04.08.2023
Jazda nr: 1273

Tagi: MM, drzewa, iglice, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa miała być fajną i spokojną przejażdżką na której co do zasady miałem mieć trochę mniej czasu na ten cały wyjazd. Dlatego umawiałem się tak z MM abyśmy ruszyli już ok. godziny 10. Miałem potem maksymalnie do godziny 14 wyjechać z domu i jechać na Szczecin gdzie byłem umówiony z kolegą WG na mały serwis Aurelii. Niepokoją mnie te pojawiające się od wielu tras dźwięki. Utożsamiałem je z tylnym kołem (prawdopodobnie szprychy) ale równie dobrze może być to problem z przednim amortyzatorem (tzw. widelcem). Aktualnie udowodniłem to, że przedni amortyzator padł. Więc lepiej nie będzie - jego powolna agonia postępuje i w końcu na któreś trasie pierdolnie mi to do końca. I taki będzie finał: Trasa Makowice-Słudwia z 03.08. Na razie to przy małym obciążeniu (mały skok) nie działa, jak się mocniej dociśnie to jeszcze wskoczy. Kluczowe jest tu jednak stwierdzenie: JESZCZE. No bo tak jest teraz, w tej chwili. A jak będzie za kilka tras? No przecież tego nikt nie wie prawda... Także... Dzisiejszy wyjazd na Szczecin został przez WG odwołany a ja nie musiałem się już martwić o czas. Jednak ta deszczowa i chujowa pogoda, która psuła mi cały 2-tygodniowy urlop, nie dawała za wygraną i musiała się wtrącać nawet w ten ostatni urlopowy dzień... Zamiast fajnie, przyjemnie spędzić czas to można było go co najwyżej spędzić i tak fajnie i tak przyjemnie :D Co... Zaskoczeni? Deszcze nie przeszkadzają zbytnio, choć są irytujące. A gdyby było tego mało to jest zimno. A tak nie powinno być latem. I do tego się faktycznie będę czepiał. Nawet niem jak się słusznie ubierać... Dzisiaj przez te deszcze to się w ogóle kilkukrotnie przebierałem... Po trasie. A wszystko przez kolejne cholerne deszczowe chmury, które nie spodziewanie się pojawiały. Co jeden deszcz minął to po nim kolejny i kolejny... I wszystkie moje można rzec "negatywne" na dzień dzisiejszy wizje się sprawdzały. I jakoś nie jest już MM do śmiechu nie? ;) Jak mu wysyłałem zdjęcia z radarów (korzystam z old.radar-opadow.pl) i (pogodairadar.pl) to w taki ironiczny sposób nazywał mnie "pogodynką". Tylko ta "pogodynka" często ma rację :D Czasami radary pokazują, że jest lepiej czy nie powinno już padać... A i tak pada... Najwidoczniej coś tak prostego jak pokazywanie aktualnej pogody czy skutecznej symulacji tego co może być za kilka godzin jest zbyt skomplikowane dla obecnych systemów metrologicznych.... I takie mamy efekty, że mamy taką mimo wszystko fajną trasę. Gdyby nie to, że nie jadę na Szczecin to bym w ogóle dzisiaj nie startował z domu na tą trasę (jak za dawnych lat) tylko z Reska. Miałem taki plan aby do Reska podwieźć rower i tak działać... Całość byłaby nie tylko krótsza ale i szybsza. Jednak w tych pięknych planach nie przewidywało się tych kolejnych cholernych opadów... No ile może tak padać!? To jest tak irytujące. A do tego jeszcze tak zimne dni... I cały zmarnowany urlop. W wakacje w które mi nic nie idzie - jak zresztą przez całe życie nic mi nie wychodzi. No ale dobra, przynajmniej dzisiejszy wyjazd był fajny i fajnie było pojechać z MM na te Iglice ;) Co by nie mówić o okolicznościach bo mogłyby być lepsze to dzisiejszy wyjazd coś w sobie ma a to jest bardzo na plus! :) No ale o tym może przeczytacie w drugim akapicie o ile chce się wam tyle czytać? ;) Zachęcam, i mam nadzieję, że w imieniu MM też mogę do tego zachęcić :-)
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2023 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1280

  • Trasa nr [łączna]: 1359
  • Trasa nr [na blogu]: 1273
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 3
  • W tym roku: 113

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1347 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1261 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 16729.2 km
  • Stan Licznika Końcowy: 16772.6 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 16653.2 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 29204 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 29248 km

  • Maksymalna prędkość: 30.5 km/h

  • Przejechałem: 43.4 km
  • Przejechałem [msc]: 134.56 km
  • Przebieg roweru [rok]: 4418.06 km
  • Przebieg roweru [suma]: 53472.31 km

  • Przejechalem w 2023: 4418.06 km
  • Podroż dookoła świata (2023) 11.0451 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 133.6808 [%] km

  • Czas jazdy: 02:32:47 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3184:12:37 h
  • Czas Jazdy Suma (2023): 299:30:49 h
  • Czas Jazdy Suma (sierpień): 08:06:01 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3407:38:45 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:42:00 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:39:02 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:29:16 h

  • Średnia: 17.13 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego wbrew wielu ustaleniom i planom jakie tworzyły się na przełomie ostatnich dni, zaczynała się i kończyła w moich rodzimych Płotach. Czyli w sumie "normalnie" :) Nie było powodu iść na łatwiznę choć pokusa mimo wszystko była. I nie chodziło o te niespodziewane ale jednak spodziewane deszcze... Raczej liczyłem, że jak już to chwilę pokropi... No ale nie, trwało to dłużej i było dość intensywne. Nawet zdążyliśmy dojechać do Iglic nim lunęło... No ale dobra, po kolei. Wyjazd i tak się opóźnił przez te deszcze. Mimo zmęczenia po ostatnich jazdach pojechałem z domu. Dojechałem. I już tradycyjnie trzeba było czekać na MM... Zdziwiłbym się gdybym którymś razem przyjechał a on już w bramie swojego domostwa gotowy! I jedziemy od razu... Tak oczekując na niego przeszedł pierwszy mały deszcz. Można powiedzieć symboliczny. Szybko przestało kropić. No ale nie było większych przejaśnień, które towarzyszyły mi w drodze do Reska. Było pochmurnie i wietrznie. Ten stan utrzymał się przez całą drogę do wysokości miejscowości Łabuń Wielki. To był w sumie cel podróży, coś co chciał pokazać MM jako nie spodziewankę. No naprawdę tego bym się nie spodziewał! Remont drogi z Iglic do Łabunia Wielkiego! Już nie będę musiał narzekać na te dziury i debilne ich łatanie przez wywalanie piachu i kamieni w dziury w drodze. No i dobrze, że zrobiona w końcu. Teraz to się jedzie przyjemnie. A nie te dziury i dziury, które niestety dość dobrze znam głównie z okresu jesienno-zimowego (2022-23) gdy sporo tutaj bywałem: Uroczyste otwarcie wyremontowanej drogi Łabuń Wielki - Iglice (Resko24.pl). W innych okolicznościach może by to cieszyło bardziej. A najlepsze jest to, że coś przeczuwałem już w Łabuniu, że za chwilę coś się stanie. I nawet chciałem przystanąć w przydrożnych budkach PKS... No ale niestety ktoś tam był i odpuściłem. I już w drodze do Iglic jak lunęło to już koniec... Na trochę lepiej, na trochę gorzej no ale ubrania przemoczone. Ogólnie długo stałem pod drzewem przy lesie, w tym czasie MM jakoś przemknął, że go nie widziałem do Iglic. Ostatecznie i ja tam dojechałem. A tam jeszcze staliśmy długo, i długo. Na koniec tej przygody miałem problem z kamerką - coś mi zalała się wodą i mną stop parowała od środka. Kilkukrotnie stawałem aby ją osuszyć a ona swoje -.- Ostatecznie uszkodziła mi się "kasetka" na kamerę. Miałem kiedyś już taką awarię w pierwszej kasetce. Jej główna część od części z oczkiem kamery jest połączona takim gumowym paskiem. I ten pękł. Oddzielając te dwie części od siebie. Dzisiaj na pierwszy raz tej sytuacji od wielu lat - ostatnia miała miejsce na trasie: 15 tyś Aurelio - "200 km" - prawie 5 lat temu! - nie kontrolowałem tego co się dzieje. I te oczko mi dwa razy spadło.... No dobrze, że się nie poniszczyło te szkiełko oddzielające wizjer kamery. Bo to by byłaby tragedia i wielki wkurw. I wtedy już nie mógłbym napisać, że byłaby to fajna trasa... I mile spędzony dzień. Potraktujmy ten deszcz jako incydent. Poza tym incydentem spoko trasa.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)



Mapa przebiegu trasy :)