08.10.2018
Jazda nr: 304

Tagi: narnia, drzewa, wiejskie_przygody, zach_slonca |

Dzisiejsza po południowa trasa do najlepszych nie należy - i pogoda taka sobie, i moje chęci i okoliczności jakie sprowadziły mnie do jazdy też nie są najlepsze. W sumie miałem takie mieszane uczucia co do tego czy chcę iść na ten rowerek czy nie chcę. Ostatecznie się zdecydowałem. Na rowerek chciałem iść jeszcze przed godziną 17. Ostatecznie ruszyłem po godzinie 17. Przed wyjazdem trzeba było jeszcze wymienić dętkę w przedniej oponie. Niestety nie posiadam żadnych dobrych dętek, pozostały klejone. A te klejone dętki są nic nie warte, i najlepiej od razu wywalać bo tego nie można traktować jako dojazdowej dętki o czym się dzisiaj przekonałem. Na takiej super dojazdowej dętce, po klejonej nie byłbym wstanie zrobić nawet 20 km. I nie wiem czy to jest wina samej dętki czy zużytej opony, która się uparła na to aby przebijać co chwila dętki. I ładować klejonych dętek nie ma co -.- Te po prostu długo nie wytrzymują. Dzisiejsza nie dałaby rady wytrzymać 20 km. Już przy nie całych 16 km, które dzisiaj zrobiłem ledwo zdążyłem wrócić do domu. Skręcanie i trzymanie się krawędzi drogi było nie możliwe. Za mało powietrza w oponie, ściąga na boki, nie da się tak jechać. I sama trasa taka sobie. Dość późno pojechałem, ciężko mi się po weekendzie zorganizować. W zasadzie moim jedynym problemem nadchodzącego tygodnia są zajęcia na uczelni, które mam w dniu 10.10. I przez wzgląd na nie, będę musiał prawdopodobnie jutro (09.10) wrócić na Szczecin. I nie wiem czy wrócę już 10.10 czy 11.10. A na najbliższe dni zapowiadana jest nie spotykana jak na Październik pogoda (około czy ponad 20℃). To aż żal nie skorzystać, nie pojechać gdzieś dalej. No nie mniej pojechałem dzisiaj z myślą, że najwyżej jutro się jeszcze gdzieś przejadę. Nie wiem jednak czy mi się to uda. Po dzisiejszej trasie nie czuję się jakoś za dobrze, chyba mi trochę zaszkodziła i gardło pobolewa i takie tam nieciekawe symptomy. A mogłem nie iść dzisiaj w ogóle na rowerek. A poszedłem tylko ze względu na to, że i tak mi się w domu nudziło, a dzisiejszy dzień nie był fajny i zapowiadał się jeszcze gorszy.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 306

  • Trasa nr [łączna]: 390
  • Trasa nr [na blogu]: 304
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 5
  • W tym roku: 119

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 385 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 299 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 5 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 8754.63 km
  • Stan Licznika Końcowy: 8770.5 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 8679.47 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 8509 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 8525 km

  • Maksymalna prędkość: 28.1 km/h

  • Przejechałem: 15.87 km
  • Przejechałem [msc]: 123.54 km
  • Przebieg roweru [rok]: 5217.37 km
  • Przebieg roweru [suma]: 16088.18 km

  • Przejechalem w 2018: 5217.37 km
  • Podroż dookoła świata (2018) 13.0434 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 40.2205 [%] km

  • Czas jazdy: 01:17:04 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 791:44:30 h
  • Czas Jazdy Suma (2018): 324:40:09 h
  • Czas Jazdy Suma (październik): 08:00:41 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1015:10:38 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:36:08 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:43:42 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:35:15 h

  • Średnia: 12.37 km/h
Także trasa z dnia dzisiejszego nie była żadną niespodzianką, nie długa, w znanych mi stronach. Wyruszyłem w takim rozpoczynającym się zachodzie słońca - w trasę wzdłuż drogi DW108. Gdy byłem pod wsią Sowno, skręciłem tutaj w taką boczną drogę. Znam tą drogę, wiem, że nie prowadzi donikąd a mimo wszystko zaryzykowałem i się nią udałem mając nadzieję, że dojadę do tutejszego lasu. W sumie do lasu, może bym dojechał. Musiałbym nie mniej pokonać drogę po polu. A takiego kroku wolałem dzisiaj nie wykonywać ze względu na pracujących na tutejszych polach rolników. Wróciłem więc do drogi DW108 i pojechałem przez kolonię Sowna do lasu w okolicy wsi Wanierowo. Po drodze do Sowna, towarzyszył mi początek zachodu słońcu :) I piękne zjawisko na niebie, zwane halo słonecznie - były aż dwa takie hale! Coś co wygląda jak tęcza na niebie, jest jednak znacznie mniejsze, ukrywające się za chmurami. Było to jedno z ciekawych zjawisk jakie dzisiaj widziałem. Drugie zjawisko może nie aż takie imponujące, ale ciekawe dotyczyło nad wyraz dużego ruchu samochodów ciężarowych na drodze DW108 - głównie z jakimiś kontenerami ;o Minąłem jednak te zjawiska, znalazłem się w samej esencji wsii, której dość szybko zaczęło mi brakować po ostatnich jazdach w wielkim mieście, nie kończącej się miejskiej aglomeracji <3 A tu taki powrót do korzeni. Przejażdżka po lesie, gdzie wybrałem alternatywny przejazd. Jednak odpoczynku w lesie nie miałem - byłem w lesie gdy dochodziła już godzina 18. Z każdą chwilą coraz chłodniej, mniej przyjemnie. W lesie pracowali BANDYCI i SKURWYSYNY, którzy niszczyli kolejne drzewa, które tu rosły. A prócz dziwnych dźwięków, związanych z obecnością ludzkiego ścierwa, które niszczy naturę, pobyt zakłócał powtarzający się skowyt dzikich zwierząt (prawdopodobnie jakieś jelenie albo coś w tym guście). To nie był jednak jedyny problem. Problemem były także ataki robaków - takie czarne, wbijające się robaczki, cała ich masa atakowała.. Czym prędzej więc zacząłem opuszczać ten lasek, dość alternatywną drogą, której niestety nie ma :( Lata temu jeszcze była. Wtedy jednak nie było tutaj SYFU, przeoranej ziemi a normalnie rosnące drzewa, i inna roślinność wzbogacała te zielone tereny. Droga przez mękę, po krzaczyskach, zaoranej ziemi, wybitych i wymordowanych drzewach, których szczątki gdzieniegdzie pozostawały. Na koniec, omijając te przeszkody, omijałem je idąc po polu, by w końcu wrócić na drogę w lesie, którą opuściłem te piękne strony, które zowię moimi ulubionymi miejscami. Na wyjściu przywitał mnie piękny zachód słońca, któremu zrobiłem parę zdjęć :) Wracałem przez drogę z Wanierowa do skrzyżowania z drogą nr 109. I do domu wracałem przez drogę nr 109. Już wyjeżdżając z lasu, zaczęło mi brakować powietrza w oponie. Z każdą chwilą było coraz gorzej. W miarę możliwości starałem się jechać szybko by tylko dojechać. Lecz była to walka między jazdą szybko, a podziwianiem kolorów zachodzącego słońca - a tej pokusie oprzeć się nie mogłem. Ostatecznie - ledwo dojechałem. Opona była bardzo miękka. Jeszcze parę minut, albo co gorsza kilometrów i bym nie dojechał. Morał jest taki, że pierdolić te pseudo dętki po 12 zł, których się naprawiać nie da - od razu wywalać..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa08pazdziernika2018zdj1.jpgtrasa08pazdziernika2018zdj2.jpgtrasa08pazdziernika2018zdj3.jpgtrasa08pazdziernika2018zdj4.jpg


Mapa przebiegu trasy :)