Trasa z dnia dzisiejszego w odróżnieniu od pierwszej próby jej pokonania: Porażka :( jest w pełni udaną wycieczką. Dość sporą i wymagającą jest jednak udaną. Dzisiaj już się czułem lepiej, choć nie mogę z powodu tego, że się z rana źle czuję nie jechać. Tak mam często. Jak sobie myślę o wyjazdach to się gorzej czuję. Nie mogę tylko z tego względu rezygnować i się poddawać! Bo w takim układzie nie robiłbym nawet połowy tych tras, które robię. Dzisiaj już lepiej, lepsza pogoda i dobre nastawienie. I w drogę! W drodze do Reska przebijał się mały ból głowy ale to raczej z winy ciśnienia. Ta pogoda też taka, z rana przymrozki i zimno. A wciągu dnia nie proporcjonalnie cieplej. i na wieczór znowu zmiana. Taka huśtawka nie może i nie powoduje niczego dobrego. Jednak problemowi udało się zaradzić i dalej jakoś dojechałem! W zasadzie większość dnia minęła mi na trasie - na tę wyjechałem już po godzinie 7 nie tracąc dnia. Priorytetem było dojechać pod Golczewo. Być w tym miejscu, w którym zrezygnowałem 2 dni temu. Nie mogłem się jednak dać ponieść emocjom i chęci jak najszybszego dotarcia do tego punktu. To byłaby niepotrzebna strata energii i potem mógłby być problem. A chciałoby się tu jak najszybciej dojechać... No ale co zrobić, te kilka godzin trzeba się przemęczyć. W innym układzie trasa mogłaby się nie udać. Nie poddając się jednak dałem radę pokonać prawie, że puste drogi! To było dość zaskakujące. Mamy trwającą majówkę, a na drogach pustki! Z rana jeszcze rozumiem ale później? I co ciekawe te pustki dotyczyły dróg, które zwykle są dość mocno oblegane... W końcu dzisiejsza trasa łączyła w sobie przejazd wieloma wojewódzkimi drogami, w moich stronach - drogą DW152, DW144, DW106, DW107, DW105 i ostatecznie DW109. I tylko dwie z nich były dość mocno oblegane ale też nie cały czas! Tylko w wybranych godzinach - droga DW107 pod Kamieniem Pomorskim była oblegana i to dość mocno w godzinach w których sam po niej jechałem (okolice godziny 13). Gdy wracałem po godzinie 15 z Kamienia drogą DW107 aby włączyć się w drogę DW105 to ruch aut zmalał prawie, że do zera... Sporadycznie coś jechało. Tak mocno zmieniła się perspektywa w zaledwie w 2h... Za to na drodze DW109 to szaleli. Nie dość, że było ich znacznie więcej niż powinno to jeszcze tradycyjnie odwalało tym kierowcom. Te niebezpieczne wyprzedzanie na siłę często, popisywanie się a co to nie oni... No i ta nadmierna ilość tych aut. Względem innych ważnych dróg wojewódzkich, które dzisiaj mijałem to ta dysproporcja rzucała się w oczy. A jeszcze ta kumulacja aut w wybrane godziny. A co więcej - najwięcej tych złoczyńców w autach dotyczyło konkretnych regionów głównie to ZS, choć zdarzało się sporo rejestracji typu: PKS, DW, RST. I pewnie pojedynczo inne w tym niemieckie. Te jednak są najbardziej charakterystyczne i często się pojawiały zarówno na DW107, która była mocno oblężona na wjeździe do Kamienia Pomorskiego (do tego stopnia, że aż tworzyły się tam zatory) no i oczywiście DW109 - to było już pod koniec dnia i tu zaczęły się powroty... Dziwi jednak jedno - czemu ci mieszczuchy głównie z tablicami rejestracyjnymi: ZS, ZPL, ZGR... Jechali nad morze tak późno jak w okolicach godziny 13? Zdrowy rozsądek kazałby jechać z rana, spędzić fajnie czas i wrócić na wieczór. A jechać tak w połowie dnia. Gdzie tu sens?...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1227
Trasa nr [łączna]: 1306
Trasa nr [na blogu]: 1220
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 1
W tym roku: 60
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1294 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1208 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 14489.3 km
Stan Licznika Końcowy: 14622.52 km
Stan Licznika Końcowy2*: 14547.52 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 26963 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 27096 km
Maksymalna prędkość: 34.6 km/h
Przejechałem: 133.22 km
Przejechałem [msc]: 133.22 km
Przebieg roweru [rok]: 2267.62 km
Przebieg roweru [suma]: 51321.87 km
Przejechalem w 2023: 2267.62 km
Podroż dookoła świata (2023) 5.669 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 128.3047 [%] km
Czas jazdy: 07:38:05 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3035:30:04 h
Czas Jazdy Suma (2023): 150:48:16 h
Czas Jazdy Suma (maj): 07:38:05 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3258:56:12 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 07:38:05 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:30:48 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:26 h
Średnia: 17.45 km/h
Dzisiejsza trasa jak już wspominałem, łączyła w sobie przejazd paroma drogami. I wbrew oczekiwaniom nie było aż tak ciężko. Nieco cięższy kawałek drogi, a przynajmniej nudny to odcinek z Reska przez Łośnicę do Kulic. Jakoś nie lubię tego fragmentu drogi, to mnie się tak dłuży. A co ciekawe kiedyś nie lubiłem fragmentu drogi z Karsku do Golczewa. A obecnie nie stanowi on dla mnie większego problemu - najłatwiej tą drogę podzielić na dwa etapy na etap I do wsi Błotno, i etap II od Błotna. Etap I mija dość szybko, nieco gorzej z etapem II, tam taki leśny teren - tu jednak pomaga świetna jego znajomość. W końcu ile ja już razy robiłem moją klasyczną trasę 50-tkę... A ona przecież za każdym razem przemierza tą drogą (fragmentem DW106). No i co najważniejsze jest tu w miarę płasko. Obstawiałem raczej, że będzie dość wzniośle. A tak nie było nawet we fragmencie drogi DW106 z Golczewa do Kamienia. Choć miejscami było trochę trudniej szczególnie w bliskiej okolicy Golczewa, jest kilka takich trudniejszych fragmentów ciągną się przez Samlino do Niemicy. A potem ciągną się jedynie piękne widoki, którymi dzisiaj można było w pełni się cieszyć w piękną pogodę. Ciepło i słonecznie. A do tego coraz bardziej kolorowo. Wiele kwiatów już zakwitło, lata już wszelkiego rodzaj robactwo co pewnie pomaga w zakwitaniu kolejnych kwiatów. A do tego z dnia na dzień, pola będą się robić coraz bardziej pożółkłe.. A ja już myślę ze względu na to aby pojechać wzdłuż Regi, w pięknych stronach jej dorzecza, minąć tak Dziadowo i Borzęcin. Taka trasa, którą robiłem w 2022 r.: Lubieszewska górka. Z powodzeniem mogą ją zrobić wcześniej niż w połowie miesiąca. Nieśmiało myślę nawet o najbliższym piątku (05.05) a jak nie to początku przyszłego tygodnia np. we wtorek - 09.05. Do tej pory już z powodzeniem całe pola będą żółte od kwiecia rzepaku! I będzie zielono i pięknie... :3 Jak na drodze do Kamienia - żółty kolor przecierał się jeszcze z nie rozkwitniętymi kwieciami rzepaku. I w końcu dojechałem do pośredniego celu podróży za mną ponad 80 km trasy - na Marinie Kamieńskiej przy Zalewie Kamieńskim spotkałem się z JS choć na chwile. Pojechałem z nią potem w głąb miasta. Skąd wracałem dalej sam. Zastanawiałem się czy nie uwzględnić JS w dzisiejszym wpisie choćby ze względów formalnościowych no ale tak się składa, że z tych względów nie mogę tego zrobić. Przejechała ze mną tylko kawałek drogi... No ale spokojnie może innym razem będzie lepiej? A tym czasem nie łatwy powrót. Do domu ponad 40 km. Przejazd przez Kamień minął szybko, kolejne fragmenty trasy również. To spore zaskoczenie ale jako takiego zmęczenia nie czułem. Te dopadło mnie dopiero jakiś czas po trasie. Zdążyłem z powodzeniem wrócić przez Świerzno i Stuchowo. Pokonać nieco cięższe podjazdy na drodze do Gryfic (po DW105). I zmierzyć się z dość ruchliwą drogą DW109. Dzisiaj wszystko mi sprzyjało, i wiatr i pogoda... Tylko myśli tak zaczęły krążyć przy takich nie miłych tematach co ostatecznie wprowadziło mnie jeszcze dzisiejszego wieczoru w taki jakiś depresyjny nastrój... :( Taka fajna trasa, dzień w którym chociaż na chwilę widziałem się z JS, a kończy się to wszystko tak jakoś smutno...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)