Trasa z dnia dzisiejszego nie należy do zbyt udanych. Wszystko przez zmiany pogodowe, zmianę pogody, która zaczęła się już wczoraj. Być może proces zaczął się z soboty (28.11) na niedzielę (29.11). Nie udało mi się przez to w niedzielę (29.11) zrobić planowanej na ten dzień fajnej trasy. Cały dystans mieściłby się gdzieś w granicach 45 km. Odwiedziłbym nie odwiedzaną w tym roku wieś Natolewice.. Pojechałbym do Pniewa z niego na Wicimice, skąd lasem, nieznaną mi dotąd drogą pojechałbym do Dąbiowskiego lasu, skąd pojechałbym dopiero co poznaną drogą do Gostynia Łobeskiego. I stąd nie miałem dalszych planów.. Albo wracać od razu, albo jechać na Dobiesław. Trasa mogłaby w najlepszym wypadku prowadzić po Makowice. Choć zadowoliłbym się nawet powrotem z Gostynia najprostszą drogą. I tak byłoby w całości ok. 45 km.. Nie tak źle.. A tym czasem nie jest najgorzej bo mogło być zawsze 0 km.. A jest chociaż nie całe 14 km. No cóż, dzisiaj zawiodły chęci, pogoda (wczoraj było ładniej i cieplej) choć teraz tak szaro.. Ale miałem jakąś większą motywację. A dzisiaj niekoniecznie. Źle mnie się jechało, taki zmęczony i zniechęcony byłem. No trudno - no bywa i tak.. Najważniejsze aby moje plany na przyszły weekend się powiodły. A to, że w tygodniu nie udało mi się pojechać.. Może następnym razem będzie lepiej :) W końcu zbyt długo wszystko mi wychodziło, fajnie się jeździło. W końcu musiał nadejść dzień, gdzie po prostu musi się trasa nie udać i takim dniem jest dzisiejszy.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 726
Trasa nr [łączna]: 808
Trasa nr [na blogu]: 722
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 20
W tym roku: 202
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 799 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 713 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 7466 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 7480 km
Maksymalna prędkość: 32.9 km/h
Przejechałem: 13.87 km
Przejechałem [msc]: 671.29 km
Przebieg roweru [rok]: 8913.92 km
Przebieg roweru [suma]: 31479.65 km
Przejechalem w 2020: 8913.92 km
Podroż dookoła świata (2020) 22.2848 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 78.6991 [%] km
Czas jazdy: 01:05:16 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1765:41:34 h
Czas Jazdy Suma (2020): 567:18:14 h
Czas Jazdy Suma (listopad): 44:56:20 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1989:07:42 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:14:49 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:48:30 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:25:56 h
Średnia: 12.8 km/h
Dzisiejsza trasa choć planowana ambitniejsza i dłuższa, poprowadziła mnie jedynie szlakami dawnej drogi DK6 (co ciekawe nie wszędzie i nie wszystkie oznakowania na drodze) zostały wymienione.. Na właściwe.. Poprowadziła mnie do Gostynia Łobeskiego. Przed skręcaniem na drodze na Gostyń - chciałem ignorować wątek związany z drzewami. Zbyt często go poruszam. No ale się nie da. Całe lasy zaraz za Słudwiami po Dąbie są masowo wyżynane. Całe lasy, na drodze do Gostynia są masowo wyżynane. Całe lasy z Gostyńskiego Brudu po Słudwia są kurwa wycinane. No o co tu kurwa chodzi?! Wszędzie gdzie nie pojadę tam ciągle zbrodnie i zbrodnie i to coraz to coraz śmielsze.. Wiele zamordowanych drzew czekających na wywóz, bądź ślady wyrżniętych całych hektarów drzew. Przecież taka masowa ekspansja, rzucenie się na ten masowy mord nie może i nie przyniesie niczego dobrego! A to nie jedyny problem z jakim spotkałem się na tej krótkiej trasie, która przypomina mi pewną wakacyjną wyprawę z 2017 r: Miejski wojaż i Gostyń Łobeski.. Kolejny kłopotliwy temat to fragment drogi DW108 w Płotach. Ta banda nieudaczników o ile odcinek poza miejski świetnie ogarnęła, o tyle odcinek miejski jest jakąś kurwa porażką. To jest jakieś daleko idące nieporozumienie.. Wszystko rozwalone, rozkopane. I to od wielu tygodni. Jest coraz gorzej. A co najgorsze - ci nieudacznicy nie zaczęli nawet zrywać i wymieniać asfaltu. Oni tylko kurwa chodniki robią i jest jeden wielki problem. A co to będzie jak ruszą się za sam asfalt? No i jest jedno pewne, że do końca 2020 r., tego nie zrobią.. Odcinek poza miejski (Płoty - Mechowo) jak najbardziej. Tam już ostatnio robili ostatnie prace, i prawie wszystko jest gotowe. Być może o tym nie wspominałem szerzej ale tak było: Trasa "50-tka": szlakami zbrodni. i Fajna trasa z 25.11. A na koniec by trochę ponarzekać nadal wkurwia mnie tylna przerzutka - mocno przeskakuje, szarpie szczególnie na przełożeniach "4" lub "3" wedle wskazań manetki.. Chyba się naprawdę przerzutka kończy i mimo mojej ambicji nie dożyje ona do końca życia obecnego napędu, który zbliża się do 7k przebiegu. Obliczenia są proste. Napęd wymieniałem przed trasą 25k Aurelii. Więc przy 35k Aurelii byłoby 10k + pozostałe km, dla napędu. A skoro zbliżam się do 32k Aurelii to napęd zbliża się do 7k przebiegu.. :) A więc musiałby jeszcze tak z ~3k wytrzymać.. A nie wiem czy to będzie możliwe jak się nie uspokoi i będzie dalej mnie coraz bardziej denerwować. Jest lepiej niż w zeszłym tygodniu a mimo to nadal nie jest tak dobrze jak być powinno..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)