. I tak dojeżdżam po same Makowice, same lotnisko - gdzie zrobiłem sobie małą rundę po pasie startowym, podjeżdżając tak blisko pod "bazę" z rurami gazowymi jak się dało, potem wjechałem jeszcze w las, gdzie masowo wycinane są drzewa. Sprawę lotniska, opisywałem już parę razy. Zainteresowane osoby mogą przejrzeć poprzednie wpisy. To w końcu nie jest nowa sytuacja. Pojechałem, zobaczyłem i w powrotną drogę się udałem, która okazała się bardzo szybka ;o Dosłownie w nie całe 24 minuty dojechałem przez całe lotnisko, przez całą wioskę Makowice, do domu! Jechałem z wiatrem więc szalałem zaczynając od jazdy z prędkością 20 km/h. Potem było tylko lepiej koło 30 - 35 km/h! Fajnie się z wiatrem jedzie. Wcale się nie odczuwa tego, że jest nieco chłodno, i wietrznie.. A najgorsze zmiany w pogodzie dopiero nadejdą - z nocy z 04.03 na 05.03..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)