Trasa z dnia dzisiejszego jest kontynuacją wczorajszego wyjazdu: Zdradliwe oblicza lasów. Gdzie nie udało się ostatecznie odnaleźć poszukiwanej drogi. Dlatego dzisiaj po pełnym atrakcji dniu, gdzie wszystko było jak powinno w prawidłowej kolejności: 1. Byłem w szkole, 2. Po szkole zjadłem obiad i obejrzałem odcinek serialu. Obecnie jestem w trakcie oglądania kilku seriali - laleczka Chucky jako serial (chyba 2020 lub 2021 r. produkcja) dopiero 1 sez, ale tylko kilka odc jest z lektorem PL, resident alien (ten właśnie obejrzałem) - jestem na końcówce 1 sezonu, a także serial: SurrealEstate i 5 sezon Good Doctor. Także po szkole, po obiedzie odrobiłem pracę domową z historii. Praca na wybrany temat. Ja sobie wybrałem życie w PRL zrobiłem to jako prezentację. I miałem wolne po południe. Było po godzinie 17. A ja się w sumie dzisiaj tak leniwie zabierałem za rowerowanie. Jednak poszedłem w tą trasę. W te nadal ciepłe po południe po to aby pojechać do Gostynia Łobeskiego a z niego poszukać drogi na Dobiesław. Daruję wam czytanie dalszej części wpisu, opisanej w drugim akapicie... :) Nie dojechałem. Tej drogi nie odkryłem. Za to odkryłem inną. Więc czy warto zrezygnować z dalszego czytania?
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1026
Trasa nr [łączna]: 1106
Trasa nr [na blogu]: 1020
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 5
W tym roku: 64
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1095 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1009 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 11 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 6750.61 km
Stan Licznika Końcowy: 6778.31 km
Stan Licznika Końcowy2*: 6778.68 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 19367 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 19395 km
Maksymalna prędkość: 35.2 km/h
Przejechałem: 27.7 km
Przejechałem [msc]: 266.73 km
Przebieg roweru [rok]: 2223.59 km
Przebieg roweru [suma]: 43477.9 km
Przejechalem w 2022: 2223.59 km
Podroż dookoła świata (2022) 5.559 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 108.6948 [%] km
Czas jazdy: 02:12:04 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2519:05:40 h
Czas Jazdy Suma (2022): 148:11:29 h
Czas Jazdy Suma (maj): 17:11:34 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2742:31:48 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:26:19 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:18:56 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:27:19 h
Średnia: 12.59 km/h
Dzisiejsza trasa to nie tylko fajnie mijający dzień. Czyli w sumie coś, co niegdyś minęło i jakoś wrócić nie chce :( A chętnie do tych lat z obecną wiedzą bym wrócił. Może ustrzegłbym się przed niektórymi błędami z przeszłości i okres szkoły nie byłby taki zły? Tylko jak koroborować miałbym między byciem prawym uczniem a łobuzerką, i unikaniem nauki od strony pozostałych uczniów? Wydaje się to nie możliwe. Nie mniej obecnie realizując się w szkolnej rzeczywistości jest mi o wiele lepiej w życiu. Tylko z drugiej strony od strony nauczycielskiej pojawiają się tutaj pewne konflikty. Zbyt łatwe mimo wszystko życie nauczycieli, którzy wcale nie spędzają w szkole sporo czasu. I często już przed południem mają czas dla siebie. Takim to mimo wszystko dobrze. A ich wynagrodzenia wcale nie są złe. Zła to jest Karta Nauczyciela, która tak mocno chroni im leniwe dupska. No ale pomijając te zagadnienia i tak nie jest źle. Sam nie spędzam w szkole po 8+h. Często jest to krócej. Więc nie mam powodów do narzekań. Czas na rower, ewentualnie na rodzinę gdybym ją miał - jest. A tak moją rodziną jest rowerek, na który wybrałem się dziś późnym po południem co nie było zbyt trafionym pomysłem. Sporo robactwa dawało się we znaki. Szczególnie w Gostyniu. A jak mówię już o Gostyniu to droga do niego jest istną rzeźnią. Tyle nowych wycinek drzew. Te wycinki idą w absurdalne granice. Nie tylko tu dawały się we znaki. Tylko tutaj są najbardziej widoczne. Drogi której szukałem nie mniej od strony Gostynia nie znalazłem. Może nie znalazłem to źle powiedziane. Ta droga obecnie nie istnieje. Co nie zmienia faktu, że jak się postaramy to się do niej dobierzemy. Po prostu jest zaorana, zniszczona przez rolników. Nie mniej można się poświęcić, trochę przejść i trochę jechać i się dotrze. Mało przyjemne jednak możliwe. Ja byłem blisko, bardzo blisko. Nie mniej nieświadomie zboczyłem z kursu. Powrócę na niego znów przy kolejnej próbie i wtedy pewnie jedynym moim problemem będzie pokonanie strumyka z Aurelią. Jedyna przeszkoda, która dzielić mnie będzie od mało przyjemnej w jeździe drodze w stronę Dobiesławia. No i tak po tej porażce, już późnym po południem było grubo po godzinie 19, a wkrótce dochodziła godzina 20 wybrałem się w drogę powrotną do domu. Postanowiłem jednak sprawdzić jeszcze jeden trop. Podobno się da przejechać pod estakada nad Regą, od strony drogi DW112 i wyjechać na Karczewie. Mnie się dziś nie udało - bo pewnie nie z tej strony wjechałem :D Wjechałem po drugiej stronie, czyli w zasadzie początku estakady na Płoty. Pod nią jednak udało się przejechać, a w zasadzie przeprowadzić - a mówiąc ściśle przeciągnąć rower. Bo nie jest tam zbyt fajnie. Jednak jest to możliwe. Po drugiej stronie witał mnie ciemny las. A już przed nim witały mnie nowe myśli jakie miałem o tej przedniej oponie Aurelii. Tak sobie przypomniałem, że gdzieś w okresie Września 2021 r. może wcześniej ale kojarzę to z jakiegoś powodu ze Wrześniem z trasą: Antyrowerowe trasy. Miałem powiedzieć, pokazać Anty rowerowmu MM, który tego w ogóle nie docenia tak mocno dobitą oponę, która miała wówczas przejechane ponad 20k km. Obecnie ma ponad 27k km co jest wręcz absurdalne. To rekordy rekordów. I do tego z dokumentowane! Jednak MM tego nie doceniał. Nie interesowały go takie ciekawostki, a to przecież coś nie spotykanego. Z czymś takim na pewno nie miał do czynienia i na pewno nie będzie miał. No ale walić go. Przez parę dalszych km trasy tak się w sumie rozmarzyłem o tym. O tym ile km z Aurelią, czy z tą oponą mam już za sobą. W końcu we wrześniu 2021 r. nie mogłem wiedzieć, że ta opona przetrwa ze mną do dziś - kolejne 8 msc. Na których dzieli nas tyle wspólnych tras i przygód w końcu są to wszystkie wpisy od trasy: #906 do aż #1025. Z dzisiejszą to nawet #1026. Tyle przygód, tyle różnych dróg (lasy, nie lasy, łąki, i wszelkie asfalty) a nawet brukowe drogi, czy z płyt czy sam Bóg wie po czym ja jeszcze jeździłem tylko przez ostatnie 8 msc... Ciekawe jakie czekają nas dalej przygody, powiedzmy do września 2022 r.? Zakładając oczywiście, że opona tyle przeżyje. We wrześniu 2021 r. też nie mogłem wiedzieć, że dotrwa ona do maja 2022 r. Dziś nie wiem czy dotrwa do końca miesiąca a co dopiero czy przetrwa kolejne 4 msc. W zasadzie połowa poprzedniego czasu, no ale to może oznaczać nawet 3-4 tyś km. Dodając do obecnego wyniku ponad 27k to jest naprawdę sporo. Tym samym nie wiadomo jakie by były kolejne trasy. Tym bardziej do dziś dnia trudno mi zrozumieć co niektórymi takimi osobnikami kieruje. Wcale nie jest zainteresowany taką ciekawostką jaką mu przedstawiałem (mowa dalej o MM)... Nic go z tego rowerowego życia nie interesuje. A podobno - sam tak twierdził, w dawnych latach nie było takie życie mu obce. Dzisiaj oczywiście mu w to nie wierzę. Nie mam podstaw aby wierzyć, widząc co odwala i jak stroni od tego jeżdżenia. Chyba tylko po to aby mnie wkurwiać czasem się wystawi, że gdzieś sobie tam pojechał. No cóż, wracając do tej nieznanej drogi, biegła wzdłuż lasu i ciągła się i ciągnęła. A wraz z nią ostatnie promienie słońca przebijały się przy rzece Redze. W końcu dojechałem i odkryłem tajemnicę. Tak podejrzewałem, że tu wyjadę. Wyjechałem pod Kocierzem. Tu jest taki zajazd, grill. Fajne miejsce. Odkryłem je pierwszy raz na trasie:Trasa trzech tytułów. Wiedząc już gdzie jestem zostałem tu dłuższą chwilę. Zrobiłem kilka ujęć zachodu słońca na tle rzeki Regi. Walcząc z krwiożernymi bestiami, przetrwałem. I wkrótce ze zbliżającym się zmrokiem i odczuwalnie chłodniejszą pogodą - powróciłem z dzisiejszej pełnej przygód trasy.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)