06.02.2016
Jazda nr: 4

Tagi: wiejskie_przygody |

W dniu dzisiejszym odbyłem następują trasę: pojechałem ulicą nr 109 na krzyżówkę do Baszewic (53.869418, 15.216135), skąd przez Baszewice i Trzygłów wyjechałem na ulicę Trzygłowską idą z Gryfic w stronę Uniborza lub odwrotnie Unibórz w stronę Gryfic i pojechałem nią do Gryfic przez Jabłonowo (to jest kawałek tak naprawdę, od tego skrzyżowania: (53.879188, 15.144031) do Gryfic jest ok. 3.8 km. I właśnie w tym miejscu - wjeżdżając już do Gryfic od strony drogi "Trzygłowska" zdałem sobie sprawę, że nie miałem naładowanego do końca akumulatorka w kamerce i w tym momencie film się urywa. Mogło coś w tym być, dawno nie byłem na rowerze i miałem aktualnie wsadzoną baterię która okazała się padnięta już z chwilą z którą miałem wyjeżdżać z piwnicy mieszkania i zabierać się za dzisiejszą trasę, na szczęście miałem przy sobie tą zapasową która nie była do końca naładowana i starczyła na ok. połowę trasy (w tym momencie miałem już przejechane jakieś 17-18 km) dopiero. Zaznaczę też, że to moja pierwsza trasa po chorobie która zmogła mnie końcem stycznia i uniemożliwiła mi uczestniczenia na ostatnich zajęciach na uczelni - kończących V semestr nauki studiów I stopnia jakie obecnie robię - jestem aktualnie na III roku nauki. Dzisiaj postanowiłem wybrać się na ten rower i miałem już po godzinie 14 jechać, nawet byłem już ubrany i w ogóle, ale wyszło tak, że pojechałem dopiero po godzinie 18 i zrobiłem tym samym inną trasę niż planowałem - równie ciekawą ale tę męczą. Męcząca głównie przez pogodę i też to, że już dawno nie jeździłem - opadłem trochę z sił, mam też inną kondycję w chwili obecnej - co właśnie będę się starał przez okres jako takich ferii (które mam od 01.03.2016) odrobić aby już z początkiem marca robić trasy 100 km. Kontynuując moją trasę to przejechałem przez Gryfice od strony Trzygłowa do ulicy Kamieńska - droga nr 105 skąd udałem się w stronę ronda (skręcając na skrzyżowaniu w prawo, i również w prawo na rondzie) wjeżdżając tym samym w drogę nr: 109 - na której pozostało mi zrobić jeszcze ok. 12km do rodzinnej miejscowości. Teraz już jechało mi się ciężej, trochę byłem już zmęczony (a miałem zrobione dopiero 18 km), do tego pogoda nie odpuszczała - silny wiatr, ogólnie trochę chłodno. Ale nie poddałem się i mimo wszystko jechałem dalej - pokonując kolejne kilometry i coraz bliżej zbliżając się do celu podróży jakim było już zajechanie do rodzinnej miejscowości. Zrobiłem tak naprawdę takie małe kółko które oznaczało jazdę drogą nr 109 do krzyżówki na Baszewice skąd przez Trzygłów przyjechałem do Gryfic i z Gryfic wracałem tą samą drogą 109 którą jechałem w pierwszą stronę i tak zamknęła się moja dzisiejsza trasa - niedługa, fajna trasa - idealna na taką nocną przejażdżkę - aktualnie po godzinie 18 było już całkowicie ciemno.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 4

  • Trasa nr [łączna]: 90
  • Trasa nr [na blogu]: 4
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 1
  • W tym roku: 4

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 90 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 4 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 0 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 5029.8 km
  • Stan Licznika Końcowy: 5060.46 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: brak km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: brak km

  • Maksymalna prędkość: 29.9 km/h

  • Przejechałem: 30.66 km
  • Przejechałem [msc]: 30.66 km
  • Przebieg roweru [rok]: 98.36 km
  • Przebieg roweru [suma]: 3845.96 km

  • Przejechalem w 2016: 98.36 km
  • Podroż dookoła świata (2016) 0.2459 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 9.6149 [%] km

  • Czas jazdy: 01:45:05 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 06:03:13 h
  • Czas Jazdy Suma (2016): 06:03:13 h
  • Czas Jazdy Suma (luty): 01:45:05 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 229:29:21 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:45:05 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:30:48 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 01:30:48 h

  • Średnia: 17.52 km/h
Dzisiejszą trasę dość dobrze wspominam - nie było źle, ale nie było też całkowicie dobrze. Szczególnie z początku miałem takie dziwne wrażenie, że osiadło mi tylne koło na rowerze i takie dziwne uczucie, z czasem mi ono przeszło, możliwe - że miało na to wpływ panujące obecnie warunki pogodowe. Nie są one takie złe, bo jest dość ciepło - ale ten porywisty silny wiatr. Dzisiaj jeździłem trochę samochodem to było to bardzo odczuwalne - ten wiatr, źle się jechało jak tak bujało samochodem a co dopiero rowerem by miało nie bujać (jak to raptem kilka kilogramów) jest, do tego pusta sakwa to rower też mniej waży. Na trasie kilka razy przystanąć musiałem bo nie dawałem już rady jechać, ale się nie poddałem ani przez pogodę, ani przez inne negatywne uczucia jakie zaczęły mi towarzyszyć - już w drodze powrotnej drogą nr 109 jak minąłem Gryfice i byłem jeszcze przed Barkowem / skręt na Waniorowo - pojawił się ból w nogach - może trochę przesadziłem po takiej długiej przerwie z taką trasą w takich warunkach. Ja tam świeżo po chorobie to trochę osłabiony i w zasadzie tak za szalałem (trasa nie krótka - 30 km), ale generalnie nie było źle. Najważniejsze to się po prostu nie poddawać. Prawie cały czas jechało mi się dobrze - najtrudniejsze były pierwsze kilometry, później już jakoś szło - jak jeszcze nie miałem drogi pod wiatr to i szło jechać trochę szybciej bez żadnych negatywnych odczuć - jednym z nich, prócz wspominanego bólu w nogach okazał się ból brzucha - który też zignorowałem, nie chciałem się poddawać ani kończyć tej trasy, chciałem ja zrobić - przejechać całą - udowodnić sobie, że dam radę. To było dla mnie małe wyzwanie, ale to także początek już właściwych treningów. Do tego dzisiejszy dzień jest dla mnie wyjątkowy. Dokładnie rok temu - 6 lutego 2015r - zrobiłem pierwszą trasę roku 2015 - który zamknąłem w prawie 3,500 km przebiegu. W tym roku oczywiście będzie lepiej (planuję zrobić coś ponad 5 tyś), a jak wyjdzie to zobaczymy, prócz takich planów mam również plany na odległościowe trasy i chciałbym do maja się przygotować na trasy > 200 km, tak jak w 2015r w maju robiłem 100 km (moje pierwsze 100km) tak w tym roku w tym okresie chcę zrobić moje 200 km. Plan treningów jest prosty - do marca do 100 km, 30,50, 65, 80, 90, i 100 km) w takich rozkładach - myślę, że jak dobrze pójdzie t np. w jednym tygodniu będę stanie z 65 do 90 zrobić - z odstępem oczywiście 1 dnia przerwy. Od marca powinno być już też znacznie cieplej, czyli warunki coraz lepsze na jazdy a jak to będzie to się dopiero okaże. Dzisiaj jestem pełen nadziei, że jednak za szybko nie poszedłem na ten trening i nie będę znowu chory - zresztą nie mógłbym być - w końcu od nowego tygodnia - począwszy już od 8.02 mam kolejne zaliczenia i poprawy na uczelni - w ramach jeszcze trwającej sesji egzaminacyjnej. Po której jak wszystko dobrze pójdzie - będę miał 2 tyg wolnego które zamierzam wykorzystać na rower (robiąc wtedy plan treningu: 65 - 90 km) aby po tym być już pewnym, że zrobienie takich 100 km nie będzie zbyt ciężkie i możliwe - a po zrobieniu jednej trasy 100 km chciałbym od razu robić kolejną itd. Jestem fizycznie na to gotowy, w końcu utrzymywałem kondycję przez zimę, jeździłem cały czas - może nie aż tak regularnie jak przez wakacje, bo jednak jeszcze obowiązki na uczelni na to nie pozwalają, ale jednak. Nie przedłużając już będę kończył ten opis - ciekawej i fajnej nocnej trasy. Przy okazji powiem tak, że moje nowe oświetlenie z którego korzystam - przy takim normalnym eksploatowaniu - jest wstanie wytrzymać nawet 8-10h - więc na szosę jak najbardziej spoko - i nie trzeba używać wcale wysokich trybów. Taka informacja jak najbardziej mi się przyda przy letnim planowaniu dłuższych tras (takich > 200 km) kiedy bym chciał wyjeżdżać jeszcze wczesnym rankiem (nawet 3-4 nad ranem). Szkoda, że na zdjęciach z dzisiejszej trasy nie załapały się na niej jeszcze jedne szczegóły z dzisiejszej trasy czy z dzisiejszej nocy - podczas której niebo było całe w przepiękne gwiazdy - piękna gwieździsta noc :)

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa06lutego2016zdj1.jpgtrasa06lutego2016zdj2.jpg


Mapa przebiegu trasy :)