Dzisiejsza trasa - przynajmniej planowana na dziś miała wyglądać nieco inaczej. Jednak ze sobą kilka czynników się zebrało i moje plany i ambicje uległy zmianie przez co nie podołałbym raczej dzisiaj z trasą ok. 120 km. W sumie zrobiłem niecałą połowę tego dystansu. Lecz dziś wyjątkowo bardzo skupiałem się na samej trasie z Golczewa do Stuchowa przez Upadły i Wołowiec. Na razie dojechałem tylko do Mechowa - no może nie na razie, ale dziś przynajmniej byłem tylko w samym Mechowie. I tyle smutnych widoków. Zacznę od tego co powtarzałem już kilka razy i nie wiele z tego wynikło, stan dróg gminnych jest coraz to coraz gorszy. Nie wiem to albo kwestia wyeksploatowania roweru, że z trasę na trasę po takich drogach jeździ się coraz gorzej, albo faktycznie - dosłownie z dnia na dzień a w praktyce - z trasy na trasę, ulega pogorszenie stanu dróg gminnych, których nie oszukujmy się, nikt nigdy nie naprawi - a przynajmniej nie nastąpi to tak szybko. To też kwestia jaka gmina - gmina Golczewo na pewno nie wyremontuje tych dróg bo nie ma na to pieniędzy to raz, a dwa uznać można, że to mało użytkowana trasa ale to nie prawda. To co dziś się na tej trasie działo zamyka miesięczny limit obciążenia tych dróg... A nade wszystko wciąż postępuje zło w postaci dewastowania lasu, wycinania na potęgę drzew, później ich wywożenia, wycinania kolejnych co prowadzi do kolejnych patologii.. No ale może wszystko po kolei. Na dziś miałem dość ambitne plany - chciałem zrobić ok. 120 km trasę, pojechać zgodnie z Historycznymi trasami przez Golczewo-Upadły-Wołowiec-Mechowo-Ciesławice do Stuchowa na drogę wojewódzką nr 105 (DW105) i z nie pojechać do Świerzna i na Pobierowo się udać - z Pobierowa zaś przez Dziwnów na Kamień Pomorski i wrócić drogą DW106 do Golczewa. Jednak dzisiaj zawiodła pogoda, organizacja - no po prostu wszystko i nie czułem się także dość na siłach aby takie trasy robić. Dzisiaj jakoś zmęczony jestem, idzie mi jazda słabo, wiecznie niedobra pogoda też już mnie drażniła od samego początku no i jeszcze kwestia techniczna roweru - dziś wyjątkowo dawała się we znaki co było dodatkowo irytujące. Jednak szalę nieszczęść przelał fakt, że nie spakowałem się w pełni na trasę i nie wziąłem żadnych butelek z wodą. Mało tego miałem jedną pełną 1,5 L butelkę co z pewnością byłoby za mało ale to nie jedyny problem - problem jest to, że mógłbym nie mieć i tej butelki - przynajmniej w drodze powrotnej wciąż jeżdżąc po tych mnożących się dziurach i koleinach tutejszych gminnych i lokalnych dróg, zrobiły się dwie dziury na spodzie butelki i trochę jej zawartości się wylało. Jakbym w porę tego nie zauważył mogłaby się wylać jej cała zawartość -.- I kwestia zrobienia całej trasy (jeszcze kilku godzin) bez niczego no nie bardzo - nie dałoby rady :( Postanowiłem więc powrócić i zrezygnować z trasy - daleko nie ujechałem. Zrobiłem sobie dłuższy postój przed Mechowem za Wołowcem.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 133
Trasa nr [łączna]: 218
Trasa nr [na blogu]: 132
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 10
W tym roku: 68
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 215 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 129 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 3 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 1191.68 km
Stan Licznika Końcowy: 1247.44 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 1262 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 1317 km
Maksymalna prędkość: 34.2 km/h
Przejechałem: 55.76 km
Przejechałem [msc]: 699.03 km
Przebieg roweru [rok]: 2698.48 km
Przebieg roweru [suma]: 8565.1 km
Przejechalem w 2017: 2698.48 km
Podroż dookoła świata (2017) 6.7462 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 21.4127 [%] km
Czas jazdy: 03:34:28 h
Czas Jazdy Suma (blog): 316:50:52 h
Czas Jazdy Suma (2017): 181:11:56 h
Czas Jazdy Suma (lipiec): 42:34:07 h
Czas Jazdy Suma (ever): 540:17:00 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 04:15:25 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:39:53 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:22:56 h
Średnia: 15.63 km/h
Dzisiejsza trasa rozpoczęła się dość typowo. Ale od początku było dość chłodno - mroźne powietrze wręcz. Jedyny plus, że było dużo słońca, słonecznie. Udałem się drogą 108 do Golczewa, gdzie odbiłem na drogę 106. Ale już do samego Golczewa miałem wręcz dość dzisiejszej jazdy - 20 km mną stop pod wiatr, mną stop. Zimno. Bardzo silny wiatr nie dający spokojnie żyć, cieszyć się trasą, widokami czy latem. Powtarzałem to już wiele razy, ale to nie jest lato :( No po prostu nie jest. Wciąż zimno, chłodno, i ten cholerny wiatr. Godziłem się z tym, że blisko morza, od morza będzie jeszcze bardziej wiało i póki co w zasadzie nie robiłem żadnych postoi. Dojechałem do Golczewa i tu niespodzianka - pojechałem drogą obok sklepu Polo - taki mały skrót, aby nie wjeżdżać do centrum miasta na pierwsze rondo i kierować się w stronę Kamienia Pomorskiego i odbić na alternatywną drogę nad morze ;) Dzisiaj postanowiłem pojechać tym skrótem i pojechałem. Tam będąc już na wysokości banku BGŻ oddział w Golczewie skręciłem w stronę Mechowa (w prawo), i za chwilę się zatrzymałem przy kiosku gdzie sprawiłem sobie doładowanie do telefonu :) Nieco dalej zrozumiałem, że to było trochę bez sensowne bowiem mogłem nie kupować tego doładowania bo by mi się pieniądze na co innego przydały i w takiej sytuacji mógłbym kontynuować moją jazdę. Ale może dobrze się stało? Nie wiem. Wkrótce wyjechałem z Golczewa i od początku dobrze znana mi droga i tereny do wsi Upadły. To strony w których wszystko się zaczęło w tym zaczęło się moje szersze zamiłowanie do roweru 5 lat temu, gdy jeździłem w tych stronach w 2012 r. :) To były czasy nie to co teraz :( Teraz jest tu coraz gorzej. Stan drogi bardzo fatalny - tuż za wyjazdem Golczewa mijała mnie ciężarówka z wielką beczką. Tak zapierdalała, ze 100 km/h jak nie lepiej zapierdalał... nie patrząc, że tu dziury, zła droga - a jakże. Powinien być zakaz wjazdu ciężarówek na takie drogi, bo jeszcze bardziej je rujnują. I jak zazwyczaj nie zauważałem tu zbyt dużo ciężarówek to dziś widziałem ich kilka! I duży ruch samochodów osobowych. To się musi po prostu skończyć jakąś tragedią, żeby ktoś coś z tym zrobił - albo ograniczyć tu ruch i chociaż wyjebać stąd ciężarówki, albo po prostu wyremontować te drogi. Poważny remont - wywalić całkowicie starą nawierzchnię i dać nowiutką. To są jednak koszty i gminy nie będzie na takie koszty stać. Nie stać ich obecnie nawet na łatanie dziur na kilku łatach. Więc degradacja drogi postępuje :( I mało tego - tuż przed Mechowem za Wołowcem postępuje wycinanie drzew!! Wszystko tu barbarzyńcy, skurwysyny - trybiki komunistycznego aparatu poniszczyli - i wciąż niszczą. Mijałem się z jedną ciężarówką wywożącą stąd drewno i widziałem jedną ciężarówkę pracującą w lesie, już ładowała kolejne drewno. Mało? W lesie po przeciwnej stronie było słychać pracującą piłę. Z Mechowa odbiłem w stronę Gryfic na wieś Popiele. Tam tuż za wsią Gacko - trwało gołocenie kolejnych partii lasu - zebrało się na tą okazję kilka samochodów. Nie głęboko w lesie, było przestępców widać jak tam byli, mieli taki większy ciągnik i haratali drzewa, docinali piłami kolejne. Znacznie dalej już za Gacko przed Wołczyno też było słychać głęboko w lesie pracujące piły.. Źle się dzieje i to bardzo. I właśnie kolejne drogi (ta jest chyba lokalna nie gminna) z Mechowa przez Gacko, Wołczyno itd. do samej DW105 przez Popiele, też jest w coraz gorszym stanie. Bardzo źle się jeździ tu rowerem a co dopiero samochodem a dziś widziałem tu wiele aut. Tak dojechałem do wsi Popiele ale dziś nie jechałem na DW105 i do Gryfic. Postanowiłem pojechać na Recz. Z Recza - z ładnej okolicy - wyjechałem na wprost Trzygłowa. Droga na Trzygłów też jest w opłakanym stanie i coraz gorszym stanie. I jeszcze powycinali tu drzewa na krzyżówce drogi do Gryfic z Uniborza.. Oszpecili tylko te tereny. I właśnie tu tuż przed Trzygłowem zauważyłem, że mi woda z butelki przecieka.. Trochę się już zmarnowało na szczęście nie dużo. I przelałem to do drugiej wolnej butelki. Gdzieś po tych cholernych dziurach musiało przebić butelkę na spodzie - ale aż w dwóch miejscach zrobiła się dziura - masakra. Już raz się z tym zjawiskiem spotkałem! Po uratowaniu wody ruszyłem dalej przez Baszewice do Wanierowa - znów mijając lokalne drogi w cholernym stanie. Pojechałem teraz, świadomie, po płytowych drogach z Wanierowa do domu przez Krężel. Tu też równolegle do drogi 109 powycinali wiele drzew w fajnym lesie, biegnącym przy torowisku gdzie w poprzednich latach czasami chodziłem pochodzić tam.. Wszystko wyrżnęli, zniszczyli.. skurwysyny jebane.. jak można być tak zniewolonym przez system, że godzi się na te barbarzyńskie zapędy w imię tej próżnej potrzeby - zaspokajania materializmu.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)