31.12.2020
Jazda nr: 740

Tagi: tr_przygod, drzewa, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego kończy ten długi i niezwykle udany rowerowy rok pod wieloma względami. Ostatnie doniesienia sugerują, że mijający rok jest wyjątkowy również pod względem niezwykle ciepłej pogody: 2-gi najcieplejszy rok w historii pomiarów. Nie licząc do Grudnia - tylko epizodycznych gorszych dni, to naprawdę nie było tak źle! Dopiero w Grudniu na który z wielu powodów, mam prawo narzekać, był taki nieco gorszy także pod względem pogody, która na koniec roku - choć plusowa, to jednak nie jest tak ciepło jak np. w 2019 r... Temp. są na poziomie choćby jak dziś +3℃. Czasem jest po +2℃. Do tego wiatr.. Więc może być nieprzyjemnie. Jednak pogoda, ani praca, ani inne zmiany jakie w moim życiu nadeszły nie były dzisiaj większą przeszkodą do tego aby cieszyć się tym pięknym dniem w ostatniej rowerowej trasie tego mijającego, ustępującego nowemu rowerowego roku! Wkrótce za kilka godzin przyjdzie przywitać Nowy Rowerowy rok 2021. Jakie przyniesie wspomnienia? Tego nikt nie wie. Gdy byłem w tym samym miejscu rok temu, gdy pisałem podsumowanie rowerowego roku 2019: Sylwester 2019. Nie wiedziałem co przyniesie przyszłość. A teraz jestem ku jej końcu i już wiem jaki był ten rok. Było w nim kilka niewykorzystanych szans, parę zmian na lepsze.. Zmiany na lepsze to nie tylko spore zmiany i rozwijanie bloga! A także zmiana pracy - na lepsze. Co naprawdę wyszło mi na lepsze. Co prawda w nowej pracy jestem dopiero od 4 msc.. No ale już się do niej przyzwyczaiłem, szybko zaaklimatyzowałem. Co prawda płaca słabiutko - no ale wszystko inne jak najbardziej dobre :) A to jest dla mnie ważniejsze niż pieniądze, które zniszczyli już nie jedną dusze. Jak np. tych skurwysynów, których trzeba wyłapać i dla dobra nas wszystkich z utylizować! Chodzi mi o nic innego jak o drzewne mordy.. Temat bardzo często poruszany w mijającym 2020 r. Obawiam się przy tym, że ten temat powróci i w przyszłych latach w coraz bardziej katastroficznych skutkach.. Jest coraz gorzej. Kolejne niewinne drzewa uległy zamordowaniu.. Kolejny raz znany dotąd świat i pewny w nim porządek ulega zachwianiu. I jak tu mieć nadzieję i życzyć ludzkości czegoś dobrego?! No nie da się.. Ta (ludzkość), jej panowanie musi się w końcu skończyć nim będzie za późno. To już po prostu przechodzi wszelkie pojęcia co się dzieje, jak bardzo proces niszczenia natury przyspieszył w tym całym 2020 r., który mija pod płaszczykiem "COVID" i rzekomej pandemii.. Tego się po prostu nie da opisać co się dzieje. Miałem.. naprawdę miałem szczerą nadzieję, że chociaż w ostatni dzień roku nie będę musiał się męczyć z tematem drzew. No ale skądże. Przecież dzisiaj mijałem ekipę skurwysynów. Pozbawionych wszelkich ludzkich odruchów jebanych materialistów, którzy rżnęli i zabierali kolejne drzewa z lasów.. Nawet kurwa w Sylwestra.. Dokąd ten świat zmierza?! Boję się zadawać pytanie, na które nie chcę poznać odpowiedzi - dokąd ten świat zmierza.. Pomijając te incydenty, było nawet fajnie.. Bardzo słonecznie. Ale też chłodno i wietrzenie. A mimo wszystko jednak fajnie.. Nic nie wskazywało na to, że trasa miałaby się nie udać. Miejscami łapało mnie takie większe czy mniejsze zmęczenie - no ale to jest normalne. A szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, że ja bez dnia odpoczynku jeżdżę już od 4 dni. I to wcale nie małe dystanse jak na takie zimowe ciężkie warunki, i wciąż niestety krótkie dni..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 744

  • Trasa nr [łączna]: 826
  • Trasa nr [na blogu]: 740
  • W tym tygodniu: 5
  • W tym miesiacu: 19
  • W tym roku: 220

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 817 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 731 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 7957 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 8012 km

  • Maksymalna prędkość: 30 km/h

  • Przejechałem: 54.71 km
  • Przejechałem [msc]: 531.71 km
  • Przebieg roweru [rok]: 9445.63 km
  • Przebieg roweru [suma]: 32011.36 km

  • Przejechalem w 2020: 9445.63 km
  • Podroż dookoła świata (2020) 23.6141 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 80.0284 [%] km

  • Czas jazdy: 03:18:30 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1800:33:40 h
  • Czas Jazdy Suma (2020): 602:10:20 h
  • Czas Jazdy Suma (grudzień): 34:52:06 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 2023:59:48 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:50:07 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:43:29 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:25:01 h

  • Średnia: 16.58 km/h
Dzisiejszy już niestety ostatni wyjazd w tym roku, okazał się w pełni udany! Cieszę się niezmiernie, że sprostałem wyzwaniu, do którego przecież przygotowuję się cały rok! Trasa na Sylwester od 2017 r., jest czymś bardzo ważnym! Ważnym punktem. I sama droga jest wyjątkowa. Dzisiaj jechałem w nieco mniej lubiane formie tej trasy - przez drogę DW109 do Gryfic, skąd odbijałem na drogę DW105 i z niej zjeżdżałem dopiero we wsi Popiele, skąd prowadził mnie bardzo nieciekawy kawałek drogi, w tragicznym stanie. Częściowo jakieś bezmózgi próbowały go naprawiać i łatać. A skończyło się tak, że pozostawili kamienie na poboczu drogi, a dalsza część jezdni pod wsią Wołowcem to normalnie woła o pomstę - bo co tam się wydarzyło nie jest niczym normalnym! Cały rozwalony asfalt uwidoczniający kamienie, na bazie której zrobiono asfaltową drogę. A to mną stop pęka.. Charakterystyczny punkt tych pięknych wiejskich stron. A tak widzę, że się rozpędziłem w rozpisie tej trasy. No ale prócz tematu związanego z morderstwami drzew, a właśnie do tego się zbliżam - tylko jeszcze napiszę, że piękna ta nasza Polska kraina, wiejskimi stronami otulona.. A niestety jest w niej tyle zła. Jest ten pseudo stan epidemii, zalecenia a nawet groźby od strony rządu, które wielka masa bezmózgich ludzi ma w dupie.. Dzisiaj jadąc na Gryfice mnie po prostu kurwica brała. Taki ruch aut, i w jedną i w drugą stronę.. I to z różnych części Polski, nie tylko z ZachodnioPomorskiego, nie tylko z Powiatu Gryfickiego ale z całego województwa, i z całej Polski. Wiele aut z Pomorskiego, Wielkopolskiego, Opolskiego. Nawet zdarzyły się śląskie rejestracje. Kilka województw.. I wielu wariatów w samochodach, nie tylko na drodze DW109. Znalazł się nawet pojeb na drodze od Upadłego do Golczewa, co mu się na tych dziurach tak spieszyło, że zapierdalał i na zakręcenie wyprzedzał.. A później taki śmieć wiedzie w drzewo i bardzo dobrze, że tam zdechnie. Tylko to nie powinno pociągać do błędnych wniosków, że winne drzewo, że taki śmieć zdechł na nim. To powinno pociągać do tego, że trzeba tych drzew jeszcze więcej sadzić! No al po kolei.. Minąłem te wszystkie wsie, i przeżyłem pierwsze gorsze chwile na trasie, nieco zmęczenie, wiatr dawały się we znaki. Może niska temp. też ma znaczenie z chwilą gdy wyjeżdżałem było rzekomo +1℃, później ok. +2℃ aż do maksymalnej wartości +3℃. Co i tak oznacza, że jest chłodno. Przecież pamiętam, jak przed świętami było +10℃: Szybka przejażdżka. Czy jak rok temu było +7℃. A dziś te niskie wskazania mają mnie uszczęśliwić?! No nie.. I też nie uszczęśliwiło mnie to co spotkało mnie na wyjeździe ze wsi Mechowo w gm. Świerzno.. Wyrżnięte, zamordowane drzewa pod sam Wołowiec. Większość drzew przy drodze padła ofiarą tych skurwysynów.. Nie mogę tego przeboleć. Wkurwia mnie to. Tym bardziej, że to nie jedyne miejsca gdzie te zbrodnie się uaktywniają.. Jadąc dalej już mniej ciesząc się widokami i trasą, minąłem wkrótce Golczewo.. A także Unibórz. Zmęczenie znowu wróciło i gorsze chwile na trasie. Trzymało mnie jednak to, że do domu ok. 20 km. Wkurwia mnie od dłuższego czasu - w zasadzie od kilku msc, ale w ostatnich tygodniach, to coraz częściej się zdarza - takie stukanie z okolic kierownicy. Dzisiaj namierzyłem sygnał dźwięku i potwierdziłem wcześniejsze przypuszczenia. To stery.. Jechałem zawieszony na kierownicy i mocno nią ruszałem na boki - jechałem takim zygzakiem i stukało, że ja pierdole. Stukanie, problemy z przerzutką tylną, która odmawia posłuszeństwa i się rozregulowuje. I te mordy drzew. A na domiar złego przeszkadzający wiatr.. Heh wiecznie coś.. No ale z czym jak z czym - bo np. z tymi śmiecia od drzew można zrobić porządek, na siły natury i pogodę większego wpływu nie będę miał, no ale będę miał wpływ na zrobienie czegoś z tym irytującym stukaniem. Po Nowym Roku, któregoś dnia podjadę do jakiegoś najlepiej lepszego serwisu rowerowego i się zrobi porządek. Wcześniej się zorientuję czy da radę od ręki coś zaradzić.. I trzeba problem rozwiązać. A tym czasem na tle bezchmurnego nieba malują się kolejne problemy. Za Uniborzem las, a raczej to co z niego zostało, na nowo grabiony przez skurwysynów.. I nie tylko tu... Szczyt wszystkiego, nie opisane chamstwo i skurwysyństwo ujawnia się bezczelnie już w moich rodzimych Płotach. Do tej chwili zataiłem tą informację, ale widziałem to na początku trasy, jadąc na Gryfice. Wtedy jednak nie chciałem się wkurwiać. A teraz nie mam wyboru. Wzdłuż nienaprawianego fragmentu drogi DW108 od przejazdu kolejowego do skrzyżowania (rondo) z DW109 - rosły kilkudziesięcioletnie brzozy. Tak, dobrze powiedziane - rosły, żyły. Bo zostały w ostatnich 3 dniach wymordowane. Musiały zostać wymordowane po mojej rowerowej trasie z 29.12: Trasa "20-stka". Bo wtedy jeszcze te drzewa żyły. A teraz już są wspomnieniem.. Powtórzę się zatem na nowo, aby niepotrzebnie nie przedłużać tego wpisu: dokąd ten pierdolony świat dąży?!..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa31grudnia2020zdj1.jpg trasa31grudnia2020zdj2.jpg trasa31grudnia2020zdj3.jpg trasa31grudnia2020zdj4.jpg trasa31grudnia2020zdj5.jpg trasa31grudnia2020zdj6.jpg


Mapa przebiegu trasy :)