15.02.2024
Jazda nr: 1369

Tagi: trPracy, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego była koniecznością i była jedynie trasą "do i ze" szkoły. Tak rzadko przyjeżdżam rowerem, jest więc koniecznością. No bo ciągle coś stoi mi na drodze i uniemożliwia takiego jeżdżenia. A w końcu trzeba stanąć na przeciw problemom i pojechać! I to dzisiaj z rana uczyniłem. Choć za bardzo mi się nie chciało jechać. I nie było już tak ładnie. A szaro, deszczowo. W sumie to taka mżawka jedynie. Jednak bywała irytująca. A mimo to pojechałem i w sumie spędziłem dość ambitnie a przy tym dość intensywnie ten szkolny dzień. I gdyby nie to, że jestem dzisiaj rowerem to możliwe, że zostałbym dłużej w szkole i skończył zadanie w które się tak mocno zaangażowałem -> a dokładnie w takie testy między innymi z psychologii i dydaktyki. Oczywiście w żadne fajne projekty nie jestem angażowany bo nie jestem w tym lepszym "teamie" czyli nauczycielem. No ale jak przyjdzie co do czego to i tak za nich "muszę" czy za nich "robię" te zadania. I nie mam z tego nic, nawet tego durnego certyfikatu ukończenia czy brania udziału w tym projekcie. Zyskują jedynie "nauczyciele" - ci sami co zawsze tak płaczą jak im źle... A przecież mają same korzyści ze swojej pracy z której oczywiście NIE ZREZYGNUJĄ. Skoro jest tak źle to powinni zrezygnować. No ale dość o nich, dzisiejsza choć nie wymagająca trasa to jednak taka mokra, i szara... Mglisto tak było od rana po koniec dnia i z tych mgieł tak z lekka padało... Od kilku dni mam takie wyobrażenie, że nie mamy do czynienia z tym miesiącem czy porą roku, na którą wskazują karty kalendarza. To bardziej taka pogoda, która kojarzy mi się z październikiem... W końcu nie zawsze październik jest taki kolorowy i słoneczny, nie jednokrotnie w tych dniach jest właśnie tak mglisto i szaro... A to taki przykład, który pierwszy przyszedł mi do głowy: Mroczne Zagórcze.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2023 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1377

  • Trasa nr [łączna]: 1455
  • Trasa nr [na blogu]: 1369
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 7
  • W tym roku: 21

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1442 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1356 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 13 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 19676.1 km
  • Stan Licznika Końcowy: 19697.35 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 19577.95 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 32156 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 32177 km

  • Maksymalna prędkość: 30.6 km/h

  • Przejechałem: 21.25 km
  • Przejechałem [msc]: 184.61 km
  • Przebieg roweru [rok]: 538.35 km
  • Przebieg roweru [suma]: 56396.93 km

  • Przejechalem w 2024: 538.35 km
  • Podroż dookoła świata (2024) 1.3459 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 140.9923 [%] km

  • Czas jazdy: 01:10:10 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3376:41:00 h
  • Czas Jazdy Suma (2024): 36:11:05 h
  • Czas Jazdy Suma (luty): 11:16:30 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3600:07:08 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:36:39 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:43:23 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:27:08 h

  • Średnia: 18.21 km/h
Dzisiejszą trasę do szkoły, w tej mgle i lekkim deszczyku zaczynałem od odwiedzenia (w końcu) myjni na stacji Moya. Nie mam w sumie kiedy tam jechać. I ciągle stanowiska są okupowane... A tak z rana jeszcze nie było godziny 7 nie były okupowane to opłukałem Aurelię po tym błocie, gdzie ujebałem ją tak na niezbyt udanej trasie: Brak "Dobrzyckiego zachodu". I od tej pory aż po dzisiejszy dzień na myjnię nie zajechałem. W końcu jednak opłukałem Aurelię. I co dziwne, po tym myciu nie było już dzisiaj w ogóle słychać tego wkurwiającego piszczenia czy szurania z okolic korby. Jedynymi moimi problemami są coraz gorzej działające hamulce. W zasadzie "z tyłu" to w ogóle nie działa - a jeśli już to bardzo słabo i coraz gorzej działa przedni... Trzeba będzie w końcu coś z tym zrobić... Upierdliwy dźwięk zniknął za to były inne problemy... A wśród nich liczne dziury w drogach. Największe to są na wyjeździe z Baszewic, nawet rowerem jest trudno je omijać są tak ogromne. To jak sobie radzą jeżdżący tu samochodziarze to nie wiem... Uszkodzić sobie auto nie trudno. Zresztą w Trzygłowiu jest nie lepiej i to zawsze te same drogi, niezadbane czy naprawiane w taki karygodny sposób, co nie jednokrotnie krytykowałem choćby na łamach bloga - sypanie kamieni w dziury i zadowoleni. Proces powtarzany kilka razy w roku. W najlepszym wypadku wytrzyma kilka tygodni, w najgorszym - sypie się po kilku dniach i nie ma wcale efektu naprawy. Jest tylko irytowanie się i wkurwianie jak te cholerne kamyki, którymi próbuje się "łatać" dziury wszędzie latają. Najgorsze dla takich zabaw są właśnie takie warunki pogodowe jakie panują dzisiaj. Mokro, wilgotno... A to jeszcze te rozjebane drogi. W ogóle jakoś ciężko mi się wracało do domu... Dojechać do szkoły to jeszcze ujdzie! Mam nawet wrażenie, że tak wcześnie z rana się lepiej jeździ niż wciągu dnia. A wydaje się, że powinno być odwrotnie.. No cóż, co poradzić.. Dzisiaj taki dzień - szary i smutny. Za to jutro może być lepiej! Wstępnie mam w planach wycieczkę - w stronę Czaplinka i tamtych wciąż nie odkrytych i pięknych stron!... W odróżnieniu od dnia dzisiejszego jutro pogoda może się poprawić...

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)



Mapa przebiegu trasy :)