Trasa z dnia dzisiejszego swoim szlakiem przypomina obrys Polski <3 Stąd zresztą taki wyjątkowy tytuł wpisu. Oczywiście nie było to zaplanowane i tak wyszło... ;) Zaplanowane było na dzisiaj odwiedzenie Niedźwiedzisk, przejechania dookoła nich od strony Wilczkowa, drogą którą już poznałem kilka dni temu w rozpoczynających się tegorocznych wakacjach: Na farmę! - powrót. Jednak życie miało dla nas inny scenariusz. No nie powiem, korzystny. Towarzyszce dzisiejszej podróży podobały się strony, które odwiedziliśmy - zupełnie przypadkiem! ;) Bo miało to wyglądać trochę inaczej. A zaczęło się od tego, że może ominiemy drogę DW105. I pojedziemy trochę na około... Tak nawet myślałem dzisiaj, że może tak to zrobić. I najwyżej wrócić po drodze DW105. No tyle, że już zaczęliśmy jechać na Borzyszewo. Skręciliśmy jednak w dotąd nie znaną mi ulicę między ul. Kamieńską a ul. Trzygłowską. Ta oczywiście nazwy nie ma... No bo skąd miałaby mieć... Jest tu jednak taki przejazd. Kolejny przejazd to byłaby dopiero kontrowersyjna ul. Rolna. To jednak za wiele by nam nie dało bo i tak wyjechalibyśmy w Jabłonowie. A celem był dojazd do Rzęsina. Aby z Rzęsina jechać na Wołczyno / Krakowice i do Rybokart. Okazało się jednak, że nie musimy aż tak daleko jechać i do Rybokart udało się zajechać zaraz za Kukaniem. Nieco sobie skróciliśmy trasę, która i tak się dość późno zaczynała. W późne letnie po południe - wyjeżdżaliśmy gdzieś w okolicach godziny 17. Trasa nie łatwa i trochę czasu zajmowała. Szczególnie na odcinkach poza asfaltowych a takie były już za Rzęsinem do Kukania a potem za Kukaniem do Rybokart. W Rybokartach się za bardzo rozpędziłem... :) Pewnie z powodu nie innego jak szybkiego dojazdu do nich. Nie dość, że się szybko dojechało, ominęło leśną drogę, która czekałaby za Krakowicami... To ominęło się te nieprzyjemności z jazdą po lesie. Jednak nie udało się nam wyjechać z Rybokart prosto na Wilczkowo. Za to była nowa piękna przygoda. I odkrywanie nowych dotąd nie znanych miejsc w tych naprawdę urokliwych okolicach. Przypadkiem bo w nie planowany sposób udało się nam wyjechać prosto przed drogą na Niedźwiedziska. Jednak nie wracaliśmy już na Wilczkowo. Jeszcze zapas czasu, sił i energii był. Więc pojechaliśmy na Grądy z których wracaliśmy przez Przybiernówko i Prusinowo. I mimo tak późnego wyjazdu, nie krótkiej trasy - ponad 30 km, w zróżnicowanych warunkach - trochę polami, kawałkami po lasach - czasowo wyszło bardzo ładnie. Na tyle ładnie, że na zachód słońca nie zdążyliśmy :( Będąc w Prusinowie i kierując się na Niekładź do zachodu słońca była jeszcze godzina czasu. Za długo aby tak sobie bez celu tu stać i czekać aż nadejdzie. Więc może innym razem? Teraz o zachód słońca zresztą z każdym dniem a co za tym idzie z każdą kolejną trasą będzie prościej. Niestety ale dni znowu się skracają. Znowu nadejdzie jesień a potem zimy czas... I te oczekiwanie na wiosnę a za nim na lato... ♥... Z biegiem lat i wiekiem to jest bardzo męczące. Te ciągłe zmiany, te pory roku. Ten brak stabilności czy to w pogodzie czy w życiu... To jest jednak nie istotne! Nie ważne... Ważne jest to jak spędziło się dzisiejsze po południe i wczesny wieczór... W końcu dzisiejsza trasa nie kończyła dzisiejszego dnia... Ten jednak niestety musiał dobiec końca. A było tak fajnie... :3 Najlepiej to jednak we dwoje a nie samemu. Takie przygody są najpiękniejsze. A te przepiękne okoliczności przyrody jakie nam towarzyszyły... Były oczekiwanym dodatkiem do kolejnej wyjątkowej trasy a co za tym idzie przygody!
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2023 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1263
Trasa nr [łączna]: 1342
Trasa nr [na blogu]: 1256
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 4
W tym roku: 96
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1330 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1244 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 15960.7 km
Stan Licznika Końcowy: 15993.22 km
Stan Licznika Końcowy2*: 15873.82 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 28435 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 28468 km
Maksymalna prędkość: 31.7 km/h
Przejechałem: 32.52 km
Przejechałem [msc]: 151.02 km
Przebieg roweru [rok]: 3638.61 km
Przebieg roweru [suma]: 52692.86 km
Przejechalem w 2023: 3638.61 km
Podroż dookoła świata (2023) 9.0965 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 131.7322 [%] km
Czas jazdy: 02:58:57 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3132:42:58 h
Czas Jazdy Suma (2023): 248:01:10 h
Czas Jazdy Suma (lipiec): 10:14:33 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3356:09:06 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:33:38 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:35:01 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:49 h
Średnia: 10.96 km/h
Dzisiejsza piękna trasa pozwalała odkryć jeszcze nie odkryte ciekawe i piękne miejsca, kolejne nie odkryte drogi. Choć skupiłem się na małym wycinku czy jednym miejscu a dokładnie wsi Niedźwiedziska to do odkrycia pozostaje znacznie więcej... Dzisiaj przypadek sprawił, że źle pojechałem w Rybokartach, odkryłem tam zarośnięty i pilnowany przez całe oddziały budynek po kolei. Przechodzi tuż przy torach wąskotorówki. Na pewno tu wrócę. Jeśli nie z JS to sam (prawdopodobnie gdzieś na zimę, może wczesną wiosnę?). Wtedy nie będzie robactwa, nie będzie tak zarośnięte. A co za tym idzie: będzie bezpiecznie!... Dzisiaj jednak przypadkowo pojechaliśmy nie znaną nam dotąd polną drogą z Rybokart. Jedna z nich prowadziłaby pod Dobrzyń, a druga - ta, w którą wjechaliśmy poprowadziła nas prosto pod skrzyżowanie drogi DW105 do Niedźwiedzisk. Czyli tam gdzie chcieliśmy jechać... :) I aby już nie wracać tak samo, a mieliśmy jeszcze zapas czasu, pojechaliśmy na Grądy. Bo mogliśmy w sumie udać się na Wilczkowo. Tak jednak byłoby ciekawiej i w sumie lepiej. Bo teraz z Wilczkowa to albo wracać po DW105... Bo z Wilczkowa wracać na Rzęskowo to byłoby ciut gorzej... Tutaj jednak była lepsza trasa. I zdaje się, że mimo wszystko szybsza. Przejechaliśmy tylko kawałkiem po DW110, i skręciliśmy na kolonię Przybiernówka, z której dojechaliśmy do Prusinowa. Może była tu droga taka słaba... Same dziury... No ale jednak asfalt... Z Prusinowa było już jednak znacznie lepiej. I co najważniejsze w końcu poprawiono drogę z Gryfic na Prusinowo. W końcu również jest gotowa (no prawie), ale da się przejechać bez problemu droga przez Niekładź do Gryfic. Więc to co najgorsze, w tej mimo wszystko pięknej przygodzie minęło i pozostało za nami. Teraz przewijał się jedynie smutek i idący za nim żal, że to już jednak koniec. Chciałoby się więcej spędzić z dziewczynami czasu z JS i Śliwką (ps. Agresor). Dla całej trójki była to piękna przygoda, wspaniała trasa w wciąż nieznanych przepięknych okolicznościach przyrody, które są w naszym regionie. Wystarczy spojrzeć na coś dalej niż jedynie te szare miasta - to można wtedy ujrzeć naprawdę wiele pięknych miejsc, które warto poznać, warto odwiedzić. Kolejna piękna przygoda, kolejna piękna trasa dobiegała końca. A wraz z nią taki sobie w sumie dzień - z rana to mimo temp. dochodzących do +20℃ było dość zimno.. Po południu było już jednak tak fajnie i ciepło. Jednak tylko do czasu zachodu słońca. Już w okolicach godziny 20 zrobiło się znacznie chłodniej i dla mnie mniej przyjemnie. Koleżance JS jednak to nie przeszkadzało - ten zapach wieczoru, i odczuwalny chłód w powietrzu. W sumie jak o tym pomyślę, to już za Grądami było go czuć. I im więcej mijało czasu tym bardziej wyrazisty się stawał. Aż w końcu dojechaliśmy z powrotem do Gryfic i nie miało to już takiego znaczenia. Przynajmniej w tej części historii. Bo jeszcze mała trasa samochodem była na obrzeża Gryfic... I milutkie spędzenie czasu, przy kończącym się pełnym przygód dniu ♥.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)