Trasa z dnia dzisiejszego jest planowaną od dłuższego czasu a dotąd nie sfinalizowaną wyprawą na Schwedt/Oder w Meklemburgia-Pomorze Przednie. Nie daleko od nas (jako Szczecina, czy zachodnio-północnej) granicy polski. Piękne miasto i rejony, które pierwszy raz mieliśmy z kolegą i towarzyszem dzisiejszej podróży poznać na trasie: Trasa na Siekierki. I w zasadzie już wtedy czyli 2 lata temu pojawił się zamysł zrobienia tej wyjątkowej trasy. Mieliśmy do tej trasy już jedno podejście: ZS: Pożegnanie Wiskordu. Na chwilę obecną historyczny Wiskord. Choć nie ma wspomnieniowego tego w internecie, miejsce jest obecnie nie dostępne. Część budynków wyburzona a pozostałe są przebudowywane, i remontowane dla nowych właścicieli. To było do przewidzenia, że tak się skończy... Więc już więcej urbeksów tu nie będzie. Zamiast tego mieliśmy dzisiaj fajną wyprawę, której nie udało się zrealizować we wrześniu 2021 r. I nie udało się też w pierwszym planowanym terminie - mieliśmy tam jechać 17.06. Jednak rozchorowałem się tak nie fortunnie... Potem jeszcze kilka dni minęło nim forma jako taka wróciła. I dopiero dzisiaj w tą piękną pogodę byłem wstanie wyruszyć gdzieś dalej. Kończąc podboje na 115 km - zaś kolega GŻ - zrobił w sumie ponad 200 km! Fajna wyprawa, w naprawdę fajne miejsca wzdłuż Odry dzielącej Niemcy i Polskę. Walory przyrodnicze są warte zobaczenia, samo miasto (Schwedt) również wydaje się ciekawe. Bliżej poznamy je dopiero we wrześniu. W celowaną trasę do jeżdżenia tylko po tym mieście przez cały dzień! Podobne trasy już robiłem - tylko te dotyczyły miejscowości Eberswalde: Eberswalde. Ten wyjazd pozwolił przejechać przez większość miasta i był naprawdę fajną wyprawą. Myślę, że taka wyprawa na Schwedt również byłaby satysfakcjonująca. A tak - dzisiejsza wyprawa skupiła się na tym aby w ogóle tu dojechać i wrócić. O ile dojazd jeszcze w miarę szybki i sprawny to powrót nieco inną drogą, z uzupełnieniem zapasów (głównie wody) w Gryfinie, i kilometry lecą i czas też. Chociaż myślę, że nie było tak źle no tak zakładałem o 10 wyjazd z Przecławia, droga w jedną i drugą stronę i tak do 18 się wróci. I tak na styk to po 18 bym był. A skończyłem trasę po godzinie 19. Była możliwość - trzeba było skorzystać z jeszcze jednej możliwości - przejazdu obwodnicą Warzymic i Przecławia w ciągu drogi DK13: Obwodnica Przecławia i Warzymic (24kurier.pl). Droga ma być wkrótce otwarta i może nie byłoby już takiej możliwości ;) A z jakiegoś powodu takie obwodnice blokują ruch pieszo-rowerowy... Przecież nic nie stałoby na przeszkodzie aby wybudować po jednej stronie drogi ciąg pieszo-rowerowy i na zjeździe do Przecławia przekierować tam pieszych i rowerzystów gdzie mogliby kontynuować trasę już istniejącą infrastrukturą na Kołbaskowo... No ale nie... Lepiej tworzyć wyłączne sfery dla samochodziarzy. Traktuje się w ten sposób pozostałych uczestników ruchu w gorszy sposób, promując jeden słuszny kierunek: uzależnienia od samochodów. To jednak temat co jakiś czas się pojawiający i zostawmy to na inną okazję. Dzisiaj nie chcę sobie psuć dnia tym co wyprawiają te samochody i w jaki sposób są traktowane (w sposób uprzywilejowany). Skupię się na tym, że dziś była fajna i w pełni udana trasa... A to, że wracam z niej padnięty... To w sumie dobrze ;) Już dawno nie byłem padnięty po rowerze.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2023 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1265
Trasa nr [łączna]: 1344
Trasa nr [na blogu]: 1258
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 6
W tym roku: 98
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1332 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1246 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 16011.8 km
Stan Licznika Końcowy: 16126.34 km
Stan Licznika Końcowy2*: 16006.94 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 28486 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 28601 km
Maksymalna prędkość: 38.9 km/h
Przejechałem: 114.54 km
Przejechałem [msc]: 284.11 km
Przebieg roweru [rok]: 3771.7 km
Przebieg roweru [suma]: 52825.95 km
Przejechalem w 2023: 3771.7 km
Podroż dookoła świata (2023) 9.4292 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 132.0649 [%] km
Czas jazdy: 07:09:52 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3141:03:07 h
Czas Jazdy Suma (2023): 256:21:19 h
Czas Jazdy Suma (lipiec): 18:34:42 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3364:29:15 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:05:47 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:36:57 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:59 h
Średnia: 16.02 km/h
Dzisiejszą trasę rozpocząłem w Przecławiu - takie małe ułatwienie, aby było bliżej i wygodniej. Chociaż dalsza część drogi i tak była dobijająca... Więc nie wiele mi to dało. Zwyczajowo i najczęściej zostawiałem samochód na dzielnicy Pomorzany w Szczecinie. Blisko dużych osiedli gdzie mieszka MK. I stamtąd wyruszało się dalej. Dziś postanowiłem ominąć jazdę po Szczecinie - trochę bliżej i łatwiej. Nie czułem się na siłach jechać nie wiadomo ile po tych ostatnich incydentach zdrowotnych. Nie doszedłem jeszcze w pełni do siebie, wciąż jestem słaby. I słabo mi idzie te jeżdżenie tak co do zasady... No ale dobra. Tak do 100 km dam radę i tak się z GŻ umawiałem. A tu jednak gdzieś skręciliśmy, a tam i tak kilometry lecą. Gdybym się jednak nie czuł na siłach, że dam radę to nie jechałbym na tą już w zasadzie gotową obwodnicę Przecławia i Warzymic. Z nie oficjalnego wjazdu na nią do Przecławia miałem jeszcze z ~2 km może mniej. Więc wygodniej było tak jechać niż jechać całą obwodnicą do ronda Hakena w Szczecinie (Gumieńce) i później z stamtąd wracać (więcej niż 2 km) do Przecławia. Jednak szkoda było nie pojechać... I w sumie już od początku trasy się na to nastawiłem, że pojedziemy tam z GŻ... No dobra to nie odpuszczam. Ja co do zasady rzadko odpuszczam... Kieruję się taką mądrością rowerową, którą zresztą sam sobie wymyśliłem: nigdy się nie poddawaj a nawet jeśli się poddasz i tak się nie poddawaj!. Więc się nie poddałem. Skoro do ronda Hakena na Szczecińskich Gumieńcach jakoś dojechałem to i wrócić jakoś musiałem. A z drugiej strony skoro z Schwedt udało się wrócić aż tutaj... To co miało się dalej nie udać? Chociaż momentami było ciężko... Na początku gdy jechaliśmy przez Kołbaskowo na Kamieniec, potem Pargowo to nie było tak źle. Temp. znośne dopiero rosło wszystko i było +20℃. Kilka wzniesień po Polskiej stronie, i potem nieco cięższy dojazd do Mescherin mógł się lekko dać we znaki... No ale tak to ok... W Mescherin'ie było mi nieco ciężko jechać na Gartz. Jest taka niby fajna droga, no ale osobiście jej nie lubię i wolałbym jechać wzdłuż drogi z Mescherin (wzdłuż B2). No ale dobra... Pojechałem tak :) Byle do Gartz. W Gartz, mieliśmy odbić na ul. Gartenstraße, aby pojechać bliżej Odry do miejscowości Teerofenbrücke, skąd biegła już znana nam droga przy Nationalpark Unteres Odertal (Park Narodowy Doliny Dolnej Odry). Jednak się nie udało. Przejechaliśmy przez Gartz i nie widziałem tego zjazdu. Jak się okazało, powinienem zaraz przy moście odbijać na lewo... A zamiast tego pojechaliśmy prosto w konsekwencji wyjeżdżając z Gartz, i kierując się dalej drogą B2. Próbowaliśmy zjechać przez takie leśno/polne drogi na Odrę ale się nie udało. Nie z każdego zjazdu dałoby radę dojechać do tej drogi. No to cóż... Może innym razem uda się tą drogę znaleźć. Dzisiaj pojechaliśmy tak jak w 2021 r. wracaliśmy czyli do Teerofenbrücke. I jedyną różnicą było wcześniejsze wjechanie do Schwedt. I przejazd główną drogą przez miasto. Krótki objazd po mieście dodaje ochoty aby tu wrócić i nawet narodziły się kolejne pomysły na fajne trasy związane z Schwedt. Trasa przez Schwedt - Cedynię i Chojną. Takie kółko na pograniczu Niemiec a Polski. Może to być kolejna fajna wyprawa na 100+ km. Może w niedługim czasie uda się ją zrealizować... Póki co planów mam dużo, a jak to zwykle bywa większości nie udaje się realizować i tylko niektóre tak... To zresztą są zawsze fajne i nie zapomniane wyprawy jak ta dzisiejsza. Piękne wspomnienia i mile spędzony dzień. No cóż, dzisiaj w planach nie było przesiadywać i zwiedzać Schwedt. Więc wracaliśmy przez Nationalpark Unteres Odertal, nieco inną drogą niż przyjechaliśmy ale też ciekawą. Jednak jakbyśmy nie jechali i tak do Teerofenbrücke trzeba wrócić. Bo nie ma innej lądowej możliwości przeprawy... I wracaliśmy na Gartz, potem Mescherin. Zajechaliśmy jeszcze do Gryfina, gdzie trzeba było wstąpić do "dobrego sąsiada" czyli Lewiatana ;) Albowiem teraz (nie wiem od kiedy bo już dawno tu nie bywałem) - żabka w Gryfinie jest bez obsługowa. Czyli płatności tylko kartą... I tyle... Z zakupów. Dobrze, że Lewiatan był otwarty bo inaczej ta wycieczka nie miałaby sensu (dodatkowe 6 km). Po uzupełnieniu zapasów powrót pod Rosówek i pojechaliśmy nową drogą rowerową, dla mnie nie znaną, z Rosówka pod Kołbaskowo przez rozbudowującą się strefę przemysłową w tych stronach. To z tego co mówił GŻ nowe drogi rowerowe, powstały prawdopodobnie gdzieś 2 lata temu. Czyli w okresie gdy już się nie interesowałem ani Szczecinem ani okolicą tak mocno. Ja tu tak dużo jeździłem ale to były lata 2019-2020. Potem moje zainteresowanie opadło. A teraz okazjonalnie bywam czy to tu czy to tam. No i historię powrotu już znacie... :) Jeszcze znalazłem siły choć to już końcówka była ale jeszcze znalazłem siły aby pojechać obwodnicą Przecławia i Warzymic. Poza w ogóle planowaną od 40 lat obwodnicą Szczecina od strony Polic do Goleniowa jest to najważniejsza inwestycja w regionie! Warto było więc ją zobaczyć i po niej pojechać!... :) No i fajnie... Po trasie! :) Teraz w planach kolejne w tym trasa 200+ km w stronę Berlina. To może być wyczyn i może kolejna moja życiówka jeśli pokonam dystans z trasy: Nadmorskim szlakiem. Kto wie, co jeszcze przede mną... Co najwyżej wiem co za mną. A nigdy nie będę wiedział co przyniesie czas i idące za nim kolejne rowerowe dni.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)