Dzisiejsza trasa nie nazwana ostatecznie: "Pożegnanie zimy: śnieżne domki" czy "Makowice-Lotnisko: Śnieżne domki" - bardziej prosto i kontynuując trend, który bardzo mnie cieszy a zaczął się wczoraj: Pożegnanie zimy. Czyli żegnanie zimy. Zgodnie z tym trendem i spodziewanym w weekend ociepleniem (od soboty stabilna temp. na plusie całą dobę) - po weekendzie zima i śnieg będzie tylko wspomnieniem. I tak trwa to dość długo bo z końcem listopada... Przez tydzień czasu trwania pierwszego ataku zimy nawet główne drogi dojazdowe nie były gotowe aby po nich jechać. W ogóle nie utrzymane... Sytuacja się nieco poprawiła, ale boczne drogi i mniej uczęszczane to tragedia. Dopiero idące ocieplenie definitywnie rozprawi się z tym problem. Nie mniej nim jeszcze śnieg stopnieje to można skorzystać z jego uroku. Choć te dni nadal są szare, pozbawione słońca i radości. Można z nich jednak coś wyciągnąć! I tak dzisiaj wyciągnąłem aparaty (Sony DSC HX350 i Nikon Z FC z obiektywem 28 mm F 2.8) i robiłem zdjęcia na Makowicach, dokładnie przy dawnych domkach oficerskich pokrytych śnieżną peleryną. Dookoła po polach i tutejszych leśnych terenach śnieg się utrzymuje - ale - co pozytywne nie ma go już tyle na drogach. Jestem mile zaskoczony tym, że droga na Makowice była przejezdna. Utrzymuje się trochę śniegu i lodu po bokach drogi, jednak środkiem fajnie i bezpiecznie się jedzie. Tutaj najbardziej oburzające było zachowanie samochodziarzy. O ile w drodze do Makowicach w zasadzie ich nie było to jak wracałem to odwaliło im. Zaczęli tutaj jeździć jeden za drugim jakby było do czego jechać nie?! Do wiochy zabitej dechami, z trwającym mentalnym komunizmem i to bynajmniej w tym negatywnym odzwierciedleniu... Problemem jest to, że po prostu, te kutasy jebane nie zjadą bardziej na bok mimo, że auto ma lepsze pod tym względem możliwości i pchają się tak aby to rower spychać na ten pozostający po bokach drogi lód. No nie zdążył się stopić bo niby kiedy? Z jednej strony za mało tych temp. na plusie, z drugiej strony za mały ruch aut. Gdyby więcej jeździli to siłą rzeczy droga wyglądałaby lepiej - choć zaznaczam - wyglądała jak na drogę prowadzącą do wypizdowa, skąd dalej się nie da dojechać bardzo ładnie. Jedynie zjechałem autobusowi, pomijając fakt, że firma to PKS Gryfice z którymi miałem zatargi. I obecnie szkoła gdzie pracuję też ma zatargi. Przedsiębiorstwo balansujące na granicy opłacalności, wystarczyłaby jakakolwiek konkurencja aby zniknęli z rynku. Nie mniej to większy pojazd. Może mieć trudniej przejechać. Nie miałem problemu zjechać na bok, zatrzymać się wręcz i go przepuścić. No ale samochodziarzy nie rozumiem i ich roszczeniowego trybu na drogach gdzie się pchają idąc wprost na kolizję z rowerem. Tak ciężko skurwysynom zjechać bardziej na bok drogi?! Tym bardziej, że są ku temu możliwości (jadąc autem). No ja rowerem nie za bardzo, nie mam kurwa 4 kół i ABSów... Złapię tego lodu z boku drogi to się wyjebię. Poza elementami na które nie ma się wpływu (samochody) - trasa bardzo fajna - i jak się wczoraj spodziewałem - śniegu zostało. W wyniku tego zrobiłem kilka fajnych fotek tych śnieżnych domków, które wciąż są i mam nadzieję, że pozostaną jeszcze przez co najmniej: 381 dni. Mam nadzieję, że dłużej jednak ciężko powiedzieć co przyniesie dzień jutrzejszy a co dopiero kolejne 381 dni - jaka będzie pogoda i poczynania nierozsądnych ludzi, którzy przyjeżdżają i niszczą pozostałości po wojskowych obiektach na lotnisku w Makowicach. A ja czekam te w sumie 1827 dni, liczonych od trasy: Makowice-Lotnisko. Na dalszą historię tych najbardziej wyrazistych i wciąż trwających obiektów na tym lotnisku. Czekam również na ruch MM i jego dalsze przepowiednie. Także MM... Widzimy się tutaj za 381 dni... Odliczanie trwa minęło 1446 dni od naszej wspólnej trasy i nie zapomnianych do dziś słów MM o tym, że za 5 lat (czyli 1827 dni) tych domków nie będzie. Dziś - 1446 dni później - te wciąż są. A ja wciąż o tym pamiętam i co jakiś czas sprawdzam co się dzieje. A taka zimowa aura za oknem była dobrą okazją aby dzisiaj chociaż na chwilę tu przyjechać. I co najważniejsze za dnia! Nim jeszcze mrok wszystko skryje...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2023 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1347
Trasa nr [łączna]: 1426
Trasa nr [na blogu]: 1340
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 5
W tym roku: 180
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1413 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1327 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 13 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 18964.4 km
Stan Licznika Końcowy: 18978.39 km
Stan Licznika Końcowy2*: 18858.99 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 31441 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 31455 km
Maksymalna prędkość: 26.5 km/h
Przejechałem: 13.99 km
Przejechałem [msc]: 103.16 km
Przebieg roweru [rok]: 6623.78 km
Przebieg roweru [suma]: 55678.03 km
Przejechalem w 2023: 6623.78 km
Podroż dookoła świata (2023) 16.5594 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 139.1951 [%] km
Czas jazdy: 00:57:43 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3329:22:21 h
Czas Jazdy Suma (2023): 444:40:33 h
Czas Jazdy Suma (grudzień): 06:26:47 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3552:48:29 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:17:21 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:28:14 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:18 h
Średnia: 14.73 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego była drugą częścią pożegnania zimy! Także żegnam zimę i mam nadzieję, że nie wróci ;) Rok temu też miałem taką nadzieję i wróciła i problemy nadal robiła. Obecnie wydźwięk zimowych problemów jest większy i wiąże się z całym obecnym szkolnym tygodniem - gdyż ta zima, te mrozy i obecnie coraz bliższe odwilże spowodowały sporo problemów w obydwu budynkach szkoły (w bud. A - zalaniom uległ gabinet Pedagoga / Psychologa), i wychodzą drobne plamy w różnych częściach dachu. Jak już raz się gdzieś woda dostała to wszędzie będzie się dostawać. Nieco gorzej wygląda to w przypadku bud. B, gdzie w większości sal doszło do wielu zalań. Najbardziej oberwała kuchnia, wielkie plamy przy oknie i popękało ocieplenie budynku przy oknie. Nie wspominam o tym bez powodu. Tu mówimy o budynkach, które są użytkowane i choć nieudolnie ale się o nie dba. A co w przypadku takich ruin jak domki oficerskie na Lotnisku Makowice, o których w kontekście zimowych trudów i co by nie mówić (uroków) pomyślałem jeszcze na wczorajszej trasie: Pożegnanie zimy. Gdyby nie ten pomysł to nie wiem czy bym gdziekolwiek dziś jechał. A nawet jeśli to czy koniecznie tutaj a może gdzie indziej bym pojechał? A tak jestem tutaj - nie pierwszy raz od również wspominanej trasy, wpisu na blogu z numerem: 516. A jeśli ktoś chce po ID to ID=519. Wspomniana historia obserwacji powolnego umierania domków i związanych z nią historii trwa prawie 4 lata, dokładnie 1446 dni (co przekłada się na: 3 lata, 11 msc 2 tygodnie i 1 dzień). Jednak te obiekty są pozostawione same sobie od wielu, wielu lat. Nikt o to nie dba, i tylko czeka się aż to się zawali. Z roku na rok wiadomo będzie gorzej. W tym kontekście słabo wygląda porzucony dom w Sikorkach: "Leśny zawód":
- zimowe domku odwiedzenie. Nadal mam obawę czy przetrwa ten rok. A nawet jeśli to nie wiadomo czy kolejny go nie wykończy. Zresztą taki los czeka wiele porzuconych obiektów, włącznie z pałacem w Iglicach, którego swoją drogą dawno nie odwiedzałem. Dzisiaj jednak skupiłem się na Makowicach i tutejszych domkach. Zrobiłem kilka fajnych zdjęć wszystkim co miałem. Dwoma aparatami, telefonem. Dojazd do lotniska był ok. Wyglądał lepiej niż się spodziewałem! Po lotnisku częściowo było śniegu, czy lodu. Jednak dalej bez tragedii... Zrobiłem swoją sesję i wracałem do domu, wkurzając się na butę samochodziarzy... Cholerni samochodziarze... Nie chcę sobie na nowo ciśnienia podnosić. Wystarczy, że w pierwszym akapicie opisałem incydenty z ich udziałem. I tak wróciłem w rodzime miasto i tutaj - zgodnie z oczekiwaniami - sytuacja na drogach się poprawia do tego stopnia, że dziś na osiedlowej uliczce gdzie mieszkam zdołałem zrobić 2x dłuższy dystans niż wczoraj! :) To małe zmiany ale cieszą, pokazują, że jest coraz lepiej. I tak byle do końca tygodnia... Po niedzieli nie będzie już ani śniegu ani lodu na drogach (przynajmniej nie powinno). I będzie w końcu normalnie... :) Cieszy mnie ten dzisiejszy wyjazd i to, że udało się tak po godzinie 14 pojechać. Wyjeżdżać później to nie miałoby sensu. Już przed 16 się ściemnia a ledwo mija 16 a to już mrok panuje... Jednak co za dnia to za dnia... :)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)