16.08.2020
Jazda nr: 656

Tagi: zs, MK, Gryfus, sw_cykliczne |

Trasa z dnia dzisiejszego jest kontynuacją dobrze rozpoczętego rowerowego weekendu. Jednak nie jest takim pięknym zakończeniem weekendu jak to pierwotnie planowałem. Jak to miało być pierwotnie. Jednak wczorajsza jazda: Trasa "100-tka" - swoje zrobiła. Wciąż jestem po niej zmęczony, kolejny dzień z upałem też swoje robi. I może gdybym dzisiaj jechał sam, nie brałbym udziału w rajdzie rodzinnym, organizowanym pod szyldem Gryfusa: Rodzinny Rajd Rowerowy „Poznajemy Szczecin z Michałem Rembasem" - Nabrzeżami Łasztowni.. To może wykręciłbym te 70 (no może 71 km), które brakują mi do osiągnięcia ładnego wyniku - wyniku 6000 km w roku! Mam szansę a to szansa do zrealizowania do końca miesiąca - pobić mój roczny rekord kilometrów, którym zamykałem 2018 r: Sylwester 2018. Zamykając go z wynikiem: 6277 km. Dzisiaj nie wiele brakowało abym te 6 tyś miał. Ale to już niestety nie dałem rady.. Czas szybko mija.. Trochę się ta jazda na rajdzie przedłużyła, potem się na Dziewokliczu dłuższą chwilę było. I nim się wróciło do centrum to się okazało, że niedługo godzina 18.. I też się musiałem powoli zbierać.. Gdybym mieszkał na miejscu czy coś takiego, czy gdybym jeździł dzisiaj po południu u siebie w stronach, i miał po godzinie 18 zrobione te 46 km.. To z powodzeniem walczyłbym o te 70 dla pewności 71-72 km.. Mógłbym sobie przecież spokojniej do 21 godziny jeździć. O tej porze i tak byłoby już chłodniej.. I są to dystanse do wywalczenia. A tak na dzisiaj nałożyło się kilka czynników - jazda w tym Rajdzie cholernie mnie zmęczyła.. Już po ostatnim takim: Rodzinny Rajd Rowerowy z 2019 r. - miałem więcej z nimi nie jechać. To przecież szaleństwo, prędkości rzędu 7-10 km/h. A już kurwa pod górkę jechać 7 km/h?! Przecież się wyjebać idzie.. Do tego te cholerne bachory. Pobrali tutaj tą dzieciarnię całą.. Kręcą się, nie jadą spokojnie, nie jadą wzdłuż toru jazdy tylko nagle zjeżdżają.. To naprawdę wielki szok dla mnie i zdziwienie, że dzisiaj się nic nie stało, że nie doszło do żadnej kraksy.. Kilka godzin takiej jazdy, dłużących się postoi.. I ta pogoda.. Byłem zmęczony już.. Po rajdzie miałem robić Szczecińską wersję trasy 50-tki: ZS: Trasa "50-tka". No ale mi się szczerze nie chciało.. Nie chciało mi się.. Więc pojechałem z kolegą MK na Dziewoklicz przez Wyspę Pucką, tam dłużej zabawiliśmy.. Potem wróciliśmy przez Pomorzany do centrum na Bramę Portową, zaliczyłem małe zakupy do domu także ;) W żabce, i wziąłem sobie małe żarcie na wynos w KFC.. I zaraz trzeba było pędzić na Jasne Błonia, mieliśmy dosłownie parę minut aby tam dojechać i się udało! :D Ale to się pędziło, prędkości bliskie +30km/h.. Na Jasnych Błoniach zjadłem te żarcie swoje wypiłem prawie całą 1,5L pepsi (na raz..) i wróciłem do samochodu, który zostawiłem na Porcie Centralnym w Szczecinie, skąd zaczynałem dzisiejszą podróż. Było już i tak późno, gdy wyjeżdżałem zbliżała się godzina 19.. Wróciłem do domu jeszcze przed godziną 20.. No ale właśnie - muszę się liczyć z tym, że jeszcze muszę wrócić kawał drogi ;) Nie mniej i tak nie wyobrażałbym sobie życia w wielkim mieście od którego uciekłem.. I nie jest mi wcale z tym źle ;) Co innego co jakiś czas przyjechać do miasta, pojeździć tutaj, pobyć nawet weekend. A co innego być tu codziennie..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 660

  • Trasa nr [łączna]: 742
  • Trasa nr [na blogu]: 656
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 11
  • W tym roku: 136

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 733 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 647 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 4486 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 4532 km

  • Maksymalna prędkość: 34.9 km/h

  • Przejechałem: 45.99 km
  • Przejechałem [msc]: 778.04 km
  • Przebieg roweru [rok]: 5967.13 km
  • Przebieg roweru [suma]: 28532.86 km

  • Przejechalem w 2020: 5967.13 km
  • Podroż dookoła świata (2020) 14.9178 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 71.3321 [%] km

  • Czas jazdy: 03:17:21 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1576:47:26 h
  • Czas Jazdy Suma (2020): 378:24:06 h
  • Czas Jazdy Suma (sierpień): 47:12:55 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1800:13:34 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 04:17:32 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:46:57 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:23:21 h

  • Średnia: 14.01 km/h
Dzisiejsza trasa, której dużą częścią (choć mniejszą połową) jest Rajd Rodzinny, była dość męczącą formą spędzania czasu. Tak to już jest z tymi pierdolonymi Gryfusami.. Albo za szybko, albo za wolno.. Jak nie pędzą jak oszalali to jadą tak wolno, że się równowagi nie da utrzymać.. I tak było dzisiaj. Gdy szykowałem się na rajd o godzinie 10. Wyjechałem sobie autem znacznie szybciej aby jak zwykle się nie spieszyć i nie szaleć ;) Pierwotnie miałem w planie stanąć sobie gdzieś na Łasztowni. No ale oczywiście nie pamiętam jak tam wjechać autem.. Tak dawno w sumie tam nie byłem. Bo pieszo czy rowerem to nie problem bo można przy moście długim albo po schodach zejść, albo kawałek dalej chodnikiem przejechać. Związku z owym zostawiłem auto na Porcie Centralnym. Nawet dzisiaj przejeżdżaliśmy w tym miejscu, do dawnych bunkrów blisko ogrodów działkowych na Wyspie Puckiej. Wydarzenie jak zwykle rozpoczęło się z opóźnieniem, i od małej pieszej wycieczki po Łasztowni, dawnej rzeźni itd. Kilka faktów historycznych i można jechać dalej. Zatrzymywaliśmy się przy 3 Urzędzie Skarbowym - na samym początku Łasztowni, a potem jechaliśmy dalej, pod bulwarami na port centralny, do bunkrów i do Kościoła Ewangelickiego Świętej Trójcy. Tam był nieco dłuższy postój, prócz zwiedzania kościoła to z 40 min ksiądz opowiadał o tej wersji kościoła ;) To nieco inni księża niż tacy normalni, Ci normalnie mają żonę, dzieci. A i jeszcze byliśmy na Porcie Szczecińskim. Normalnie byśmy wjechali na teren portu. Dzisiaj związku z epidemią nie było to możliwe, bo jak głosi baner, to na terenie portu szaleje koronawirus. To pewnie ten wirus przez bramę nie przechodzi.. Bo jak ktoś jest tak pojebany jak Zarząd Portu i jego pracownicy i wierzą w to, że ów rzekomy wirus fruwa sobie po kawałku drogi za ich zasraną bramą to powinno się takie osobniki przymusowo skierować na leczenie do najbardziej zamkniętych zakładów dla obłąkanych.. To przecież zagrożenie dla społeczeństwa, że tak podatni na manipulację osobniki chodzą sobie na wolności.. No i dobrze.. Jechaliśmy dalej - teraz już się męczarnia powoli kończyła.. Krótkie odcinki, częste postoje stały się przeszłością. Pojechaliśmy na Stocznię Szczecińską, wzdłuż Wałów Chrobrego (Bulwar Piastowski), a potem kolejne ulice i dzielnice ;) Znane mi strony. Mniej znane są inne fakty, niektóre zdobienia budynków i kryjąca się tutaj historia. Ostatnim punktem trasy był Most Brdowski. I powrót na Łasztownię ;) Była okazja wymienić parę poglądów z przewodnikiem dzisiaj. I tak w pewnym momencie, w powrotnej drodze okazało się, że na czele wycieczki obok siebie jedzie 4 Michałów ;) Jeden z Gryfusa, drugi przewodnik, trzeci ja, a czwarty kolega ze Szczecina (MK) - hahaha ;p No pięknie. Wszystko fajnie pięknie tylko ta tragiczna prędkość jazdy. Na Łasztowni czekał na nas skromny poczęstunek. A po nim dalsza część trasy z MK na Dziewoklicz, gdzie spotkaliśmy się z jego znajomymi, dłuższa przerwa.. I powrót przez Pomorzany na centrum miasta. Szybko przypomniało mi się, czemu ja tak bardzo tego miasta nie znoszę. Zbyt duża ilość samochodów, ludzi.. I ciągłe niebezpieczne sytuacje, wszyscy ci narwańcy tylko trąbią na siebie, bulwersują się przy byle powodzie.. Masakra.. Taki przejazd masakryczny do centrum miasta był. Na domiar złego cały czas aż pod Bramę Portową jechaliśmy w nieustającym towarzystwie śmierdzącego, kopcącego autobusu z linii PKS SZCZECIN. Co nas wyprzedził to się zatrzymywał za chwile, i jedzie znowu, i znowu staje. I nieustannie kopci.. Masakra.. Kolejny przykład za tym, że miasto to nie jest dobre miejsce do życia. No ale dobra, ostatnia prosta, małe zakupy w Żabce, posiłek w KFC i mieliśmy dosłownie 4 min aby dojechać na Jasne Błonia ;) MK spieszył się na trening o 18. Wg. czasu uruchomienia ostatniego nagrania z pod KFC na Bramie Portowej, a jeszcze musiałem wymieniać akumulatorek : Była godzina 17:56. Trasę zrobiliśmy w nie całe 8 min. A to są 2 km po mieście... Więc naprawdę ładnie! :) I niebezpiecznie. O tym co się dzieje w tym mieście to nawet nie wspomnę. Wszystko rozkopane, rozjebane, zniszczone.. Szkoda gadać.. Chwilę posiedziałem na tych Jasnych Błoniach i w miarę możliwości nieco szybciej wracałem znowu na Port Centralny.. :) Skąd już odjechałem do domu.. I tak do następnego wyjazdu w Szczecinie.. No bo tak: przyjechać tutaj co jakiś czas - ok. Być tu codziennie, mieszkać tu na stałe: do bani ;)

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa16sierpnia2020zdj1.jpgtrasa16sierpnia2020zdj2.jpgtrasa16sierpnia2020zdj3.jpgtrasa16sierpnia2020zdj4.jpgtrasa16sierpnia2020zdj5.jpgtrasa16sierpnia2020zdj6.jpgtrasa16sierpnia2020zdj7.jpg


Mapa przebiegu trasy :)