24.05.2019
Jazda nr: 408

Tagi: powr_czas, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego jest moją pierwszą od dawna, tak fajną trasą. Szkoda tylko, że taka krótka. Maiłem nadzieję, na nieco więcej kilometrów. W sumie żałuję trochę, że tak szybko się kończy dzisiejsza impreza.. Bo mogłem na spokojnie spróbować walczyć o powrót całą trasę do rodzimych stron. Jakoś wyjątkowo dzisiaj byłbym wstanie to zrobić. Oczywiście z dzisiejszą trasą wiążą się inne historie: trasa do pracy, i dzisiejszy dzień w pracy. Trudy życia w akademiku.. A także problemy z moim głównym najbardziej zaufanym licznikiem Thorn.., do którego dzisiaj dostałem bateryjkę od kolegi z pracy :) Ale dzisiaj nie miałem z tego licznika większego pożytku - niestety. Zatrzymywałem się kilka razy próbowałem go poprawiać, ale różnice względem Simga 600 są ogromne. To bardzo dziwne. Ustawiłem w liczniku wielkość 220 cm (jako obwód koła), nie wiem czemu ale utkwiło mi w pamięci, że taki będzie poprawny obwód dla mojego koła, a domyślny to 205 cm to są całkiem cyrki. To przywodzi na myśl pewną moją walkę z tym cholernym licznikiem, którą toczyłem w 2016 r.: Trasa 20-stka: test licznika (z 16.09.2016) i tam mam właśnie podane, że 222 cm np. ustawiane i jest ok. Nie rozumiem tego -.- Dzisiaj nie doszedłem do rozwiązania problemu, niepotrzebnie tylko pokiereszowałem przebiegi kilometrów i czas jazdy na liczniku Sigma 600 -.- Bo i tak nie udało mi się poprawnie ustawić licznika. I będę musiał to zrobić w weekend. Nie mniej sama trasa się udała. I jestem bardzo mile zaskoczony pogodą. Sam dzień w pracy, też nie taki zły, chodź większość dnia minęła na porażkach i częstym kręceniu się po pokojach i sekcji IT, przy realizacji wydawałoby się prostego zadania.. instalacja i aktywacja oprogramowania Office 2016. Nie mniej udało się rozwiązać moje zawodowe problemy, na koniec dnia zawodowego zrobiłem inne zadania, już bez większych problemów czym się trochę podbudowałem.. Piękna pogoda za oknem - ciepło, słonecznie, tylko mnie motywowało do aktywnego trybu życia.. Są jednak mniejsze czy większe problemy.. Jednym z nich był sposób zapakowania się na trasę do domu.. Miałem do zabrania trochę ciuchów do prania itd. i kilka rzeczy ze sobą. I nie miałem zbytnio dużo czasu i swobody działania aby się jakoś spakować na rowerze z tym. Rano dopadały mnie biologiczne problemy i moje wyjście się nieco przedłużyło. Nim opuściłem pokój było po godzinie 7 rano. Nim się w pośpiechu spakowałem jako tako na trasę, mając przeciążony w każdą stronę rower, i w nieco nieefektywny sposób zabrane bagaże - również minęło trochę czasu.. I jeszcze wyjść z akademika i dopiero jechać do pracy.. Eh. Dzisiaj jeszcze taki dzień, że się po prostu po pracy przebierałem w wygodniejsze, rowerowe ciuchy i w drogę. No po prostu same problemy po drodze. Największy problem to akademik. Miałbym kurwa ten rower w pokoju, spakowałbym się wczoraj na spokojnie.. to bym dzisiaj nie gnał na wariata mając w pogardzie przepisy ruchu drogowego, co zważywszy na moje miejsce zatrudnienia jest dość niejednoznaczne.. I tak ledwo zdążyłem dojechać, na ostatnią chwilę byłem.. No cóż.. Po prostu za późno wyszedłem. Spakować się i przygotować do drogi to też nie jest takie hop siup. Jeszcze mnie drażni ta cholerna sakwa, co ją wożę na rowerze. Po przedzierana, poniszczona.. sypie się z niej ten materiał. Dobra. Jakoś do pracy dojechałem. Było z rana chłodno, ale po południu: zajebiście. I ruszyłem w trasę powrotną. Najbardziej problematyczny jest wyjazd ze Szczecina. Dojazd do Dąbia po tych pseudo DDR.. ten niekończący się ruch aut wzdłuż drogi DK10.. czy w ogóle w mieście, chamstwo i wszechobecne skurwysyństwo na drogach i w ogóle.. o np. taka sytuacja, przypadkiem, niespecjalnie, po krzywej i chujowej DDR wzdłuż DK10, zjechało mi się na chwilę na ulicę. I za mną jedzie jakiś wariat i już rzuca wulgaryzmy i w ogóle się awanturuje a ja krótko do niego: pierdol się.. No kurwa skąd się tacy biorą.. wszystko takie nerwowe, nieomylne kurwa.. spieszy się każdemu.. jeszcze to kurwa pizda była z tablicami z powiatu Gryfickiego (ZGY).. śmieć taki, wiózł psa w aucie, to jeszcze ten kurwa jebany kundel na mnie szczeka.. Jak ja nienawidzę życia w mieście.. Tu się nie da żyć. Ludzie są tacy dla siebie perfidni.. każdy się tak wszędzie spieszy. Codziennie obserwuję patologię na drogach, patologię w tym życiu. Wnioski są jasne. Po prostu samochodów jest za dużo. Ludzi jest za dużo. I nie będzie dobrze. Może być tylko gorzej. Gdy już wyjechałem z tej patologii ze Szczecina było lepiej. Jechałem sobie z wiatrem.. mknąc jak na moje standardy bardzo szybko (20-30 km/h).. Było ciepło, fajnie.. A ja powoli opuszczałem ciągnącą się długie kilometry (ok. 20 km się ciągnie..) metropolię Szczecińską.. nim na dobre wyjechałem w spokojniejsze tereny, tuż pod samym Goleniowem. Byłem kilkaset metrów przed Łoźnicą, która graniczy z granicą miasta Goleniów a do samego Goleniowa jest jeszcze nieco ponad 3 km.. Strony i drogi dobrze mi znane. W końcu na przełomie 2018 i 2019 r., kilka razy na Szczecin i ze Szczecina z Aurelią wracałem. A dzisiaj? Szczerze i bardzo mi żal, że trasa kończy się tak szybko. Bo właśnie tuż przed Łoźnicą, stała i czekała na mnie moja dzisiejsza podwózka do domu, którą chciałem w ogóle odwołać, czy wziąć z dalszego miejsca -.- No ale już wyjechała, była w drodze gdy ja dopiero Dąbie opuszczałem. A cała sprawa wyglądała tak, że ja nie zakładałem, że dam radę dzisiaj zrobić bóg wie ile kilometrów to raz, a dwa ojciec miał jeszcze dzisiaj jechać gdzieś tam sobie. A nie pojechał. Gdyby od razu była mowa, że nigdzie nie jedzie, ja bym mógłbym się starać dojechać jak najbliżej domu. Ile dałbym radę tyle bym dał. Jedno jest pewne, że jakbym dojechał w okolice Kikorza / Nowogardu, to już bym się starał dojechać do domu, bo brakowałoby mi naprawdę mało kilometrów (od Kikorza 30, od Nowogardu 20).. Stało się jak się stało.. Następnym razem nie odpuszczę..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 411

  • Trasa nr [łączna]: 494
  • Trasa nr [na blogu]: 408
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 13
  • W tym roku: 67

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 489 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 403 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 5 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 0 km
  • Stan Licznika Końcowy: 0 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 11412 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 11443 km

  • Maksymalna prędkość: 35.1 km/h

  • Przejechałem: 30.79 km
  • Przejechałem [msc]: 241.26 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1955.07 km
  • Przebieg roweru [suma]: 19103.06 km

  • Przejechalem w 2019: 1955.07 km
  • Podroż dookoła świata (2019) 4.8877 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 47.7577 [%] km

  • Czas jazdy: 01:31:47 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 979:51:55 h
  • Czas Jazdy Suma (2019): 123:34:49 h
  • Czas Jazdy Suma (maj): 15:33:58 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1203:18:03 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:11:51 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:50:40 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:23:03 h

  • Średnia: 20.3 km/h
Dzisiejsza trasa bardzo zawrotna, zmienna i pełna nieoczekiwanych wydarzeń. Dzień zaczął się ciężko chodź z dużą nadzieją. W końcu weekend, w końcu koniec mojego kolejnego tygodnia pracy. Choć nadal nie mogę się przyzwyczaić do pracy. Te poranne dojazdy, kończyć po południu i tak dzień w dzień. Mieć w dzień w dzień po 8h to strasznie długo.. mija 3 tydzień mojej pracy, a ja wciąż się do tego nie potrafię przyzwyczaić, nie potrafię się odnaleźć w tej nowej rzeczywistości, która jest bardzo męcząca. I co mnie bardziej niepokoi mija bardzo szybko. Obawiam się tego, że zanim zdążę się zorientować to skończy się już 2019 r., niedługo pyknie mi 1 rok pracy, 5 lat pracy, 10 lat pracy. Aurelia będzie coraz starsza i będę świętował jej 50 000 kilometro-lecie.. I zachodzić będę tylko w głowę kiedy to wszystko minęło, kiedy przeleciało całe życie, i wszystko co z nim związane. I tak będzie. Serio. Przecież co dopiero był Styczeń 2016 r., gdy pisałem moje pierwsze wpisy na blogu i byłem szczęśliwym studentem najlepszej uczelni na świecie: Akademii Morskiej. A teraz stawiam moje pierwsze kroki w życiu zawodowym, gdzie z każdym niezwykle szybko mijającym tygodniem będę coraz bardziej związany z zakładem pracy, który nie jest taki zły.. Być może, wbrew temu co sobie teraz myślę - przywyknę do tego życia. W końcu nim się zaaklimatyzowałem na Akademii Morskiej minął przecież semestr studiów. To są obecnie odległe czasy sięgające roku 2013 r.. Tylko jeszcze nie tak dawno, a czuję się jakby to było tydzień temu, miałem na kalendarzu datę Październik 2013 r. A obecnie oglądam już datę koniec Maja 2019 r. Życie szybko i nieprzewidywalnie mija, podobnie jak dzisiejsza trasa. Jak już na początku trasy wspominałem, dzisiaj trochę późno opuściłem pokój, biorąc ze sobą torbę z ubraniami i innymi do wywiezienia rzeczami. I tak ruszyłem po Aurelię. Chwila czasu minęła nim się popakowałem, i pojechałem. Miałem bardzo mało czasu aby dojechać. Najgorsze jest to, że z rana nie miałem sił, aby szaleć jak na mojej pierwszej trasie do pracy.. którą ola Boga zrobiłem z początkiem kończącego się tygodnia.. Pierwsza trasa pracy Także w miarę spokojnie, ale stanowczo pojechałem, znaną trasą, mijałem znane mi miejsca, i wydarzenia. Mimo, że dojeżdżam tak do pracy po raz czwarty w tym tygodniu to wszystko się zdaje być takie znajome i oklepane. Mijam te same tramwaje, w tym tramwaj linii nr 10, którym normalnie bym jechał do pracy. Mijałem go na Placu Kościuszki i wzdłuż ul. Krzywoustego. Uciekł mi dopiero na Bramie Portowej. Ale spokojnie na Placu Żołnierza Polskiego jeszcze go widziałem nim sobie pojechał a ja skręciłem w stronę trasy zamkowej, w stronę Filharmonii. Dojechałem późno dzisiaj późno do pracy. Jakoś wtargałem rower na zakład, poprzypinałem. Podpisałem listę obecności i uczestniczyłem w dzisiejszym pełnym atrakcji dniu, który był jednym z moich pierwszych samodzielnych dni w pracy.. Gdzie już sam działam, już nikt bardziej doświadczony ze mną nie chodzi do działań zawodowych. Dzień szybko minął. W trakcie dnia, poprawiła się pogoda. Z rana trochę wiało i było chłodno. Ale po południu! Super pogoda! W pracy dostałem bateryjkę do licznika Thorn. Chciałem taką zakupić. Ale co ja w tym Szczecinie mogę załatwić. W kilku miejscach pytałem o te baterie i nigdzie nie mają.. albo dziwne rzeczy mówią, że te baterie mają jakąś datę ważności? Oo No nie mniej dostałem taką, ustawiłem obwód koła na 220 cm. I obserwowałem co się będzie działo. Porównałem sobie wyniki z licznikiem Sigma 600 i były duże dysproporcje. Przez to się tylko denerwowałem po drodze, stawałem kilka razy. Od razu nie chciałem po wyjechaniu z zakładu pracy - mieszać w liczniku Sigma 600. Resetować wyników z dzisiejszej trasy. To to zostawiłem pojechałem. Ale różnice były w kilometrach i to sporo widoczne. W zasadzie to nie jestem taki pewny czy (BEZ ZROBIENIA ZDJĘCIA) co najgorsze, nie wykasowałem wyników z dojazdu do pracy.. Ale mam nadzieję, że nie. Po prostu widziałem, że jest coś nie tak z ustawieniem 220 cm na Thorn.. Widać było po zaniżonej prędkości jazdy, po zaniżonych kilometrach. Ustawiałem więc inne wartości tj. 222 cm. Potem znowu 220 cm. Aż w końcu zostawiłem to w cholerę. Różnie były np. takie Thorn 0,66 km a Sigma 1,04 km. No to jest jednak spora różnica (400 metrów na odległości 1 km). Ostatecznie jeszcze wzdłuż ul. Gdańskiej w Szczecinie dałem sobie spokój z tym licznikiem. W ogóle w drodze powrotnej przez ul. Gdańską do Dąbia jechało mi się źle i ciężko. Tam DDR jest w tragicznym stanie. To jeden z problemów, a drugie to inni ludzie. Ten niekończący się ruch aut w jedną i drugą stronę po DK10, po tych bocznych ulicach. Masakra. I tak na chwilę mi się zjechało z DDR na jednej z dróg i już od razu spotkałem się z falą nienawiści ze strony jakiegoś nadpobudliwego skurwysyna z rejestracją ZGY, jakiś panicz się znalazł kurwa jebana.. zgasiłem jego czepianie się słowami: pierdol się.. Eh. Jak ja nie nienawidzę miasta. Jakie życie w mieście jest złe, męczące.. Ja czuję się tutaj taki przemęczony. Tak źle mi w tym mieście. Na studiach tego tak bardzo nie odczuwałem bo bywałem tutaj mniej. Teraz bywam cały czas. I to jest bardzo negatywne doświadczenie jak wygląda życie w mieście. O tym dużo dzisiaj myślałem gdy pokonywałem kolejne etapy dzisiejszej trasy.. jadąc do Dąbia. W Dąbiu zaczął się spory korek. Zakorkowane całe Dąbie, stoi cała autostrada A6, i część drogi S3 do węzła Rzęśnica. Na alternatywnej drodze do Goleniowa panował anormalny ruch aut - przez Załom - Pucice - Kliniska Wielkie do Rurzycy, którą mijałem dzisiaj również. To jest tak naprawdę jedna wielka metropolia. Ostatki "normalności", zbesztane w niekończącej się rozbudowie miasta.. Tak ciężko jest uciec z tej metropolii. Tutaj w zasadzie już od Dąbia, zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Przeważnie jechałem z prędkością większą niż 20 km/h ;o Dziwne.. A gdy już minąłem Dąbie i ruszyłem przez Załom na Pucice.. i dalej z Pucic do Kliniska Wielkie.. a nawet za Kliniskami to na porządku dziennym była u mnie prędkość rzędu 20-30 km/h. Po drodze męczyłem się jedynie z ładowaniem akumulatorków do kamerki, które się trochę słabo chcą ładować, rozłącza się ładowanie, i albo to jest wina kabli USB, albo porty przy power banku są już zniszczone i nie łączą, albo co gorsza to wina samej ładowarki do baterii. Jeśli to wina ładowareczki to przesrane. Bo nie wiadomo jak ją otworzyć do ewentualnego prze lutowania jej portu microUSB. Myślę, że mniej problemów byłoby z wymianą portów USB w power banku.. I cóż, wkrótce już za Rurzycą, gdy w końcu wyjechałem z metropolii Szczecińskiej.. ciągnęły się zachowane jeszcze leśne tereny moja trasa dobiegała końca. Bardzo mi żal, i smutno, że się tak dzieje.. Bo dzisiaj miałem dużo sił, dużą motywację. Jechałem z wiatrem. Było naprawdę ciepło. Fajnie. Możliwe, że dojechałbym do samych Płot. Ta trasa przypomina mi inną, która skończyła się dla mnie zbyt szybko.. trasę z Jesieni 2018 r.. trasa: Droga ze Szczecina z 05.10.2018 r. No nic.. Następnym razem na pewno do tego nie dopuszczę! I będę się starał pokonać całą trasę! Nie ma, że jej nie pokonam!

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa24maja2019zdj1.jpgtrasa24maja2019zdj2.jpgtrasa24maja2019zdj3.jpgtrasa24maja2019zdj4.jpgtrasa24maja2019zdj5.jpgtrasa24maja2019zdj6.jpg


Mapa przebiegu trasy :)